Bogumiła Siedlecka-Goślicka: Ogranicza nas tylko umysł

Bogumiła Siedlecka-Goślicka od kilku lat jest jedną z najpopularniejszych vlogerek wśród kobiet z niepełnosprawnością. Laureatka nagrody w Konkursie „Człowiek Bez Barier”. Autorka autobiografii. Ze mną rozmawia o tym, jak to się wszystko zaczęło.

Sylwia Cegieła: Od jak dawna jesteś vlogerką i co cię do tego skłoniło?

Bogumiła Siedlecka-Goślicka: Pierwszy filmik na kanale „Anioł Na Resorach” pojawił się 13 sierpnia 2012 roku i był to istny eksperyment… Szczerze mówiąc, sądziłam, że nic z tego nie będzie.


S.C.: Twój kanał na YT „Anioł na Resorach” ma ogromną popularność. Jaki cel przyświeca produkcji? Czy zmienił się on od czasu powstania kanału?

B.S.-G.: Czy mój kanał ma ogromną popularność? Myślę, że jest widoczny w internetowym świecie, ale do ogromnej popularności mu daleko. Życzę sobie, by kiedyś przyznać Ci rację. Nie dlatego, że pragnę „sławy”, ale dlatego, że czuję, jak wiele stereotypów nadal rządzi światem, a mój kanał trochę przełamuje te stereotypy. Gdy „Anioł Na Resorach” się „rodził” na YouTube, nie czułam jakiegoś większego celu. To był taki chwilowy eksperyment…, a teraz jest częścią mojego codziennego życia.  Po kilku miesiącach nagrywania, nauki montażu filmów i poznawania youtubowego świata, poczułam, że właśnie tak mogę spełnić moje największe marzenie, czyli pracę w telewizji przy jakimś programie. Jednocześnie, mam realny wpływ, co w tym „programie” będzie przedstawione. Motto mojego kanału od dawna brzmi „Ogranicza nas tylko nasz umysł” i to właśnie chcę pokazywać ludziom. Nie ważne, w jakim jesteś stanie fizycznym/zdrowotnym, ważne, kim chcesz być, jak chcesz spełniać swoje marzenia i pasje. Pomimo swojej niesprawności fizycznej, jestem szczęśliwa. Realizuje się, spełniam pasje i kocham każdy dzień mojego życia. Jeżeli zarażę tą miłością do życia choćby jedną osobę, to jestem pewna, że WARTO było założyć kanał.    

S.C.: Skąd się wzięła nazwa kanału?

B.S.-G.: Nazwę kanału wymyśliła moja przyjaciółka. Upierała się, że to idealna nazwa na kanał czy bloga. Na początku stwierdziłam, że to kompletnie do mnie nie pasuje. Anioły są piękne, zdrowe, bez ograniczeń… Potem zrozumiałam, że każdy z nas może być takim aniołem – mnie zatrzymują tylko moje resory. Lubię moją nazwę i wierzę, że każdy ma anioła, który czuwa. Jest blisko i wspiera, gdy zapominamy, dlaczego życie jest piękne.


S.C.: Blogerki/vlogerki są dostrzegane przez marki, zapraszane na eventy itp. Czy twój kanał również zauważają jakieś poważne firmy, instytucje? Czy wychodzą z propozycją współpracy? Czy też twoja niepełnosprawność sprawia, że nie jest on poważnie traktowany?

B.S.-G.: Czasem mam wrażenie, że mój kanał jest pomijany, choć nie mogę mieć pewności, że to „dzięki” mojej niesprawności. Mam nadzieję, że tak nie jest. Chciałabym, by marki czy instytucje widziały we mnie poważnego partnera przy współpracy, ponieważ lubię nowe wyzwania i wiem, że zawsze to uatrakcyjnia kanał. Oczywiście, mam za sobą kilka fajnych kooperacji czy zaproszeń na wydarzenia, za co jestem wdzięczna. 

S.C.: W 2013 roku dostałaś nagrodę publiczności w Konkursie „Człowiek Bez Barier”. Jakie znaczenie ma ona dla ciebie osobiście? 

