To nie śmierć sprawia, że czujemy się pozbawieni możliwości podjęcia decyzji


To druga część niezwykłej historii tak pełna rozterek głównej bohaterki, że aż trudno uwierzyć, czy będzie w stanie podjąć ostateczną decyzję. Powieść zaczyna się tam, gdzie skończyła się „Consolation” (recenzję powieści możecie przeczytać tutaj). Od śmierci Aarona oraz pogrzebu mija około roku. Kiedy wszystko zaczyna się na nowo układać i życie Natalie się stabilizuje, a jej związek z Liamem kwitnie w najlepsze, wszystko to pęka, gdy do domu niespodziewanie wraca mąż kobiety, który jednak nie umarł. Znów więc zaczyna się rozdzierający serce wszystkich bohaterów, ale też czytelników, dramat. Jednakże, Aaron po powrocie do domu już nie jest tym samym człowiekiem. Ma swoje lęki, potrzebuje pomocy specjalisty, a fakt, że jego własna żona związała się z jego najbliższym przyjacielem wcale mu nie pomaga w odzyskaniu równowagi. Boli go ten układ. Dodatkowo, Natalie odkryła jego sekretny romans, co niemal całkowicie przekreśliło go w jej oczach. Jej małżeństwo nie było tak idealne, jak starała się sobie udowodnić. Jednak on pragnie zawalczyć o ten związek i konsekwentnie prowadzi swoje starania o odzyskanie względów żony, co czyni go prawdziwym komandosem.   

Czy mu się to uda? Kogo wybierze niedoszła wdowa? Czy zdoła zawalczyć o swoją prawdziwą miłość? Czy związek z przyjacielem to właściwy wybór? A może powinna wrócić do męża, któremu urodziła córkę? Czy kobiecie uda się w końcu być szczęśliwą, mimo wszystkich przeciwności losu? Ten kryzys oraz rozterki Natalie, Liama oraz Aarona będą nas męczyć niemal do ostatniej stronicy. 

Pisarka wciąż, podobnie jak w poprzedniej części, buduje fabułę pełną nieoczekiwanych zwrotów akcji (jednak nie było ich aż tyle, co w pierwszej części), w której mnóstwo wątków przeplata się ze sobą: zdrada, przebaczenie, wielkie uczucie, przyjaźń, walka o szczęście i związane z nią rozczarowanie oraz te wewnętrzne rozdarcie nie pozwalające dokonać właściwego wyboru między miłością do kobiety a lojalnością wobec przyjaciela. Natalie na początku miota się ze swoimi uczuciami, ale potem coraz bardziej przekonać się o słuszności swojego wyboru.

Powieść niesie ze sobą ogromnie ważne przesłanie: nawet w największym kryzysie należy ze sobą rozmawiać oraz wspólnie rozwiązywać problem. Nie można szukać ucieczki, gdyż to prowadzi do całkowitego rozpadu, końca wszystkiego, a powrót może okazać się już niemożliwy.   

Bez wątpienia „Conviction” zawiera w sobie ogromne pokłady sprzecznych emocji, co sprawia, że czytelnikowi niemal rozrywa się serce, gdy czyta o dylematach Liama. W pewnym momencie zwyczajnie nie wiemy, co wybrać, czuć oraz czy wybór bohaterów będzie słuszny. Z takim dylematem zmagają się kobieta i jej dwaj mężczyźni do samego końca książki. Wydarzenia wprost przeplatają się ze sobą, ale, bynajmniej, nie jest ich za dużo. Powodują, że mamy ochotę na chwilę przystanąć przy kolejnej stronie tylko po to, aby móc zastanowić się nad racjami Natalie oraz nad powodem jej postępowania.

Niezwykłym atutem tej publikacji jest fakt, z jakim Natalie mówi o uczuciach oraz to, jak sama Corinne Michaels opowiada o relacjach kobiety z jej mężczyznami. Sceny bliskości są dość drobiazgowe, ale nie prymitywne, co zdarzało mi się czytać w przypadku innych powieści. Zamiast tego sporo jest w nich realnych i bardzo osobistych odczuć bohaterów. Nie przesłaniają więc właściwego tematu i nie odwracają od niego uwagi. Czasem jednak były te uczucia tak przesłodzone, że aż nierealne. 

Świetnym zabiegiem było rozwinięcie wątki pary głównych bohaterów – Liama oraz Natalie oraz poznanie historii samego żołnierza oraz wydarzeń z jego perspektywy. Opowiada on o sobie, swoim życiu, emocjach, co wprowadza nas w zupełnie inny wymiar i czyni mężczyznę jeszcze bardziej idealnym. Nadal jest czuły i rycerski wobec Natalie, a także jej córki, co chwyta za serce. Mimo, że poznajemy go w pewnym momencie jako człowieka wyprowadzonego z równowagi przez tę całą sytuację. Chce jednocześnie odejść i być ze swoją ukochaną, ale to ona musi o tym zdecydować. Cały ładunek emocjonalny przechodzi więc w tej części powieści na niego.

Jedno jest pewne, podczas czytania nie zabraknie silnych przeżyć, adrenaliny oraz momentów zwątpienia. Tutaj nie ma też bohaterów wyidealizowanych, bez wad, a wręcz przeciwnie – autorka nieustannie pokazuje, że każdy z nich ma coś do ukrycia, swoją własną tajemnicę, co dodaje autentyczności opisanym postaciom. 

Powieść Michaels to zatem jedna wielka zagadka, gdyż nikt nie wie, jaki będzie finał. Autorka bawi się czytelnikiem i zmusza do pozostania przy książce do samego końca. Po lekturze jeszcze długo będę wspominać fabułę i – mimo, że jest to literatura kobieca z burzliwym romansem w tle – jednak nie ma w sobie nic z kiczowatego rozwoju wydarzeń, którego domyślamy się już po kilkunastu stronach. Tutaj nikt się nie znudzi, a wręcz przeciwnie nie przestanie czytać, dopóki nie skończy ostatniego rozdziału, gdyż wydarzenia pełne są tajemnicy, niedopowiedzeń, wątpliwości, wzlotów i upadków bohaterów.       

Styl „Conviction” też nie wydaje się mi przesadnie górnolotny, napompowany. Wręcz przeciwnie, lekkie dialogi oraz humorystyczne dialogi równoważą powagę sytuacji, odbierają jej ciężkości. Emocje oddane są z niezwykłą precyzją, co absolutnie działa na wyobraźnię czytelnika.
Udostępnij na Google Plus

O mnie Sylwia Cegieła

Moją pasją są ludzie i rozmowy z nimi. Interesuje się muzyką, filmem, sztuką, sportem, modą i urodą, czyli KULTURĄ powszechnie rozumianą. Lubi też śledzić bieżące wydarzenia, dlatego właśnie założyłam bloga KULTURAlne rozmowy. Znajdziecie tam wiele ciekawych wywiadów. Współpracuje również z miesięcznikiem „Bielski Rynek”, z portalem dla kobiet Women’s Magazine. Udzielam się też gościnnie w kilku portalach lifestyle'owych, o czym informuję na bieżąco na swoim fanpage'u.
Wybierz system komentarzy (Disquis, lub Google+)

5 komentarzy:

  1. Po tak znakomitej recenzji nie pozostaje nic, jak tylko zdobyć te pozycje czytelnicze. Niebanalna literatura kobieca jest zawsze ciekawą lekturą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za takimi powieściami, ale mojej babci na pewno by się spodobało bo uwielbia takie "życiowe" historie. Chyba kupię jej "Consolation" na gwiazdkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię sięgać po książki, kiedy wiem, że przekonująco oddane są emocje, mocno się wówczas w nie angażuję. :) Bardzo ciekawe masz wrażenia po przeczytaniu tej książki, nabrałam ochotę na spotkanie z nią. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tytuł wciągam na listę do przeczytania. :)

    OdpowiedzUsuń