Wachlarz uczuć w muzyce zespołu TransfÜzja

 

Brzmienie zespołu Trans-fÜzja jest dość zróżnicowane. Inspiracją dla niego są zespoły rockowe, hard rockowe, heavy metalowe czy thrash metalowe. Ideałem grupy jest odzyskanie brzmienia i muzyki rockowej tworzonej w latach 80` czy 90` dlatego stwierdzenie, że w ich muzyce jest i będzie "dużo gitar" jest jak najbardziej trafne, jak czytamy na fanpage’u grupy. Jeśli chcecie się dowiedzieć czegoś więcej o kapeli, zapraszam na wywiad.


Sylwia Cegieła: Zespół Trans-fÜzja – niewiele o was wiadomo. Przedstawcie naszym czytelnikom historię powstania zespołu.

Michał:
Wszystko zaczęło się w 2012 roku. Znajomy rzucił mi propozycję grania z jego grupą. Potrzebowali drugiej gitary. Zgodziłem się. Potem nastąpiła mała roszada i powstał pierwszy stabilny skład. Niestety, nie mieliśmy jakiegoś spektakularnego początku. Po prostu, spotykaliśmy się, by pograć i pić piwo.
Potem nastąpiło kilka zmian w zespole, ale także, jeśli chodzi o repertuar. Legendy mówią, że kiedyś graliśmy punk. Z pierwotnego składu zostałem tylko ja i Sławek. Pozostała trójka „przyczepiła się” stosunkowo niedawno.

S.C.: Kim są członkowie grupy?

Łukasz: W zespole grają same porządne chłopaki. Ja i Michał K. „Karnach” aktualnie studiujemy w Poznaniu, a reszta w tym roku zdaje egzamin maturalny. Aktualny skład kapeli to według porządku alfabetycznego: Adam Bała – gitara basowa, Łukasz Bąkowski – wokal, Michał Karnasiewicz – gitara, Michał Muszyński – bębny oraz Sławek Suchowiecki – gitara.
Wszyscy pochodzimy ze stolicy Kujaw – Włocławka i tam spotykamy się na próbach. Mocną stroną naszego zespołu jest to, że każdy z nas jest zupełnie z innego świata. Różnimy się od siebie i to daje TransfÜzji niepowtarzalny wyraz: każdy z nas zostawia cząstkę siebie w utworach, które tworzymy. Adam, przykładowo, uwielbia death metal, Sławek siedzi głęboko w rock'n'rollu, Michał Muszyński słucha prog metalu, a drugi Michał jest zakochany w Iron Maiden. Widać to również na koncertach.  Każdy ma swój własny, unikalny, sposób grania na scenie. Mieszanka wybuchowa!


S.C.: Powstaliście w 2012 roku. Pamiętacie wasze pierwsze próby, występy?


Michał: Pierwsze próby były dość sztywne. Pewnie dlatego, że nie znaliśmy się zbyt dobrze. Ale ta początkowa ,,trema" szybko zniknęła, bo łączyła nas - i łączy nadal - wspólna pasja – muzyka. Co jest ciekawe... już na drugiej próbie robiliśmy nasze własne kawałki. Nie zaczynaliśmy od coverów, jak to zazwyczaj bywa przy powstawaniu nowych zespołów. Pragnęliśmy tworzyć własny materiał. Pierwsze utwory wypłynęły z głowy Sławka. Bardzo się różniły od tych, które prezentujemy dzisiaj.
A jeśli chodzi o koncerty - pierwszy zagraliśmy na ,,Otwartej Scenie" w Zarzeczewie pod Włocławkiem. Towarzyszyła nam ogromna trema, trzęsące się ręce, kompletna pustka w głowie. Fajne wspomnienia z perspektywy czasu, ale nie można tego w żaden sposób porównać do tego, co prezentujemy dzisiaj. Przynajmniej ja tak uważam.

S.C.: Wasz pierwszy sukces to?

