Rockowe brzmienie zespołu KaAtaKilla – wywiad


KaAtaKilla – mocne brzmienie gitar, okraszone melodyjnym nieco zmanierowanym wokalem, specyficzny klimat utworów podkreślony przez tło klawiszy, niebanalne podziały rytmiczne partii gitar, które nawiązują dialog z bardzo sprawną sekcją to główne atuty zespołu. Rozmawiamy o ich nowej płycie i planach na kolejną. Zapraszam do lektury.  


Sylwia Cegieła: W jakich okolicznościach powstał zespół Kaatakilla?

Goliash: Zespół powstał w 2006 roku z inicjatywy Różala, czyli Łukasza Różalskiego i mojej.  Miałem wtedy dość długą przerwę po rozstaniu z Hunterem, a wcześniejszy projekt  Różala o nazwie „Soul that's ill” przestał praktycznie istnieć. Poznaliśmy się dzięki naszej wspólnej znajomej. Spotkaliśmy się na imprezie i długo rozmawialiśmy o muzyce. Umówiliśmy się, że spotkamy się w sali prób i po prostu trochę wspólnie pogramy.  No i tak się to zaczęło.  Różal zwerbował drugiego gitarzystę Jurgena, klawiszowca Fafę i perkusistę Szazę. Pół roku później dołączył do składu Łukasz (wokalista). W międzyczasie rozstaliśmy się z Szazą, a jego miejsce zajął Witek Fałek, z którym nagraliśmy pierwszą płytę.  

S.C.: Skąd się wzięła nazwa?

Goliash: Nazwa zespołu KaAtaKilla pochodzi od słowa Ka-Ata-Killa, które oznacza żeńskie bóstwo księżyca w mitologii Inków. To wyjaśnia też, skąd się wzięły duże litery w środku. 

S.C.: Kim są członkowie zespołu?

Goliash: Członkowie zespołu to: Łukasz Pietrzyk – wokal, Różal (Łukasz Różalski) – gitara, Jurgen (Radek Baryga) – gitara, Goliash (Tomasz Goljaszewski) – gitara basowa, Fafa (Maciej Filipiak) – klawisze, Piotr Stawirej – perkusja. Kim są członkowie zespołu? Normalnymi ludźmi, których łączy jedna pasja. Nie jesteśmy muzykami z wykształcenia. W zespole jest przekrój różnych osobowości i zawodów. Mamy programistę, pracownika bankowego, specjalistę w firmie chemicznej, kierowcę zawodowego, specjalistę od systemów bezpieczeństwa i telefonii komórkowej. Większość z nas ma rodziny, dzieci i takie same problemy, z jakimi się wszyscy  borykamy na co dzień.

S.C.: Jaką muzykę tworzycie? Do kogo jest adresowana?

Goliash: Ludzie, którzy słuchają naszej muzyki, preferują bardzo różne gatunki. To dlatego tak trudno nas sklasyfikować. Wśród nich jest wielu fanów metalu czy po prostu muzyki rockowej, ale są też ludzie, którzy na co dzień słuchają znacznie lżejszych kompozycji, a mimo wszystko, nasza muzyka trafia do nich i świetnie bawią się na koncertach. Gdybym miał jednym zdaniem określić nasz target, to są to ludzie z otwartymi głowami, którzy słuchają różnorodnej muzyki, a w szczególności mocnych rockowych klimatów.


S.C.: Obecnie trwa promocja drugiej płyty, a wraz z nią teledysku pt. „Zawrzeszczeć ciszę”. Opowiedzcie o nim trochę?

