Izabela Sakutova: Dobra brafitterka to taki trochę kobiecy psycholog

Izabela Sakutowa – międzynarodowy ekspert brafittingu z 14-letnim doświadczeniem w branży. Wszystko zaczęło się od niej samej, gdyż od zawsze borykała się ze swoim obfitym biustem. U nas jednak nie było firmy bieliźnianej, która produkowałaby wygodne, a zarazem ładne biustonosze. Cóż... w takich czasach żyliśmy. Ona postanowiła to zmienić, gdy wyjechała do Wielkiej Brytanii, gdzie zdobyła odpowiednią wiedzę a potem przywiozła ją do naszego kraju. Oto rozmowa z kobietą, która zmieniła myślenie o bieliźnie w Polsce oraz pomogła wielu swoim klientkom, jak odpowiedni stanik może wpłynąć nie tylko na ich zdrowie, ale też dodać im pewności siebie. Ostatnio nawet napisała o tym książkę pt. „Brafitting Lifting piersi bez skalpela”.


Sylwia Cegieła: Rozmawiałyśmy już ze sobą dwukrotnie (o akcji „Modelled by Role Models - Nowy Wymiar Piękna – tutaj), ale nigdy nie zapytałam Cię, jak to się właściwie stało, że zostałaś brafitterką i dyrektorem polskiego oddziału jednej z międzynarodowych firm bieliźnianych? Jak wyglądała Twoja droga do tego momentu, w którym jesteś teraz?

Izabela Sakutova: Od kiedy pamiętam, miałam kompleks na punkcie dużego biustu, który przy mojej filigranowej sylwetce wyglądał nieproporcjonalnie. W latach 90. ubiegłego wieku posiadaczki większych piersi mogły znaleźć w ofercie sklepowej jedynie nieatrakcyjne staniki przypominające namioty, z których duży biust wypływał na wszystkie strony przy każdym kroku. Wtedy ogromnym problemem było znalezienie miseczek większych niż D czy E, nie wspominając nawet o obwodach 60, 65 czy 70 cm. Prawie każde moje wyjście na zakupy bielizny było traumatycznym przeżyciem i kończyło się płaczem. Ekspedientki patrzyły na mnie jak na dziwoląga. Później stwierdzały: „Dziewczyno, nie ma co wybrzydzać! Z takim biustem bierz, co jest i ciesz się, że cokolwiek udało się znaleźć!”.

S.C.: Oburzające. 
Iza: Tak. Byłam rozczarowana, ponieważ jedyne co mi oferowano, to biustonosze na grubych szelkach, wyłącznie w kolorze cielistym lub białym, odpowiednie raczej dla dojrzałych kobiet niż dla nastolatek. Musiałam iść na duży kompromis, wybierać coś pomiędzy tym, czego naprawdę wymagał mój biust, a tym, co było dostępne w sklepie. Na kompromis musiało iść także moje ciało – ono potrzebowało przede wszystkim odciążenia pleców i ramion oraz odpowiedniego ukształtowania piersi. Niestety, jedyne co udało mi się znaleźć to zakupiony po długich poszukiwaniach, absolutnie źle dopasowany rozmiar 75E, w którym tył biustonosza unosił się ku górze, a biust wisiał, opadając na brzuch. Cały ciężar piersi spoczywał zaś na moich ramionach i notorycznie przypominał o sobie wbijającymi się w nie ramiączkami. Byłam zmuszona kupować co najmniej o rozmiar większe ubrania, aby zmieścić się w nie w okolicach piersi. Przez to wyglądałam na osobę tęższą niż w rzeczywistości, bo źle podtrzymany biust maskował moją talię, co w połączeniu z większym rozmiarem ubrań dodawało mi co najmniej 5 kilogramów.


