Najnowsze

"Skowronkowy Jarzmin" – Festiwal Kultur Niezależnych. Rozmowa z organizatorem – Jarkiem Pypno


W tym roku już po raz drugi Jarosaw Pypno organizuje "Skowronkowy Jarzmin" – Festiwal Kultur Niezależnych. Wszystko odbywa się niezwykłej górskiej scenerii. Wystąpią zespołu z pogranicza różnych gatunków muzycznych. O wszystkim na portalu Kulturalne Rozmowy opowiada organizator przedsięwzięcia.

"Skowronkowy Jarzmin" – Festiwal Kultur Niezależnych – to już druga edycja. Jak wspominasz pierwszą?

Jarek Pypno: Już faza przygotowań okazała się świetną zabawą i okazją do poznania wielu  pozytywnych osób. A później było jeszcze lepiej. Ci, którzy przyjeżdżali okazywali otwartość i chęć działania, dzielili się radością, pomagali. To był świetny czas. Ogniska nie gasły. Muzyka nie milkła, aż szkoda było iść spać.


Skąd wziął się pomysł na zorganizowanie tego wydarzenia?

Pierwotnie miał być to side project innej, martwej już obecnie, inicjatywy. Okazało się jednak, że organizacja festiwalu wzbudza w nas więcej zaangażowania i emocji. Miejsce było. Otrzymaliśmy wsparcie lokalnych instytucji kultury, a reszta poszła już z górki.

Gdzie i kiedy odbędzie się festiwal?

Festiwal odbędzie się w dniach 3. i 4. czerwca w Zawoi pod nieczynnym w lecie wyciągiem narciarskim. Jako scenę wykorzystujemy stojącą tam potężną drewnianą strzechę wybudowaną w tradycyjnym podbabiogórskim stylu. Nieczęsto można coś takiego zobaczyć. Po zmroku sprawia ona cudowne wrażenie. Wznoszący się stok i pobliski las tworzą naturalny amfiteatr. To natura i historia uknuły ten festiwal. My go tylko zrealizowaliśmy.

Czym ten festiwal różni się od innych?

Nie stawiamy tutaj na jeden konkretny, ściśle określony styl muzyczny. Wręcz przeciwnie, stawiamy na różnorodność i zderzenia stylistyk, które nieczęsto pojawiają się na undergroundowych wydarzeniach razem. Jesteśmy mocno inspirowani kontrkulturą lat 60-tych. Folkowi artyści grają na jednej scenie wraz z metalowymi rozgniataczami, delikatny rock psychodeliczny miesza się ze zwariowanym free-jazzem. Powstaje muzyczny kocioł, ale czynnik wspólny łączący wszystkie zespoły to ich wysoki poziom muzyczny i nieszablonowość, nawet w ramach ich własnych nurtów.

Jaka jest jego idea?

Na "Skowronkowy Jarzmin" ludzie przyjeżdżają po to, aby otwierać się i dzielić. Różnorodność estetyk, w których poruszają się wykonawcy prezentujący swoją twórczość na Skowronkowym Jarzminie nie jest przypadkowa. Ma przypominać, że to, iż wyrażamy się w zupełnie odmienne sposoby, nie ma znaczenia w obliczu wspólnej afirmacji mocy twórczej i braterstwa.

Dlaczego wybrałeś akurat górską scenerię?

Góry, łąki, lasy wywołują jedynie pozytywne skojarzenia. W takich miejscach jesteśmy bliżej własnych korzeni, bardziej przyziemni, bardziej skupieni na chwili, zrelaksowani. Na "Skowronkowy Jarzmin" przyjeżdżają ci, którzy myślą w ten właśnie sposób.


Jaka muzyka zabrzmi podczas festiwalu w tym roku? Kto wystąpi?

Pozwolę sobie tutaj wyliczyć zespoły. Będą to: wprawna w improwizacji scenicznej, ambientowo-folkowa grupa Hærmit, pełni groove'u i reprezentujący hardcore Six Steps Forward, psychodeliczno-liryczny Strach Uszu, rock'n'rollowy Sermon, łotewska artystka folkowa RuffA, prog-rockowy Ottershy, kwasowa Ciötka Małgo$ka i stonerowy Wąż Piroman. Weterani sceny z Body Mind Relation zaserwują na koniec metalowy wystrzał.

Jakie atrakcje przygotowali organizatorzy dla uczestników?

Cisza spokój, lasy, góry, łąki, ogniska…, a z drugiej strony pole namiotowe, festiwal, koncerty. Czego tu chcieć więcej?

Co dalej planują organizatorzy? Czy będzie kolejna edycja festiwalu?

Czas pokaże, aczkolwiek jesteśmy dobrej myśli. Kierunek, który obraliśmy ma jeszcze spory potencjał, szkoda byłoby więc go nie wykorzystać.

Jaką gwiazdę chcielibyście zaprosić do udziału? 

King Crimson. Nie myślimy tu o gwiazdach. Operujemy w muzycznym undergroundzie i mamy świadomość, że tak pozostanie. Z przyjemnością zobaczyłbym jednak na scenie Skowronkowego Jarzminu zespoły takie jak Alameda 5 czy Małe Instrumenty. Z zagranicznych artystów chętnie zaprosiłbym Bad Sector. Marzeniem byłby koncert któregoś z projektów Johna Zorna, Ulver lub Om.

Wobec tego życzę powodzenia w realizacji dalszych edycji festiwalu. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała




Publikacja objęta jest prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie tylko i wyłącznie za zgodą Autorki niniejszego bloga.

2 komentarze:

  1. Nigdy nie byłam na takim festiwalu i aż miałabym ochotę się wybrać :) Chociaż namiot to już chyba nie dla mnie za wygodna się zrobiłam :) Fajny wywiad. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawy festiwal, chętnie się wybiorę na kolejną edycję, mam nadzieje, że będzie :)

    OdpowiedzUsuń