Goliash: Teledysk do piosenki pt. „Zawrzeszczeć ciszę” to drugi obrazek promujący drugą płytę o tym samym tytule. Klip powstał dzięki współpracy z grupą zapaleńców z HiFilm.Pl. Polecam wszystkim tą ekipę, ponieważ potrafili w bardzo krótkim czasie zrealizować moją wizję tego obrazka. Scenariusz, plany zdjęciowe oraz obsada aktorska została zrealizowana zgodnie z moimi pomysłami. Teledysk został nakręcony w większości na Mazurach w przepięknym siedlisku pod Pasymiem.  Część zdjęć było kręconych w Łodzi w naszej sali prób oraz szkole Tańca Urban Dance. Śmiało mogę powiedzieć, że ten klip jest najlepszym obrazkiem, jaki udało nam się stworzyć. Przedstawiliśmy w teledysku cztery różne historie trudnych relacji między ludźmi, które łączy jedno i to samo przesłanie.  Ludzie – pozornie bliscy sobie – oddalają się od siebie w wyniku różnych problemów życiowych i przestają ze sobą rozmawiać i słuchać się wzajemnie. Tylko w obliczu tragedii następuje jakaś przemiana w nas, ale czasami jest już za późno żeby coś zmienić. To bardzo trudny temat, choć problem, który chcieliśmy przedstawić w tym klipie dotyczy wielu ludzi, których znam. Nie jest to wielka produkcja, ale myślę, że klip wart jest obejrzenia.     

S.C.: Wystąpiliście na jednej scenie z wieloma artystami. Z kim chcielibyście jeszcze zagrać?

Goliash: O jej! Dużo tego. Ja na pewno z SOD albo Drowning Pool, Różal na pewno z Katatonią, Jurgen na pewno ze Slayerem… Naprawdę długo można wymieniać. Z Polskich zespołów nie graliśmy jeszcze z Luxtorpedą a bardzo bym chciał. Lubię Litzę (poznaliśmy się wiele lat temu) i podoba mi się to, co robi z kolegami w tym projekcie.


S.C.: Wasza muzyka dotarła poza Polskę. Czy zamierzacie w związku z tym karierę zagraniczną?

Goliash: Nasza muzyka trafiła poza granicę głównie do środowisk polonijnych. Nie myśleliśmy o tym, żeby podbijać zagraniczne rynki. Tworzymy wyłącznie w języku polskim. 

S.C.: Od 2014 roku zespół wspiera Fundację dla Dzieci z Chorobami Nowotworowymi KRWINKA. Jak do tego doszło?

Goliash: Prawdę mówiąc, nie wiem, jak do tego doszło. Myślę, że to za sprawą naszego managera – Adama Sęczkowskiego. Któregoś dnia Adam przyszedł na próbę i przedstawił nam projekt współpracy z „Krwinką”. Oczywiście, wszyscy byli za w 100%, ponieważ znaliśmy tą fundację i w pełni identyfikowaliśmy się z tym, co robi dla dzieci. Za jakiś czas dostaliśmy informację od Adama, że nasza współpraca Krwinką stała się faktem. Od tej pory, podczas koncertów, mówimy ludziom o tej fundacji i wyjaśniamy, czym się zajmuje. To wszystko. 

S.C.: Wasz największy sukces to…

Goliash: Największy sukces jest ciągle przed nami i nie wiem jeszcze, co to będzie.


S.C.: Gdzie zagracie w najbliższym czasie?

Goliash: Właśnie wróciliśmy ze Szczecina, gdzie zagraliśmy całkiem udany koncert. W tej chwili plany następnych koncertów dopiero się krystalizują i jest za wcześnie, żeby o nich mówić. Prawdę mówiąc, drugą płytę promujemy już dość długo i zagraliśmy wiele koncertów w ramach promocji tego materiału. Myślimy o tym, żeby zaszyć się na dłużej w sali prób i poważniej popracować nad materiałem na następną płytę. Namawiam jednak, żeby zaglądać na nasz fanpage. Myślę, że wkrótce ukaże się informacja o nowych koncertach.

S.C.: Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w realizacji nowych planów.

Rozmawiała: Sylwia Cegieła
Fot. Kamila Cieślak



Publikacja objęta jest prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie tylko i wyłącznie za zgodą Autorki niniejszego bloga.
Udostępnij na Google Plus

About Sylwia Cegieła

Sylwia Cegieła - z zamiłowania dziennikarka, marketingowieć i PR-owiec w jednym.
Wybierz system komentarzy (Disquis, lub Google+)

4 komentarze:

  1. Bardzo fajny wywiad i ciekawe pytania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tego zespołu, chociaż lubię rockowe brzmienie. Poszukam i sprawdzę, czy przypadną mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń