Moda nie zna metryki – wywiad z Marzenną Anną Walczak

Tym razem do rozmowy zaprosiłam blogerkę modową Babooshka Style. Kobietę 50+, która – za namową swojej koleżanki – w wieku dojrzałym postanowiła zostać blogerką.  Z pasją i wielkim zaangażowaniem zajmuje się modą, stylizacjami. Bywa na pokazach mody. Poznaje ten ciekawy świat od kuchni i udowadnia, że jeśli się czegoś bardzo chce, to można to osiągnąć i że ograniczenia istnieją jedynie w naszych głowach.  


Sylwia Cegieła: Od jak dawna zajmujesz się modą?

Marzenna Anna Walczak: Od zawsze. Jako mała dziewczynka lubiłam przebierać się w babci halkę z koronkami, która była dla mnie suknią balową. Doczepiałam sobie włosy ze wstążek. Zakładałam babciny kapelusz i mamy szpilki. Wtedy stawałam się księżniczką.
Miałam bardzo szczęśliwe dzieciństwo. W trzeciej klasie podstawówki nauczyłam się robić na drutach i haftować. W czwartej klasie, pod okiem babci, uszyłam sobie pierwszą spódnicę, którą jeszcze ozdobiłam haftowanymi kwiatami. Od piątej klasy już robiłam sobie swetry, czapki, szaliki, spódnice. Przerabiałam ubrania, które miałam. Już wtedy chciałam, by  były inne i miały indywidualny charakter.
W liceum plastycznym uczyłam się precyzyjnego haftowania, szycia. Byłam na zabawkarstwie. Nasza "sorka" popołudniami uczyła nas kroju. Mogłyśmy przychodzić i korzystać z maszyn do szycia. „Plastyczki” ubierały się w bardzo charakterystyczny sposób, awangardowy, kolorowy i odlotowy.
W latach ‘80, kiedy niewiele można było dostać, więc bardzo te umiejętności z dzieciństwa mi się przydały. Na drutach obrabiałam całą rodzinę. Dla siebie umiałam uszyć wszystko, nawet spodnie. Jeśli korzystałam z usług krawcowej, zawsze szyła mi zaprojektowane przeze mnie ubrania. Nie korzystałam z Burdy czy innych magazynów. Chciałam mieć inne ubrania niż mają wszyscy. Lubiłam się wyróżniać.
Od bardzo dawna pomagałam też moim koleżankom w wyborze ubioru, zakupach. Zajmowałam się ich stylizacjami w całości. Szczególnie przed weselami, sylwestrami, balami itd., wybierałam im ubiór, dodatki. Robiłam im makijaż, manicure. Nawet obcinałam włosy. Uwielbiałam moment końcowy, kiedy aż im się oczy śmiały do nowej siebie.
Obecnie też pomagam kobietom w robieniu zakupów, definiowaniu własnej sylwetki. odpowiednich kolorów. Jako plastyk, umiem operować kolorem, fasonem. Wiem, jak sprawić, by wyglądać korzystniej. Wiem, jak odwrócić uwagę od tego, co chcemy ukryć czy w jaki sposób zmienić proporcje naszej sylwetki. Ubiorem możemy polepszyć swój wygląd lub go pogorszyć, dlatego czasami warto skorzystać z porad osób, które się tym zajmują.
W obecnych czasach, wygląd ma bardzo duże znaczenie. Moda to moja pasja. Dlatego jeżdżę na pokazy mody, eventy, czytam też dużo książek o modzie, o projektantach, kreatorach. Uwielbiam biografie znanych projektantów. Wiedzy nigdy dość.


S.C.: Prowadzisz bloga modowego. Co cię do tego skłoniło?

M.A.W.: Blog założyłam za namową koleżanki. W lutym będą 3. urodziny bloga. Rozmawiałyśmy jak zwykle o modzie, ciuszkach, innych blogach, a koleżanka stwierdziła: „Marzena, ty powinnaś prowadzić blog. Zawsze się fajnie ubierałaś. Powinnaś pokazać innym kobietom, że nawet mając 50 lat, można być sobą. Zawsze mi doradzasz. Znasz się na tym. Moda cię kręci.” Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że nie mam czasu, praca, dom, itd. Może jak będę na emeryturze… Miałam ambitne plany intensywnego życia twórczego jako emerytka, ale jak kropla drąży skałę, tak ta myśl zakiełkowała w mojej głowie. Po całych dwóch dniach, stwierdziłam, a właściwie, po co czekać do emerytury, może nie dożyję? (śmiech). Spróbuję! Zapytałam męża, co on na to, a on mnie poparł. Stwierdził, że to fajny pomysł i że będzie robił mi fotki na bloga.
Po trzech dniach pojawił się pierwszy post. Bardzo byłam ciekawa, czy ktoś w ogóle to zobaczy i mnie odwiedzi. Niesamowicie się cieszyłam z pierwszej setki odwiedzin, z pierwszego tysiąca, z pierwszego komentarza.
Zakładając blog, chciałam przede wszystkim pokazać kobietom, że dojrzały wiek nas nie ogranicza. Dużo kobiet wycofuje się. Stają się niewidzialne. Zupełnie niepotrzebnie! Ja chciałabym pokazać im na moim przykładzie, by miały odwagę żyć. Blogi kobiet dojrzałych są nadal niszowe, choć z każdym rokiem ich przybywa.
Nad nazwą myślałam cały dzień, chciałam, by była intrygująca, ale i określająca mój wiek, a ponieważ jestem babcią, tak więc powstała Babooshka. W tamtym roku doszedł drugi człon Style, aby od razu określał, jaki blog prowadzę. Związane to było też z przejściem na własną domenę.


S.C.: Nie obawiałaś się komentarzy, że modeling jest tylko dla młodych?

M.A.W.: Prowadzenie bloga to nie tylko modeling, wstawianie własnych stylizacji i zdjęć. U mnie są jeszcze posty dotyczące pielęgnacji, kosmetyków, zabiegów kosmetycznych itd. Stylizacji jest najwięcej, ale ja pokazuję też sposób życia oraz to, czym się interesuję i co robię.
Poza tym, w świecie mody są dojrzałe modelki, a nawet bardzo dojrzałe bo mają nawet 80 i 90 lat. Najbardziej znana i kolorowa jest 90-letnia Iris Apfel, ale na uwagę zasługuje Carmen dell"Orefice, Jacquie Tahah, Murdack, Gitte Lee lub Jasmina Rossi. Są dojrzałe i piękne.
Co do komentarzy, w pierwszym roku miałam trochę obraźliwych i nieżyczliwych komentarzy. Dobrze, że wtedy miałam ustawione moderowanie. Obecnie tego nie robię i nikt mnie nie hejtuje. Cieszę się z każdego komentarza. Są dla mnie wskazówką i odzewem na to, co dzieje się po publikacji wpisu. Nie boję się konstruktywnej krytyki, bo taka buduje.  Skłania do przemyśleń i analizy.


S.C.: Co to znaczy mieć dobry styl?

M.A.W.: Dobry styl to taki, w którym wszystko do siebie pasuje i tworzy zgodną harmonię. Stanowi całość. Istotne są dodatki, biżuteria i – oczywiście – jakość, krój, forma, tkaniny, kolory itd. Dla każdego z nas ten styl może być inny i może co innego oznaczać. Nie musi być tylko klasyczny czy elegancki. Wszystko zależy od tego, co do nas pasuje.
Dla mnie przykładem dobrego stylu są nasze dojrzałe aktorki, piosenkarki, dziennikarki np. Kora Jackowska, Grażyna Wolszczak, Grażyna Szapołowska, Danuta Stenka czy Monika Olejnik. Zresztą w ciągu naszego życia zmienia nam się styl i jego postrzeganie. Gdybym jednym słowem miała określić dobry styl, byłoby to słowo – jakość.

S.C.: Jak byś określiła swój styl? Jakiego rodzaju stylizacje pojawiają się na twoim blogu?

M.A.W.: Kobieta zmienną jest, a ja to już szczególnie. Mój styl to przede wszystkim casual, boho i rock z odrobiną sportowej elegancji i awangardy. Ubieram się tak na co dzień i do pracy. Nie obowiązuje mnie żaden dress code, bo pracuję sama u siebie. Z racji zawodu, ubieram się na luzie, kolorowo. Istotne są dla mnie dodatki, biżuteria, która często stanowi o danej stylizacji. Lubię ubierać się barwnie. Nie jestem typową 50-latką, nie noszę garsonek, ale mam tatuaże. Modą się bawię i nakręcam. Oczywiście, są sytuacje i miejsca, kiedy trzeba ubrać się elegancko, więc wtedy tak się ubieram. W zależności od uroczystości, dostosowuję swoją stylizację.
Odpowiadając na drugą część pytania: jakie stylizacje pojawiają się na moim blogu? Najkrócej – różne. Tworząc swoje stylizacje, opieram się na intuicji. Czasami inspirują mnie buty i do nich dobieram resztę, a czasami bluzka, naszyjnik lub obejrzany stary film, który szczególnie pasuje do stylu vintage.
Wykorzystuje poszczególne elementy garderoby na wiele sposobów i w wielu najróżniejszych połączeniach. Nie kopiuję innych, tworzę własne stylizacje. Najwięcej jest właśnie boho, rocka, trochę glamour, odrobinę elegancji.


S.C.: Czy masz na koncie jakieś sukcesy związane z twoją działalnością?

M.A.W.: Masz na myśli sukcesy związane z blogiem? Może jeszcze niewielkie, ale bywam na pokazach mody, eventach. Poznaję projektantów. Poznałam Gosię Baczyńską oraz Agnes Wuyam – byłam na jej kameralnym pokazie. Poznałam też Patryka Wojciechowskiego, z którym miałam przyjemność porozmawiać. Patryk udzielił mi wywiadu, który opublikowałam na moim blogu.
W 2015 byłam w Paryżu. Pojechałam w czasie, kiedy był Fashion Week Haute Couture S/S. Widziałam projektantów i modelki z wielkiego świata mody.
W 2016 byłam na Fashion Week w Łodzi, gdzie widziałam pokazy bardzo znanych projektantów.
Poznałam też Agnieszkę Maciąg, Dorotę Goldpoint,  Ilonę Felicjańską, Karolinę Nowakowską, Laurę Łącz. W 2016 roku brałam też udział w Gali Konkursu "Przyłapani na modzie" z Dorotą Wróblewską organizowanym przez Galerię Krakowską oraz w Bitwie Stylistów w Krakowie organizowanym przez Galerię Bronowice. Poznałam również właścicieli bardzo dobrych salonów kosmetycznych i medycyny estetycznej.
Moje życie nabrało smaku i rozmachu. Jestem też zapraszana do współpracy z markami kosmetycznymi.

S.C.: Gratuluję. Oprócz mody, zajmujesz się też reklamą. Opowiedz coś o tym.

M.A.W.: Reklamą zajmuję się od początku lat ’90. Wtedy jeszcze nawet nie było komputerów, ploterów tnących czy drukujących. Nie istniały pojęcia druku solwentowego, termotransferu czy druku cyfrowego. Tablice reklamowe robiło się całkowicie ręcznie, zaczynając od rozrysowania projektu. Potem specjalnym nożem wycinało się szablony. Tablice malowane były farbami. Trwało to długo, gdyż każdy kolor był nakładany osobno. Nie było folii samoprzylepnych. Tak więc, tablice reklamowe robię od bardzo dawna i znam tą pracę od podstaw.
Programów graficznych uczyłam się sama po godzinach. Od 14 lat prowadzę swoją firmę, w której jestem grafikiem, plastykiem, właścicielem. Praca daje mi satysfakcje. Mogę tworzyć, projektować. Uwielbiam to. Mam dobry kontakt z klientami, którym oferuję szeroki wachlarz moich usług. Sama wykonuję reklamy. Oklejam samochody, witryny, tablice. Projektuje logotypy, wymyślam też nazwy, hasła reklamowe. Opracowuję wizualizację firmy lub produktu. Tak więc zajmuję się całą grafiką i poligrafią.
U mnie klient zamówi wizytówki, ulotki, kalendarze, gadżety. Poza tym, zajmuję się też projektowaniem wnętrz, 5 lat temu skończyłam roczne studium w tym kierunku. Wszystko, co robię jest dla mnie plastycznie połączone.


S.C.: Jak wygląda przygotowanie postu? Jak zbierasz materiały, wybierasz stylizacje?

M.A.W.: Jak już wspomniałam, stylizację przygotowuję sama. Często są to moje codzienne ubrania. Zdjęcia robimy po pracy. W weekendy, kiedy mam więcej czasu, robię sesje na dwa, trzy posty. Zaczynam od zdjęć, potem je wybieram, opatruje swoją sygnaturą i wstawiam na blog. Nie obrabiam zdjęć. Nie ulepszam swojego wyglądu.  Tekst piszę od razu w Bloggerze. Czasam wstawiam linki do postu. Bywa, że muszę zgłębić swoją wiedzę – zależy, o czym chcę napisać, więc nie raz muszę trochę poczytać.
Przygotowanie postu zajmuje mi około godziny. Po opublikowaniu jeszcze przez następną godzinę umieszczam info o poście w mediach społecznościowych: Facebook, Instagram, Lookbook, Modnapolka, Stylistka, Ulicamodna, Domodi.


S.C.: Sporo pracy w to wkładasz. Podsumuj w kilku słowach rok 2016.

M.A.W.: 2016 był owocny w wydarzenia. Po pierwsze, poznałam osobiście kilkanaście blogerek, które do tej pory znałam z ekranu. Byłam na Fashion Week w Łodzi, oraz jak już pisałam dwukrotnie w Krakowie. Wstawiłam dużo więcej postów niż rok wcześniej. Przybyło mi wejść i czytelników. Przekroczyłam 300 tys. wejść i ponad 8 milionów odwiedzin na Google+. Bardzo się cieszę z takich wyników. Mam tez coraz więcej komentarzy.
Poznałam wspaniałych ludzi, z którymi zaczynam współpracować. W 2016 prowadziłam na blogu cykl przedstawiający kobiety-blogerki, które mają w sobie pasję tworzenia. Przedstawiłam 9 wspaniałych kobiet w cyklu pt. "Żyję pasją". I najważniejsze! Przeszłam na własną domenę Babooshka Style.eu.


S.C.: Gratuluję wspaniałych osiągnięć. Jakie masz cele na 2017 rok? Czego mogą oczekiwać o ciebie twoi czytelnicy?

M.A.W.: Wszystkiego zdradzić nie mogę, ale planuję zrobić dwa nowe cykle. Jeden związany z modą, a drugi z pielęgnacją i dbaniem o siebie. Chcę przybliżyć zagadnienia kosmetologii i medycyny estetycznej. Oczywiście, nadal będzie przeważała moda. Będę też brała udział w eventach i będę je relacjonowała. Mam nadzieję, że odbędzie się Fashion Week, w którym chciałabym wziąć udział. 

S.C.: Bardzo dziękuję za interesującą rozmowę. 

Rozmawiała: Sylwia Cegieła
Udostępnij na Google Plus

O mnie Sylwia Cegieła

Moją pasją są ludzie i rozmowy z nimi. Interesuje się muzyką, filmem, sztuką, sportem, modą i urodą, czyli KULTURĄ powszechnie rozumianą. Lubi też śledzić bieżące wydarzenia, dlatego właśnie założyłam bloga KULTURAlne rozmowy. Znajdziecie tam wiele ciekawych wywiadów. Współpracuje również z miesięcznikiem „Bielski Rynek”, z portalem dla kobiet Women’s Magazine. Udzielam się też gościnnie w kilku portalach lifestyle'owych, o czym informuję na bieżąco na swoim fanpage'u.
Wybierz system komentarzy (Disquis, lub Google+)

3 komentarze:

  1. Bardzo dobrze się to czyta, piękne stylizacje, a zielony kombinezon zwłaszcza. Powodzenia Marzenko <3 niech Ci się zniszczą wszystkie tegoroczne plany.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały wpis. Okazuje się, że wiek to nie żadna bariera by żyć pełną parą i czerpać z tego radość :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejne potwierdzenie mojej koncepcji, że życie zaczyna się po 50-tce. Bardzo fajny wywiad, z chęcią się czytałam. Stylizacje tez bardzo ładne.

    OdpowiedzUsuń