B.S.-G.: Była to dla mnie bardzo ważna nagroda, gdyż to ludzie, internauci zadecydowali, kto otrzyma wyróżnienie. Dyplom codziennie przypomina mi, że nie jestem ludziom obojętna a to, co robię ma sens.


S.C.: Kim są odbiorcy twoich filmów? Czy zauważyłaś jakieś zmiany od początku funkcjonowania „Anioła na Resorach”?

B.S.-G.: Kim są moi widzowie? Myślę, że to tacy sami ludzie jak ja i ty…Nie dzielę ich na płeć, sprawność fizyczną, miejsce zamieszkania, wiek itp. Mam fajnych widzów, dla których warto nagrywać, warto się udoskonalać i być na YouTube. Cieszę się, że nagrywam, bo dzięki YT poznaję niesamowitych ludzi, nawiązuje nowe znajomości a nawet przyjaźnie. Zdaje sobie sprawę, że oglądają mnie też osoby, które tylko czekają na moje potknięcie, przejęzyczenie i mają satysfakcję z tego, że mogą mi zwrócić uwagę, wytknąć błąd. Jestem im za to ogromnie wdzięczna, bo dzięki takim komentarzom popełniam coraz mniej błędów i bardziej przygotowuje się do każdego nagrania.
Nie wiem, czy zauważyłaś, ale moderuje komentarze (zanim komentarz pojawi się pod filmem, muszę go zaakceptować). Nie robię tego dlatego, że wprowadzam cenzurę a dlatego, że – niestety – dostaję bardzo dużo komentarzy z wyzwiskami, przekleństwami i przykrymi stwierdzeniami. Nie toleruję chamstwa, dlatego moderuję komentarze. Mimo wszystko, każdy negatywny, konstruktywny komentarz pojawia się na kanale, bo nie boję się krytyki.


S.C.: O czym starasz się mówić w swoich filmach? Wiem, że nie tylko o makijażu. O czym jeszcze w takim razie?

B.S.-G.: Wizaż jest ważnym tematem na moim kanale i zawsze chciałam, by był to kanał typowo urodowy. Mimo wszystko, nie zapominam, że mam możliwość głośno powiedzieć o ważnych rzeczach, czasem kontrowersyjnych, czasem niewygodnych a czasem takich, na które kompletnie nie zwracamy uwagi w codzienności naszego życia. Oczywiste, jest to że moja niesprawność przyciąga nie tylko moich stałych widzów, ale również „ciekawskich” lub takich, którzy niewiele wiedzą o osobach z niepełnosprawnością a szukają odpowiedzi. Jedne z najtrudniejszych filmów, jakie podjęłam się nagrać był cykl filmów o seksualności osób z niepełnosprawnością. Wiele razy widzowie prosili o ten film a ja czułam, że chcę zrealizować go profesjonalnie, rzeczowo i z gościem, który jest autorytetem. Ogromnie się ucieszyłam, gdy dr Alicja Długołęcka zgodziła się na wywiad a nasza rozmowa zaowocowała 3 częściami, które śmiało mogę polecać każdemu. Na kanale pojawiło się wiele ważnych vlogów, przy których ludzie płaczą ze wzruszenia lub śmiechu. Cieszę się, że mogę ludzi na chwilę zatrzymać i powiedzieć „hej, poczekaj, nie pędź tak…, jutra może nie być, więc kochaj dzisiejszy dzień i każdego, kto jest przy Tobie!”. Oprócz vlogów tematycznych, pokazuję fragment mojego życia, moją codzienność, radość, zmartwienia i ważne momenty, np. przed ślubem powstał cykl filmów „Ślub na resorach”, w którym opowiadałam o przygotowaniach, trudnościach, radościach i miłości, jaką spotkałam na swojej drodze. Ludzie często nie wierzą, że dziewczyna tak mocno niepełnosprawna fizycznie może mieć faceta (teraz już męża), który jest sprawny, silny i naprawdę kocha nie tylko sercem, ale również oczami. Codziennie widzę w oczach mojego męża, że jestem dla niego najpiękniejsza. Cieszę się, że mogę ludziom to pokazać a osobom z niepełnosprawnością dać nadzieję na to, że spotkają człowieka, który ich pokocha mimo wszystko. 

S.C.: Makijaż, moda, uroda. Jeśli wierzyć stereotypom, kobietom z niepełnosprawnością, raczej niezbyt często zdarza się tym interesować. Skąd więc te zainteresowanie u ciebie?

B.S.-G.: Tak jak powiedziałaś, jest to stereotyp i mam nadzieję, że z dnia na dzień kobiety (jak i mężczyźni) z niepełnosprawnością będą coraz bardziej wierzyć w to, że jesteśmy atrakcyjni i warto o siebie dbać – nie dla kogoś, ale dla samego siebie. Znam wiele osób z niepełnosprawnością, którzy mają świadomość swojego piękna, seksapilu, uroku – a co za tym idzie – zwracają uwagę na szczegóły w ubiorze, makijażu itp. Moja miłość do wizażu jest ogromna i cieszę się, że nie poddałam się a droga do tej miłości była kręta…

S.C.: Tak, jak wspomniałaś, na początku było ciężko. Nikt nie chciał przeprowadzić dla ciebie szkolenia. Dlaczego??

B.S.-G.: Początki są zawsze trudne. Zwłaszcza, gdy nikt nie wierzy w to, co chcesz zrobić, w marzenia i siłę, którą każdy z nas ma. Oczywiści,e moje marzenie było trudne do realizacji głównie ze względu na niesprawność: schody w szkołach wizażu lub strach przed takim nietypowym kursantem. Do dziś jestem wdzięczna Klaudii Utnickiej z MUBU Kursy, która przeprowadziła dla mnie indywidualny kurs w domowym zaciszu a także szkole PRO Make up Academy (Danielowi Sobieśniewskiemu oraz Karolinie Matraszek), w której zrobiłam miesięczny kurs wizażu. Wspaniałe było to, że nie było dla mnie taryfy ulgowej, za co byłam ogromnie wdzięczna. 


S.C.:  Czym jest dla ciebie pasja?

B.S.-G.: Życie to moja największa pasja. Nie wiem, ile będzie mi dane być na tym świecie, ale każdego dnia staram się spełniać. Nie zawsze tak było… Kiedyś moja choroba zdominowała moje życie i umysł. Byłam nieszczęśliwa, roszczeniowa, kapryśna i o wszystko obwiniałam mój stan ciała. Gdyby nie wiara, to nie byłoby mnie już na tym świecie… Wierzyłam, że Bóg ma jakiś plan, że nie jestem mu obojętna i coś się stanie w moim życiu. Za późno zrozumiałam, że Bóg non stop działał w moim życiu, ale przez to, że tak bardzo miałam „zainfekowany” umysł, nie wiedziałam, co mam i z czego powinnam się cieszyć każdego dnia. Na szczęście, dziś jestem inną osobą i staram się, by każdy dzień był ważny.

S.C.: Jak definiujesz niepełnosprawność? To stan ciała czy ducha?

B.S.-G.: To zależy, na jakim etapie życia się jest. Kiedyś to był mój stan ducha…  - dziś ciała. Myślę, że nie trzeba być niepełnosprawnym, by się nim czuć… Czasem ludzie szukają pretekstów, by powiedzieć: „nie mogę, nie dam rady, to nie dla mnie, nie potrafię” i to jest – według mnie – największa niepełnosprawność, z którą warto walczyć. Ja walczę codziennie!

S.C.: Jak wygląda twój dzień pracy nad kanałem? Co Cię inspiruje do kolejnych filmów? Jak to wygląda od strony technicznej?

B.S.-G.: Jestem osobą aktywną zawodowo i to jest na pierwszym miejscu dnia codziennego. Kanał tworzę w weekendy, wieczory lub o świcie. Zawsze dzielę tworzenie na kilka etapów: 1. Wieczorami w komórce notuję pomysły na filmy 2.. Rano lub po pracy nagrywam film 3. Późnym wieczorem zajmuję się montażem. Staram się, by tworzenie na You Tube nie wpływało na moje życie prywatne, dlatego często w jednym tygodniu intensywnie nagrywam, by w kolejnych 3 tygodniach nie zajmować się tym. Oczywiście, nie raz zarwałam jakąś noc, ale lubię to, co robię a to jest – moim zdaniem – najważniejsze. Moja niesprawność ma duży wpływ na techniczną część produkcji filmów. Nie ustawię sobie, jak chcę aparatu, statywu, świateł, dlatego mam jedno stałe miejsce, w którym nagrywam.


S.C.: Mówisz, że spotykasz się z nieprzychylnymi komentarzami ze strony środowiska osób z niepełnosprawnością. Czego one najczęściej dotyczą i jak na nie reagujesz?

B.S.-G.: Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek powiedziała, że spotykam się z nieprzychylnymi komentarzami ze strony środowiska osób z niepełnosprawnością? Zdaje sobie sprawę, że nie każdy będzie mnie lubił i szanował. Choć boli mnie, jak ludzie wyrabiają sobie o mnie zdanie, czytając plotki na mój temat czy historie ludzi, który znają „mnie” mniej lub bardziej. Zawsze wszystkim mówię – jeżeli chcesz wyrobić sobie o mnie zdanie to poznaj mnie, daj mi szansę, czystą kartę. Jeżeli zapełnię ją w negatywny sposób, to przynajmniej jesteś pewny, że opierasz się na własnych doświadczeniach a nie fikcji. Jestem tylko człowiekiem. Nie mam łatwego charakteru i wiem, że nie może każdy każdego lubić, ale każdy może szanować innych ludzi – prawda? Staram się otaczać pozytywnymi ludźmi i nie przejmuję się ciemną stroną youtubowego świata. Nigdy nikomu nie dogodzimy w 100% a ja nie zamierzam udawać kogoś, kim nie jestem, a jestem zwykłą dziewczyną, którą możecie oglądać, kiedy chcecie na YouTubie, a po za tym, możecie spotkać mnie w tramwaju, na zakupach czy spacerze, bo nie jestem fikcyjną postacią lecz żywym człowiekiem, który ma uczucia.

S.C.: Kim chcesz być dla swoich widzów?

B.S.-G.: Zwykłą dziewczyną, z którą spotykają się na kilkanaście minut, by się zrelaksować, pośmiać, popłakać czy posłuchać o kosmetykach i makijażu. Nie chcę być celebrytką internetową, bohaterką, gwiazdą. Jeżeli zacznę gwiazdorzyć to zjem dużo Sneakersa. You Tube to moja pasja a nie biznes, więc mam nadzieję, że nigdy się nie zmienię dla moich widzów.

S.C.: Jesteś osobą medialną. Jak reagują na to twoi znajomi, rodzina?

B.S.-G.: W mediach istnieję od ok. 11 roku życia, więc najbliższa rodzina jest przyzwyczajona. Jeżeli chodzi o YouTube to rodzina jak i przyjaciele, długo nie wierzyli w to, co robię. Nie rozumieli gadania do siebie a raczej do kamery i publikowania tego. Teraz widzą, że robię to na poważnie. Widzą, ilu mam subskrybentów i wyświetleń filmów, więc czuję wsparcie. Jednocześnie, muszę uważać na ludzi, którzy nagle chcą być blisko mnie i bardzo się interesują nie tym, kim jestem, a tym, co robię na kanale. Sparzyłam się już raz tak porządnie, więc teraz uważam.

S.C.: Twoja historia zainspirowała cię do wydania w 2007 roku książki pt. „Historia jednego marzenia”. W jakim celu ją napisałaś i czy teraz jej treść byłaby inna, patrząc z perspektywy zdobytych doświadczeń?


B.S.-G.: „Historia jednego marzenia” powstała przez przypadek. Gdy byłam dzieckiem, trafiłam do paliatywnego hospicjum dla dzieci. Dzięki lekarzom i pielęgniarkom tegoż hospicjum, odkryłam, że potrafię przelewać swoje myśli na papier nie tylko prozą, ale też wierszem. Hospicjum wydawało co 3 miesiące gazetę i zawsze prosili mnie, bym napisała jakiś artykuł. Tak powstała spora ilość tekstów, wierszy i pomysłów na kolejne artykuły. W końcu ktoś powiedział, abym napisała książkę ze swoją historią. Tak naprawdę to nie ja napisałam „Historię jednego marzenia” a moje życie. Czy teraz napisałabym taką samą książkę? Jestem pewna, że nie. Teraz jestem bogatsza o doświadczenia, popełnione błędy, osiągnięte sukcesy, łzy szczęścia i cierpienia… W tamtym momencie pisałam prosto z serca, tak jak czułam i myślę, że ta mała dziewczyna była bardzo mądra, wrażliwa, naiwna. Potrafiła marzyć i wierzyła, że świat jest dobry. Nadal wierzę, nadal jestem naiwna, nadal kocham marzyć i przekuwać swoje marzenia w rzeczywistość. Ta mała dziewczyna się nie zmieniła. Ona po prostu dorosła. Mam nadzieję, że niedługo będziecie mogli przeczytać kolejną część „Historii jednego marzenia”.

S.C.: Na swoim kanale poruszasz często tematy kontrowersyjne. Jakie są najbliższe plany związane z Aniołem? 

B.S.-G.: Kanał za chwilę będzie obchodził swoje 4. urodziny. Mam nadzieję, że w kolejnych latach będę się coraz bardziej udoskonalać a filmy będą dla Was ciekawe. Przede mną dużo ciekawych projektów i marzeń do spełnienia. Jeżeli jesteście ciekawi, o czym mówię to zapraszam do siebie.  

S.C.: Czym zajmujesz się, gdy nie pracujesz nad kanałem?

B.S.-G.: Moim mężem, przyjaciółmi, rodziną i – oczywiście – pracą zawodową.

S.C.: Czy uważasz się za bohaterkę? Napisałaś przecież książkę, prowadzisz popularny kanał na YT, zapraszają cię na ważne imprezy...

B.S.-G.: Kompletnie nie uważam się za bohaterkę. Jestem zwykłą dziewczyną, która wymyśliła sobie, że będzie nagrywać i publikować w sieci. Nie jest to żadne bohaterstwo. Mimo kilku ważnych dla mnie osiągnięć, uważam, że jestem biedronką na tym świecie. To, co jest dla mnie ogromnie ważne to szczęście mojej rodziny i to, by czerpać życie pełnymi garściami. Nie każdy to rozumie i akceptuje.


S.C.: Czego ci życzyć?

B.S.-G.: Hmmm…, życz mi dużo zdrowia, realizacji marzeń i tego, bym płakała tylko ze szczęścia. Życz mi spełnienia zawodowego, dalekich podróży i fajnych filmów na moim kanale. Ja też chciałabym coś życzyć czytelnikom. Życzę wam, by otaczali was dobrzy, szczerzy ludzie i żebyście kochali każdy dany dzień.

S.C.: Ostatnie słowo należy do Bogusi.

B.S.-G.: Dziękuję za wywiad i zapraszam do swojego małego świata. Mam nadzieję, że spotkamy się nie raz na moim kanale
https://www.youtube.com/user/AniolNaResorach
https://www.instagram.com/aniolnaresorach
http://aniolnaresorach.blogspot.com

S.C.: To ja dziękuję, że zgodziłaś się poświęcić mi czas i porozmawiać o tak ważnych tematach.

Rozmawiała: Sylwia Cegieła

Zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum Bogumiły Siedleckiej-Goślickiej
Udostępnij na Google Plus

O mnie Sylwia Cegieła

Moją pasją są ludzie i rozmowy z nimi. Interesuje się muzyką, filmem, sztuką, sportem, modą i urodą, czyli KULTURĄ powszechnie rozumianą. Lubi też śledzić bieżące wydarzenia, dlatego właśnie założyłam bloga KULTURAlne rozmowy. Znajdziecie tam wiele ciekawych wywiadów. Współpracuje również z miesięcznikiem „Bielski Rynek”, z portalem dla kobiet Women’s Magazine. Udzielam się też gościnnie w kilku portalach lifestyle'owych, o czym informuję na bieżąco na swoim fanpage'u.
Wybierz system komentarzy (Disquis, lub Google+)

Brak komentarzy: