Trzeba życzyć sobie, by pasja twórcza trwała jak najdłużej

Tadeusz Niemiec – artysta malarz, który z oddaniem poświęca się swojej pasji. Nie jest kolejnym portrecistą czy twórcą pejzaży. Na warsztat wziął natomiast abstrakcje. Uwielbia żywe, intensywne barwy. Swoją pasją zaraził również starszego wnuka i o tym m.in. mi opowiada. Zapraszam na niezwykłą ciekawą rozmowę. 


Sylwia Cegieła: Od kiedy przejawiasz pasję malarską? Dlaczego wybrałeś właśnie malarstwo. Co o tym zdecydowało?

Tadeusz Niemiec: Jestem artystą – samoukiem, który uczył się metodą prób i błędów. Maluję od lutego 2011 roku. Na początku była to dla mnie forma terapii po przebytej poważnej operacji serca. Wówczas rysowałem kredą 4 kolory, na szkolnej tablicy wnuka. Wstawiałem na portal digart.pl i tam mnie namówiono do malowania farbami. Początkowo malowałem akrylem tylko na kartonie, a później na płótnie blejtramie o małych formatach. Moją ulubioną techniką jest akryl, jeśli zaś chodzi o tematykę, to maluję to, co uważam za piękne lub interesujące, wyrażając to w abstrakcjach,  na których każdy może dostrzec coś innego.

S.C.: Czym się kierujesz, gdy zaczynasz malować?


T.N.: Zawsze maluję z potrzeby serca. Zdecydowanie większą radość sprawia mi praca nad własnymi, autorskimi obrazami. Każdy nowy obraz stanowi dla mnie pewne wyzwanie, z którym muszę się zmierzyć.

S.C.: Który nurt malarski najbardziej cenisz i dlaczego?

T.N.: Myślę, że jednak ekspresjonizm abstrakcyjny, gdzie przedstawicielem był Jackson Pollock. Bardzo często porównywany jestem do amerykańskiego malarza, co mnie bardzo cieszy.


S.C.: Czy, zanim zaczynasz malować, wiesz już, jak będzie wyglądało dzieło? Czy jednak jest to dla ciebie niewiadoma?

T.N.: Dzieła moje nie mają z góry określonej kompozycji. Jasna żółć i nasycona czerwień wydają się unosić nad powierzchnią płótna, a pociągnięcia czerni umacniają całą kompozycję.
Część płótna jest delikatnie pokryta farbą, podczas gdy w innych miejscach użyłem jej więcej. To, że coś się maluje nie jest uświadomioną decyzją, tylko potrzebą. To jest potrzeba rodząca się w środku, w sercu.

S.C.: Jak zaczynasz pracę nad swoimi abstrakcjami? Jak wygląda twoja pracownia?

T.N.: Zaczynam eksperymentować, czyli rozlewam farbę na płótna, tworząc abstrakcyjne kształty. Bardzo często nazywają mnie „kolorystą”. Kocham żywe barwy, kolor i jeszcze raz kolor.
W swojej technice wykorzystuje wszystko, co się da, moje ręce, szpachelki, twarde pędzle, patyki czy różnego rodzaju plastikowe karty, jak to mój wnuk mówi „karty kryzysowe”. Technik jest dowolna, ważny jest zawsze efekt końcowy. 

S.C.: Każdy artysta wykorzystuje wyobraźnię do tworzenia swojego dzieła – tym bardziej abstrakcji. Czym jest wyobraźnia dla malarza? 

T.N.: Hmmm…, wyobraźnie mam na szczęście wielką. Sztuka dla mnie jest formą połączenia realnego świata z abstrakcją. Moje obrazy są przemyślane, o czym świadczy ich kompozycja, treść i kolor, a nawet tytuły. U mnie wszystko musi ze sobą grać. Poprzez prace chcę wyrazić siebie, chcę, aby odbiorca został poruszony, tak by nie pozostał obojętnym na to, co chce przekazać.


S.C.: Co zatem chcesz przekazać swoimi dziełami jako artysta? 

T.N.: Radość, zadufanie oraz to, żeby sprawiły, iż – za każdym razem, kiedy ktoś spojrzy na moje dzieła – poczuli, że ten obraz jest wyjątkowy i właśnie namalowany dla danej osoby.  

S.C.: W każdej dziedzinie sztuki najważniejsze są uczucia, które się uaktywniają podczas pracy. Czy podczas procesu twórczego kierujesz się uczuciami? Co w ogóle czujesz, kiedy trzymasz pędzel? 

T.N.: Moje obrazy są żywe, to znaczy, że są inne zależnie od nastroju, pory dnia czy też sytuacji, w której znalazłem się, np. po koncercie AC/DC zacząłem malować obraz największy, jaki dotychczas namalowałem o wymiarach 160x260 cm. Mogę powiedzieć, że magia w moim malarstwie polega właśnie na tym, iż sztuka dopasowuje się do odbiorcy. Każdy odbiera mój obraz inaczej. Inaczej też go widzi. Jedni wieszają moje obrazy pionowo, inni poziomo. I właśnie o to chodzi w abstrakcji.

S.C.: Gdzie szukasz natchnienia, inspiracji do tworzenia kolejnych dzieł?

T.N.: Inspiracje czerpię z otaczającego mnie świata, lecz największym moim natchnieniem jest to, że żyje, że jestem szczęśliwy i mam wspaniała rodzinę.

S.C.: Z pewnością tobie, jak zresztą każdemu artyście zdąża się czasami mieć problem z tzw. weną twórczą. Co wtedy robisz? Jak radzi sobie z pustką w wyobraźni? 

T.N.: Są dni, że namaluję dwa obrazy, a są dni, kiedy nie ma tej weny i jest przestój. Na szczęście, więcej mam dni, gdzie ona jest. Jestem osobą – mimo mojego wieku – pełną energii, miliona pomysłów czy też chęci współpracy z innymi. Ciągle rodzą się nowe myśli i tematy.


S.C.: Jak ewoluowało twoje malarstwo? Co było najpierw?

T.N.: Na początku malowałem martwą naturę, pejzaże czy próbowałem też portrety jednak najlepiej czuję się w abstrakcji, po prostu najlepiej mi to wychodzi właśnie ona. Jak już wcześniej wspomniałem, kocham żywe kolory, potrafię je łączyć. Oczywiście, każdy mój obraz, to inne emocje.

S.C.: Dedykujesz swoje obrazy konkretnym osobom, miejscom?

T.N.: Często maluję pod daną osobę czy miejsce, gdzie ma wisieć obraz, np. tak czynie dla mojej córki. W każdym z pomieszczeń w domu ma inny obraz i zawsze mówi: „tato, poproszę dla mnie obraz wyjątkowy”. Każdy obraz jest odmienny, a jednak podobny, wyjątkowy.
Nowy obraz musi być krokiem do przodu, a to wymaga doskonalenia środków już wypracowanych.

S.C.: Po czym poznać u ciebie ten stan emocjonalny, w jakim akurat byłeś, kiedy tworzyłeś dany obraz? Czy w twojej twórczości można zauważyć jakieś znaki szczególne, prawidłowości, których nie ma u innych artystów?

T.N.: Jestem twórcą wielkiego formatu, o coraz większym dorobku. Mogę nawet powiedzieć, że nieziemskiej wyobraźni i bardzo autonomicznym sposobie wyrażania. Natomiast ciężko wytłumaczyć mój stan emocjonalny podczas malowania konkretnego obrazu. To coś jest we mnie i po prostu zaczynam malować.


S.C.: Gdzie można kupić twoje prace?

T.N.: Zapraszam do mojej pracowni przy ul. Drewnowskiej 77 w Łodzi, ale także na moje wystawy, których terminy są udostępniane na fanpage’u.

S.C.: Interesuje cię tylko malarstwo? To twój sposób na życie?

T.N.: Malarstwo jest moim hobby i sposobem na życie. Odciąga mnie od problemów dnia codziennego. Daje możliwość wyrażenia tego, co mam w duszy. Wciąż pracuję zawodowo, ale jest to niełatwa, fizyczna praca i nie daje tyle zadowolenia, co moje malarstwo...
Poza malarstwem zajmuję się też wnukami, z którymi zawsze coś nowego wymyślamy (śmiech).
Cieszę się, że zaraziłem moją pasją starszego 9-letniego wnuka Macieja, który – tak jak ja – kocha malować i wygrywa liczne konkursy. Pierwszy raz Maciej zaczął korzystać z farb do malowania palcami jak miał około roku. Lubi to do dzisiaj. Dużo bardziej ciągnie go do farb, niż do kredek. Samodzielnie planuje treść rysunków i innych prac plastycznych. Na początku malował w ciemnych barwach. Z biegiem czasu się to zmieniło. Teraz jego rysunki, obrazy są pełne radości, kolorowe i optymizmu. Lubimy razem chodzić na wernisaże. Nie nudzimy się tam. Może i młodszy 4-letni wnuk dołączy do nas. Kto wie…

S.C.: Pewnie niebawem tak się stanie. Chciałam trochę podpytać cię o Grupę Artystyczną „DUET”. Opowiedz coś o niej. 

T.N.: Poznałem na portalu społecznościowym wspaniałego, profesjonalnego artystę z Gdańska, który tworzy od ponad 40 lat, razem postanowiliśmy założyć Grupę Artystyczną   ''DUET''. Mieliśmy już dwie wspólne ważne wystawy w Łodzi  ZPAP i w Chmielnie Gminnym Ośrodku Kultury (Kaszuby – niedaleko Gdańska). Jesteśmy w trakcje załatwiana następnych wystaw w prestiżowych miejscach i znanych galeriach!!! Na pewno w listopadzie będziemy brać udział w Festiwalu "Orzeł 2017". Czas zweryfikuje, czy odniesiemy kolejny sukces ...


S.C.: Z pewnością tak będzie. Jak oceniasz siebie z początkowego okresu twórczego, a jak widzisz swoje dzieła teraz? Czy z perspektywy czasu, możesz powiedzieć, że osiągnąłeś postęp?

T.N.: Na pewno rozwinąłem się malarsko. Wiem, co lubię i co mi najlepiej wychodzi. Uważam, że osiągnąłem najważniejszy cel – bycie artystą, a więc człowiekiem spełnionym, gdy otrzymałem legitymację Związku Polskich Artystów Plastyków w Łodzi.

S.C.: Gratuluję. Jaki najtrudniejszy obraz udało ci się w życiu namalować? Ile czasu to trwało?

T.N.: Najtrudniej było mi namalować obraz o wymiarach 160x260 cm na płótnie, który potem dopiero został oprawiony na blejtramie. Był to obraz malowany po występach grupy AC/DC w Warszawie 15 lipca 2015 roku. Po koncercie tego fantastycznego zespołu postanowiłem namalować obraz "Fauna i Flora”. Inspirację zobaczyłem na scenie. Były nią efekty świetlne na bilbordach. Malowałem ten obraz na podłodze na kolanach oraz na balkonie. Związana z nim jest pewna anegdotka: obraz rozwieszony na poręczach zobaczyła sąsiadka mieszkająca obok i pochwaliła  mnie do żony, mówiąc, że ma dobrego męża, co dba o porządki i tak dokładnie dywany czyści. Moja żona się roześmiała i odpowiedziała, że to nie dywan, lecz obraz, który właśnie kończy malować. Było ciężko, ale po 2 tygodniach udało się skończyć!!!

S.C.: Faktycznie, zabawna sytuacja. Co ci sprawia największą przyjemność w życiu?  

T.N.: Może to śmiesznie zabrzmi, ale malowanie. Malowanie, to moje życie. I jeszcze jedna dziwna rzecz, mianowicie najbardziej lubię poniedziałki, ale ci, co mnie znają, wiedzą, że jestem pracowity (śmiech), ale nie jestem pracoholikiem.


S.C.: Czy są takie momenty w twoim życiu, że nie chciałeś już malować lub czułeś, że już nic nie namalujesz? Zwątpiłeś kiedykolwiek w to, że ci się uda? 

T.N.: Wykorzystuję każdą chwilę mojego życia, przede wszystkim na malowanie. Chcę coś po sobie zostawić. Oprócz malowania, aktywny jestem także na Facebooku, na którym gromadziłem kilkuset znajomych z całego świata. Założyłem również profil dla artystów, którzy chcą pokazywać swoje prace. Jest tam ich ponad 2 tys. Lubię pomagać, dzielić się, swoje dzieła rozdaję potrzebującym, np. chłopcu po wypadku. Wystawiam też na aukcjach charytatywnych. Dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zawsze przekazuję rozkrzyczane kolorami płótno. Trzeba życzyć sobie, by pasja twórcza trwała jak najdłużej, by jeszcze przez kilka dekad mogły powstawać nowe, dobre obrazy.

S.C.: Czy zdarzyło ci się usłyszeć negatywne komentarze na temat twojej twórczości? Jak radzisz sobie z krytyką i pochwałami na swój temat? 

T.N.: Nie przejmuje się krytyką. Jedni wolą portret, inni pejzaż, a inni właśnie abstrakcje. Pochwały są bardzo miłe. Inspirują do dalszej pracy. Najbardziej jestem dumny z pochwał Jerzego Antczaka. Przytoczę kilka:

Mój Mistrzu Kochany, Jestem niedoszłym malarzem, ale do Akademii nie zdawałem i wolałem poświęcić karierze reżysera filmowego, aby malować moje obrazy kamerą. Siłą faktu. Film i jego obraz ma małe pole do skrótu czy "artystycznej' deformacji. Patrząc na Pana obrazy. Zwłaszcza te ostatnie idzie Pan w niebo jak rakieta. I już niedługi czas, kiedy Pana Wielka Sztuka wejdzie do Panteonu!!! Tam trudno jest się dostać. Był taki wielki francuski myśliciel, filozof de Rochefoucald, który tworzył aforyzmy. A oto jeden, który chcę zadedykować Panu: ŻEBY CI UZNALI SUKCES, MUSZĄ CI GO NAJPIERW WYBACZYĆ.
Już niedługa ta pora, kiedy nie będą mieli innego wyjścia, tylko wybaczyć Panu jego olśniewający talent. A w moim przekonaniu: GENIUSZ!


Drogi Panie Tadeuszu, Idzie Pan w górę jak rakieta! Co mnie nie dziwi, bo tego się spodziewałem. Pozdrawiam, Jerzy Antczak !
Będzie Pan nie tylko w Chinach. NA CAŁYM ŚWIECIE! Przyjdzie taka chwila, że Pańskie obrazy będą ozdobą światowych galerii i kolekcjonerów. JEST  PAN GENIALNYM  ARTYSTĄ!


S.C.: Wspaniale jest móc usłyszeć takie słowa uznania od kogoś znanego i szanowanego. Gratuluję. Na jakie wystawy wernisaże chciałbyś zaprosić wielbicieli swojego malarstwa? Które najchętniej wspominasz?

T.N.: Najmilej z moich 24 dotychczasowych wystaw indywidualnych i zbiorowych od 216 roku wspominam Festiwal "Orzeł 2016” w Warszawie na EXPO. Chciałbym teraz zaprosić wszystkich na moją wystawę podczas kolejnej edycji „Orzeł 2017" też w Warszawie w dniach 18-19 listopada 2017 r. 
(W tym roku przedstawiłem "Portalowi Ludzi Sztuki" około 50 profesjonalnych artystów i zaproponowałem ich do wzięcia udziały w tym festiwalu, na który serdecznie Zapraszam)

S.C.: Gdzie widzisz siebie w przyszłości? Jaki jest twój cel, marzenie jako malarza? 

T.N.: Wiadomo, że każdemu artyście marzą się zagraniczne wystawy w Paryżu, Berlin czy Londynie, Ameryce, ale – bądźmy  realistami – do Ameryki droga daleka.

S.C.: Mam nadzieję, że jednak spełnią się słowa Jerzego Antczaka i wyruszysz z obrazami w świat. Serdecznie dziękuję za przemiłą rozmowę.


T.N.: Również dziękuje za poświecenie mojej osobie czasu i zapraszam do kontaktu

thady@op.pl

S.C.: To ja dziękuję, że znalazłeś czas, na napisanie tych wszystkich odpowiedzi.

Rozmawiała: Sylwia Cegieła
Udostępnij na Google Plus

O mnie Sylwia Cegieła

Moją pasją są ludzie i rozmowy z nimi. Interesuje się muzyką, filmem, sztuką, sportem, modą i urodą, czyli KULTURĄ powszechnie rozumianą. Lubi też śledzić bieżące wydarzenia, dlatego właśnie założyłam bloga KULTURAlne rozmowy. Znajdziecie tam wiele ciekawych wywiadów. Współpracuje również z miesięcznikiem „Bielski Rynek”, z portalem dla kobiet Women’s Magazine. Udzielam się też gościnnie w kilku portalach lifestyle'owych, o czym informuję na bieżąco na swoim fanpage'u.
Wybierz system komentarzy (Disquis, lub Google+)

43 komentarze:

  1. Niesamowite są jego obrazy! Zgadzam się, pasja powinna trwać jak najdłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie do końca jest to mój styl malarski, ale zawsze kibicuję naszym! Niech "Dobre bo Polskie" rozleje się po całym świecie :) Życzę sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pasja to paliwo w drodze do sukcesu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki miły ciepły i miły człowiek. Świetnie się czytało ten wywiad.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, ale ekstra wywiad i ogólnie cały wpis. Dobrze wiedzieć o takich ludziach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam się na takiej twórczości ale obrazy mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
  7. Podziwiam wszystkich którzy mają talent artystyczny. Za mnie nawet w podstawówce rysunki na plastykę robił starszy brat bo moje nie przypominały absolutnie nic. W gimnazjum ćwiczyłam rysunek 3 lata. Niestety nadal nic tego i brak mi po prostu talentu plastycznego... Więc teraz robię zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję wywiadu z takim artysta 😍😍😍
    Wydaje się być całkiem spoko gościem

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie, że człowiek się spełnia w tym, co lubi robić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta niepsotykana radość wyrażona feerią barw wykracza nawet poza ramy obrazów i tchnęłaby optymizm w każdą przestrzeń. Gratuluję wspaniałego wywiadu z refleksyjnym artystą obdarzonym tak ogromną samoświadomością.

    OdpowiedzUsuń
  11. Do mnie akurat abstrakcja nie przemawia, ale doceniam fakt, że człowiek ten jest pełen pasji i radości życia. To najważniejsze. Jest szczęśliwy, bo kocha to, co robi. I to jest wspaniałe!

    http://przystanek-klodzko.pl/

    OdpowiedzUsuń
  12. Pasja jest bez wątpienia czymś, co trzeba w sobie pielęgnować :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam się pasja to bardzo wazna rzecz ! Trzeba pielęgnować

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak wiele wnoszą do świata takie osoby, cudownie, że potrafią dzielić się efektami swojej pasji z nami. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  15. Najbardziej podoba mi się podejście Pana do krytyki:) Robi to co kocha i nie daje się zatrzymać pojedynczym opiniom. Tak trzymać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak właśnie wszyscy powinniśmy do tego podchodzić. :)

      Usuń
  16. Uwielbiam osoby, które mają na tyle odwagi, aby iść za głosem pasji! Klaudia J

    OdpowiedzUsuń
  17. Wspaniałe obrazy, chętnie bym sobie jakiś powiesiła na ścianie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam ludzi, którzy kochają swoją pracę i uważają ją za pasję wkładając w to co robią całego siebie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Na malarstwie totalnie się nie znam, sama nie umiem nawet rysować, ale fajnie, że pasja przeszła na wnuka i mają fajny sposób na spędzanie czasu razem :) Widać, że młody jest zdolny!

    OdpowiedzUsuń
  20. Widać szczęście w twarzy i dziełach tego człowieka. Cieszy mnie, kiedy ktoś wykonuje swoją pracę z przyjemnością i wkłada w nią serce. Dziękuję za tę historię!

    OdpowiedzUsuń
  21. Wspaniałe, że w każdym wieku można odnaleźć swoją pasję.

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękne kolory i wielka pasja :-) Oby trwała jak najdłużej. Podziwiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  23. Kolejny bardzo interesujący wywiad, jaki przeczytałam na Twoim blogu! Chociaż sztuką aż tak bardzo się nie interesuje, bardzo przyjemnie się czyta rozmowy ludzi, którzy mają ogromną pasję do tego co robią

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawa postać, interesujące, energiczne obrazy. Gratuluję wywiadu!

    OdpowiedzUsuń
  25. Naprawdę podziwiam osoby, które są samoukami. To niesamowite! A cała historia inspiruję do tego, by robić to, co kochamy :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym człowieku, a po przeczytaniu Twojego wywiadu szczerze Ci zazdroszczę, że miałaś okazję z nim porozmawiać. Za chwilę poszukam więcej informacji o tej fascynującej postaci i się z nimi zapoznam. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  27. Wspaniały człowiek! jest przykładem, że pasje można realizować w każdym wieku. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jaka inspirująca i ciepła osoba! Z przyjemnością czytało się ten wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Wspaniałe malarstwo i niezwykła osobowość. Tak pozytywnego przesłania już dawno nie spotkałam. Świetny wywiad.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ciekawe te obrazy, muszę przyznać, że nawet mi się podobają ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ten rodzaj malarstwa nigdy do mnie nie przemawiał, ale te obrazy maja taką niesamowitą energię, że aż chce się chłonąć.

    OdpowiedzUsuń
  32. Nigdy szczególnie nie interesowałam się malarstwem. Ale niektóre współczesne prace to dla mnie dzieła sztuki. Szczególnie podobają mi się dzieła malowane sprayem.

    OdpowiedzUsuń
  33. Chyba nigdy nie pojme do konca marastwa abstrakcyjnego jako sztuki. Niektorzy wyczytaja cala historie z tych obrazow, dla mnie to jednak tylko kolorowe mazidla (z calym szacunkiem dla malarza oczywiscie)

    OdpowiedzUsuń
  34. Piękny wywiad, malarstwo ekspresyjne, abstrakcyjne daje wiele powodów do myślenia i pobudzenia kreatywności :) Piękny wpis!

    OdpowiedzUsuń
  35. Niesamowity talent. Zawsze podziwiałam ludzi, którzy tak pięknie potrafią przelewać swoje myśli, marzenia i wizje na papier tudzież płótno. Jak byłam mała najbardziej lubiłam wizyty u wuja malarza, jego obrazy to było dla mnie prawdziwe dzieło sztuki :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Są takie obrazy, których wcale nie trzeba rozumieć, żeby się nimi zachwycić - i myślę , że w moim przypadku te abstrakcje właśnie do takich należą :) Niesamowite !

    OdpowiedzUsuń
  37. "T.N.: Radość, zadufanie oraz to, żeby sprawiły, iż (...)" - zadufanie? Nie ma tutaj literówki? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale zna swoją wartość, na pewno nie jest to osoba zadufana takie jest moje zdanie.Pozdrawiam utalentowaną skrzypczynieę !!!

      Usuń
  38. Cudne klimaty.... Czuje, ze bardzo podnosily by mnie na duchu w moim mieszkaniu. Jak to w sumie dobrze wiedziec, ze nawet renomowani artysci maja przestoje. A co dopiero blogerzy? Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
  39. Piękne są te obrazy, radosne i kolorowe!

    OdpowiedzUsuń
  40. Potwierdzam obrazy mają w sobie radość !!! A abstrakcja nie jest tak łatwa jak to inni myślą , zawsze można spróbować ale wiadomo ,że abstrakcji nie da się skopiować !!!

    OdpowiedzUsuń