„Chce się grać” – rozmowa z Mariuszem Lemańskim


Mariusz Lemański – gitarzysta, współtwórca projektu internetowego „Riff of the Week” – kursu gry na gitarze. Niedawno miałam przyjemność poznać artystę przy okazji wywiadu z zespołem Factor 8. Tym razem poruszamy temat zupełnie inny, ale nie obiegający od muzyki, czyli rozmawiamy o w/w kursie. Otóż, jego pomysłodawcy publikują cykliczne filmiki instruktażowe dla osób chcących poznać ten instrument oraz techniki grania na nim od podstaw. Zapraszam na rozmowę z pasjonatem muzycznym, który z pewnością każdemu imponuje erudycją muzyczną. 

Sylwia Cegieła: Kiedy zacząłeś swoją przygodę z gitarą?


Mariusz Lemański: To taka trochę rodzinna historia związana z moim tatą i kuzynkami. Dawno, dawno temu miałem jakieś 14 lat i chyba – jak każdy w tym wieku – buntowałem się przeciwko całemu światu. Pewnego pięknego dnia przyjechałem w odwiedziny do mojej babci, z którą mieszkała moja ciocia (jedna z dwóch sióstr mojego taty), wujek i kuzynka.
Gdzieś wysoko na jednej z szaf mojej kuzynki od zawsze leżała stara zakurzona gitara klasyczna, na której zresztą podobno kiedyś grał mój tata. Miała tylko 3 struny i była trochę podniszczona.   Spojrzałem na nią i pamiętam, że właśnie wtedy pierwszy raz pomyślałem o tym, że fajnie byłoby się nauczyć grać. To był taki impuls, ale nie wiem czemu wtedy jej ze sobą nie zabrałem. To nie był chyba  jeszcze ten właściwy moment, dopiero rodziła się we mnie taka potrzeba ekspresji.
Od dziecka trochę śpiewałem, głównie pod prysznicem, męcząc sąsiadów hitami, o których tutaj boję się wspomnieć (śmiech).
Nastał wspaniały wakacyjny weekend i – jak to często bywało – odwiedzaliśmy moją ciocię (druga siostrę mojego taty), wujka i dwie kuzynki. Jedna z nich przedstawiła mi swojego chłopaka. Gość był typowym artystą, posiadał ten ,,magiczny’’ kapelusz, lubił malować, grał na gitarze i śpiewał. Kuzynka powiedziała mu, że trochę śpiewam i zaproponował mi nagranie z nim w warunkach domowych piosenki, którą napisał. Tak spodobało mi się to jak grał, że poprosiłem go, żeby pokazał mi kilka akordów na swojej gitarze. Kiedy to zrobił, cała rodzina do końca dnia miała ze mną spokój. Wtedy powiedziałem rodzicom, że chcę grać i zapytałem, czy kupią mi gitarę. Tata powiedział, że po co, przecież po dwóch tygodniach i tak to rzucę. Zaproponował mi więc swoją starą gitarę, którą wcześniej miałem okazję trzymać w ręku. Po paru dniach wiosło trafiło w moje ręce, a ja zrobiłem tacie na złość, grając na gitarze już kilkanaście lat dłużej niż wspomniane dwa tygodnie…


S.C.: Ciekawe, jak tata na to reaguje teraz, po latach? Dlaczego wybrałeś akurat gitarę?

M.L.: Czasem podobno przychodzi taka jedna chwila. Wiesz – zobaczysz coś i czas na chwilę się zatrzymuje. Często coś w nas dojrzewa i chowa się gdzieś za rogiem, żeby w odpowiednim momencie wyjść z ukrycia. Tak było, kiedy złapałem gitarę i uderzyłem w pierwszy akord.  Nagle coś się zmieniło. Kiedy tworzę muzykę, gram i nawet ćwiczę, wyzwala się we mnie takie poczucie wolności. W instrumencie tym podoba mi się też nieskończona liczba możliwości, a ja nie lubię się ograniczać. 

S.C.: Kto cię inspiruje? Jakich masz gitarowych idoli?

M.L.: Na początku były to zespoły z pogranicza rocka i metalu. Słuchałem artystów  takich jak Metallica, Iron Maiden, Helloween, Megadeth. Lubiłem też zespół Creed i Killswitch Engage. Bardzo inspirowali mnie zwłaszcza gitarzyści grający skomplikowane partie solowe. Kirk Hammett był chyba pierwszą taką inspiracją, a także Adrian Smith, Dave Murray i Kai Hansen. Potem oczywiście Marty Friedman i jego egzotyczny styl gry. Pamiętam, że doznałem takiego muzycznego ,,katharsis” kilkukrotnie. Za każdym razem kryło się za tym nowe nazwisko i stylistyka gry. Kiedy usłyszałem Johna Petrucciego i solo do Pull Me Under, wszystko się zmieniło – całe moje podejście do gry i ćwiczenia. Byłem wtedy chyba jakoś w pierwszej klasie liceum i na tapecie non stop było Dream Theater.
Potem nastała u mnie „era” Joe Satrianiego i jego ,,śpiewający” styl gry. Idąc za ciosem, zacząłem słuchać Steva Vaia i Andy Timmonsa. Wróciłem do twórczości Marka Tremonti, który – po rozpadzie Creed – założył zespół Alter Bridge, a także rozkręcił solowy projekt. Duże wrażenie robi na mnie od dłuższego czasu także muzyka zespołu Opeth. Kocham tych gości za nietuzinkowość, finezję i kompozycję. Jestem też totalnym fanem ,,włoskiej” melodyjnej szkoły gry na gitarze. Tutaj mogę podać jedno nazwisko – Marco Sfogli – gość jest po prostu kosmiczny.
Pomijając sferę rocka i metalu, inspiruje mnie tez muzyka klasyczna. J.S. Bacha uważam za koniec i początek. Mnogość harmonii jest tam po prostu nieziemska. Lubię też Vivaldiego, który – co ciekawe – przez wielu muzyków nazywany jest „ojcem” heavy metalu. 
W Polsce cenię sobie także kilku gitarzystów. Tomka Andrzejewskiego, który jest niesamowitym gitarzystą. Gra bardzo technicznie, zachowując przy tym melodię. Przy okazji jest fantastycznym gościem. Często rozmawiamy i zawsze dowiaduję się czegoś ciekawego na temat gitarowego sprzętu. Piotr Wójcicki – ma on tę niespotykaną wrażliwość w budowaniu nastroju. Jest świetnym pedagogiem. Kilka razy otworzył mi umysł na nowe rozwiązania w grze. Obaj panowie to wirtuozeria pełną parą. Do pracy motywuje mnie także kilku gitarzystów z mojego i trochę młodszego pokolenia: Darek Wawrzyniak, Mateusz Owczarek, Piotr Kaczor, Łukasz Kulczak, Tomasz Madzia i Jakub Żytecki. Każdy z nich jest pewnie 100 razy lepszym gitarzystą ode mnie, ale to dobrze, bo dzięki takim ludziom jest nad czym pracować i motywują mnie oni do tego, żeby cały czas się rozwijać.

S.C.: "Riff of the Week" – co to za kurs?

M.L.: Jest to kurs dla gitarzystów. Ma on na celu przedstawienie różnych problemów technicznych i harmonicznych związanych z grą na gitarze. W skład tego kursu wchodzi prezentacja danego riffu, zagrywki w postaci filmu. Jest też opis ćwiczenia i zapis tabulatur (specjalny zapis dźwięków dla gitarzystów) i nutowy.

S.C.: Jak to się wszystko zaczęło?

M.L.: Jest to konsekwencja działań naszej załogi Salonów Muzycznych Riff w Bydgoszczy. Chcemy tutaj stworzyć takie miejsce przyjazne dla gitarzystów. Prowadzimy systematycznie warsztaty gitarowe i pomyśleliśmy po prostu, że można z tym zacząć działać trochę ,,szerzej” . Stąd pomysł na filmiki instruktażowe w Internecie.
Za początek całego projektu można uznać termin odbycia się pierwszych Warsztatów Gitarowych Riff w Bydgoszczy.
   

S.C.: Z kim współpracujesz w ramach projektu? Jaki jest podział ról w projekcie?

M.L.: U nas w sklepie wszyscy jesteśmy gitarzystami. Mirek, gra w zespole Mortis Dei – kapela grająca death metal. Lubi różnorodną muzykę i jest bardzo otwarty na nasze pomysły. To  kompozytor i bardzo sprawny gitarzysta. Czasem wymieniamy się doświadczeniami dotyczącymi techniki gry. Właśnie on zaproponował mi przeprowadzenie pierwszych warsztatów gitarowych w salonie w Bydgoszczy.
Mój drugi kolega z pracy ma na imię Kuba. Kiedyś komponował muzykę elektroniczną i potem zainteresował się grą na gitarze. Bardzo fajnie gra rytmicznie riffy w klimatach modern metalu. Ma bardzo dużą wiedzę na temat nowinek sprzętowych. Współpracuje także z portalem www.ciszatezgra.pl, gdzie pojawiają się liczne ciekawostki z gitarowego świata. Świetnie zna się na komputerach i realizacji dźwięku. To dzięki jego pomocy filmy wyglądają profesjonalnie. 
Obecnie w projekt obejmujący warsztaty i cykl filmów instruktażowych zaangażowanych jest kilka osób. Dział marketingu czuwa nad tym, żeby wszystko znalazło się na stronie. Dostarcza nam potrzebne materiały promocyjne i wspiera nas sprzętowo. Jakub Załęski – mój kolega z pracy, o którym wspomniałem wcześniej, zajmuje się montażem i stroną techniczną filmów. Ja przygotowuję zagrywki, opisy do ćwiczeń, zapis tabulatorowy i nutowy.

