Mikropigmentacja - piękno zamknięte w kapsułce – rozmowa z Alicją Michalak

Makijaż permamentny, czyli mikropigmentacja to ogromna wygoda dla kobiet, które obecnie nie mają czasu na codzienne malowanie. Dobrze wykonany przez profesjonalnego lingeristę utrzyma się przez kilka lat i sprawi, że zawsze będziemy wyglądały pięknie niezależnie od pory dnia i sytuacji. Ale nie służy one jedynie poprawianiu naszej urody. Dla wielu jest po prostu koniecznością, gdyż korzystać z niego mogą również osoby z bielactwem, przy rekonstrukcji sutka po przebytych zabiegach onkologicznych lub łysiejący. O jego dobroczynnym działaniu przekonałam się podczas rozmowy z Alicją Miachalak – lingeristką z wieloletnim doświadczeniem międzynarodowym. Zapraszam na tę niezwykle interesującą rozmowę.


Sylwia Cegieła: Jak się u ciebie zaczęła przygoda z mikropigmentacją? 

Alicją Michalak: Lubię ludzi. Lubię rozmowy, czyli bliski kontakt. Fascynują mnie historie, które im towarzyszą. Oczywiście, mogłabym zaproponować im herbatę, ale wolę oferować piękno. Tak widzę swoją rolę, swoją misję. Chcę upiększać, „naprawiać”, pomagać tym wszystkim, którzy tego potrzebują z różnych powodów.

S.C.: Wyjaśnij osobom, które chciałyby zajmować się makijażem permanentnym, jakie uprawnienia czy studia, szkolenia trzeba mieć ukończone, aby móc bezpiecznie wykonywać zawód?

A.M.: Niestety, w Polsce sytuacja prawna nie jest uregulowana i tego rodzaju makijaż – na nieszczęście klientów –  może wykonywać każdy. Efekty bardzo często są krzywdzące. Zainteresowani – często nie badając rynku – łapią się na bardzo niskie koszty, padają ofiarami nieodpowiedzialności pseudo linergistek.

S.C.: Opowiedz o swoich osiągnięciach moim czytelnikom. 

A.M.: Moje życie zawsze było ukierunkowana na kosmetykę. Ukończyłam zatem studia o profilu zdrowie publiczne i kosmetykę stosowaną. Mam dyplom wizażysty, który ukończyłam z wyróżnieniem w szkole oraz w Izie Rzemieślniczej. Zrobiłam też taką ilość kursów, której nie potrafię określić. Zaczynały się od podstawowych, kończąc na masterskich z wyróżnieniami. Ta droga doprowadziła mnie do tytułu Pro Artists w Stowarzyszeniu Światowym PMU World Assosiation. Następnie, zrobiłam dyplom trenera makijażu permanentnego, a niebawem zaczyna roczną szkołę w tym profilu.


S.C.: Brzmi ciekawie. Co to będzie za szkoła? Jakie zdobędziesz uprawnienia, kwalifikacje?

A.M.: To pierwsza edycja takiej szkoły dla trenerów przygotowująca i uzupełniająca do prowadzenia szkoleń z zakresu mikropigmentacji. Stawiać będzie ona na unikalne i innowacyjne metody przekazywania wiedzy. Podniesie poziom nauczania, dzięki czemu wzbogaci moją wiedzę praktyczną. A jak wiemy, bez ciągłego samokształcenia, nie osiągniemy sukcesu.

S.C.: Dlaczego kobiety narażają się na ból tylko po to, aby ładnie wyglądać?

A.M.: Ból jest pojęciem względnym. Dla większości kobiet zabieg ten nie jest bolesny. Współczesne środki relaksujące potrafią znieczulić tak, aby klient czuł komfort. Pytasz czemu? To ogromna wygoda i komfort oszczędzania czasu.

S.C.: Czym jest dla ciebie piękno?

A.M.: Wiąże się z podkreśleniem urody, a nie jej przerysowaniem.

S.C.: Makijaż permanentny – dla jednych zbawienie, dla innych konieczność. Kto korzysta w dzisiejszych czasach z tego dobrodziejstwa? 

A.M.: Korzysta każdy kto liczy na wygodę i pragnie dobrze wyglądać bez względu na porę dnia czy nocy. Są to najczęściej osoby aktywne fizycznie, zapracowanie oraz młode mamy, które są zbyt zajęte obowiązkami, by w codziennej bieganinie podkreślać urodę. To aspekt upiększający. Drugą jego stroną jest medyczny – rekonstrukcja brwi, linii rzęs przy łysieniu plackowatym, rekonstrukcja brodawki po mastektomii, krycie bielactwa oraz inne.


S.C.: Czyli ma dość obszerne zastosowanie. Na czym zatem polega ten zabieg i jak się do niego przygotować?

A.M.: Zabieg polega na precyzyjnym wtłoczeniu pigmentu w warstwę naskórka, tak aby jego trwałość była czasowa i osiągała maksymalnie okres kilku lat do zniknięcia. Przygotowania polegają na braku jakichkolwiek zabiegów na ok. tydzień przed planowaną wizytą. Nie należy spożywać żadnego alkoholu czy leków rozrzedzających krew. Przy pigmentacji brwi nie wykonujemy na 2-3 tygodnie przed henny. Najlepiej wtedy zostawić odrastającą linię włosów, aby linergista mógł jak najnaturalniej dobrać  kształt nowych brwi.

S.C.: A co z jego negatywnym działaniem? Zawsze jest ryzyko alergii, nieprawidłowego gojenia…

A.M.: Żaden zabieg medyczny, dentystyczny, jak i kosmetyczny, oczywiście, nie pozostaje bez ryzyka. Higieniczne warunki, wiedza i doświadczenie linergisty eliminują prawdopodobieństwo zakażenia podczas zabiegu. Do zabiegu stosowane są wyłącznie jednorazowe moduły i igły.
Ponadto, sprzęt do makijażu powinien być dezynfekowany przed każdym zabiegiem, a wszystkie materiały i akcesoria pomocnicze używane podczas zabiegu jednorazowe. Wybierając pigmenty medyczne, spełniające wszystkie normy dotyczące stabilności koloru, intensywności i gęstości, atestowane minimalizują w dużej mierze ryzyko. W przypadku niepewności, każdy klient ma prawo wykonać test alergiczny przed zabiegiem. Zawsze jednak istnieje niewielki odsetek ryzyka, z którym należy się liczyć. Jednak współczesna wiedza medyczna potrafi sobie radzić nawet z trudniejszymi przypadkami. Istnieje również możliwość wywabienia pigmentu laserem czy specjalnym preparatem

S.C.: Mikropigmentacja dla pacjentów po wszelkiego rodzaju urazach. Jakie niedoskonałości „naprawiasz” stosując tę metodę?

A.M.: W moim gabinecie wykonuję rekonstrukcję brwi, krycie blizn oraz rekonstrukcję brodawki sutkowej w ramach programu Motyle Świadomości.


S.C.: Mikropigmentacja kilka lat temu i dziś. Co się zmieniło? 

A.M.: Zmieniło się chyba wszystko, a przede wszystkim sposób patrzenia na makijaż. Kiedyś krytykowano za brak geometryczności i zbyt krótki czas utrzymywania się zabiegu. Jestem dziś zadowolona, że wytrwałam w moich przekonaniach. Wraz z biegiem lat, nabieraniem doświadczenia, pokory do tego. co robię. Jeździłam na szkolenia oraz sympozja, zdobywając coraz większą rzeszę zwolenników "naturalnego looku", a moja stojąca w miejscu i nadszarpnięta przez ząb czasu konkurencja przestała się liczyć.
Odpowiednio ewoluowały sprzęt, jakość igieł, pigmentów i szkolenia, do których jest teraz bardzo powszechny dostęp.

S.C.: O jakie usługi w zakresie makijażu permanentnego najczęściej proszą kobiety?

A.M.: Najczęściej wykonuję makijaż brwi, ust i oczu.

S.C.: Z tego, co czytałam, gabinety linergistek odwiedzają również mężczyźni. Miałaś jakiegoś pana w swoim gabinecie? Co sądzisz o takich zabiegach dedykowanych mężczyznom. Czy oni też powinni korzystać, czy jednak jest to odstępstwo od normy, jakiego nie należy się dopuszczać? 

A.M.: Nie sądzę, by to było odstępstwo. Panowie również potrzebują czasem zabiegu naprawczego. Poza tym, żyjemy w czasach, w których nasz wizerunek jest bardzo ważny. Zatem nie należy dyskryminować panów. Głownie są to rekonstrukcje brwi przy łysieniu plackowatym, rekonstrukcje czerwieni wargowej po zajęczych wargach oraz mikrohair, czyli odbudowa włosów na głowie.
Osobiście działam tylko w obrębie twarzy. Wykonałam jedynie odtworzenie czerwieni wargowej u mężczyzny.

S.C.: Ile trzeba wydać średnio, aby uniknąć codziennego porannego makijażu w domu? 

A.M.: Zależnie od miasta i regionu  oraz rodzaju makijażu, zabiegi kształtują się od kilkuset złotych.

S.C.: Serdecznie dziękuję za rozmowę. Życzę powodzenia w dalszym rozwoju.

Rozmawiała: Sylwia Cegieła
Udostępnij na Google Plus

About Sylwia Cegieła

Sylwia Cegieła - z zamiłowania dziennikarka, marketingowieć i PR-owiec w jednym.
Wybierz system komentarzy (Disquis, lub Google+)

1 komentarz:

  1. Wspaniała osoba i wspaniały wywiad !!! Do tak wyszkolonej osoby nie bałabym się iść na maleńki zabieg kosmetyczny :)

    OdpowiedzUsuń