Biżuteria to dla mnie jeden ze sposobów wyrażenia siebie

Karolina Mackiewicz – podobnie jak wiele kobiet w dzisiejszych czasach postanowiła zarzucić nudny etat w korporacji i zająć się biznesem w domu. Tak narodził się pomysł stworzenia oryginalnych projektów biżuteryjnych, które – mimo że wychodzą spod ręki jednej osoby – są skrajnie różne. Pomysłodawczyni marek Shoot the Sparrow oraz Wisteria Bodychain rozmawia o swoich początkach, znaczeniu biżuterii w jej życiu i wielu innych sprawach. 


Sylwia Cegiela: Projektujesz biżuterię w stylu glam rock Shoot the Sparrow – skąd taka nazwa? 

Karolina Mackiewicz: Ok, to tu Ci trochę po przynudzam i powymądrzam się marketingowo – w końcu po coś kończyłam takie studia, prawda? (śmiech)
Nazwa "Shoot the Sparrow" w tłumaczeniu dosłownym oznacza "zastrzel wróbla", a w tłumaczeniu w kontekście marki – "zestrzel wróbla" lub "ustrzel okaz".
Ta dość przewrotna nazwa została zainspirowana pseudonimem mojej przyjaciółki Moniki, którą nazywałam przekornie "wróblem" w czasach, gdy pracowałyśmy razem w korporacji. Padło na nią, ponieważ Monika od początku bardzo wspierała mnie w rozwijaniu pasji tworzenia i zagrzewała mnie do walki z szarą rzeczywistością nudnego etatu. Ostatecznie, postawiłam na frazę "Shoot the Sparrow".
Wydawać by się mogło, że to dość dziwaczna, absurdalna wręcz nazwa i wcale niepasująca do działalności rękodzielniczej. Niektórzy powiedzą również, że to nazwa zbyt brutalna i szorstka. Jednak ja uważam, iż jest odpowiednia, a nawet najodpowiedniejsza!
Dlaczego? Podam Ci pięć powodów:
Po pierwsze: nazwa jest unikatowa i przewrotna, dzięki czemu zapadnie w pamięć szybciej i mocniej niż setna nazwa typu "Karolina handmade".
Po drugie: dobrze oddaje charakter biżuterii, którą tworzę.
Po trzecie: unikalność nazwy zapewniła mi "zaklepanie" najlepszej nazwy domeny dla www (bez znaków typu myślnik, przedrostków, dodatków czy rozszerzeń innych niż .pl)
Po czwarte: nazwa pozwoliła na utworzenie takiego znaku graficznego (wróbel na celowniku), który jednoznacznie i samoistnie kojarzy się z moją marką. W sposób szybki i prosty.
Po piąte: to dobra nazwa pod względem marketingowym – ciekawa i elastyczna, pozwalająca wykorzystać zwroty typu "ustrzel coś dla siebie", "przesyłka pofrunęła do…" czy "jedyny taki okaz" np. w mediach społecznościowych.

S.C.: Widać u ciebie bardzo przemyślane działania. Zdecydowałaś się zatem tworzyć biżuterię autorską zamiast komercyjnej, która łatwiej by się sprzedawała. Co spowodowało, że idziesz właśnie tą drogą?

K.M.: Bo ta droga jest słuszna! Ta droga pozwala realizować własne wizje i docierać do osób, które myślą podobnie. Shoot the Sparrow nie jest biżuterią dla każdego. Biżuteria Shoot jest na tyle specyficzna, że albo się ją lubi albo nie. To propozycja dla dziewczyn, które cenią sobie oryginalność i wygodę oraz lubią mocne, a jednocześnie kobiece dodatki. I, oczywiście, lubią kolor czarny.
Shoot to proste, nowoczesne i funkcjonalne błyskotki w klimacie rocka. W mojej pracowni panuje zasada wypuszczania krótkich serii lub pojedynczych egzemplarzy, dzięki czemu masz pewność, że nabywasz unikaty.
Świadomość tego, że identyczną rzecz, którą kupiłam, może nosić cały tabun ludzi na ulicy, mnie osobiście denerwuje. Lubię dodatki wyróżniające nas na tle innych i podkreślające indywidualny styl. To właśnie chcę dać moim klientom.

S.C. Unikalność rzeczywiście to w dzisiejszych czasach cecha bardzo pożądana. Jaka jest symbolika tworzonej przez ciebie biżuterii? Opowiedz trochę o jej charakterze czy filozofii.

K.M.: Chcesz wiedzieć, czym jest biżuteria od Shoot the Sparrow?

S.C.: Tak. 

K.M.: To przede wszystkim biżuteria zrodzona z pasji i umiłowania rzeczy wygodnych, prostych w swym designie, ale nieoczywistych. Okazy od Shoot są unikatowe – to pojedyncze egzemplarze wykonywane w 100% ręcznie. Bardzo rzadko w pracowni powstają dwie identyczne sztuki.
To produkty oryginalne we wzornictwie i technice wykonania. Każdy projekt jest pieczołowicie przemyślany. To, co oferuje Shoot to produkt zdecydowanie niszowy – czegoś podobnego nie znajdziesz za każdym rogiem.
To biżuteria wysokiej jakości – wytwarzana z wysokiej klasy skóry ekologicznej, oryginalnych kryształów Swarovskiego, pięknych kamieni naturalnych i stali szlachetnej.
To biżuteria wygodna, lekka, trwała. Nie obciąża nadgarstka. Nie zaciąga ubrań. Nie obija blatów. Nie posiada kłopotliwych zapięć. Nie wymaga od nas cierpliwości w użytkowaniu.
Wreszcie, to biżuteria ładna i nowoczesna – dla każdego, kto lubi mocne, niepowtarzalne dodatki. Klimat biżuterii jest bliski mojemu sercu i poczuciu estetyki.

S.C.: Słuchając ciebie aż chce się kupić komplet. Wróćmy jednak na moment do początku. Co cię skłoniło – oprócz rzecz jasna – chęci zarobku do tego, że w ogóle zainteresowałaś się biżuterią i jej projektowaniem?

K.M.: Interesowałam się projektowaniem już od wczesnego dzieciństwa. Początkowo rysowałam sobie dla zabawy stroje sportowe do łyżwiarstwa figurowego, potem projektowałam piękne suknie i eleganckie stroje damskie, dopiero dużo później była to biżuteria. Wiesz, takie projektowanie, a potem własnoręczne wytwarzanie to bardzo fajna zabawa, po prostu świetne hobby. Uruchamiasz wyobraźnię. Tworzysz w głowie obrazy, a potem je materializujesz. To jest przede wszystkim pasja. A jeśli ta pasja to mój sposób na zarabianie pieniędzy, to tym lepiej!

S.C.: Dlaczego biżuteria, a nie odzież?

K.M.: Gdy się wzięłam za to na poważnie, było już za późno na naukę krawiectwa itp. Strasznie ciągnie mnie do projektowania ubrań, ale do ich wytworzenia brak mi wiedzy merytorycznej i umiejętności. Planować i szyć ubrania trzeba dobrze – wiem, co to znaczy dobrze, ale sama tego nie umiem (może jeszcze?).
Biżuteria to jednak nieco łatwiejszy temat. Szybszy, no i wymagający mniejszych nakładów – środków trwałych, finansowych i czasowych. Frajda jest podobna.


S.C.: Czym jest dla ciebie osobiście biżuteria?

K.M.: Biżuteria to dla mnie jeden ze sposobów wyrażenia siebie. Za pomocą biżuterii możesz wyrazić swój nastrój, pokazać styl, który lubisz, podkreślić swoje atuty lub przykuć uwagę otoczenia na konkretny detal, gdy jest taka potrzeba. Lubię błyskotki. Mam mnóstwo błyszczących, ulubionych rzeczy!
Uważam, że biżuteria to niezbędny element kobiecej garderoby. Wiem, że niektóre dziewczyny nie lubią jej nosić z różnych względów. Uważam jednak, że warto mieć przy sobie choćby malutki dodatek, np. pierścionek czy minimalistyczny łańcuszek.
Osobiście bardzo przywiązuję się do biżuterii. Ulubione sztuki – i to niekoniecznie wykonane z drogocennego kruszcu – są zawsze blisko mnie. Mam kilka absolutnie sentymentalnych dodatków. Uwielbiam akrylowe kolczyki typu wkręty – takie półkule-perełki w kolorze morskim, które kupiłam wracając z pierwszej w życiu rozmowy kwalifikacyjnej na bazarku pod przystankiem MPK. No i okazały się szczęśliwe – pracę dostałam! Kosztowały mnie może 2,50 zł, ale są to moje ukochane drobiazgi.
Mam też ulubione pierścionki-obrączki ze stali i hematytu. Srebrną nausznicę z czarnymi cyrkoniami w kształcie skrzydła (prezent od męża) i bransoletki na gumce pozbierane z różnych podróży i złożone w komplet w stylu etno. Długi naszyjnik z hematytowym grotem i czarno-białą bransoletkę z czachą (wyrób własny) także uwielbiam. I ostatnio nabyte minimalistyczne bransoletki z serduszkami od Edyty również!
Może i ten cały arsenał nie jest utrzymany w jednej konwencji, ale wszystkie moje sztuki biżuterii łączy jedno – wygoda noszenia!

S.C.: O czym myślisz, tworząc poszczególne projekty?

K.M.: O tym, że będą świetnie wyglądały w zestawieniu z czarnymi ciuchami! Ramoneskami, skórzanymi spodniami, krótkimi szortami czy spódniczkami, no i… butami na wysokich obcasach! Zwykle myślę że będą po prostu ładne i wpadające w oko. Na tym "wpadaniu w oko" właśnie szczególnie mi zależy.

S.C.: Co cię inspiruje? Gdzie szukać pomysłów, rozwiązań dla nowych projektów?

K.M.: Wszystkie pomysły po prostu wpadają mi do głowy. Najczęściej wymyślam wzór, kiedy rano piję dobrze ciepłą kawę i jeszcze nikt niczego ode mnie nie potrzebuje lub tuż przed zapadnięciem w sen. Często też pomysły przychodzą zupełnie znienacka – pod wpływem jakiegoś bodźca – obrazu czy miejsca.
Nie mam tak, że podglądam innych twórców i się na nich wzoruję. Owszem, obserwuję wiele marek, ale nie są one dla mnie jednoznaczną inspiracją. Obserwuje także trendy biżuteryjne na rynku, by być na bieżąco z tym, co modne i ciekawe, ale – mimo wszystko – w swojej twórczości szukam własnego stylu oraz klimatu. Tego nie da się podejrzeć u kogoś.


S.C.: Odkryłam, że prowadzisz jednocześnie dwa projekty – dwie marki. Jedna to glam rockowa biżuteria dla osób ceniących wygodę i wyrazisty styl, a druga marka to biżuteria nieco bardziej subtelna i kobieca. Skąd pomysł na tak rozbieżne projekty? Opowiedz też trochę o tej drugiej marce.

K.M.: Zgadza się. Prowadzę równolegle dwa projekty. Rockowy Shoot the sparrow, o którym już dość dużo opowiedziałam oraz sporo młodszą markę Wisteria Bodychain.
Wisteria to biżuteria oplatająca twoje ramiona, plecy i biodra. To biżuteria zmysłowa, dodająca seksapilu każdej z nas. W ramach tej marki powstają łańcuszki na ciało i naszyjniki w stylu boho dla tych dziewczyn, które lubią dodatki podkreślające kobiecy styl. Bodychainy sprawdzają się też świetnie jako biżuteria sportowa, dopełniając na przykład strój do artystycznego pole dance. Dlaczego tak? Bo to ciekawa i mało popularna forma biżuterii, widzę w tym potencjał. Taki klimat także lubię – jak przystało na kobietę – moja twórczość ma wiele wcieleń.

S.C.: Pamiętasz swoje pierwsze zrealizowane zamówienie? Co to było?

K.M.: Tak, pamiętam. To był styczeń 2010 roku. Stworzyłam komplet dwóch bransoletek ze srebrnej skóry ekologicznej z aplikacją z kryształów Swarovskiego w kolorze Cobalt. Wystawiłam go tuż po Nowym Roku w pewnej galerii internetowej i niemal od razu się sprzedał. Ależ była radość!

S.C.: Z tego co mi zdradziłaś, w swoim asortymencie masz też biżuterię dla mężczyzn. Opowiedz też o niej.

K.M.: Tak. Zaprojektowałam linię bransolet dla wszystkich facetów, którzy chcą wyróżnić się w tłumie ciekawą biżuterią. Są zarówno sztuki rockowe, jak i casualowe, ale też eleganckie, które sprawdzą się świetnie nawet do garnituru. Wszystko z kamieni naturalnych. I nie tylko w czarnym kolorze!
Tworząc tę linię stawiałam na łączenia różnych kolorów i faktur (np. mat, poler, faseta i metalik), dzięki czemu powstały – uważam – fajne akcesoria.

S.C.: Czy masz już na swoim koncie jakiś sukces jako projektantka? Może twoje projekty zostały wykorzystane w jakiejś sesji zdjęciowej lub innym wydarzeniu? 

K.M.: Tak, mogę się pochwalić jednym takim malutkim wydarzeniem. W marcu 2016 roku zostałam zaproszona do udziału w sesji look book FEMINI dla pakamera.pl. W sesji wykorzystano kilka sztuk mojej biżuterii. Wszystkie pięknie sfotografowane ręką Ani Pińkowskiej. Jeśli jesteś ciekawa, jak wyglądał ten look book, możesz go obejrzeć pod linkiem http://www.pakamera.pl/.


S.C.: W twoich projektach dominuje kolor czarny. Dlaczego?

K.M.: Bo to jeden z moich ulubionych kolorów! Kiedyś Coco Chanel powiedziała, że najlepszy kolor na świecie to taki, który dobrze na Tobie wygląda. Jednym z moich najlepszych jest właśnie czarny.

S.C.: Gdzie można kupić te drobiazgi?

K.M.: Jeśli chodzi o Shoot the Sparrow to prow
adzę butik online http://www.shootthesparrow.pl, ale możesz mnie spotkać także na http://www.pakamera.pl/, gdzie sprzedaję dostępne od ręki sztuki biżuterii.
Jeśli jesteś ciekawa nowości, zachęcam do śledzenia profili marki na Facebook i Instagram. Ludzie mówią, że są ciekawe (śmiech).
Jeśli chodzi o produkty Wisteria Bodychain to je również znajdziesz na stronie Pakamery http://www.pakamera.pl/. Oprócz tego zapraszam na Facebook i Instagram marki Wisteria Bodychain.

S.C.: Twoja najbardziej nietypowa realizacja.

K.M.: Najbardziej nietypowym projektem było wykonanie szerokiej bransolety typu mankiet, z inicjałem imienia klientki o imieniu Sabina. Wykonałam dla niej szeroką na około 5 cm bransoletę z czarnej ekoskóry, z dużą literą S wyklejoną z kryształów w kolorze Emerald i otoczoną maleńkimi bezbarwnymi kryształkami (coś na kształt zewnętrznego konturu). Wyglądała niesamowicie!

S.C. Czy myślisz lub myślałaś kiedykolwiek o wystawieniu swoich prac na targach biżuteryjnych? Co sądzisz o tego typu wydarzeniach?

K.M.: Tak. Uważam, że wystawa na targach biżuteryjnych zarówno w przypadku Shoot the Sparrow, jak i Wisteria Bodychain byłaby świetną formą promocji, a także okazją do sprzedaży bezpośredniej. Osobiście uwielbiam przechadzać się między stoiskami i podziwiać, jakie cuda potrafią tworzyć ludzie. Lubię obejrzeć coś z bliska, czegoś dotknąć, zapytać o szczegóły.
Jak najbardziej myślę o takich imprezach, jednak nie teraz – dopiero za jakiś czas, ponieważ w tym momencie moje maluchy mi na to nie pozwalają.

S.C.: Czy twoim zdaniem projektant biżuterii powinien przynajmniej trochę znać się na trendach aktualnie panujących? Czy jednak każdy może zacząć bez odpowiedniego przygotowania teoretycznego? Od kogo lub z jakich źródeł uczyłaś się ty?

K.M.: To zależy od rodzaju rękodzieła, które wykonujesz. Szycie ubrań, wytwarzanie ceramiki czy metaloplastyka niewątpliwie wymaga od projektanta solidnej wiedzy merytorycznej i praktyki. Tak samo jest z wytwarzaniem biżuterii ze srebra czy złota. Nieco inaczej to wygląda, gdy zajmujesz się haftowaniem, scrapbookingiem czy biżuterią z materiałów półszlachetnych. Tu w znacznie mniejszym stopniu potrzebujesz przygotowania teoretycznego. Bardziej liczą się umiejętności manualne i fantazja. To są łatwiejsze techniki, natomiast nie mówię, że mniej efektowne. Nie uczyłam się od nikogo i nie posiadłam żadnej tajemnej wiedzy potrzebnej mi do tworzenia tego, co robię. Całą wiedzę nabyłam sama i to dość szybko. Ciekawiło mnie to i pasjonowało. To mi wystarczyło, by zacząć.


S.C.: Co z twojej kolekcji najchętniej się sprzedaje? 

K.M.: Jak do tej pory klientki najbardziej pokochały zestawy bransoletek ze skóry ekologicznej z kolekcji letniej, w pastelowych odcieniach. Tych sprzedaję zdecydowanie najwięcej. Proponuje komplety złożone z trzech paseczków w kilku różnych kolorach, staram się urozmaicać je fakturami (uwielbiam ozdobne tłoczenia, faktury zamszowe, lakierowane czy imitacje skóry węża) i metalizowanymi powierzchniami. Pomysł się sprawdza!

S.C. Sprzedajesz biżuterię wykonaną tylko według własnego projektu czy można zamówić u ciebie też biżuterię spersonalizowaną? 

K.M.: Jak najbardziej, klienci mogą zamówić u mnie biżuterię wg własnego pomysłu. Jestem w stanie wykonać spersonalizowaną kryształową aplikację – jak wcześniej wspomniany inicjał imienia czy symbol znaku zodiaku (bo i taki był na warsztacie). Mogę przygotować bransoletkę w wybranym kolorze lub z ulubionych kamieni. Dostosuję rozmiar do obwodu nadgarstka czy długość naszyjnika według preferencji. Wiadomo, projekty indywidualne jak najbardziej realizuję. To fajne, gdy możesz połączyć swoją filozofię z czyjąś wizją, by doprowadzić do zmaterializowania pragnienia klienta.

S.C.: Którego projektanta stawiasz sobie za przykład w sferze projektowania biżuterii? 

K.M.: Moim niekwestionowanym numerem jeden spośród polskich projektantów biżuterii jest Anna Orska. Dlaczego? Jest świetna w tym, co robi, a przy tym konsekwentna. Ma świeże, fajne pomysły. Polecam każdemu obejrzenie jej projektów.

S.C.: Jakich materiałów i narzędzi używasz do tworzenia swojej biżuterii? O niektórych już wspomniałaś, ale może jest coś jeszcze? Skąd je ewentualnie sprowadzasz? 

K.M.: Jeśli chodzi o materiały, to bransoletki-paseczki wytwarzane są ze skóry ekologicznej wysokiej klasy, miękkiej, przyjemnej dla ciała, odpornej na zarysowania i oryginalnych kryształów Swarovskiego. Pozostałe bransoletki oraz naszyjniki wykonuję tylko z kamieni naturalnych i elementów ze stali szlachetnej. Uwielbiam onyks! Polerowany, fasetowany czy matowy – obłędny kamień! Hematyt – kiedyś uważany przeze mnie przez kamień bazarowy – dziś odkrywam na nowo, tworząc piękne projekty. Piryt i agat – także są moją wielką miłością!
Większość półproduktów dostępna jest w polskich sklepach z półfabrykatami do wyrobu biżuterii. Część natomiast pochodzi ze źródła, którego Ci nie zdradzę – muszę dbać o unikatowość swoich materiałów!
Jeśli chodzi o narzędzia – nic specjalnego – używam nożyczek, maty do koralikowania, nożyka tapicerskiego, miarki, szczypiec płaskich i tnących, tacy do projektowania bransoletek (świetna sprawa!), kleju, wykałaczki, czy mniej profesjonalnej - filiżanki i plasteliny.

S.C.: Co w sferze twojej twórczości motywuje cię do działania?

K.M.: Co? Hmmm...,. chyba to, że trzeba coś do garnka włożyć. To, że marzenia należy realizować. To, że konkurencja nie śpi i nic się samo nie zrobi. To, że nie ma czasu do stracenia, trzeba wybudować własne imperium! Co jeszcze? Pasja, pasja, pasja i zdecydowanie – kawa, kawa, kawa!

S.C.: Kawa faktycznie bywa pobudzająca. Sama piję jej dość dużo. Serdecznie dziękuję za ciekawą rozmowę.

Rozmawiała: Sylwia Cegieła
Udostępnij na Google Plus

O mnie Sylwia Cegieła

Moją pasją są ludzie i rozmowy z nimi. Interesuje się muzyką, filmem, sztuką, sportem, modą i urodą, czyli KULTURĄ powszechnie rozumianą. Lubi też śledzić bieżące wydarzenia, dlatego właśnie założyłam bloga KULTURAlne rozmowy. Znajdziecie tam wiele ciekawych wywiadów. Współpracuje również z miesięcznikiem „Bielski Rynek”, z portalem dla kobiet Women’s Magazine. Udzielam się też gościnnie w kilku portalach lifestyle'owych, o czym informuję na bieżąco na swoim fanpage'u.
Wybierz system komentarzy (Disquis, lub Google+)

16 komentarzy:

  1. Uwielbiam kreatywnych ludzi, uwielbiam. Mają zazwyczaj ciekawe życie i ciekawe pomysły na siebie. Widać to w każdej wypowiedzi Karoliny. Oglądając zdjęcia w tym wpisie pomyślałam sobie, że taka rockowa biżu to nie dla mnie, ale zajrzałam na Pakamerę i już kilka projektów wpadło mi w oko :) Między innymi te letnie, pastelowe, o których Karolina mówi na końcu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się że znalazłaś coś dla siebie w tym całym rockowym dobytku ☺

      Usuń
  2. Bardzo luźny I przyjemny wywiad życzę powodzenia :). Biżuteria bardzo unikatowa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo inspiracyjna osoba, która pokazuje, że tak naprawdę żyje się poza korpo a nie nim. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, życie w korporacji jest nudne i szare a już na pewno zabija kreatywność i własną inicjatywę!

      Usuń
  4. Nie znam biżuterii tych marek, chętnie się im bliżej przyjrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uff, udało mi się przeczytać w końcu Twój wpis! To niesamowite, bo parę dni temu natrafiłam na produkty Wisteria Bodychain :) jeden konkretny produkt mam już upatrzony! Bardzo interesujący wywiad, to bardzo ciekawe wiedzieć kto stoi po tej drugiej stronie, gdy wybiera się świadomie produkty handmade! P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję dobrnięcia do końca ☺
      Dziękuję za miłe słowa i zapraszam na zakupy ☺

      Usuń
  6. Ja zdecydowanie wyrażam siebie poprzez biżuterię. Wolę to niż ubrania. Bo trzeba się przyjrzeć, jest niejednoznaczna.

    OdpowiedzUsuń
  7. też kocham biżuterie!
    https://pozytywnapati.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta biżuteria wprawdzie nie w moim stylu - bo uwielbiam soutache, motywy orientalne, folkowe i boho - ale podzielam zdanie, że biżuteria to jeden z najlepszych sposobów na wyrażenie siebie :)

    OdpowiedzUsuń