Malowanie dźwiękiem. Rozmowa z Michałem Kisielewskim


KOLOROFONIA to projekt powstały na początku 2013 roku, a swą debiutancką płytą zdobywa coraz to nowych słuchaczy. Zapraszam na rozmowę z jego pomysłodawcą - Michałem Kisielewskim. 


Sylwia Cegieła: Kiedy powstał projekt KOLOROFONIA?


Michał Kisielewski: Za jego początek przyjąłem pierwszy stycznia 2013 roku, czyli dzień, w którym zdecydowałem się bywać w studiu codziennie i pisać, a zaraz potem nagrywać wszystko, co nagle zaczęło pojawiać się w głowie i na kartce. W ciągu dość krótkiego czasu powstał materiał na obie EP-ki „DAJEMY OGNIA!”. Pod sam koniec prac nad nimi pojawił się mój przyjaciel – Albert, przynosząc ze sobą swoją muzykę. Stąd też ostatni numer na drugiej części jest już naszym wspólnym dziełem, a zarazem początkiem współpracy, która trwa do dziś. Co ciekawe, nazwa projektu przyszła do mnie wraz z jego pojawieniem się, stąd też pada w nagraniu dopiero we wspólnym numerze.

S.C.: Jaki jest aktualny skład zespołu?


M.K.: Aktualnie, od strony muzycznej jest to projekt dwuosobowy. Albert Toruński tworzy muzykę pod pseudonimem TONTON AL, a ja – jako KOLO – zajmuję się całą resztą, począwszy od tekstów aż po realizację nagrań i ich oprawę wizualną. Koncerty i wszelkie występy również są jednoosobowe, czyli – jak to ktoś ładnie określił – robię „ONE MAN SHOW”. Niemniej jednak, nasz udział w tym projekcie oceniam po połowie.


Nie ukrywam też, że jeśli z upływem czasu pojawi się ktoś równie zaangażowany w tę działalność, to Jacek, Grzegorz, Ola, Krzysiek, Tomek, Asia, Olga, Paweł, Piotr, Natalia, Justyna, Daniel, Damian, Łukasz, Kasia, Iza, Michał, uff… I naprawdę wielu innych, których absolutnie nie chcę pominąć. Każda z tych osób w jakiś sposób dołożyła swoją cegiełkę, bądź przyczyniła się do tego, gdzie teraz jestem. Starałem się ułożyć je chronologicznie, ale wciąż ich przybywa, a niektóre z imion również się powtarzają. I jak widać można z nich ułożyć cały alfabet.
Każdy ma duże szanse, by na stałe wejść w jego skład. Na dzień dzisiejszy ma za to wielu członków honorowych, których dotychczasowy wkład i pomoc zapisała się w bardzo znaczący sposób. Wymienię kilka imion, które przychodzą mi do głowy w tym momencie: Arek, Agnieszka, Magda,

S.C.: Skąd się wzięła i co oznacza nazwa?

M.K.: Nazwa jest tzw. skrótowcem, stąd jej pisownia wielkimi literami. Składa się z początku mojej ksywy, czyli KOLOSPOKOLUZ, zawierającego się w ostatnim wyrazie nazwy naszej rodzimej ekipy, czyli NON STOP KOLOR i uzupełnionego o słowo FONIA, którego znaczenie jest w tym kontekście dość oczywiste.
Jak już wspomniałem, pomysł na nią pojawił się wraz z pojawieniem się muzyki Alberta i przyszedł dość naturalnie. Bardzo chciałem jak najszybciej podzielić się efektami dotychczasowej pracy, a także rozpocząć koncertowanie, choć podczas pisania i nagrywania jej braku wcale nie zauważyłem. Wiedziałem już wtedy jednak, jaki tytuł mieć będą te EP-ki. „DAJEMY OGNIA!” padło już na początku mojego powrotu do rapowania. Choć gdy wypowiedziałem tę frazę po raz pierwszy, nie wiedziałem jeszcze, czym będzie, a jedynie czułem, że już ze mną pozostanie. Drugi raz poczułem to, kiedy wypowiedziałem na głos słowo KOLOROFONIA. To uzmysłowiło mi, że to „to”.

S.C.: Jaką muzykę gra KOLOROFONIA?

M.K.: O tym najlepiej przekonać się na własne uszy. Choć muzycznie i tekstowo jest to bez wątpienia rap, to w warstwa liryczna i jej przekaz zabiera słuchacza z kolebki tego gatunku, czyli ulicy, w zupełnie inny świat. Mój świat.
Warto również wspomnieć, że – nie bez powodu – słuchacze tak często komplementują jej stronę muzyczną. Za sprawą Alberta stoi na naprawdę wysokim, można powiedzieć nawet, że światowym poziomie.


S.C.: Opowiedz coś o inspiracjach muzycznych, jakie powodują, że tworzysz tę, a nie inną muzykę. 

M.K.: Najprawdopodobniej wzięły się z pierwszych fascynacji muzycznych, jakie pojawiły się wraz z ujawnieniem się w naszym kraju tego gatunku muzyki. Choć od dziecka słuchałem wielu gatunków, to dopiero rap sprawił, że zechciałem muzykę również tworzyć. Na pewno duży wpływ na wybór tej drogi miał fakt, że mój starszy brat miał w tym czasie już swój zespół, więc i mnie łatwiej było stawiać pierwsze kroki w tym świecie. Co prawda, nim znalazłem się w miejscu, w którym znajduję się dziś, ta droga zatoczyła koło i w trakcie tej podróży przeszedłem przez niemal wszystkie instrumenty i gatunki muzyczne, ale dzięki temu wiem dziś, co najlepiej mi wychodzi i w jakiej estetyce czuję i odnajduję się najlepiej.

S.C.: Debiutancka płyta zdobyła duże grono odbiorców. Kiedy kolejny album?

M.K.: Faktem jest, że od wersji demo płyty, czyli „TAK KOLOROFONIA GRA” do pełnej wersji albumu „PODZIEMNY KANAŁ, CO PROWADZI NA WOLNOŚC” upłynął rok. Niemniej jednak w międzyczasie wydarzyło się tyle rzeczy, że miło będzie usiąść do pracy przy kolejnych utworach z tak olbrzymią ilością wsparcia i inspiracji, jakiej bezustannie dostarczają mi ludzie. Ponadto fakt, jak często pytanie o kolejną płytę się powtarza, sprawia, że sam już nie mogę się jej doczekać.


S.C.: Dotychczas ten materiał nie znalazł wydawcy…

M.K.: Nie znalazł wydawcy, bo nikt go nie szukał. Dystrybucją cyfrową zająłem się sam, podpisując umowę z INDEPENDENT DIGITAL. Rok później, przy wsparciu fanów, wytłoczyłem w GM RECORDS kolejny tysiąc sztuk. Poprzedni tysiąc płyt, jeszcze w wersji demo, tłoczony był przez firmę TAKT. Jedynie pierwsze 500 egzemplarzy było wypalane w partiach po 100 sztuk, które jednak znikały w takim tempie, że zdecydowałem się na ten krok.
Na dzień dzisiejszy szukam dystrybutora, gdyż wydawcą, wraz z upływem czasu stałem się sam. Nie stoi co prawda za mną duża wytwórnia z budżetem, mam jednak za sobą ogromny kapitał ludzki, który raz już udowodnił, że potencjał, jakim dysponuje potrafi nie tylko pomóc zrealizować plany, ale i urzeczywistnić marzenia.

S.C.: Duży nacisk na koncertach stawiasz na promowanie kultury. Czy ma to wymiar osobisty, czy raczej związane jest z muzyką?

M.K.: Jedno i drugie. Zawsze podkreślałem, jak wielki wpływ miała na mnie i moje życie kultura. To ona sprawiła, że uwrażliwiłem się na otaczający nas świat i zacząłem dostrzegać w nim więcej, niż dotychczas. I nie mówię tu o kulturze w obrębie jednego gatunku muzycznego, ale o zjawisku, jakie towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów i jest nierozłącznym elementem, który różni nas od zwierząt.

S.C.: Funkcjonowanie zespołu oparte jest w ogromnej części na koncertowaniu. Które wydarzenie z udziałem fanów było dla was najzabawniejsze i dlaczego?

M.K.: Zdecydowanie koncert jubileuszowy w rocznicę pojawienia się pierwszego nakładu. Aczkolwiek na każdym niemal koncercie dzieją się rzeczy – jeśli nie zabawne – to na pewno warte zapamiętania. Po każdym również albo poznaję kogoś, komu muzyka ta spodobała się bardziej, niż innym, bądź też kogoś, do kogo udało mi się trafić moim przesłaniem.


S.C.: Gdzie w najbliższym czasie zabrzmi KOLOROFONIA?

M.K.: Na żywo wszędzie, dokąd zostanie zaproszona. Sezon na plenerowe granie już zakończony, więc pozostają występy klubowe i to, co lubię najbardziej, czyli wizyty z moim programem edukacyjnym dla szkół i przedszkoli.
Jeśli chodzi o media, to niebawem kolejna tura rozsyłania singli po rozgłośniach, która mam nadzieję skutkować będzie kolejnymi wywiadami i obecnością utworów w radiowej rotacji. Wszystko zależy od redaktorów i dziennikarzy, a w szczególności ich otwartości na to, co nowe. Ci najodważniejsi poznali się już na tej twórczości. A jeśli w międzyczasie pojawi się ktoś, kto na poważnie zdecyduje się zająć zrobieniem fajnego teledysku, to może uda się też zagościć i w telewizji. Aczkolwiek nie ma pośpiechu. Wszak to dopiero pierwsza płyta.

S.C.: Dziękuję, że poświęciłeś mi czas.

M.K.: Ja również dziękuję i pozdrawiam wszystkich czytelników i słuchaczy.

Rozmawiała: Sylwia Cegieła

Publikacja objęta jest prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie tylko i wyłącznie za zgodą Autorki niniejszego bloga.
Udostępnij na Google Plus

O mnie Sylwia Cegieła

Moją pasją są ludzie i rozmowy z nimi. Interesuje się muzyką, filmem, sztuką, sportem, modą i urodą, czyli KULTURĄ powszechnie rozumianą. Lubi też śledzić bieżące wydarzenia, dlatego właśnie założyłam bloga KULTURAlne rozmowy. Znajdziecie tam wiele ciekawych wywiadów. Współpracuje również z miesięcznikiem „Bielski Rynek”, z portalem dla kobiet Women’s Magazine. Udzielam się też gościnnie w kilku portalach lifestyle'owych, o czym informuję na bieżąco na swoim fanpage'u.
Wybierz system komentarzy (Disquis, lub Google+)

Brak komentarzy: