Naszą „misją” jest obudzić, pobudzić, wyzwolić Twoją Moc i ubrać Twoje Ciało

Alexandra Długołęcka – 18-letnia projektantka mody, która wraz ze swoją mamą stworzyła markę  Absolut Dimension. Całe dzieciństwo spędziła w Afryce. Mimo swojego młodego wieku, zdążyła już ubrać w swoje projekty kilka znanych osób, jak Katarzyna Herman czy Olga Barej – uczestniczka talent show. Od najmłodszych lat kocha i fascynuje się modą i operą, którą mama z powodzeniem starała się wpoić. Ostatnio wzięła też udział w telewizyjnym reality-show wraz z Pawłem Majerczykiem – również projektantem mody oraz wizażystą malującym ustami, którym jakiś czas temu miałam przyjemność rozmawiać (wywiad przeczytacie tutaj). Zapraszam na spotkanie z tą niezwykle kreatywną dziewczyną.  


Sylwia Cegieła: Kim jest Alexandra Długołęcka?

Aleksandra Długołęcka: Obecnie jestem uczennicą liceum. Projektuję odzież. Gram w teatrze szkolnym. Grałam wcześniej także w operach. Przez pewien czas zajmowałam się modelingiem. Uczestniczyłam w pokazach mody i w sesjach zdjęciowych jako fotomodelka.
Urodziłam się w Warszawie, ale wyjechałam do Afryki gdy miałam zaledwie 3 lata. Tam spędziłam swoje dzieciństwo, które było najlepszą rzeczą, jaka mnie w życiu spotkała. Miłość do Afryki i etniczności tego kontynentu noszę w sercu do dziś.

S.C.: Jak zaczęła się twoja przygoda z modą? Od kiedy zaczęłaś myśleć o tym na poważnie?

A.D.: To akurat jest zabawna historia, ponieważ odkąd pamiętam, chciałam zostać jedną z aktorek w Hollywood. Marzyło mi się granie w wielkich filmach z Bradem Pitt’em czy Robertem De Niro. Miałam również marzenie o byciu światową modelką, lecz z wiekiem zaczęłam mieć świadomość, ile rzeczy ma na to wpływ, więc powoli zaczęłam odpuszczać.
Moja mama, odkąd się urodziłam, zajmowała się projektowaniem mody i reżyserowaniem oper. Zaszczepiła we mnie miłość do mody oraz opery i tak oto, od dziecka towarzyszyłam jej na różnych pokazach mody, widowiskach czy sesjach zdjęciowych. Nieraz sama brałam w nich udział. Moje zainteresowanie modą zaczęło się w 2013 roku, kiedy miałam 14 lat. Mój wujek się żenił i totalnie nie miałam pomysłu, w co się ubrać. Wybrałam się więc z babcią na szybkie zakupy do galerii handlowej. W jednym sklepie znalazłam dla siebie sukienkę wraz z dodatkami, czyli torebką, butami i ramoneską. Zrobiłam zdjęcie i wysłałam mamie. Po chwili dostałam odpowiedź, że to kompletnie nie moja sukienka. Nie byłam i nie jestem skłonna do słuchania się mojej mamy, ale po chwili dostałam kolejną wiadomość od niej, żebym zaprojektowała sobie sukienkę.
Zgodziłam się niechętnie, ponieważ sama nie wiedziałam, czego chce, ale w domu na manekinie była do połowy upięta sukienka, która przykuła moją uwagę i nie była z włóczki (projekty mojej mamy opierają się na włóczkach, przędzy i batikach), ale mówię „dobrze, spróbuję” i okazało się, że strój, który zaprojektowałam zrobił mega wrażenie na każdym.
Po weselu dostałam 4 zamówienia na tę właśnie sukienkę. Pomyślałam wtedy: „O! To może to jest moje powołanie! Zostanę projektantką mody!” Zaczęło się! Na każdą imprezę, urodziny, bal, imieniny miałam zawsze inne kreacje. Wszystkie zaprojektowana przez siebie. W pewnym momencie moja mama powiedziała, że już mam tyle projektów, iż odmawia szycia mi nowych. Myśleć poważnie o tym zaczęłam od 15-ego roku zżycia, gdy zrobiłyśmy z mamą pokaz, który wprowadził na rynek naszą wspólną markę Absolut Dimension.


S.C.: Stworzyłaś  z mamą jak wspomniałaś markę Absolut Dimension. Skąd zaczerpnęłaś inspiracje do tych kreacji?

A.D.: Inspiracje do moich projektów czerpię z życia codziennego i lat 20-tych XX wieku. Teraz jestem w trakcie tworzenie kolekcji dla mężczyzn właśnie w oparciu o lata 20/50-te. Jestem totalnie zauroczona modą tamtych lat. Uważam ją za idealną, jeśli chodzi o panów. Wyglądali wtedy na mężczyzn z klasą. Inspiruję się sztuką. Są też pokazy mody, filmy, książki. Staram się jednak, żeby projekty były w 100 procentach moje autorskie.

S.C.: Dla kogo i co zaprojektujesz najchętniej?

A.D.: Jeśli chodzi o zaprojektowanie to najchętniej w obecnym momencie zaprojektowałabym garnitur damski ze wszystkimi elementami dla Audrey Hepburn, gdyby jeszcze żyła (śmiech). Obecnie nie mam określonego typu osobowości, dla której mogłabym coś zaprojektować.

S.C.: Co to znaczy być dobrze ubraną według Alexandry Długołęckiej?

A.D.: To jest bardzo dobre pytanie! Uwielbiam minimalizm i kiedy wszystko ze sobą gra. Nie mogę patrzeć na ludzi, którzy ubierają się, nie myśląc, co wkładają na siebie! Odpowiedni wygląd to jest przecież podstawa. Dobrze ubrana według mnie? Na pewno strój musi pasować do danej osoby. Każdy milimetr stroju jest ważny i wszelkie niedociągnięcie rzuca się w oczy – przynajmniej mnie (śmiech).


S.C.: Na swoim fanpage’u posłużyłaś się hasłem „Absolutna Kobieta“ Co ono dla Ciebie znaczy? 

A.D.: Jest to hasło mojej mamy, ale znaczy ono dla mnie, że „absolutna kobieta“ jest kobietą, która wie, czego chce i dąży do tego, zachowując przy tym swój cały wdzięk.

S.C.: „Absolut Dimension by ubrać Twoje ciało...., zszyje Twoją Duszę“. Jak mamy to rozumieć?

A.D.: Chodzi o to, że ubranie – aby idealnie pasowało, a osoba je nosząca czuła się w nim dobrze – musi odpowiadać jej osobowości, współgrać z nią. Jako cel nadrzędny w procesie projektowania stawiam sobie poznanie duszy człowieka, a następnie dopasowanie do niej odpowiednich tkanin, kolorystyki i ciężaru.

S.C.: Jakich tkanin zatem używasz do tworzenia swoich ubrań?

A.D.: Zarówno moja mama, jak i ja jesteśmy zwolenniczkami tkanin naturalnych, a zarazem szlachetnych. Mam tu na myśli jedwab, wełny, satyny, ponieważ przy odpowiedniej pielęgnacji ubrania, mogą one swoim właścicielom służyć przez długie lata.

S.C.: Gdzie możemy oglądać twoją kolekcję?

A.D.: Jeśli chodzi o kupno, to w butiku ‚Polscy Projektanci‘ i na mojej stronie internetowej Absolut Dimension. Do tego, oczywiście, Instagram o tej samej nazwie, gdzie również publikuję dużo projektów. Zdjęcia kolekcji wstawiam też u siebie na prywatnym profilu na Instagramie.
Jeśli chodzi o media to różnie, ponieważ nasze ubrania są wykorzystywane do wielu sesji zdjęciowych w magazynach, np. w „Zwierciadle“, ale też są wypożyczane przez gwiazdy na ścianki, imprezy czy inne eventy.


S.C.: Gwiazdy – dobrze, że o nich wspomniałaś. Czy możesz zdradzić, którą ze znanych osób udało ci się ubrać?

A.D.: Olga Barej występowała w mojej sukience w programie The Voice of Poland, ale również Ania Prus, Katarzyna Herman, Eliza Gwiazda oraz znana z reality-show – Jola Rutowicz.

S.C.: Ostatnio możemy cię tez zobaczyć w jednym z odcinków reality-show pt. „Przyjaciel do zadań specjalnych“, gdzie występujesz z Pawłem Majerczykiem – wizażystą, z którym całkiem niedawno miałam okazję rozmawiać (wywiad można przeczytać tutaj). Dlaczego zdecydowałaś się na udział w tym programie?

A.D.: Szczerze? Był to impuls. Dostałam propozycję i, nie zastanawiając się, zgodziłam się. Potem zaczęłam trochę w to wątpić, ale ostatecznie stwierdziłam, że to może być mega doświadczenie.

S.C.: Co dał ci ten program? Jakie wnioski wyciągnęłaś z tej telewizyjnej przygody?

A.D.: Nauczył mnie na pewno większej pokory do ludzi i świata. Jakie wnioski?... Że wszystko jest możliwe, tylko trzeba chcieć i zacząć to robić, a nie tylko siedzieć i o tym mówić.


S.C.: Jakim człowiekiem jest Paweł w twojej ocenie i czy udało wam się nawiązać jakąś nić porozumienia, a może nawet zaprzyjaźnić...?

A.D.: Paweł jest człowiekiem niesamowitym! Byłam w szoku, jak zobaczyłam, co potrafi! Mega mi zaimponował tym, że projektuje i jest wizażystą. To przecież moje dwie ulubione branże!
Bez najmniejszych przeszkód udało nam się nawiązać super kontakt. Mamy go do tej pory.  Wpadliśmy na pomysł zrobienia razem pokazu mody, który odbędzie się w Warszawie. Wstępnie ustaliliśmy, że będzie to polowa sierpnia. Bardzo się na to cieszę. Od kilku dni żyjemy myśląc tylko o tym wydarzeniu.

S.C.: To wspaniale. Życzę zatem, aby wszystko się udało. Jakie jeszcze plany modowe masz do zrealizowania?

A.D.: Jak wspomniałam wyżej, zajmuję się teraz kolekcją dla mężczyzn, którą będzie można obejrzeć na naszym wspólnym z Pawłem pokazie właśnie w sierpniu w Warszawie.


S.C.: Wróćmy jeszcze na chwilę do programu. Czego jeszcze nauczyłaś się od Pawła?

A.D.: Nauczyłam się tego, że jak się bardzo czegoś chce, to wszystko jest możliwe. Nie ważne, gdzie się mieszka i co się robi. Ważne, że się chce i dąży się do tego, aby plan ten zrealizować.

S.C.: Czy moda to będzie twój sposób na życie? Czy masz też inne plany?

A.D.: Świetne pytanie, bo właśnie wczoraj – dokładnie wczoraj – przy pomocy mojej koleżanki, uświadomiłam sobie, że chcę projektować i nic więcej. Tylko to mi sprawia przyjemność. Genialne jest to, że znalazłam zajęcie, które daje mi satysfakcje – a to teraz rzadkość. Odpowiadając na twoje pytanie, mówię „tak! – zostaję przy modzie”. Oczywiście, miałam kilka pomysłów, ale wiem już, że moda to jest to, co chcę w życiu robić. Z każdym dniem coraz bardziej się do tego przekonuję.

S.C.: Życzę zatem, abyś zrealizowała wszystkie swoje plany i marzenia. Powodzenia na sierpniowym pokazie.

Rozmawiała: Sylwia Cegieła
Udostępnij na Google Plus

O mnie Sylwia Cegieła

Moją pasją są ludzie i rozmowy z nimi. Interesuje się muzyką, filmem, sztuką, sportem, modą i urodą, czyli KULTURĄ powszechnie rozumianą. Lubi też śledzić bieżące wydarzenia, dlatego właśnie założyłam bloga KULTURAlne rozmowy. Znajdziecie tam wiele ciekawych wywiadów. Współpracuje również z miesięcznikiem „Bielski Rynek”, z portalem dla kobiet Women’s Magazine. Udzielam się też gościnnie w kilku portalach lifestyle'owych, o czym informuję na bieżąco na swoim fanpage'u.
Wybierz system komentarzy (Disquis, lub Google+)

2 komentarze:

  1. Zgadzam się z poprzedniczką, bardzo ciekawy �� Pozdrawiam ciepło ��

    OdpowiedzUsuń