S.C.: Dlaczego akurat wybraliście do nagrywania warsztatów sieć Salonów Muzycznych Riff?

M.L.: Po pierwsze, pracujemy z Kubą  w Salonie Muzycznym Riff w Bydgoszczy. Chcemy, żeby praca w tym miejscu była powiązana z naszą pasją. „Góra” bardzo nas w tym wspiera i praktycznie mamy cały czas zielone światło. Poza tym, Riff to miejsce, gdzie chce się grać. Pragniemy naszym graniem dosłownie ,,zarażać”, dzielić się doświadczeniami i wiedzą. Miło jest, jak sprawi się komuś radość i po latach wraca do nas, mówiąc: „to dzięki wam gram na gitarze”, albo: „to u was kupiłem pierwszą gitarę”.

S.C.: Dla kogo przeznaczony jest ten kurs?

M.L.: W zasadzie dla każdego, kto ma ochotę trochę pograć na gitarze i szuka czegoś nowego. Dla ludzi, którzy trafili na ,,ścianę” w przypadku rozwoju technicznego albo chcą zaczerpnąć trochę wiedzy teoretycznej te filmy również mogą być pomocne.

S.C.: Jakie gatunki muzyczne u was królują? Czy jest tak, że każdy znajdzie coś dla siebie?

M.L.: Staramy się tak dobierać materiały, żeby każdy znalazł coś dla siebie. Ostatnie parę filmów dotyczy gry rytmicznej w stylu metalowym. Była też zagrywka w stylu Steva Vaia i trochę bluesa oraz trudniejszy przykład ćwiczeniowy dla bardziej zaawansowanych gitarzystów. Będzie jeszcze na pewno kilka niespodzianek.


S.C.: Gdzie można znaleźć wasze filmy instruktażowe?

M.L.: Są one dostępne na www.laboratorium-riff.pl oraz na kanale Youtube – wystarczy znaleźć kanał Salony Muzyczne Riff.

S.C.: Jakiego sprzętu używacie do nagrywania?

M.L.: Są to kamery sportowe, interfejs audio wpięty w laptopa, symulacje wzmacniaczy gitarowych i basowych oraz wirtualne instrumenty (perkusja).

S.C.: Dlaczego korzystacie przy nagraniu z gitar Ibanez? Co to jest za gitara?

M.L.: Jestem związany z tą marką mentalnie od wielu lat. Używam tych gitar w studio i na scenie. Instrumenty te nigdy mnie nie zawiodły – nawet w ekstremalnie ciężkich warunkach scenicznych. Pamiętam, jak w liceum dostałem w swoje ręce na chwilę Ibaneza z serii RG i doznałem szoku. Był to dokładnie model RG1570. Urzekła mnie jakość wykonania, brzmienie i wygoda tego instrumentu. Wiedziałem już wtedy, że kupno takiej gitary to tylko kwestia czasu. Obecnie mam kilka gitar tej marki. Gram na modelach 6 i 7 strunowych z serii RGD, S i RG. Jest to firma japońska z historią. Przedstawicielami tej marki jest wielu znanych gitarzystów na świecie np. Joe Satriani, Steve Vai, Andy Timmons, Munky i Head z zespołu Korn, Kiko Loureiro z Megadeth, Paul Gilbert. Jest także kilku Polaków, między innymi Wojciech Hoffmann z Turbo i Leszek Cichoński. Tych nazwisk jest naprawdę sporo. Ponadto, promujemy tą markę z drugiego powodu. Od niedawna w salonie w Bydgoszczy mamy Prestige Dealera, czyli dostęp do wszystkich, nawet najwyższych modeli japońskich i sygnatur z obecnego katalogu. Można przyjść, zagrać na nich, porównać miedzy sobą i – oczywiście – kupić.


S.C.: Wypuszczacie filmiki do sieci. Czy nigdy nie korciło was, aby skomercjalizować przedsięwzięcie i uczynić z tego źródło zarobków?

