Miasto Gniewu to stan umysłu – wywiad z zespołem


Miasto Gniewu to zespół nie mający za sobą wielu lat działalności, ale ich debiut płytowy dopiero ma nastąpić. Mimo to, kapelę tworzą doświadczeni muzycy, którzy swoją pasją do dźwięków mogliby zarazić wszystkich. Rozmawiamy o ich początkach, twórczości oraz inspiracjach. Zapraszam na wywiad z członkami zespołu.  


Sylwia Cegieła: Niewiele jest informacji o was w sieci. Opowiedzcie coś o historii zespołu.

Mat: Na razie jest o nas niewiele, ale będziemy to sukcesywnie zmieniać. Zaczęliśmy działać pod koniec 2014 roku, a na ten rok (2016) mamy już dość sprecyzowane plany. Zbliżamy się naprawdę wielkimi krokami do wydania EP. Nagraliśmy materiał w styczniu u Perły w Perlazza Studio. Masteringiem zajął się Alec z 4D Sounds. Serdecznie ich pozdrawiamy. Są wspaniałymi ludźmi. Warstwę muzyczną projektu mamy już zamkniętą. Pracujemy jeszcze nad okładką i nad sprawami dystrybucyjnymi. Już możemy śmiało powiedzieć, że platformą, z której będziemy korzystać przy sprzedaży płyt jest Allegro. Po wydaniu płyty, pełna energia pójdzie w organizacje koncertów, które będą promować naszą pierwszą płytę. Nie zapominamy o utworach, które nie było jak na płycie zmieścić. Cały czas je dopieszczamy. Mamy też kilka nowych pomysłów, które zapewne w międzyczasie uda się rozwinąć. Kto wie, czy za rok o podobnej porze nie będziemy mówić już o LP?...

Niko:
Ponad rok gramy razem. 3 członków jest grubo po 30-stce. Młody wokalista – znaliśmy się wcześniej z różnych projektów i nagle wydarzyła się magia. Dogadaliśmy się muzycznie już na pierwszej próbie. Tak jest i teraz. W zasadzie jesteśmy grupą przyjaciół grających razem to, co nas kręci.

S.C.: Kim są członkowie Miasta Gniewu?

Mat: Jesteśmy fajną, zgraną paczką. Mamy poczucie niesienia przekazu. Nie boimy się muzycznego przepełnienia. Wiemy, że ludzie, którzy mają nas usłyszeć prędzej czy później się z nami spotkają. Nie mamy terminu, w którym będziemy już bezużyteczni jak jogurt kupiony w dyskoncie zapomniany przez wszystkich gdzieś w kącie jednej z półek. Dzięki muzyce w naszym życiu czujemy się w pewnym sensie nieśmiertelni, ale – w odróżnieniu od wampirów – nie stoimy w jednym miejscu. Jesteśmy ciekawi tego, co przyniesie czas.

Niko:
Mat – trzon naszej grupy, młody wokalista z wielkim głosem. Luk – doświadczony basista z własną wizją tegoż instrumentu. Rom powrócił do grania po latach (dzieci, dom, praca etc.) – generalnie wariat. No i ja. Miałem chwilę przerwy w muzykowaniu. Wcześniej przeszedłem sporo kapel - od rapu po metal.

S.C.: Jesteście bardzo młodym zespołem. Obecnie planujecie swój debiut płytowy. Co to będzie?


Mat: To będzie EP złożone z 6 utworów. Nie jest to koncept-album, ale tematyka jest spójna. Opowiadamy o drugim dnie każdego z nas, że nie zawsze, jak wstaje nowy dzień, musi być dobrze.

Niko: 6 numerów na mini-LP, dobre studio, dobry mastering. Teraz walczymy z grafikiem, potem tłocznia i dystrybucja. Chcemy robić to sami.

S.C.: Jaką muzykę chcecie oferować swoim słuchaczom?


Mat: Szczerą, z przekazem. Unikalną, sprawiającą, że słuchacz będzie w stanie się zatrzymać.

Niko: Ludzką, naturalną, trochę depresyjną opowiadającą o ciemnej stronie mocy i życia. Mocny rock, chwilami grunge.

S.C.: Dla kogo gracie?


Mat: Gramy dla wszystkich bez podziału na wiek, płeć, przekonania, kolor skóry. Mamy wspaniałych fanów. Nie jest ich wielu, ale jesteśmy bardzo wdzięczni za ich energię i poświęcenie.

Niko: Dla tych, którym w/w aspekty życia nie są obce.

S.C.: Czemu zespół taką osobliwą nazwę?


Niko: Miasto Gniewu to stan umysłu. To bunt, który przezywaliśmy jako nastolatkowie. I jest to w dużym cudzysłowie. U nas trzeba czytać między wierszami... .

S.C.: Czego należy szukać w waszych tekstach? Co powinniśmy w nich wyczytać?

Mat: Teksty są malutkie w porównaniu do tego, co można z nich odczytać. Tylko wyobraźnia odbiorcy jest w stanie się z nimi zmierzyć i dojść do wniosków. Każdy człowiek inaczej je interpretuje. Piszę o sprawach, które mnie dotykają albo widziałem kątem oka i wiem, że jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa. Cały czas pracuje nad wyrażaniem siebie. Zasada „krócej Mateusz, nie pisz elaboratów” – podstawa walki ze samym sobą.

Niko: Prawdy, krzywdy, doświadczeń.


S.C.: Muzyka to jedyne wasze marzenie? Z tego chcielibyście żyć?

Mat: Na co dzień pracujemy. Ja i Rom pracujemy w branży IT. Luk zajmuje się marketingiem. Niko pracuje na budowie. Muzyka to nasza pasja, ale nie liczymy na to, że któregoś dnia będziemy mogli z niej żyć. Wiemy, jakie są realia. Muzycy rockowi z zespołów, które są w tym momencie na topie i od wielu lat na rynku bardzo często na co dzień muszą pracować, żeby się utrzymać i mieć co wrzucić na ruszt.

Niko: Z muzyki się nie da. Każdy gdzieś pracuje. Muzyka na ten moment to dodatek, bardziej zaawansowane hobby.

S.C.: Co was inspiruje?

Mat: Życie, muzyka, nie tylko rockowa czy metalowa. Słuchamy jej bardzo dużo. Wypełnia dni spędzane w pracy. Dzielimy się nią ze sobą i często wspólnie podczas jazdy samochodem na próbę. Przynosimy jakieś nowe płyty. Zapuszczamy, a czasem nawet coś pośpiewamy wszyscy.

S.C.: Czy muzyczne dzieciństwo każdego z członków zespołu jakoś was ukierunkowało?


Mat: Jasne. Jak byłem dzieckiem, słuchałem dużo różnej muzyki. Byłem fanem Michaela Jacksona. Zbierałem plakaty, bilety. Moim największym marzeniem było pojechać na jego koncert. Spore wrażenie robił na mnie Scatman czy cała muzyka radiowa z tamtego okresu, bo wtedy u mnie w domu muzyka z magnetofonu była wszędzie. Nie ukrywam, że słuchałem chętnie audycji Disco Polo Live w Polsacie. Każdy utwór, który tam leciał, znałem na pamięć. W podstawówce pojawiła się fascynacja hip-hopem. W gimnazjum słuchałem różnej muzyki techno (house, trance). Inspirowali mnie różni wykonawcy. Wtedy też odkryłem przez koleżankę z klasy zespół System of a Down.

Niko: Jak każdego muzyka. Każdy miał i ma jakieś inspiracje. Generalnie, rockowe, ale tu trzeba przyznać, że słuchamy wszyscy od dawna wielu gatunków. Całe Seatle, czyli Nirvana, Pearl Jam, Soundgarden, a na samym początku metal, Brujeria, Massacra, Kobong, Pierwszy Korn, Metalika And Justice For All.

Rom: Kompletnie nie widzę bezpośredniego wpływu. W dzieciństwie Michael Jackson czy Iron Maiden. Jedno i drugie dziś wydaje mi się abstrakcją, nawet trochę żartem muzycznym. Ale, oczywiście, wszystko, czego słuchasz poszerza ci spektrum postrzegania muzyki, więc w pewien sposób ma, a w pewien nie. Złożone jak wszystko. Jak Życie.


Luk: U mnie Victims Family, Saturns Flea Collar, Primus, Fugazi, No Means No, At The Drive In....


S.C.: Gdzie będzie można was posłuchać na żywo?

Mat: Jesteśmy jeszcze przed sezonem. Nie mamy konkretnych dat, ale postaramy się w tym roku odwiedzić tyle miejsc w Polsce, ile to będzie tylko możliwe. Wszystkie informacje o wydarzeniach, jakie będą miały niedługo miejsce z pewnością pojawią się tu https://www.facebook.com/miastogniewu/.

Niko: 27 lutego na muzycznej bitwie radia Wrocław w legnickiej Spiżarni. Potem pewnie gdzie indziej. Sezon się zaczyna.

S.C.: Dziękuję za bardzo interesującą rozmowę. Życzę powodzenia w realizacji planów.

Rozmawiała: Sylwia Cegieła  


Publikacja objęta jest prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie tylko i wyłącznie za zgodą Autorki niniejszego bloga.
Udostępnij na Google Plus

O mnie Sylwia Cegieła

Moją pasją są ludzie i rozmowy z nimi. Interesuje się muzyką, filmem, sztuką, sportem, modą i urodą, czyli KULTURĄ powszechnie rozumianą. Lubi też śledzić bieżące wydarzenia, dlatego właśnie założyłam bloga KULTURAlne rozmowy. Znajdziecie tam wiele ciekawych wywiadów. Współpracuje również z miesięcznikiem „Bielski Rynek”, z portalem dla kobiet Women’s Magazine. Udzielam się też gościnnie w kilku portalach lifestyle'owych, o czym informuję na bieżąco na swoim fanpage'u.
Wybierz system komentarzy (Disquis, lub Google+)

2 komentarze:

  1. Nie słyszałam dotąd o tym zespole. Czas posłuchać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic prostszego i podaj dalej jak się spodoba
      http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=42867044

      Usuń