Sercowe rozterki w Kraju Kwitnącej Wiśni

Anna Crevan Sznajder – początkująca pisarka, miłośniczka Japonii i kultury japońskiej Otaku. Współautorka książki pt. „Facet do wzięcia” i autorka miniaturki pt. „Walentynki” wydanej w self-publishingu w Wydawnictwie Ridero. Prywatnie matka nastolatki, która zaszczepiła w niej fascynację do Kraju Kwitnącej Wiśni. Kocha książki i muzykę. Ostatnio wydała swoją debiutancką powieść „Niczyja”, w której stawia bohaterkę przed trudnym dylematem. Opowiada o rozterkach sercowych. Autorka zabiera nas w niezwykłą podróż po egzotycznych sceneriach oraz toczy odwieczną walkę serca z rozumem. Rozmawiamy o trudnych wyborach, powodach powstania powieści oraz dalszych planach wydawniczych. Serdecznie zapraszam na rozmowę o książce, nad którą blog Kulturalne rozmowy objął patronat. Będzie interesująco i intrygująco. 


Sylwia Cegieła: Pytanie na rozgrzewkę. Kim jest Anna Crevan Sznajder?

Anna Crevan Sznajder: Chciałabym móc powiedzieć, że pisarką, ale na to chyba jeszcze za wcześnie. Na pewno pasjonatką japońskiej kultury, popkultury, miłośniczką książek i pisania, matką nastolatki, zapracowaną oraz zabieganą – jak każda matka. Może nieco zwariowaną optymistką, z poczuciem humoru, wierzącą, że marzenia się spełniają i trzeba o nie walczyć. Kimś, kto nie lubi porażek, rzadko się poddaje i jest uparty a także wciąż jeszcze wierzy w ludzi.

S.C.: Skąd się wziął Twój pseudonim?

Crevan: Od nazwiska Adriana Crevana – bohatera moich opowiadań o Shinigami. Tak po prawdzie to fani „Kuroshitsuji” nadali je Undertakerowi, a że każdy szanujący się Otaku ma pseudonim, ja właśnie taki wybrałam. Potrzebny mi był głownie do prowadzenia licznych Fanpage’y na Facebooku o tematyce anime. A teraz przylgnął do mnie, jak drugie imię. Nawet bliskie mi osoby tak się do mnie zwracają. 

S.C.: To ciekawe. Od kiedy zaczęła się Twoja przygoda z pisarstwem? Ktoś Cię do tego zachęcił, zainspirował?

Crevan: Odkąd pamiętam, zawsze coś tam pisałam. A to pamiętniki w szkole, a to teksty do piosenek ulubionego zespołu (kiedy jeszcze nie znałam angielskiego). Tak naprawdę moja przygoda z pisaniem zaczęła się od Fanfika na podstawie „Kuroshitsuji” Yany Toboso. Uwielbiam postać Undertakera vel Adriana i chciałam bardzo napisać coś o nim. Tak powstały „Okulary Shinigami” i ich kolejne części, które na Wattpad cieszą się ogromnym powodzeniem. Potem znalazłam w sieci kursy pisania „Piszę bo chcę…” i dalej samo już się jakoś potoczyło.

S.C.: A w którym momencie zorientowałaś się, że masz talent i że to, co piszesz ma sens?

Crevan: A mam talent? To takie dziwne słowo. To, czy go mam czy nie, ocenią czytelnicy, tak mi się zdaje. Odkryłam jednak, że na pewno mam sporo weny i wyobraźnię, a pisanie sprawia mi ogromną frajdę i to jest coś, co chciałabym robić. Powoływać do życia swoich bohaterów, tworzyć ich historię. A kiedy na dodatek znajdziesz odbiorców, którym się to spodoba… nie da się opisać, jaka to satysfakcja. Coś, czego nie kupi się za żadne pieniądze świata. Jeśli to można nazwać talentem, to chyba go mam. A czy ma sens? Samo pisanie – dla mnie jak najbardziej. Sprawia mi wiele frajdy. Pozwala odetchnąć od codzienności, a czy to, co piszę, ma sens – cóż… to także ocenią czytelnicy.

S.C.: Skąd u Ciebie zamiłowanie do Japonii i kultury japońskiej, o którym już zresztą wspomniałaś? Co Cię w tej odmiennej kulturze zafascynowało?

Crevan: Wszystko zaczęło się od mojej córki, Gabrysi, która kilka lat temu prosiła mnie, bym oglądała z nią „Death Note”. Potem było „Kuroshitsuji”, a potem to już pochłonęło mnie, jak jakaś zaraza. Jej przeszło, mnie nie do końca. Ogadałam coraz to więcej anime, zaczęłam czytać i kupować mangi. Ale to nie wszystko. Po tej popkulturze, przyszła pora na poznanie Japonii z innej strony. Nie kryję, że już wcześniej zawsze lubiłam Kraj Kwitnącej Wiśni. Uwielbiam „Wyznania Gejszy”, „Shoguna” czy nawet „Godzillę”. Ostatnio wiele czytam o Japonii. Nagminnie wręcz kupuję książki tematyczne, głównie podróżnicze. Oglądam programy, czytam blogi. Co mnie fascynuje w Japonii? Wiele rzeczy. Musiałabym napisać całą  książkę na ten temat.

S.C.: Może kiedyś powstanie. Byłaby fascynująca. Dlaczego swoją powieść osadziłaś w realiach kraju azjatyckiego, a bohaterowie nie są Polakami – pochodzą z dwóch różnych światów? Czy to celowy zabieg czy jedynie wyraz fascynacji?

Crevan: I tak i nie. „Niczyja” na samym początku była opowiadaniem FanFiction na kanwie „Kuroko no Basket”. Napisałam je głównie dla siebie, zafascynowana mangą i anime, a także postacią Kise Ryoty. Tak powstał „Japoński weekend”, który dziś jest pierwszą częścią, czyli „Kwiatem Magnolii”. Nie chcę tu zdradzać treści, więc powiem tylko, że było to zamierzone o tyle, o ile sama chciałam przeżyć to, co bohaterka. Stąd połączenia w fabule. Reszta wynikała z fascynacji, o której pisałam wyżej.

S.C. Twoja bohaterka przeżywa dylematy sercowe. Nie potrafi dokonać wyboru. Dlaczego akurat taka tematyka? Gdzie szukałaś inspiracji na tematykę powieści? Naprawdę chciałabyś przeżyć te wszystkie wydarzenia, które doświadcza Twoja bohaterka?

Crevan: We własnej głowie. Niezmiennie inspiracją jest dla mnie „Kuroko no basket” oraz dwie postacie, mianowicie Kise i Aomine. Uwielbiam ich obu, i stąd może pomysł. Ja sama nie umiem do dziś się zdecydować, którego z nich bardziej lubię. Te same problemy przeniosłam na moją bohaterkę. Z tym, że ona na pewno ma gorzej. Klasyczny trójkąt – ich dwóch, ona jedna (lub na opak) jest częstym wątkiem w wielu książkach, zwłaszcza romansach. Może za dużo czytam takiej literatury?


S.C.: Ja też zauważyłam wiele powielanych schematów w powieściach, np. hiperrealistyczne sceny seksu czy przemyślenia bohaterów z perspektywy każdego z nich z osobna. Pod tym względem się nie wyróżniasz. To Twój świadomy wybór?

Crevan: Tak, taki sposób prowadzenia narracji to był świadomy wybór. Zdradzę, że trzecia część pt. „Na zawsze jego” jest pisana w trzeciej osobie.

S.C.: Gdybyś miała opowiedzieć tym, którzy jeszcze nie mieli okazji wziąć Twojej książki do ręki o swojej twórczości? Nad jakimi książkami właściwie pracujesz?  

Crevan: Co do twórczości, może to będzie dziwne, ale nie same erotyki piszę. Zabrałam się za kryminał, powieść fantasy opartą o legendy arturiańskie, a nawet obyczajówkę. Nie obiecuję jednak, że nie będzie w nich scen erotycznych. No może jedna czy dwie. Taka słabość. Nawet sam Graham Masterton w swoich horrorach zamieszcza ich bardzo wiele.

S.C.: No właśnie, te „momenty” są chwilami bardzo mocne. Czy nie da się inaczej? Czy nie można już pisać o seksie bez dosadności i brutalności? Czy moda na romantyczną miłość przeminęła? 

Crevan: Nie sądzę, by kiedyś ta moda przeminęła. Wciąż wierzę, że nigdy nie przeminie i wierzę w taką miłość. Co do tej dosadności, to z pewnością  da się. Ja próbuję pisać i mam nadzieję, że mi się to udało w „Niczyjej”.

S.C.: Chyba jednak nie do końca… Czy to oznacza, że „Niczyja” jest dla tych, którzy mają już dość dosyć oklepanych „koneserów seksu” i zapatrzonych w nich kopciuszków XXI wieku?
 
Crevan: Każdy jest inny i – jak mówiłam – o gustach się nie dyskutuje, ale wątek, w którym ona - biedna, szara myszka, a on jest piękny i bogaty występuje już w tylu książkach, że postanowiłam spróbować czegoś innego. Nie twierdzę, że te historie są złe. Lubię i takie, ale chciałam inaczej, czy się udało? Nie wiem. Czytelnicy zawyrokują.  
 
S.C.: Porozmawiajmy nieco szerzej o kreowanych przez Ciebie bohaterach. Kim jest Ann? Jakbyś o niej opowiedziała swoim czytelnikom jako autorka? Żyłaś z nią od początku do końca…

Crevan: Po części mną. Na pewno ma wiele ze mną wspólnego. Jak ja – pisze, jak ja – uwielbia Japonię. Jak ja, jest wiecznie uległa, niezdecydowana i – jak to sama powiedziała: „zdecydowanie zbyt miękka”. To jednak wynika pewnie z tego, że – jak już wspominałam – gdy zaczynałam pisać, pisałam  głównie dla samej siebie. Tak naprawdę nie sądziłam, że tak daleko to zajdzie. To mnie utwierdza, że życie jest pełne niespodzianek.


S.C.: To prawda – jest. Ja też się wielu zmian nie spodziewałam u siebie. Jak długo zajęło Ci budowanie tej postaci?

Crevan: Tyle, ile pisanie książki, czyli długo. „Niczyja” przeszła ogromną metamorfozę, by móc trafić do rąk czytelnika, a wraz z nią przeszła ją i Ann. W kolejnych częściach, które – mam nadzieję, że uda się wydać – Ann dojrzewa, dokonuje wyborów i nadal ma sporo problemów – także ze sobą. Jest bardzo wrażliwa i uczuciowa. Podobnie jak ja! Co zrobi i jak postąpi, ja już wiem, a czytelnicy muszą poczekać. Niektórzy po lekturze „Niczyjej” mogą jej nie rozumieć, a nawet wręcz nie lubić, lecz ja chciałam pokazać, jak wiele dylematów może dać kierowanie się w życiu emocjami.

S.C.: Przyznam szczerze, że też jestem trochę poirytowana jej zachowaniem. Czy Ann znajduje odzwierciedlenie w świecie realnym? Miała swój pierwowzór czy jest jedynie wytworem wyobraźni twórcy?

Crevan: Po części już na to pytanie odpowiedziałam. Ona to ja, ale nie do końca. W wielu przypadkach postąpiłabym inaczej. I… na pewno nie chciałabym mieć jej problemów. Jednak niektóre cechy charakteru ma owszem „po mnie” i szczerze mi jej z tego powodu żal.

S.C.: Mnie też. A męscy bohaterowie? Blondyn i brunet. Obaj przystojni. Dlaczego postawiłeś ich na drodze Ann? Jest w tym jakaś symbolika? Miałaś w tym cel?

Crevan: Kenji i Koichi to odzwierciedlanie Kise i Aomine. Kto zna „Kuroko no basket”, wie o czy mowa. Kto nie zna, zachęcam do obejrzenia. Na marginesie dodam, że sporo już osób „nawróciłam” na oglądanie KNB dzięki książce. Jak do tej pory, nikt nie żałował.  Co do celu czy symboliki. Może pokazanie, że nic nie jest czarne ani białe, może uświadomienie, że życie zaskakuje, a wybory jakich dokonujemy nie zawsze są słuszne? Nie wiem czy „Niczyja” ma aż tak „głębokie” przesłanie. Niemniej jednak dylematy sercowe bohaterki stanowią dla niej ogromny problem. Dla mnie też, bo musiałam ją z nich wyciągać.

S.C.: Kto wie? Może i ja obejrzę, jak znajdę chwilę czasu. Jakbyś opisała męskich bohaterów w swojej powieści?

Crevan: Jak niebo i ziemia. Jak ogień  i woda. Jak dwa przeciwne bieguny magnesu. Tak jak w opisie na okładce. Biedna Ann, wpadła z deszczu pod rynnę. Z jednej strony czuły, delikatny i wrażliwy blondyn, z drugiej drapieżnie przystojny, szalenie męski i pociągający, a jednoczenie niebezpieczny brunet. Jak miała się zdecydować? Czy to w ogóle możliwe? To wspólny problem, jej i mój.

S.C.: Serio? Też musiałaś wybierać między facetami w życiu? Przez całą fabułę przewija się też wątek mangi. Czym ona właściwie jest o do czego była Ci potrzebna?

Crevan: Manga to komiks. W Japonii bardzo popularna. W przypisach jest chyba wyjaśnienie, co to takiego. Tak, owszem, była mi bardzo potrzebna, ponieważ – jak wspomniałam – „Niczyja” była na początku Fanfikiem napisanym na kanwie mangi. Nie dałoby się jej obejść czy wykluczyć z fabuły, gdyż cała akacja straciłaby sens. Aby powiedzieć coś więcej, musiałabym zdradzić, co takiego wydarzyło się w książce.

S.C.: Którego ze swoich bohaterów lubisz najbardziej i dlaczego?? Którego wybrałabyś na towarzysza życia? Masz odwagę jednak wybrać?

Crevan: A to bardzo trudny wybór. Niemal taki, przed jakim stanęła i Ann. Wspominałam, że – podobnie jak ona – lubię obu i nie wiem, czy umiałabym wybrać. Moje przyjaciółki – Mili i Enn z tego powodu wciąż mi dokuczają. Nie chcę zdradzać, czy Ann wreszcie wybrała i kogo. Ja do dziś borykam się z tym problemem. I tak już chyba zostanie.


S.C.: Czyli jednak nie potrafisz wybrać. To może nieco lżejsze pytanie teraz. Co było najtrudniejsze w budowaniu fabuły?

Crevan: Nic, kompletnie. Za to ogromną trudność i wyzwanie stanowiły dla mnie opisy. Nie lubię ich pisać i to moja – jako pisarki – pięta Achillesowa. Długie godziny spędziłam na odwidzeniu miejsc, o których mowa w książce. Szperałam po blogach, oglądałam filmy, czytałam książki, a nawet wirtualnie spacerowałam po Tokio czy Kioto za pomocą Google mapy. Oglądałam hotele, ulice i atrakcje turystyczne. To była sama przyjemność, bo marzę, by pojechać do Japonii.

S.C.: No właśnie ubiegłaś moje kolejne pytanie o podróż do tego kraju. Fajnie byłoby tam pojechać. Życzę Ci spełnienia tego marzenia. Teraz spytam odwrotnie, pisanie których scen sprawiło Ci największą frajdę i dlaczego?

Crevan: Oczywiście, że erotycznych. Uwielbiam je pisać. To też dla mnie ogromne wyzwanie, by nie być nudną, nie powtarzać się i nie przesadzać. Chciałam, by sceny seksu w książce były delikatne i oddawały cały wachlarz emocji i odczuć bohaterów. Czy się udało? Czytelnicy osądzą. Poza tym, ogromną frajdę sprawiało mi pisanie dyskusji – o ile można to tak nazwać – pomiędzy Ann a Koichim. Tych dwoje ma na siebie tak ogromny wpływ, że – choć może nie zdają sobie z tego sprawy – nie potrafią bez siebie żyć. Ups… sorki. Ścierają się nie raz, aż iskrzy, ale nie będę więcej pisać. Sami przeczytacie. Powiem tylko, że druga część pod tym względem jest o wiele bardziej „naładowana”. Chyba…

S.C.: O matko… To już chyba będzie erotyk, a nie tylko romans erotyczny. Czyli już wiadomo, że będzie druga część. Od razu pisałaś z taką świadomością, że powstanie kontynuacja? Czy to wyniknęło dopiero w trakcie pisania?

Crevan: Ano właśnie. Druga część powstała równie dawno, co pierwsza i też przeszła wiele zmian. Pisząc, nie planowałam ich wydania. Trzecia to wynik moich prac nad zmianami. Niejako ewolucji części pierwszej i drugiej. Chciałam połączyć je w całość, za pomocą innej historii, ale w końcu zdecydowałam się na podzielenie, co chyba wyjdzie nawet lepiej. Mam nadzieję. By dokładnie opowiedzieć, o co chodzi, musiałabym zdradzić fabułę, czego robić nie zamierzam.

S.C.: Wspomniałaś, że następna część będzie „bogatsza” o sceny erotyczne. Skąd zatem we współczesnej literaturze tyle naturalistycznego seksu? Czy to odzwierciedla marzenia czy jednak problemy współczesnego społeczeństwa, braku uczuć, emocji w życiu... Jednak szkoła wychowuje na innego rodzaju literaturze...

Crevan: Sama nie wiem. Być może to „efekt Greya” – jak ja to nazywam, ale ostatnio sporo książek zawiera sceny retoryczne, mniej lub bardziej dosadne. Wydaje mi się, że rynek kształtuje niejako zapotrzebowanie. Kobiety chcą czytać erotyki. Powstał nowy gatunek literacki – romans erotyczny, erotyka, choć przecież od dawna pisano o seksie i sceny takie można znaleźć w innych gatunkach literackich. Ja zawsze uparcie mówię, że o gustach się nie dyskutuje i każdy ma prawo do własnych upodobań.
Czy szkoła wychowuje i na czym, trudno powiedzieć. Lista lektur ulega zmianie. Czasy też mamy niejako bardziej – jak by to ująć – „postępowe”? Sama nie wiem. Powiem tylko, że nie mnie to oceniać. Ja czuję się dobrze w tym temacie. Pisanie scen erotycznych sprawia mi frajdę, czemu więc mam tego nie robić? Dopóki znajdą się chętni na ten rodzaj literatury, będzie ona miała wzięcie.

S.C.: Co po tej trylogii? Masz już jakieś kolejne plany wydawnicze? Zdradź choć odrobinę.

Crevan: Jak wspomniałam, piszę kilka innych rzeczy. Zastanawiam się także nad zredagowaniem moich opowiadań o Adrianie Crevanie. Wiele osób chciałby widzieć je w postaci książki. To wymaga sporych nakładów pracy, ale kocham pisać i moim marzeniem jest zajmować się tym zawodowo. Czy się spełni? Wiele zależy od powodzenia „Niczyjej”, gdyż to mój debiut i pierwsza książka wydana w prawdziwym wydawnictwie. Oby nie ostatnia.

S.C.: Też Ci tego życzę. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Sylwia Cegieła 
Udostępnij na Google Plus

O mnie Sylwia Cegieła

Moją pasją są ludzie i rozmowy z nimi. Interesuje się muzyką, filmem, sztuką, sportem, modą i urodą, czyli KULTURĄ powszechnie rozumianą. Lubi też śledzić bieżące wydarzenia, dlatego właśnie założyłam bloga KULTURAlne rozmowy. Znajdziecie tam wiele ciekawych wywiadów. Współpracuje również z miesięcznikiem „Bielski Rynek”, z portalem dla kobiet Women’s Magazine. Udzielam się też gościnnie w kilku portalach lifestyle'owych, o czym informuję na bieżąco na swoim fanpage'u.
Wybierz system komentarzy (Disquis, lub Google+)

47 komentarzy:

  1. Interesujący wywiad. Jednak z tymi scenami erotycznymi to bym bardzo uważał... to jest czarny szlak dla pisarza i jedno z najtrudniejszych wyzwań. Nawet Salman Rushdie dostał kiedyś nagrodę, za najgorzej napisaną scenę erotyczną. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, przyznam, że to ogromne wyzwanie, ale postanowiłam mu sprostać. Z jakim skutkiem, to już nie ja ocenię. Pozdrawiam Crevan.

      Usuń
  2. Aniu gratuluję! Sylwio świetny wywiad. Brawo dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  3. wow, super że udało Ci się porozmawiać z autorką :) Świetny wywiad

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy wywiad, chociaż książka chyba niezupełnie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy wywiad :) Gratuluję :) Jestem ciekawa książek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znałam tej pani... w czasach nastoletnich pasjonowałam sie kulturą japońską.
    Ciekawy wywiad

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow! No to się postarałaś z tym wywiadem! <3 Czyta się mega sprawnie. Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ujmujący wywiad i piękne zdjęcia, które nadają artykułowi niezwykle osobistego charakteru. Pozdrawiam!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny wywiad! Teraz stałam się ciekawa książki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo interesujący wywiad, który przeczytałam z ciekawością. Co do scen erotycznych również uważam ze trzeba uważać. Niedawno czytałam o słownictwie w takich scenach. Myślę, że to dobre :D Ogólnie życzę dużo powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawa rozmowa z interesującym człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Życzę autorce, aby udało jej się pojechać do Japonii. To naprawdę wspaniały kraj z księżyca.

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam książki, które oprócz wartości literackiej mają też coś dodatkowego - pozwalają poznać inną, zupełnie egzotyczną dla wielu z nas kulturę. Poza wszystkim - bardzo ciekawa rozmowa!

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ciekawy wywiad! Ania jest wspaniałą osobą. I do tego jestem na jednym zdjęciu :D

    OdpowiedzUsuń
  15. W przedostatniej odpowiedzi są sceny retoryczne zamiast erotycznych ;)A tak poza tym - świetny wywiad

    OdpowiedzUsuń
  16. Zupełnie nie kojarzę autorki ani jej twórczości, za to wywiad na wysokim poziomie. ;)

    Pozdrawiam,
    D.

    OdpowiedzUsuń
  17. Do tej pory nie znałam autorki, a wydaje się bardzo interesującą osobą :-D

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo interesujący wywiad, oby więcej takich! :) Gratulacje.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ciekawy wywiad :) Przyznam, że nie przepadam za anime i mangami, jakoś nie przemawiają do mnie. Ale książka, hmm może warto sięgnąć po inny rodzaj literatury?

    OdpowiedzUsuń
  20. Autorki wcześniej nie znałam, czas przyjrzeć się jej twórczości.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ciekawy wywiad... nie kojarzę autorki, ale teraz już będę:D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawy wywiad! Widać, że Crevan po prostu jest dumna ze swojego pisania :) Powodzenia przy wydawaniu kolejnych książek :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie znam jeszcze twórczości tej autorki, ale z chęcią przyjrzeć się jej bliżej :) Naprawdę fajny wywiad!

    OdpowiedzUsuń
  24. Fajnie sie czyta takie wywiady, gdzie ludzie pokazuja, jak daza do realizacji swoich marzen i pasji

    OdpowiedzUsuń
  25. Kolejny bardzo ciekawy i inspirujący wywiad. Ależ ta Ania ma ciekawe życie!

    OdpowiedzUsuń
  26. Ale fajnie, że matka także nauczyła się czegoś od córki - nie dziwię się, że "Death note" sprawił, że autorka wsiąknęła w temat :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Gratuluję wywiadu! Jest on bardzo interesujący! :)


    https://buszujwkuchni.com - zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Fajnie, gdy można spełniać się robiąc to co się kocha. Fajnie, że są tacy ludzie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten wywiad mnie zainspirował do spróbowania swoich się w tworzeniu powieści. Dziękuje!

    OdpowiedzUsuń
  30. Ciekawy wywiad! Inspirująca historia! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Pewnie rozmiar zamiłowania nie ten sam ale uwielbiam kulturę tego kraju. Mangi są świetne a "Death Note" wygrywa!

    OdpowiedzUsuń
  32. Myślę, że spokojnie, z czystym sumieniem może mówić o sobie pisarka. Ale przyznaję, że wcześniej o niej nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  33. Japonię kochałam, kocham i kochać będę! Interesujący wywiad.

    OdpowiedzUsuń
  34. Podoba mi się, że w wywiadzie padają konkretne dociekliwe pytania, a nie jakieś ogólniki. :) Mimo że autorki nie znam, teraz będę o niej pamiętać.
    PS te sceny erotyczne wszędzie, to chyba taka reakcja na to, że można pisać/ czytać o tym, o czym się chce. Nie ma już tematów tabu. Może gdyby kiedyś była taka możliwość literatura też byłaby pełna podobnych "akcji", ale kiedyś po prostu nie wypadało. ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Podoba mi się ten wywiad :) Tyle ciekawych informacji uzyskałaś, że szok :) A autorka niezwykle ciekawa osobowość :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Bardzo fajny wywiad, zaintresowałam się jej pisarstwem ze wzgledu na osadzenie ich wlasnie w krajach azjatyckich - takich kulturowo odmiennych od naszego kraju.

    OdpowiedzUsuń
  37. Bardzo ciekawie poprowadzony wywiad, interesująco i bez lania wody - zarówno ze strony "wywiadowcy", jak i rozmówczyni. Polska autorka i azjatyckie realia? Taka nietuzinkowość też bardzo mi się podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Wspomniana książka kompletnie nie mieści się w moich klimatach. Swoją drogą, pisarka tak bardzo inspirując się anime, całkowicie zniechęciła mnie do sięgnięcia po swoją książkę. Może to przez złe skojarzenia.

    OdpowiedzUsuń
  39. Intrygujący wywiad, z mnóstwem informacji o autorce i samej Japonii. ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Ciekawy wywiad. Przyznaję, że nigdy nie słyszałam o tej autorce.

    OdpowiedzUsuń