S.C.: Byłaś w końcu nastolatką. Jak to znosiłaś? Musiało być Ci ciężko…

Iza: Bóle pleców i karku były na porządku dziennym, ale dla młodych kobiet to nie one są największym problemem. Ważniejszy jest brak akceptacji samej siebie. Przygotowując się w szatni na lekcje WF-u widziałam moje koleżanki, które miały piękne, kolorowe biustonosze. A ja? Cielisty, babciny – tylko taki mogłam wtedy dostać w Polsce na moje piersi. To było powodem moich olbrzymich kompleksów. Moja pewność siebie była bliska zeru. Marzyłam o tym, by wziąć roczne zwolnienie z lekcji WF, gdyż mój źle podtrzymany podczas uprawiania sportu biust krępująco podskakiwał i zwracał na siebie uwagę rówieśników, będąc tym samym powodem sarkastycznych docinków. Przez długie lata dojrzewałam w przeświadczeniu, że z moim ciałem jest coś nie tak. Zupełnie poważnie myślałam o operacji zmniejszenia piersi.

S.C.: Ale, ostatecznie, nie doszło do tego. Wyjechałaś do Anglii…

Iza: Tak. Pod koniec studiów wyjechałam do Anglii, gdzie po raz pierwszy zetknęłam się z brafittingiem i gdzie następnie rozwijałam swoją wiedzę w tym zakresie. Wtedy też po raz pierwszy miałam do czynienia z szeroką ofertą rozmiarową bieliźnianej marki Panache oferującej blisko 100 rozmiarów. W porównaniu do kilkunastu, które wówczas były dostępne w naszym kraju to olbrzymi wybór. Tam też odkryłam, że nie tylko biustonosze mogą być idealnie dopasowane, ale – niezależnie od posiadanego rozmiaru – mogą być też ładnie skrojone, koronkowe, barwne, bez grubych jak szelki ramiączek. Przekonałam się, że mój biust w dobrze dopasowanym staniku naprawdę ładnie wygląda; jest zebrany, uniesiony i sprawia wrażenie mniejszego, chociaż oznaczenie miseczki miało wyższą literkę niż w tym, który nosiłam wcześniej i który był źle dopasowany. Doznałam bieliźnianej metamorfozy, która dodała mi pewności siebie. Od tamtej pory zaczęłam inaczej się ubierać, cieszyć się bielizną, miałam wreszcie kolorowe i koronkowe biustonosze. W Anglii zrozumiałam, jaki wpływ na samopoczucie kobiety ma dobrze dobrany, dopasowany do potrzeb figury biustonosz. Jak podnosi samoocenę i nasze spojrzenie na nas same, jak sprawia, że wzrasta nasze poczucie własnej wartości.


S.C.: Przywiozłaś tę wiedzę o brafittingu do naszego kraju…

Iza: Widząc, jak brafitting i dostępność szerokiej oferty rozmiarów biustonoszy wpłynęły na moje zdrowie fizyczne i mentalne, w 2004 roku postanowiłam wprowadzić tę usługę do Polski. Założyłam więc firmę, która wraz z dystrybucją produktów marki Panache, na punkcie których dosłownie oszalałam (wreszcie duża numeracja, świetne kroje, mnóstwo wzorów), umożliwiła mi to zadanie. Byłam wówczas pierwszą osobą w naszym kraju promującą brafitting, czyli indywidualny dobór biustonoszy i pracującą z tak szeroką ofertą rozmiarową. Wyszłam z założenia, że skoro sama nie mogłam znaleźć́ biustonoszy, które rozmiarowo i konstrukcyjnie odpowiadałyby wymogom mojej figury, to z pewnością̨ są̨ też inne kobiety, które jak ja borykają̨ się̨ z podobnym problemem. I nie myliłam się, chociaż początki nie były łatwe.

S.C.: Nie obyło się bez problemów. Ciężko było przekonać polskie sklepy do nowego asortymentu bieliźnianego. Tobie się jednak udało.