Łukasz: Cóż… póki co, nie mieliśmy szczęścia do przeglądów. Jeden raz udało nam się wygrać regionalny przegląd w naszym rodzinnym mieście w 2014 r. Do naszych osiągnięć (przynajmniej ważnych dla nas samych) możemy zaliczyć zrealizowanie płyty demo w połowie 2015 r. z pomocą naszych przyjaciół.
Demo – ku naszemu zaskoczeniu – do dziś cieszy się zainteresowaniem, ilekroć zagramy gdzieś koncert. Prócz tego, myślę, że każdy koncert, po którym schodzimy ze sceny rozładowani, a publika daje czadu, jest pewnym osiągnięciem. Takie koncerty zapadają w pamięć i chce się ich grać jak najwięcej. Myślę, że moglibyśmy nazwać się ludźmi głodnymi sukcesu.

S.C.: Jaki jest dotychczasowy dorobek płytowy zespołu?

Adam: Na obecną chwilę wydane mamy pierwsze demo pt. "To dopiero początek". Na krążku znajduje się 7 utworów: "Proszę Pana", "Szklany Bohater", "Tron", "Mgła", "Nóż w serce", "Czas prawdy" oraz "Niech płonie ogień". W nagraniu demo pomógł nam włocławski muzyk - Adam Muszyński. To u niego, w domowych warunkach, zarejestrowaliśmy kilka naszych utworów. Materiału od wydania demo przybyło. Mamy jeszcze wiele do pokazania!

S.C.: Gracie muzykę inspirowaną m.in. Iron Maiden, Scorpions, czyli inspirowaną latami 80-, 70-tymi. Co Was fascynuje w tym okresie?

Adam: Przede wszystkim, w muzyce chodzi o dobrą zabawę, a atmosfera tego okresu wypełniona jest luzem. W rocku czy metalu najważniejsze jest podejście – wychodzi się na scenę i nie powstrzymuje przed niczym. Przed żadnym uśmiechem, podskokiem, puszczonym oczkiem, wychodzi się na scenę i wszyscy dookoła wiedzą: ten gość robi to dobrze. To nas fascynuje w latach, gdy królowali Scorpionsi, Skid Row, Iron Maiden i inni. To tworzenie własnej rzeczywistości na bardzo luźnych zasadach. Właśnie to się ludziom podoba, co widać na koncertach, gdy Sławek wymachuje nogami, grając najciekawsze riffy, a Michał opiera pionowo gitarę na kolanie grając „chorą” solówkę na gitarze!

S.C.: O czym są wasze teksty?

Łukasz: W utworach staramy się przekazywać nasze emocje, odczucia związane z rzeczywistością, codziennością i różnymi przemyśleniami młodego człowieka. W jednych piosenkach opisujemy gniew i rozczarowanie, w innych - smutek i brak zrozumienia, a w jeszcze innych - piękne przeżycia i nadzieję na lepszy świat.
W naszej ocenie łączenie tekstów o mocnym podłożu emocjonalnym, w których wyrażamy siebie, z głośnym, cięższym graniem to idealna synteza pozwalająca wprowadzić słuchacza w temat utworu, a następnie umożliwić mu rozładowanie się pod sceną!

S.C.: Teraz kiedy wszyscy starają się śpiewać w języku angielskim, wy nadal tworzycie po polsku. Dlaczego?

Adam:  Jeśli chodzi o nasze teksty, to przede wszystkim stawiamy sobie za cel pisać je po polsku. Jest to odwrotna tendencja do obecnie panującej, lecz to dla nas ważne, by nasi odbiorcy mogli nas rozumieć. Teksty pisane po polsku są zwyczajnie piękniejsze. Można tworzyć całe światy w piosenkach, oddziaływać na zmysły, jest to coś, czego nie osiągnie się, korzystając z języka angielskiego.


S.C.: Największe marzenie zespołu…

Adam: ...koncert przed milionem ludzi, którzy skandują naszą nazwę! A w najbliższej przyszłości, wydanie pełnej płyty oraz promocja jej na koncertach po całej Polsce. Chcemy zacząć wychodzić do coraz większej liczby ludzi i zarażać ich sympatią to naszej muzyki.

S.C.: Opowiedzcie o swoich aktualnych planach wydawniczych.

Łukasz:  Aktualnie mentalnie, finansowo i technicznie przygotowujemy się do nagrania singla razem z teledyskiem. Musimy dopracować detale, napisać scenariusz oraz znaleźć pomoc przy realizacji tego celu.
W najbliższej przyszłości będziemy rozważać zarejestrowanie pierwszego studyjnego albumu zespołu. Wszystko będzie też zależało od rozwoju sytuacji zespołu i tego, ile z zaplanowanych rzeczy uda nam się zrobić. Mamy świadomość, że przed nami mnóstwo pracy, ale to nas nie zniechęca - a wręcz przeciwnie - stawia nam nowe cele i wyzwania.

S.C.: Kiedy i gdzie fani usłyszą TransfÜzję w najbliższym czasie na żywo?

Łukasz: W najbliższym czasie naszym celem jest usiąść i skupić się nad wybraniem i szlifowaniem singla, do którego nakręcimy teledysk. Mamy nadzieję, że uda się to w tym roku. Nie oznacza to jednak, że będziemy bierni w koncertowaniu! W planach mamy zawitać w nasze rodzinne strony. Odwiedzimy również Wielkopolskę. Szczegółów na razie nie możemy podać, ale wszystkie gorące informacje od razu będziemy zamieszczać na naszym fanpage’u.

S.C.: Obecnie młode zespoły dość często i chętnie biorą udział w różnych konkursach telewizyjnych, programach dla młodych talentów. Czy Wy zamierzacie również gdzieś się pokazać szerszej publiczności? Jaki jest Wasz stosunek do tego rodzaju promocji?

Adam: Zdecydowanie jest to jedna z najlepszych form promocji. Jeżeli będą cię chciały tłumy widzów przed ekranami, siłą rzeczy wyciągną cię na scenę. Rozważaliśmy opcję przystąpienia do tego typu programu, ale stwierdziliśmy, że wydanie płyty jest naszym priorytetem. Nie wykluczamy w przyszłości i takiej formy promowania siebie, choć – patrząc na zwycięzców różnych programów – widać, że nie wszyscy popłynęli na fali popularności. Dzisiaj bardzo trudno dotrzeć do zwykłego słuchacza. Ludzie coraz częściej wolą siedzieć w domu niż przychodzić na koncerty mało znanych zespołów. Muzykę odtwarzają z Internetu, lecz - mimo ogólnej dostępności do niego - ciężko o to, by człowiek trafił na twoją twórczość, jeśli nie robisz sobie jaj albo kompletnego idioty z samego siebie. Bez dodatkowego wsparcia i promocji jest to bardzo trudne zadanie.


S.C.: Jeśli mielibyście któryś z waszych utworów zaproponować słuchaczom, aby zachęcić do słuchania waszej muzyki, co by to było i dlaczego?

Łukasz: Chcielibyśmy wszystkim gorąco polecić utwór pt.  "Niech płonie ogień" – jeden z naszych najbardziej rozpoznawalnych kawałków, wnioskując po reakcjach ludzi na koncertach.
Ogień płonie pod sceną, gdy go gramy! To pewnie dlatego, że to perkusja jest w nim dość agresywna i tekst refrenu chyba gdzieś tam w zakamarkach głowy też pozostaje na dłużej.

S.C.: Dziękuję za poświęcenie mi czasu. Życzę powodzenia w realizacji waszych największych ambicji.

Rozmawiała: Sylwia Cegieła 



Publikacja objęta jest prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie tylko i wyłącznie za zgodą Autorki niniejszego bloga.
Udostępnij na Google Plus

O mnie Sylwia Cegieła

Moją pasją są ludzie i rozmowy z nimi. Interesuje się muzyką, filmem, sztuką, sportem, modą i urodą, czyli KULTURĄ powszechnie rozumianą. Lubi też śledzić bieżące wydarzenia, dlatego właśnie założyłam bloga KULTURAlne rozmowy. Znajdziecie tam wiele ciekawych wywiadów. Współpracuje również z miesięcznikiem „Bielski Rynek”, z portalem dla kobiet Women’s Magazine. Udzielam się też gościnnie w kilku portalach lifestyle'owych, o czym informuję na bieżąco na swoim fanpage'u.
Wybierz system komentarzy (Disquis, lub Google+)

6 komentarzy:

  1. Super, że tymi swoimi wywiadami przybliżasz tyle fajnych zespołów i muzyków!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa historia. Nie ma nic piękniejszego jak życiowa pasja przekłada się na chleb powszedni. Pozdrawiam, Daria

    OdpowiedzUsuń
  3. nic dodac nic ujac....piękna historia...

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy wywiad i oczywiście fajna historia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna kapela, czuć pasję i dobrą energię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak się ma talent i pasje to można wszystko :)

    OdpowiedzUsuń