M.L.: Wszystkie działania promujące podlegają pod domenę komercji. Także każde z nich – w sposób pośredni albo bezpośredni – prowadzą do tego, że ktoś na tym zarabia. My staramy się podejść do tego na zasadzie promocji Salonów Muzycznych Riff i marki gitar Ibanez. Dodatkowo, szersze grono odbiorców może posłuchać naszej muzyki i możemy podzielić z ludźmi naszą pasją. Są to działania marketingowe. Promujemy modele gitar, które są normalnie do kupienia w salonie. Zarabiamy więc na tym pośrednio.

S.C.: Jaka idea przyświeca kursowi?

M.L.: Wystarczy jedno hasło, żeby odpowiedzieć na te pytanie: „Chce się grać”. Chcemy zmotywować ludzi do kreatywnego i aktywnego spędzania czasu a także pomóc w realizacji własnej pasji.

S.C.: W ramach projektu odbywają się też cykliczne warsztaty gitarowe. Opowiedz trochę o tym.

M.L.: Wspomniałem już wcześniej o tym trochę, więc rozwinę ten wątek. Co jakiś czas, raz na kilka miesięcy mam przyjemność prowadzić takie zajęcia u nas w Salonie w Bydgoszczy. Podczas takiego wydarzenia gram swoje utwory. Improwizuję z uczestnikami. Rozmawiamy o technice gry, teorii muzyki i sprzęcie. Tutaj też każdy może opowiedzieć o swojej filozofii gry czy zademonstrować swoje zagrywki. Mieliśmy też warsztaty z regulacji i konserwacji  gitary, gdzie razem z Kubą opowiadaliśmy o tym, jak przygotować instrument do pracy i dbać o niego podczas użytkowania.
Pierwsze takie wydarzenie odbyło się w  2014 roku  i pamiętam, że pod szyldem tego eventu odbyły się trzy spotkania dla gitarzystów. Także wtedy pierwszy raz zagrałem na swoim nowym kapitalnym instrumencie ze stajni Ibanez – barytonowej gitarze RGD2120z-ish, przy okazji reklamując tą markę. Najbardziej miłym akcentem na koniec były podziękowania, jakie otrzymałem od polskiej załogi Ibanez za działania promocyjne w Bydgoszczy.


S.C.: Jakie macie plany na najbliższą przyszłość?
 
M.L.: Cały czas chcielibyśmy rozwijać się z tematem filmowo-warsztatowym. Pragniemy dzielić się pasją z coraz większym gronem ludzi. Pracujemy nad promocją naszych działań i mamy nadzieje, że znajdą się też nowe osoby zainteresowane współpracą z nami na tym polu. Marzą mi się znani goście na warsztatach, którzy opowiedzą o swojej filozofii grania i może nagrają z nami gościnnie jakieś filmy. Na chwilę obecną to wszystko cały czas się rozwija, a co z tego wyjdzie –zobaczymy. Ja osobiście rozpocząłem też pracę nad materiałem na swój pierwszy solowy album, mam też w planach kolejną płytę mojego  zespołu – FACTOR 8 (wywiad z zespołem znajdziecie tutaj - przyp. red.).

S.C.: Ostatnie słowo Mariusza do reszty świata…

M.L.: Pragnę podziękować przede wszystkim mojej mamie, która bardzo mnie wspiera w tym, co robię. Wysłuchała już przez te lata chyba wszystkich możliwych ćwiczeń na gitarze (śmiech). Mojemu tacie za zaszczepienie we mnie ducha walki. Moim przyjaciołom: Bartkowi, Ziemkowi i Kamilowi za motywowanie mnie do dalszej pracy. Specjalne podziękowania kieruję do koleżanek i kolegów z Salonów Muzycznych Riff: pana Marcina, Miłosza, Andrzeja, Grzegorza, Sylwii, Kuby i Mirka oraz do ,,polskiej reprezentacji” Ibaneza: Konrada i Michała.

S.C.:  Życzę powodzenia w rozwoju projektu i dziękuję za bardzo interesującą rozmowę.

Rozmawiała: Sylwia Cegieła
Udostępnij na Google Plus

O mnie Sylwia Cegieła

Moją pasją są ludzie i rozmowy z nimi. Interesuje się muzyką, filmem, sztuką, sportem, modą i urodą, czyli KULTURĄ powszechnie rozumianą. Lubi też śledzić bieżące wydarzenia, dlatego właśnie założyłam bloga KULTURAlne rozmowy. Znajdziecie tam wiele ciekawych wywiadów. Współpracuje również z miesięcznikiem „Bielski Rynek”, z portalem dla kobiet Women’s Magazine. Udzielam się też gościnnie w kilku portalach lifestyle'owych, o czym informuję na bieżąco na swoim fanpage'u.
Wybierz system komentarzy (Disquis, lub Google+)

Brak komentarzy: