Najnowsze

„(Nie)znana” – druga książka Izabeli Olchowicz-Marcinkiewicz


Kiedy przeczytałam pierwszą publikację autorki pt. „Zmiana” przyznam szczerze, że nie byłam zachwycona. Znalazło się w niej trochę niedociągnięć redakcyjnych, ale to raczej zrozumiałe, gdy książkę wydaje się samemu. Wiedziona ciekawością, co Iza ma do powiedzenia, zaprosiłam ją do wywiadu (rozmowę możecie przeczytać tutaj). Teraz w moje ręce trafiła jej druga publikacja pt. „(Nie)znana” i pewnie wielu z Was już zna zakończenie tej historii, ale tym, którzy jeszcze nie mieli okazji czytać, chciałam przekazać kilka słów refleksji i tym samym, zachęcić do lektury.

Kobieta po raz kolejny wpuszcza czytelników do swojego świata. To niezwykle intymna, osobista opowieść o poszukiwaniu matki biologicznej, która przekazała małą Izę do adopcji, ale nie tylko. Jest to też próba odnalezienia samej siebie, swojej tożsamości. Chęć uzupełnienia układanki i odnalezienia jej brakującej fragmentu. Człowiek przecież nie może żyć bez przeszłości. Autorka stara się poukładać jej przewrócony do góry nogami świat oraz odzyskać utracone lata swojego życia. Pragnie zaspokoić tęsknotę oraz ciekawość, jaką obdarza tytułową nieznaną, która tak naprawdę stała się główną bohaterką książki.

Marcinkiewicz pisze w dość prosty, zwyczajny sposób o swoim życiu. Używa do tego nieskomplikowanego języka, dzięki czemu lektura jest lekka oraz przyjemna. Do książki dołączone są fotografie z prywatnego archiwum, dzięki temu wiemy, że mamy do czynienia z bohaterką z krwi i kości, podobną do nas samych, która za wszelką cenę stara się zamknąć pewien etap i ruszyć w nieznane, poszukując siebie. Nie brakuje tutaj obaw, rozterek, niepewności czy lęków związanych z tym nowym, ale jest też ciekawość oraz chęć poznania przyczyny. Autorka nieustannie daje do zrozumienia, że adopcja jest dla niej ogromnym problemem, wręcz ciężarem, który za wszelką cenę chce rozwiązać.

Jest to też opowieść o braku odwrotu, o tym, że na wiele rzeczy i na pewne wydarzenia nie mamy wpływu, gdyż decyduje za nas przeznaczenie, a my jedynie możemy biernie się temu poddać, ponieważ przeszłości nikt nie cofnie, nie odwróci, a więc nie można z nią też walczyć. Autorka zatem stara się poznać przyczyny zaistnienia pewnych okoliczności, spróbować zrozumieć, znaleźć przyczynę. Ma świadomość, że czeka na spotkanie, dzięki któremu w jej życiu może zmienić się prawie wszystko. Czas pokaże, czy uda jej się odzyskać utracony spokój oraz rodzinę. Jak poradzi sobie w tej nowej dla niej sytuacji? Na odpowiedź na te pytanie przyjdzie jej pewnie jeszcze trochę poczekać.

Książka dostępna jest pod tym adresem www.izabelaolchowiczmarcinkiewicz.pl

13 komentarzy:

  1. I sama nie wiem co Ci tu napisać. Dla mnie rodzina to świętość. Żonaty mężczyzna ... Ta pani rozbiła związek. To jest mój komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka bardziej psycholgiczna, rozważania , jak w życiu , różnie to moę się skończyć i u bohaterki książki...

    OdpowiedzUsuń
  3. Podpisuję się pod komentarzem Ja Zwykła Matka, również uważam, że nic nie tłumaczy rozbicia czyjegoś życia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytanie książek to coś, nad czym muszę w Nowym Roku popracować - może zacznę od tej

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawa recenzja, uwielbiam tego rodzaju powieści. Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tej autorki, ale ma rację, przeszłości nie można zmeienić, ja dodaję ,że nie ma co się na nią oglądać...

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoja recenzja świetna. Nie znam autorki, ale tę historię poznam z przyjemnością, aby choć trochę zrozumieć jej przeżycia i motywację oraz podejmowanie takich, a nie innych decyzji.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tematyka adopcyjna z wiadomych względów bardzo mnie interesuje - więc dzięki wielkie za dodanie kolejnego tytułu do mojej długiej listy.

    A odnośnie tak kategorycznych ocen pani Izabeli, jakie padają powyżej. Dlaczego to zawsze kobieta ("ta trzecia") jest winna i hejtowana? Przecież mężczyzna też w tym uczestniczy - więc i on odpowiada za rozbicie własnej rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka musi być ciekawa, zaintrygowałaś mnie swoją recenzją. Z chęcią dodam ją do listy lektur na 2018 :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzmi ciekawie, w szczególności, gdy dodatkowo ma się świadomość, że cała historia to nie fikcja literacka, a prawdziwe doświadczenia i wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiem jak adopcja może być problemem, który da się rozwiązać, można rozwiązać adopcję, ale nie cofnie się oddania do adopcji. Znalezienie rodziców biologicznych, którzy nie chcieli być jej rodziną raczej nic w tym nie pomoże.

    OdpowiedzUsuń
  12. Hm... Nie trawię tej Pani i raczej nie sięgnę po jej książkę.

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo ważne dla każdej adoptowanej osoby jest aby skonfrontować się z przeszłością czyli biologicznymi rodzicami. Bardzo ciekawa tematyka książki i ciesze się że coraz więcej autorów porusza tak ważne tematy.

    OdpowiedzUsuń