Iza: Dokładnie. Sklepy wcale nie były chętne do współpracy w tym temacie. Wszystko było dla nich za duże − zbyt szeroka numeracja, za wiele fasonów, kolorów, wzorów. Wszyscy dziwili się̨: „Miseczki G, H, J? Na co to komu? Największy rozmiar, jaki mamy, to D, i jest dobrze. Przecież̇ nie ma takich kobiet!”. „A jeszcze na duży biust te siateczki, te koronki, te pstrokatości i kwiatki – kto to wszystko będzie kupował?”. Dla ówczesnych sklepów tak szeroka oferta była problemem, bo musiałyby zadbać́ o znacznie większe zapotrzebowanie, spowodowane dostępnością̨ co najmniej sześciokrotnie większej skali rozmiarów niż̇ ta, na której dotychczas pracowały. Dodatkowo, musiałyby uczyć́ się̨ na nowo pracy z produktem, a do tego właściciele sklepów, szczególnie tych z 20- czy 30-letnim stażem, nie byli chętni. W zamian wierzono, że problem tkwi w klientce i jej niestandardowej sylwetce, a nie w ubogim asortymencie i braku umiejętności dobrania rozmiaru. Konsekwentnie wyznawano zasadę̨, że to klientka musi dopasować́ się̨ do produktu, a nie produkt do niej i niezmiennie oferowano 15 rozmiarów, które kobiety dopasowywały same, bo o konsultacji w przymierzalni absolutnie nie było mowy.

S.C.: Potem był portal internetowy.

Iza: Latem 2005 roku na jednym z portali internetowych powstało lobby biuściastych, które tworzyły konsumentki, tak jak ja niezadowolone z dostępnej w sklepach oferty rozmiarowej biustonoszy. Pomogły mi one w wypromowaniu braffitingu w naszym kraju. W lokalnych sklepach bieliźnianych promowały tę usługę, mówiąc, że są w Polsce marki, takie jak Panache, które są w stanie sprostać wymogom brafittingu, ponieważ oferują szeroką ofertę rozmiarową. Te, jak i moje działania, a i później wsparcie innych osób i firm bieliźnianych, z czasem doprowadziły do tego, że brafitting jest już nieźle zadomowiony w naszym kraju. 


S.C.: Brafitting to dla wielu kobiet jeszcze pojęcie abstrakcyjne. Wytłumacz proszę, kim jest brafitterka. Czym się zajmuje i czy faktycznie chodzi tylko o dobór stanika? A może to jednak coś więcej?

Iza: Głównym zadaniem brafitterki jest troska o dobór kobietom dobrze dopasowanego pod względem rozmiarowym jak i konstrukcyjnym biustonosza z uwzględnieniem indywidualnego kształtu i wielkości biustu, jego kondycji, rozłożenia na klatce piersiowej oraz budowy samej klatki. Brafitting jest ważny zarówno dla wyglądu, ale przede wszystkim dla wygody i zdrowia, gdyż dzięki dobrze dobranemu biustonoszowi otrzymujemy prawidłowe podtrzymanie piersi, odciążające nasze ramiona i plecy od ciężaru biustu. Jednakże brafitting to o wiele więcej – zastrzyk energii i zadowolenia z własnego ciała, który nie tylko podniesie nasz biust, ale i pewność siebie! Dobra brafitterka jest trochę jak kobiecy psycholog. Bardzo często słyszymy wiele historii, z którymi kobiety się borykały. Przeważnie związane są one z ich niską samooceną i problemem w zaakceptowaniu zmian zaistniałych w ich ciele. Wiemy, że spełniłyśmy swoje zadanie, jeśli kobieta wychodzi z konsultacji zadowolona, uśmiechnięta, a nawet zdarza się, że i ze łzami w oczach. Brafittingu można się łatwo nauczyć, ale odpowiednie podejście do kobiet to coś, co trzeba mieć w sobie. Trzeba być delikatnym, z wyczuciem i odpowiednio reagować.

