Czarodziejka muzyki – wywiad z Liz Katrin


LIZ KATRIN to pseudonim artystyczny Katarzyny Bonikowskiej, która tworzy i wykonuje muzykę w klimatach słowiańskich, fantasy i science-fiction, głównie do gier wideo i filmów. Śpiewa w różnych językach, również elfich. Zapraszam na niezwykle interesujący wywiad z tą niebanalną artystką.

Sylwia Cegieła: Kim jest Liz Katrin? Opowiedz o swojej przeszłości muzycznej?

Liz Katrin: W moim domu muzyka była obecna zawsze. Przygotowanie muzyczne zawdzięczam tacie, a rozwój wokalny – mojej cudownej profesor od śpiewu, pani Wandzie Bargiełowskiej-Bargeyłło, solistce Warszawskiej Opery Narodowej, jednej z najwybitniejszych mezzosopranistek europejskiej sceny operowej. Ponadto, ukończyłam kurs śpiewu operowego w Salamance (Hiszpania). W latach 80. zaczęłam występować na scenie kameralnej (gitara i śpiew). Śpiewałam w zespole Domu Kultury Ochota OKO i w chórach: najpierw szkolnym, potem Uniwersytetu Warszawskiego, Opery Narodowej oraz w różnych zespołach (głównie własnych projektach muzycznych). Od wczesnych lat 90. tworzę własną muzykę.

              Fot. Adrian Wiśniewski                         z archiwum Liz Katrin
S.C.: Co wpłynęło na twoją obecną twórczość?

L.K.: Moje ulubione gry, filmy, komiksy, książki, ludzie i – oczywiście – muzyka: klasyczna, etniczna, rockowa, folkmetal, jazz... To wszystko są dla mnie źródła nieustającej inspiracji. W latach 80. poznałam komiksy z serii Thorgal (które kolekcjonuję od pierwszego numeru!) i wtedy pomyślałam, że byłoby super zilustrować je muzycznie. Od tamtej pory stopniowo tworzę mój album THORGAL.
Poza tym, od zawsze inspirował mnie szeroko pojęty świat Gwiezdnych Wojen, Star Treka, książek i gier z serii Wiedźmin, The Elder Scrolls, zwłaszcza Morrowind i Skyrim (miałam przyjemność stworzyć kilkanaście utworów do SKYWINDA, jednego z największych modów do serii gier The Elder Scrolls), no i filmy: Terminator, Indiana Jones, Conan, Łowca Androidów...

S.C.: Interesujesz się bardzo osobliwymi tematami. Śpiewasz w nikomu bliżej nie znanych językach sindarin czy dunmerski. Co to za języki i dlaczego akurat tę drogę wybrałaś?

L.K.: Zdziwisz się, jak wiele osób zna języki fantasy, a nawet biegle nimi włada... Języki obce, dawne i fikcyjne to moja kolejna pasja. Sindarin to jeden z elfich języków stworzonych przez J.R.R. Tolkiena. Do tekstów z Władcy Pierścieni napisałam muzykę i tak powstał ELBERETH śpiewany w sindarin i inne utwory z mojego albumu TOLKIEN. Dunmerski to z kolei język Mrocznych Elfów z gry Morrowind. W tym języku śpiewam utwory: NEREVAR, HORTATOR i SHARMAT’S PRAYER.

S.C.: Jakie korzyści masz z niszowości?

L.K.: Pozwala mi dotrzeć do prawdziwych pasjonatów. Dzięki temu, tworzę, gram i śpiewam to, co mi w duszy gra. Myślę, że to rzadki przywilej.

S.C.: Stąd wniosek, że nie lubisz być ograniczana. Co daje ci artystyczna wolność?

L.K.: Niezależność. Nie muszę się w żaden sposób ograniczać. Wiadomo jednak, że – w przypadku projektów muzycznych do gier czy filmów – niezbędna jest pełna współpraca z twórcami gry, reżyserem i wzajemne zaufanie.

S.C.: Czy m.in. dlatego nie masz własnego managera i zajmujesz się sama swoją pracą od strony organizacyjnej?

L.K.: To, co daje mi pełną swobodę, to fakt, że wszystko wykonuję sama, od motywu, poprzez aranżację, nagrywanie instrumentów i głosów, mastering, aż po marketing i menedżerkę. Poza tym, mam własne studio nagrań, dzięki czemu jestem całkowicie niezależna.

S.C.: Opowiedz o swoich dokonaniach artystycznych.

L.K.:
Stworzyłam kilkadziesiąt utworów do gier komputerowych: SHADOWWARRIOR 2, SKYWIND, THEREPOPULATION, ALIENS,TROLLS & DRAGONS, FOLLOWER (Heavy Walker Simulator), T-90 PARSECS, QUANTUM ENTANGLEMENT i innych, jingle do podcastu o grach RPG Siedzicie w karczmie oraz muzykę filmową.
Obecnie pracuję nad oprawą muzyczną do PÓŁ WIEKUPOEZJI PÓŹNIEJ (tworzonego przez pasjonatów filmu osadzonego w realiach świata Wiedźmina).
Ostatnio przygotowałam czterominutowy miks moichpiosenek oraz bardziej szczegółowe playlisty mojej muzykido gier oraz muzykifilmowej, do których przesłuchania gorąco zachęcam.

            Fot. Izabela Kwasiborska                        z archiwum Liz Katrin
S.C.: Z kim współpracujesz przy realizacji swoich projektów?

L.K.: Jak wspomniałam, większość projektów realizuję sama, ale jestem, oczywiście, otwarta na współpracę. Chętnie nagrywam również wokale, jak miało to miejsce w przypadku współpracy z Adamem Skorupą i Krzysztofem Wierzynkiewiczem (twórcami muzyki m.in. do Wiedźmina 1 i 2) przy ścieżce dźwiękowej do gry SHADOWWARRIOR 2. Tworzę całe linie i harmonie wokalne oraz teksty do utworów innych muzyków, jak w przypadku SILVER (współpraca z Herbertem Metzem z Austrii), SANDS&MOONS (Matthew Shine z USA), czy PRAYER Kamila Hamulczyka. Od pewnego czasu realizuję również ciekawy projekt dla portugalskiego niezależnego studia.

S.C.: Jakbyś nazwała, określiła kierunek artystyczny, w którym podążasz? Mnóstwo w niej mitycznych i średniowiecznych inspiracji, ale też galicyjskich rytmów z racji twoich studiów.

L.K.: To szeroko pojęta muzyka ilustracyjna. Klimaty fantasy, słowiańskie oraz wikingowie i science-fiction to mój świat, ale nie zawężam horyzontów muzycznych. Największą frajdę sprawia mi tworzenie muzyki do gier komputerowych i filmów, dlatego idę tą drogą. Najważniejszy jest dla mnie kontakt z fanami i przekazywanie emocji poprzez muzykę.
Rzeczywiście, klimaty galisyjskie również przewijają się w mojej twórczości. Przy okazji stypendiów uniwersyteckich kilkukrotnie miałam okazję przebywać dłużej w Santiago de Compostela i właśnie tam narodziła się moja fascynacja kulturą, językiem i muzyką hiszpańskiej Galicji, co zaowocowało magisterką z literatury hiszpańskiej. Dzięki tej fascynacji, powstało wiele utworów, m.in. moja ballada ADIÓS RÍOS (śpiewana właśnie po galisyjsku), moja interpretacja a cappella piosenki NEGRA SOMBRA, a także DE AMOR z moim tekstem i aranżacją tradycyjnej melodii średniowiecznej.
Galicja to kraina niezwykła, w której przenikają się kultury: celtycka, rzymska i arabska, dodatkowo, silnie przyprawione magią... To właśnie tam można zobaczyć plenery rodem z Władcy Pierścieni... Przez ponad 5 lat prowadziłam własny zespół LIBRA wykonujący moje utwory w klimatach neoceltyckich i fantasy (wiele z nich śpiewałam po galisyjsku).

S.C.: Nad czym obecnie pracujesz?

L.K.: Kontynuuję prace nad moimi albumami (mam już ponad 100 utworów) oraz nad kilkoma nowymi projektami.

Fot. Izabela Kwasiborska                      Fot. Adrian Wiśniewski
S.C.: Czy twoja historia jest w jakiś sposób związana z twoją twórczością?

L.K.: Bardzo wiele umiejętności, które zdobyłam niegdyś (studia na UW i SGH), jak choćby projektowanie graficzne czy znajomość kilku języków obcych ułatwia mi dziś swobodne pisanie tekstów, tworzenie materiałów promocyjnych oraz nawiązywanie kontaktów z całym światem.
Na pewno duży wpływ na moją twórczość wywarły gry, głównie RPG (gry fabularne), w które grywałam regularnie w liceum i na studiach. W latach 90. nasza drużyna liczyła 8 osób i spotykaliśmy się co tydzień przez kilka ładnych lat. To był wspaniały czas, kiedy powstało bardzo dużo moich ballad jak np. SANGUIS VITA EST czy LIBERAME, kawałki do tekstów Tolkiena jak GIL-GALAD i wiele innych, które stopniowo publikuję.

S.C.: Udźwiękowiasz gry i filmy. Jakie rodzaje gier najbardziej lubisz? Jakie gatunki filmów najchętniej oglądasz?

L.K.: Najbardziej lubię gry z ciekawą fabułą jak Wiedźmin, Skyrim czy Morrowind, które pozwalają zanurzyć się w alternatywnej rzeczywistości i poczuć jej klimat, ale doceniam również inne gatunki, jak przygodówki: Syberia, The Longest Journey czy thrillery (nagrałam wersję a cappella głównego motywu z gry KHOLAT). Polecam również moją wiedźmińską playlistę.
Jeśli chodzi o filmy, uwielbiam przygodowe (Indiana Jones, Sherlock, Braveheart), fantasy (Władca Pierścieni, Conan, Gra o Tron, Wywiad z wampirem) i science-fiction (Terminator, Star Trek, Gwiezdne Wojny, Powrót do przyszłości). Zachęcam do posłuchania mojego utworu STAR WARSREBELLION inspirowanego Gwiezdnymi Wojnami, albumu C0DA czy awanturniczego kawałka CYRUS, w którym słychać inspiracje klimatami orientu.

S.C.: Alt i sopran to głosy operowe. Czy nie łatwiej byłoby śpiewać pop i być popularnym artystą? Co sądzisz o popularności i komercyjnej muzyce?

L.K.: Alt i sopran to określenie zakresu głosu, niekoniecznie operowego. Ja mam zakres skali głosu od altu (najniższy kobiecy głos) po sopran (najwyższy głos kobiecy), trochę ponad 3 oktawy. Pamiętam, jak podczas rekrutacji do chórów mogłam zawsze wybierać, czy chcę śpiewać w altach czy w sopranach.
Zawsze lubiłam śpiewać na głosy, tworzyć harmonie, budować głosem całe tło muzyczne. Często nagrywam wersje a cappella znanych utworów, jak ANEARLY PEACEFUL PLACE (z Wiedźmina 2), THE WITCHER (z pierwszego Wiedźmina) czy BRAVEHEART.
Uwielbiam eksperymentować, odkrywać nowe brzmienia wokalne.
Tworzę kawałki oparte głównie na własnym głosie w różnych klimatach: od delikatnych, nastrojowych, jak IMPERIALSHRINES lub PIEŚŃ YENNEFER czy SORCERESS, poprzez szamańskie, niskie brzmienia jak NEREVAR, aż po bardziej rockowe jak SWEET, lekko jazzujące jak DIVINE lub z wokalem o brzmieniu klasycznym, jak moja wersja głównego motywu z GRY O TRON czy wokalizy w utworach ZIREAEL lub SILVER.
Pytasz o popularność i komercję... Zawsze chciałam tworzyć dla grona pasjonatów niezależnie, czy będzie to niszowe czy nie. Najważniejsze to dawać ludziom radość i tworzyć ciągle coś nowego, własnego, a nie powielać schematy. Na pewno wolę pozostawać twórcą niezależnym, bo wtedy mam kontrolę nad całością, pod względem muzycznym i wizualnym. Kto wie, co przyniesie przyszłość? Nie mam nic przeciwko temu, żeby moja muzyka osiągnęła sukces komercyjny.

S.C.: Jesteś fanką fantastyki. Piszesz muzykę inspirowaną tym nurtem. Co myślisz o niezwykłej popularności tego gatunku? Dlaczego filmy, książki science-fiction są aż tak popularne?

L.K.: Myślę, że ludzie zawsze szukali ucieczki od szarości dnia codziennego. Fantastyka to abstrakcyjne tematy, które kierują nasze myśli na zupełnie inne tory. Wystarczy pomyśleć o kosmosie i już człowiek patrzy z innej perspektywy na ziemskie problemy. Sądzę, że dla wielu może to być swego rodzaju wentyl bezpieczeństwa dla rozładowania emocji, stresu...
A ja dla odstresowania tworzę żartobliwe utwory, takie jak SHE SAID YES czy MASKARADA. Polecam!

S.C.: Co cię fascynuje w świecie fantasy i dlaczego się tym zajmujesz? Jak się zaczęła twoja przygoda z tym nurtem?

L.K.: Moja przygoda zaczęła się dzięki bratu, który podsuwał mi komiksy: Kajko i Kokosz, Kleks, Thorgal czy Antresolka Profesorka Nerwosolka albo Na co dybie w wielorybie czubek nosa Eskimosa, książki ze świata AD&D, no i wciągnął mnie w świat gier fabularnych. To dla mnie naturalne, że inspiracje muzyczne czerpię właśnie stamtąd, ze świata wyobraźni.

S.C.: Masz naturę elfa, mitycznego boga czy wikinga? Co się z tym wiąże?

L.K.: Myślę, że łączę w sobie cechy elfie i wikingów, a w średniowieczu uznano by mnie pewnie za czarownicę... Bogów zostawmy lepiej w spokoju.

S.C.: Gdzie poszukujesz inspiracji dla swojej twórczości?

L.K.: O tym, co mnie inspiruje, mówimy od samego początku tego wywiadu. Jednak inspiracja to tylko iskra, która uwalnia cały proces... Każdy nowy projekt to wyzwanie i nowe inspiracje. Ja staram się tworzyć muzykę tylko do projektów, które mnie zainteresują, których klimat czuję. Nic na siłę.


S.C.: O czym śpiewasz w swoich utworach?

L.K.: Większość kawałków z założenia tworzę bez słów, z samymi wokalizami, które odzwierciedlają klimat danego utworu i przekazują emocje. Teksty zazwyczaj utrzymane są również w klimacie średniowiecznym, fantasy i opowiadają o miłości, nienawiści, magii, walce i tęsknocie... Słowa piosenek piszę i śpiewam w językach konwencjonalnych: AEGON TARGARYEN (po polsku), ZIREAEL (po angielsku), ENDEMONIADA (po hiszpańsku) czy AMEONNA (po japońsku) oraz niekonwencjonalnych, jak wspomniane języki elfie.

S.C.: Wrócisz kiedyś na scenę?

L.K.: Przez wiele lat koncertowałam w Polsce (również wielokrotnie dla WOŚP, Polskiego Radia, MTV, Ambasady Hiszpanii) i za granicą, m.in. na festiwalu celtyckim Bealtaine w Luksemburgu czy wielokrotnie w Hiszpanii, gdzie moja muzyka gości też regularnie na antenie radia Onda Cero). Mam na koncie także kilka koncertów operowych, głównie z klasycznym repertuarem barokowym (m.in. w Ambasadzie Czech).
Obecnie również koncertuję. Ostatnio wystąpiłam z moim autorskim repertuarem podczas festiwalu 13 Noc Kulturalna w Częstochowie. Ponadto, koncertuję jako wokalistka w intrygującym, bardzo niekonwencjonalnym projekcie Sebastiana Madejskiego DAMA KRUK.

S.C.: Co czeka twoich fanów w najbliższym czasie?

L.K.: Mam kilka nowych projektów, nad którymi pracuję. O wszystkich nowościach informuję na bieżąco na moim fanpage’u LIZ KATRIN MUSIC, do którego odwiedzania serdecznie zapraszam. Zainteresowanych zachęcam do słuchania moich utworów na kanałach YouTube oraz SoundCloud.

S.C.: Bardzo dziękuję za rozmowę. Życzę powodzenia w realizacji dalszych planów.

L.K.: Dziękuję za przemiły wywiad.

Rozmawiała: Sylwia Cegieła
Udostępnij na Google Plus

About Sylwia Cegieła

Sylwia Cegieła - z zamiłowania dziennikarka, marketingowieć i PR-owiec w jednym.
Wybierz system komentarzy (Disquis, lub Google+)

Brak komentarzy: