Zespółó FARBEN LEHRE powstał we wrześniu 1986 roku. Od tamtego czasu ukazało się 9 płyt studyjnych oraz zarejestrowany koncert „Samo życie” a także dwa DVD: „Przystanek Woodstock 2006” i „Punky Reggae live 2008”. Zespół wydał również oficjalną biografię pt. „Farben Lehre – Bez pokory”. O tym właśbue rozmawiam z Wojciechem Wojdą – wokalistą, który opowiada o obchodach jubileuszu, ambicjach i muzyce.

Sylwia Cegieła: W przyszłym roku będziecie obchodzi 30-lecie zespołu. Czy w związku z tym szykujecie jakieś niespodzianki?


Wojciech Wojda: Myślę, że tego typu jubileusz nie jest czymś, wobec czego należy przejść obojętnie. Zatem jak najbardziej szykujemy kilka różnego rodzaju niespodzianek. Tak naprawdę, powoli już zaczynamy coś robić w kontekście zbliżającego się 30-lecia istnienia zespołu. Za miesiąc wychodzi książka biograficzna o FARBEN LEHRE, jest pomysł na płytę akustyczną ze starszymi utworami zrobionymi w tej nowej konwencji oraz przewidujemy serię urodzinowych koncertów w 2016 roku. Resztę niespodzianek przyniesie życie – dajmy trochę pola do działania spontaniczności.

S.C.: Gdzie można kupić biografię zespołu?

W.W.: Jeszcze nigdzie, ale po pierwszym kwietnia będzie dostępna w Empikach, dobrych księgarniach, na koncertach i bezpośrednio na naszej stronie internetowej.

S.C.: Dużo koncertujecie w Polsce i na świecie. Macie jakieś konkretne miejsce, do którego lubicie wracać z występami?

W.W.: Jednego takiego miejsca nie wyróżniam, ale kilka fajnych klubów czy lokalizacji przychodzi mi na myśl. Lubię wszystkie koncerty na Przystanku Woodstock, Jarocinie czy w naszym rodzinnym Płocku. Z ulubionych klubów mogę wymienić takie punkty jak Proxima (Warszawa), Studio (Kraków) czy Mega Club (Katowice), ale w sumie to nie miejsce a ludzie robią atmosferę, która przynosi wspomnienia, do których potem chce się wracać…

S.C.: Dlaczego w dobie takiego postępu technologicznego i wszechobecnej digitalizacji, zespół wydaje płyty winylowe?

W.W.: Nie zgadzam się z postawioną w pytaniu tezą. Okres fascynacji dźwiękiem i techniką cyfrową powoli mija, zatem powoli wracają do łask oldschoolowe nośniki, takie jak płyty winylowe. Śmiem twierdzić, że mamy wręcz do czynienia z renesansem tego rodzaju płyt. My wydawaliśmy w 1990 roku swój debiutancki album w formie winylowej, a teraz niedawno dwa kolejne wydawnictwa wzbogaciły naszą dyskografię.

S.C.: Skąd pomysł na tuwimowską inspirację i nazwę zespołu?

W.W.: W wolnym tłumaczeniu oznacza ona „Naukę o barwach” czy „Lekcję wychowania plastycznego”, a to uruchamia pewne pokłady wyobraźni i staje się kompatybilne z naszym podejściem do grania, dźwięków i przekazu, jaki te ze sobą niosą. Nie jestem fanem Tuwima i sięgnięcie po nazwę z jego tomiku "Kwiaty Polskie" nie ma nic wspólnego z jakimś hołdem wobec tego twórcy czy związaną z nim inspiracją. Po prostu taka nazwa podobała nam się brzmieniowo, graficznie i merytorycznie. (farben – kolory; lehre – nauka, uczyć, nauczanie)

S.C.: Gdybyście mieli szerszej publiczności scharakteryzować swoją twórczość, to jakich słów byście użyli?
 

W.W.: Garść szczerych słów, płynących prosto z serca, a dźwięki energetyczne, temperamentne i przede wszystkim melodyjne. Robimy swoje i jesteśmy sobą – nikogo nie udajemy. Gramy proste, ale prawdziwe piosenki, które w duszy nam grają.

S.C.: Graliście na wielu polskich i zagranicznych festiwalach. Udział w jakim jeszcze festiwalu jest waszym marzeniem?

W.W.: Nie mamy raczej marzeń, związanych z udziałem w jakimś festiwalu, bo wszystko jest na tyle realne, że może się zdarzyć w każdej chwili. Te imprezy, na których dotychczas graliśmy, już na dzisiaj przynoszą nam dużo satysfakcji.

S.C.: Piszecie szczerze o życiu, ludziach i rzeczywistości. Do jakich odbiorców skierowana jest wasza muzyka?

W.W.: Przede wszystkim do takich, którzy ciągle są na etapie poszukiwania własnej drogi życiowej, którzy wciąż nie wiedzą, jakiego wyboru powinni dokonać. My jedynie podpowiadamy pewne rozwiązania i ostrzegamy przed ewentualnymi konsekwencjami podjęcia takich czy innych decyzji życiowych. Nie dzielę ludzi ze względu na wiek, tylko raczej na stan świadomości. Ludzie w pełni dojrzali emocjonalnie i pragmatyczni nasz przekaz potraktują jako coś, do czego już doszli w swoim życiu. Z kolei młodzi ludzie z mentalnością dzieci też niekoniecznie odczytają nasze intencje… Dlatego każdy błądzący, zagubiony w labiryncie rzeczywistości, poszukujący czegoś wartościowego i wyjątkowego w swoim czasie przeznaczonym na życie jest potencjalnym adresatem naszej twórczości.

S.C.: Z jakim najbardziej nieoczekiwanym zachowaniem ze strony fanów się zetknęliście?

W.W.: Raczej jesteśmy doświadczonymi od lat muzykami, więc potrafimy przewidzieć zdecydowaną większość różnego rodzaju reakcji publiczności. Pamiętam, jak w 1993 roku w Jarocinie fani spowodowali, że Farben Lehre zagrało bisy po swoim koncercie, czego absolutnie nie chcieli i przez długie minuty blokowali organizatorzy. To było budujące i pokazało, że publiczność stanęła wtedy bezdyskusyjnie po stronie kapeli, która dla nich gra przeciwko gościom, którzy chcieli na niej zarobić. To pozytywne rozróżnienie, tym bardziej, że my nie ukrywamy, iż publiczność to główny motor kontynuowania naszej aktywnej działalności…

S.C.: Gdzie można was teraz posłuchać?

W.W.: Posłuchać to nawet w domu – wystarczy włączyć jedną z naszych jedenastu dotychczas wydanych płyt. Natomiast zobaczyć i posłuchać można nas na regularnie granych koncertach – do końca kwietnia w klubach, a potem w wersji plenerowej. Z dużych festiwali czekamy na 2016 rok, a w tym planujemy jedynie koncert na Pokojowej Wiosce Krs’hny na Przystanku Woodstock…

S.C.: Życzę powodzenia i dziękuję za chwilę rozmowy.

Rozmawiała: Sylwia Cegieła

Publikacja objęta jest prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie tylko i wyłącznie za zgodą Autorki niniejszego bloga.