S.C.: Dlaczego, Twoim zdaniem, kobiety nieustannie narzekają na swój biust? Nigdy nie są z niego zadowolone…

Iza: Podejrzewam, że źródłem może być mit idealnych piersi promowanych przez mainstreamowe media, do którego kobiety próbują się przyrównywać. Dla kobiety biust jest wyznacznikiem kobiecości. W mojej pracy często spotykam się z tym, że kobiety wstydzą się swoich piersi. Nie lubią ich. Uważają je za brzydkie i porównują się do innych kobiet. Prawda jest taka, że rzadko, która kobieta ma naturalnie idealny kształt i proporcje piersi. Szkoda tylko, że media o tym nie mówią, kreując nierealny obraz kobiecej sylwetki. Nic dziwnego, że panie, których biust po okresie karmienia stracił jędrność i zmienił konsystencję zaczynają popadać w kompleksy.

S.C.: Co jeszcze zauważyłaś podczas swoich spotkań z kobietami?

Iza: Już na pierwszej konsultacji brafittingowej, kiedy muszę zobaczyć klientkę w samym biustonoszu, jestem zasypywana usprawiedliwieniami i przeprosinami za wygląd jej biustu. To się zdarza bardzo często. Po przeprowadzeniu konsultacji i dobraniu odpowiedniego biustonosza, czasami w oczach kobiet widzę łzy i słyszę mnóstwo podziękowań, i wyrazów wdzięczności za to, że pomogłam im poczuć się bardziej kobieco. Uniesiony, dobrze podtrzymany biust zmienia zupełnie proporcje ciała i wygląd piersi, które stają się bardziej zebrane i lepiej ukształtowane. Talia zostaje odsłonięta i podkreślona. Taka stanikowa metamorfoza może wizualnie wyszczuplić kobietę o co najmniej kilka kilogramów, wpływa na polepszenie jej postawy ciała i samopoczucia.


S.C.: O tym też piszesz w książce. Próbujesz zmienić podejście kobiet do ich biustów oraz pokazujesz, jak prawidłowo dobrać bieliznę. Czy tylko po to powstała książka? Jaki przyświecał Ci cel? Komu ją dedykujesz?

Iza: Dedykuję ją każdej kobiecie, która chce się poczuć dobrze w swoim ciele. Książka ma inspirować do podróży w kierunku akceptacji i pokochania własnego ciała, gdyż dobrze dobrany biustonosz jest ważny nie tylko dla zdrowia fizycznego, ale i psychicznego. W świecie opętanym nierealnym kultem idealnych kształtów ratunkiem jest brafitting. Dobra konsultantka jest w stanie nie tylko dobrać kobiecie odpowiedni rozmiar i krój biustonosza, w wyniku czego jej biust będzie prezentował się rewelacyjnie, a ona będzie czuć się wygodnie, ale jest również w stanie podnieść jej samoocenę i wyjaśnić, że biusty są różne, nie ma więc nic dziwnego w tym, że nie przypominają tych z okładki czasopisma.

S.C.: Kobieta idealna w rozumieniu Izy Sakutovej? Czy istnieje w ogóle takie sformułowanie w Twoim słowniku?

Iza: Idealna jest każda z nas, bo każda jest na swój sposób wyjątkowa i niepowtarzalna!

S.C.: Wprowadziłaś do interesu „biuścianego” również swojego męża. Jak on się w tym odnalazł? Czy miejsce mężczyzny jest wśród staników (śmiech)?

Iza: Odnalazł się i to bardzo szybko (śmiech). A tak na serio, biznes bieliźniany jest jak każdy inny. Na samej pasji nie osiągnie się sukcesu. Potrzeba również solidnych analiz, w których mój mąż ze swoim wieloletnim doświadczeniem finansisty odnajduje się doskonale.

S.C.: W czym tkwi problem z brafittingiem w Polsce? Chodzę po sklepach bieliźnianych i raczej nie znalazłam tam profesjonalnej obsługi w tym zakresie. Czy to raczej bagatelizowanie przez producentów, czy wysoki koszt usług czy może jeszcze coś innego, np. niska świadomość kobiet?

Iza: Sama usługa konsultacji brafittingowej jest darmowa. Niemniej jednak, nie każda osoba prowadząca biznes bieliźniany jest gotowa na oferowanie tak rozbudowanej usługi, gdyż łączy się ona z dużą inwestycją związaną z zaopatrzeniem w szeroką rozmiarówkę biustonoszy (sklepy brafittingowe pracują ze 100-120 rozmiarów biustonoszy!) i ciągłe doszkalanie personelu w tej dziedzinie. Niemniej jednak, w naszym kraju powstaje coraz to więcej dedykowanych saloników brafittingowych, w których pracują pasjonatki dopasowania. Do takich właśnie miejsc zachęcam się udać. Adresy dobrych sklepów można znaleźć na przykład na stronie www.panache-lingerie.com w zakładce Sklepy.


S.C.: Zainteresowane panie z pewnością tam zajrzą. Dlaczego jeszcze odpowiednie dopasowanie stanika jest tak ważne? Wspomniałaś już o aspekcie zdrowotnym i wizualnym. Na co może nas narazić źle dopasowany stanik? 

Iza: Prawidłowo dopasowany biustonosz zapewni wygodę przez cały dzień, bez odczuwania bólu i konieczności poprawiania go. Jest odpowiedzialny za podtrzymanie, gdyż dobrze dobrany unosi i wspiera biust. Poprzez stabilne podtrzymanie piersi zmniejsza ryzyko wczesnego opadnięcia biustu. W źle dopasowanym biustonoszu jesteśmy narażone na podrażnienia skóry, gdyż ramiączka mogą się wpijać w ramiona i powodować potarcia. Niewłaściwie dobrany rozmiar fiszbinów może powodować ich wbijanie się w tkankę piersiową, co jest dotkliwe oraz niewygodne i może doprowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych. Większe piersi umieszczone w zbyt małych miseczkach, przyciśnięte do siebie, szczególnie w ciepłym okresie letnim są narażone na odparzenia. Do powstawania otarć może prowadzić także ruch, jeśli biustonosz jest za luźny. Stanik przemieszcza się wówczas na ciele, trąc o skórę. Dodatkowo, nieprawidłowy rozmiar biustonosza często powoduje uporczywy ból pleców, karku, ramion oraz głowy. Wpływa również na naszą postawę, która w źle dopasowanym będzie przygarbiona.

S.C.: Od czego więc zależy rozmiar stanika i jak często powinnyśmy go kontrolować?

Iza: Ciało kobiety przechodzi przez siedem etapów zmian, a każdy z nich przynosi modyfikację kształtu ciała, co oznacza, że jednorazowa przymiarka nie wskaże idealnego rozmiaru biustonosza na całe życie. Dlatego regularne sprawdzanie jego dopasowania jest bardzo istotne dla zdrowia, komfortu i dobrego samopoczucia. Zalecana jest kontrola rozmiaru co pół roku.

S.C.: Na co zwraca uwagę firma Panache podczas projektowania poszczególnych modeli biustonoszy?

Iza: Celem Panache nie jest jedynie projektowanie pięknej bielizny, przyjaznej dla oka, ale również o stworzenie produktów, które mają za zadanie odpowiednio podtrzymać i podkreślić różne typy biustów w szerokim zasięgu rozmiarowym, a dzięki innowacyjnemu podejściu, jak również zaawansowanym możliwościom technicznym, zapewnić klientkom idealne dopasowanie oraz wysokojakościowy produkt, który starcza na lata.

S.C.: Jakie błędy w dobieraniu rozmiaru stanika do swojej sylwetki najczęściej popełniają kobiety? Jak wygląda ta świadomość zagranicą?

Iza: Szacuje się, że w Polsce około 80% kobiet nosi nieprawidłowo dobrany rozmiar biustonosza. I w tym Polska nie różni się dużo od statystyk światowych. Niemniej jednak, z własnego wieloletniego doświadczenia oraz z rozmów z innymi brafitterkami wiem, że ten odsetek jest w rzeczywistości znacznie większy. Nic dziwnego − przed laty większość dostępnych na polskim rynku marek miała ograniczony zakres rozmiarów i nie dostarczała żadnych wskazówek dotyczących odpowiedniego rozmiaru stanika dla danej osoby. Ekspedientki w sklepach bieliźnianych nie były szkolone w zakresie doboru biustonoszy i pozostawiały nas – klientki – w przymierzalni same sobie, podając do przymiarki przez zasłonkę „na oko” określony rozmiar stanika. Nie mogły nam również pomóc mamy, bo same powielały błędy i często całe życie nosiły źle dobrane biustonosze. Dzisiejsza dostępność usługi brafittingu w Polsce oraz szeroka gama rozmiarowa oferowanych na rynku produktów, a także świadomość kobiet o konieczności noszenia właściwego rozmiaru biustonosza są na znacząco wyższym poziomie niż w 2004 roku, kiedy polski brafitting zaledwie raczkował. Pozostaje jednak wciąż wiele do zrobienia, gdyż określenie „brafitting” wielu Polkom jedynie „obiło się o uszy”, ale nie do końca jeszcze przełożyło na świadomość konieczności odpowiedniego dopasowania i dostępności tej usługi. Ciągle największym problemem jest noszenie zbyt luźnego obwodu pod biustem i zbyt małej miseczki, co skutkuje między innymi chronicznymi bólami ramion, odcinka szyjnego, problemem z prawidłową postawą albo podrażnieniami skóry, o konsekwencjach psychologicznych prowadzących do niskiej samooceny nawet nie wspominając.

S.C.: Mnogość oznaczeń, rozmiarów i różnica w europejskich sygnaturach. Ciężko się z tym wszystkim połapać i nie zwariować. Od czego zacząć dobierać stanik? Udziel kilka rad początkującym w temacie kobietom.

Iza: Radzę, aby nie skupiać się za bardzo na oznaczeniach rozmiarowych, a na tym, jak dany biustonosz układa nasz biust i jak się w nim czujemy. Rozmiary różnią się pomiędzy różnymi producentami. Nawet i w ofercie jednego producenta może okazać się, że w zależności od modelu powinnyśmy nosić różne rozmiary ze względu na rodzaj i rozciągliwość materiału czy konstrukcję biustonosza. Najlepiej więc kierować się poniższymi zasadami:
  • Tylny pas obwodu biustonosza nie powinien przemieszczać się po plecach zachodząc na łopatki, powinien stabilnie okalać nasze ciało. Tylko wtedy przytrzyma stabilnie miseczki, z których piersi nie będą uciekać i odciąży nasze plecy i ramiona, gdyż poprawnie dobrany obwód biustonosza powinien zapewnić naszym piersiom aż 80% podtrzymania. Nie powinien jednak być za ciasny i sprawiać nam ból. Powinnyśmy być w nim w stanie swobodnie oddychać.
  • Miseczka nie powinna wbijać się krawędzią w tkankę piersiową, dzieląc pierś na pół, czy to w jej górnej części, czy pod pachą. Jest zadaniem jest otoczenie, zebranie i ukształtowanie piersi bez kreowania pustej przestrzeni czy wybrzuszeń.
  • Fiszbiny mają okalać pierś u jej podstawy, nie powinny zachodzić na tkankę piersiową, wbijać się w nią.
  • Złączenie jednoczące ze sobą dwie miseczki przeważnie powinno gładko przylegać do klatki piersiowej. Wyjątkiem będą sytuacje, w których kobieta ma wklęsłą lub wypukłą budowę klatki piersiowej.
  • Zwracajmy też uwagę na ramiączka, by nie spadały ani aby nie wbijały się w ramiona. Powinny być wygodnie, ale i stabilnie wyregulowane. 

S.C.: Dziękuję Ci za te rady. Moje czytelniczki z pewnością wezmą je pod uwagę. Teraz chciałabym Cię jeszcze zapytać o kwestię dość popularną w ostatnich latach, a mianowicie, czy ratunkiem na wady biustu zawsze musi być operacja plastyczna? W swojej książce jednak podchodzisz do tego ostrożnie…   
  
Iza: Absolutnie nie. Dlatego też napisałam książkę, czyli właśnie po to, by pokazać kobietom alternatywę. Bazując na własnym doświadczeniu oraz na doświadczeniu tysięcy biustów, które przez czternaście lat przeszły przez moje ręce, głęboko wierzę, że poprzez brafitting oraz dobranie odpowiedniej rozmiarowo i konstrukcyjnie bielizny − można osiągnąć satysfakcję z tego, jak się wygląda, co w rezultacie spowoduje wzrost poczucia pewności siebie. W dobrze dobranym staniku większe piersi, paradoksalnie, wyglądają na mniejsze, gdyż są bardziej uformowane, niesione i zebrane, a te mniejsze zostają podkreślone, tworząc efekt uwydatnionego dekoltu. Poprzez uniesienie i odpowiednie ukształtowanie piersi proporcje ciała ulegają zmianie. Zarysowuje się talia, w wyniku czego wyglądamy na co najmniej 5 kilogramów szczuplejsze bez konieczności rozpoczynania jakiejkolwiek diety. Niemniej jednak, celem mojej książki nie jest negowanie operacji plastycznych, gdyż istnieją wypadki, takie, jak chociażby szybka i znaczna utrata masy ciała czy nadmierny przerost tkanki piersiowej zwany gigantomastią, w których takie działanie jest wskazane ze względu na komfort i stan zdrowia kobiety. Szanuję prawo każdej kobiety do podjęcia decyzji o operacji piersi. Chcę jedynie wskazać dostępną inną metodę, czyli brafitting, która dość często jest satysfakcjonująca.

S.C.: Wiek nastoletni, ciąża, karmienie, menopauza. Wszystkie te etapy mają wpływ na zmiany w rozmiarze piersi. Jak sobie z tym poradzić? 

Iza: Ważne, by stanik był dobrze dobrany nie tylko rozmiarowo, ale i z uwzględnieniem naszego indywidualnego kształtu piersi, rozłożenia ich na klatce piersiowej oraz ich konsystencji, która zmienia się z upływem lat. W tym celu pomoc profesjonalnej brafitterki, pracującej z szeroką gamą rozmiarową i konstrukcyjną, jest nieoceniona.

S.C.: Inicjujesz w ramach brafittingu wiele akcji społecznych, w tym głośna „Modelled by Role Models – Nowy wymiar piękna”, o której rozmawiałyśmy jakiś czas temu i której finalistką jest też Sylwia Błach (rozmowa z Sylwią o tej akcji do przeczytania tutaj). Prowadzisz też profilaktykę zapobiegania rakowi piersi, czyli samobadania. Opowiedz więcej o swojej działalności prospołecznej? 

Iza: Kampania „Modelled by Role Models – Nowy Wymiar Piękna” miała na celu budowanie pozytywnego wizerunku ciała wśród kobiet i odbiła się bardzo pozytywnym echem w świecie mediów, ale też wśród konsumentek. Poprzez akcję udało nam się udowodnić, że prawdziwe piękno nie ma jednego określonego rozmiaru i tak naprawdę tkwi w różnorodności.
Jeśli zaś chodzi o akcję „Dotykam=Wygrywam” jestem inicjatorką i coroczną organizatorką tej kampanii, która odbyła się już sześciokrotnie. Kampania ma na celu uświadomienie kobietom, jak dbać o zdrowie piersi poprzez noszenie prawidłowo dobranego biustonosza oraz jak ważne jest ich samobadanie i regularna kontrola w kontekście wysokiej zachorowalności Polek na nowotwór. W październiku wraz z bieliźnianą marką Panache nawołuję Polki do pozbycia się̨ źle dopasowanych staników, których noszenie może zaszkodzić́ zdrowiu piersi. Wzywamy je do oddania ich do re(CYC)lingu w pobliskim salonie bieliźnianym (adresy sklepów na www.dotykamwygrywam.pl). W ramach re(CYC)lingu biustonosze są utylizowane. Całościowy zysk zostaje przekazany na wsparcie działań́ stowarzyszenia Polskie Amazonki Ruch Społeczny na rzecz walki z rakiem piersi. Za każdy oddany stanik klientki otrzymają KUPON O WARTOŚCI 20 zł na zakup nowego, wygodnego i dobrze dopasowanego biustonosza z oferty marek Panache. Więcej na temat całej akcji można przeczytać na stronie www.dotykamwygrywam.pl. Premiera mojej książki pod koniec września 2017 roku, która całkowicie poświęcona jest dbaniu o piersi, doskonale wpisała się w tę tematykę, ponieważ to właśnie październik jest międzynarodowym miesiącem poświęconym profilaktyce raka piersi. Dodatkowo, 1% z zysków ze sprzedaży książki przekazuję dla stowarzyszenia Polskie Amazonki Ruch Społeczny na wsparcie działań związanych z walką z rakiem piersi.


S.C.: Co po książce? Jak widzisz przyszłość brafittingu w Polsce? W którym kierunku zmierza branża?

Iza: Sama wiedza brafittingowa w niedługim czasie nie będzie wystarczająca. W Polsce funkcjonuje coraz więcej wyspecjalizowanych sklepów brafittingowych. Możemy znaleźć również coraz więcej informacji na temat dopasowania bielizny. Konsument także jest bardziej wyedukowany, wymagający i zmienia się jego profil jak i jego oczekiwania. Dlatego sklepy powinny nastawić się przede wszystkim na podniesienie poziomu obsługi. Jednym ze sposobów jest oferowanie usługi Lingerie Styling, czyli udzielanie wszechstronnego doradztwa w zakresie odkrywania i zaspakajania potrzeb bieliźnianych danej klientki, pomoc jej w zbudowaniu kompleksowej szuflady bieliźnianej odpowiadającej nie tylko wymogom jej figury, ale i stylowi życia. Od marca ruszam z cyklem szkoleń dla branży bieliźnianej poświęconych właśnie temu tematowi. W tym usatysfakcjonowaniu klientek widzę przyszłość!

S.C.: Bardzo dziękuję za niezwykle ciekawą rozmowę. Trzymam kciuki za dalszy rozwój brafittingu w kraju. 

Rozmawiała: Sylwia Cegieła 
Fot.: Dorota Chabel-Williams
Udostępnij na Google Plus

O mnie Sylwia Cegieła

Moją pasją są ludzie i rozmowy z nimi. Interesuje się muzyką, filmem, sztuką, sportem, modą i urodą, czyli KULTURĄ powszechnie rozumianą. Lubi też śledzić bieżące wydarzenia, dlatego właśnie założyłam bloga KULTURAlne rozmowy. Znajdziecie tam wiele ciekawych wywiadów. Współpracuje również z miesięcznikiem „Bielski Rynek”, z portalem dla kobiet Women’s Magazine. Udzielam się też gościnnie w kilku portalach lifestyle'owych, o czym informuję na bieżąco na swoim fanpage'u.
Wybierz system komentarzy (Disquis, lub Google+)

Brak komentarzy: