Pisarze powinni zabrać swoich czytelników na przygodę

William Andrews napisał „Córki smoka”, ponieważ chciał pokazać całemu światu prawdziwą historię kobiet ze stacji komfortu. Nawet jeśli wiemy, że bohaterowie powieści nigdy nie istnieli, kiedy czytamy o ich przygodach w sumie możemy ich sobie wyobrazić. To nie jest trudne, ponieważ ta historia przydarzyła się naprawdę a ci ludzie naprawdę istnieli. Z autorem powieści rozmawiamy o tej właśnie historii Korei, inspiracji i pisaniu. Znów mam przyjemność patronować publikacji jako blog Kulturalne Rozmowy. Zapraszam.


Sylwia Cegieła: Kim jest William Andres w życiu prywatnym? Jakie są Twoje zainteresowania? Co lubisz robić w wolnym czasie?

William Andrews: Przeszedłem na emeryturę po 33 latach działalności w branży reklamowej, z czego 15 lat prowadziłem własną agencję reklamową. Jestem żonaty z emerytowaną nauczycielką i mieszkamy w Minneapolis w USA. Moją ulubioną rozrywką jest wędkarstwo muchowe. Lubię też podróżować i wędrować.

S.C.: Jak rozpocząłeś pisanie? Od kiedy piszesz?

W.A.: Byłem autorem tekstów reklamowych w branży reklamowej, więc dużo pisałem w pracy. Zacząłem pisać powieści kilka lat przed przejściem na emeryturę. Zwykle piszę rano przez 4 godziny, a potem po południu edytuję.

S.C.: Jaka jest rola pisarza? Literatura obyczajowa nie powinna zapewniać rozrywki, ale przełamać tabu? Czy chcesz zabawiać czytelnika czy mówić mu prawdę? Czy w ten sposób rozumiesz swoje pisanie?

W.A.: Pisarze powinni zabierać swoich czytelników w przygodę – do odległych miejsc lub czasów oraz do życia i w głąb umysłu bohaterów. Wszyscy dzielimy się ludzkim doświadczeniem, a powieść powinna wystawiać czytelnika na doświadczenia innych. Najlepiej, jeśli czegoś się nauczy.

S.C.: Co Cię zainspirowało do napisania tej książki i co ma z tym wspólnego Twoja córka? Co Cię zafascynowało w tej tragicznej opowieści?

W.A.: Moja córka urodziła się w Korei i zawsze fascynowałem się tym krajem. Kiedy dowiedziałem się o koreańskich kobietach ze stacji komfort (temat „Córek smoka”), byłem ciekaw, dlaczego wielu ludzi nie wiedziało o tym okrucieństwie. Zdecydowałem się o nim napisać.

S.C.: Jak zdobyłeś informacje o Korei z czasów wojny i teraz? Czy miałeś okazję odwiedzić ten kraj?

W.A.: Odwiedziłem Koreę kilka razy. Raz z córką, kiedy miała 11 lat. Wiele informacji zdobyłem z badań i innych książek.

S.C.: W książce jest wiele odniesień do historii. Czy są wiernie odzwierciedlone, czy też dodałeś do nich literacką fikcję?

W.A.: Jestem powieściopisarzem, nie historykiem. Niemniej jednak próbowałem być wierny koreańskiej historii tak jak ją rozumiem. Otrzymałem nawet pomoc od koreańskich historyków, aby upewnić się, że wszystko jest dobrze. Mimo to skorzystałem z pewnych swobód twórczych.
 

S.C.: Kiedy zacząłeś pisanie? Jak długo to trwało?

W.A.: Pisanie tej powieści zajęło kilka lat, ponieważ, kiedy zacząłem, wciąż pracowałem na pełny etat. Po przejściu na emeryturę poszło znacznie szybciej. Powiedziałbym, że razem mam ponad 1000 godzin pracy przy tej książce.

S.C.: Czy trudno było napisać te wszystkie brutalniejsze sceny w powieści? Skąd pochodzą – z Twojej wyobraźni?

W.A.: Bardzo trudno było napisać okrutne sceny. W pewnym momencie pomyślałem, że powinienem zrezygnować z brutalności. Ale zdecydowałem, że kobiety ze stacji komfortu chciałyby, aby ludzie wiedzieli, co się naprawdę z nimi działo. Więc zachowałem to, jak jest. Bardzo się starałem, aby zachować pełen szacunek i nie być bezpodstawnym. Zaczerpnąłem te sceny z opowieści, które przeczytałem. 

S.C.: W powieści stworzyłeś rodzaj analogii w zachowaniu Japończyków i Amerykanów. Jaki był cel?

W.A.: To było absolutnie celowe. Podczas moich badań odkryłem niemoralne i prawdopodobnie nielegalne rzeczy, które Amerykanie robili w burdelach w Korei Południowej. Zastanawiałem się, czym to się różni od tego, co zrobili Japończycy. Jak mówi Jae-hee do pułkownika Crawforda: "z punktu widzenia dziewcząt, jaka jest różnica?"

S.C.: Skąd wziął się pomysł na grzebień z dwugłowym smokiem i jego symbolizmem? Czy rzeczywiście istniał?

W.A.: Nie istniał. Potrzebowałem środka wyrazu do fizycznego połączenia historii Jae-hee, więc wymyśliłem grzebień z dwugłowym smokiem.

S.C.: A cesarzowa? Jaki status miała ta postać w twojej historii? Co reprezentowała dla Koreańczyków?

W.A.: Cesarzowa Myeongseong była ostatnią cesarzową Korei. Ona tam jest bohaterką. Możesz przeczytać o niej w mojej historii o wydarzeniach poprzedzających akcję dzieła, do którego nawiązuję/kontynuacji „Córek smoka” w mojej nowej książce „Królowa smoka” teraz dostępnej.

S.C.: Co Cię zaskoczyło podczas pracy nad powieścią?

W.A.: Jak wspomniałem, zaskoczyło mnie to, co robili Amerykanie w burdelach w Korei Południowej. To mnie też rozzłościło. Dlatego w książce zawarłem rozdział o Amerykanach w burdelu.

S.C.: Dla kogo powinna być ta powieść? Komu ją dedykujesz?

W.A.: Dedykuję ją 200 000 kobiet ze stacji komfortu. Mam nadzieję, że dobrze opowiedziałem ich historię.

S.C.: Czy wszyscy bohaterowie powieści są fikcyjni? Czy może inspirowałeś się kimś podczas kreowania postaci?

W.A.: Tak, wszyscy bohaterowie są fikcyjni. I wszyscy bohaterowie są odzwierciedleniem realnych postaci. Pułkownik Matsumoto reprezentuje Japończyków. Pułkownik Crawford reprezentuje Amerykanów, narzeczony Jae-hee - Chul-son – reprezentuje Koreańczyków.

S.C.: Podczas czytania byłam zafascynowana drobiazgowym opisem emocji. Jak tworzyłeś swoich bohaterów?

W.A.: Postacie mówią ci, kim są kiedy piszesz. Wcześniej trochę planuję, ale to jest niesamowite, jak one ożywają podczas pisania. Zapoczątkowujesz obiekty i rozwijasz je, a wkrótce masz w pełni zrealizowaną postać. Ciągle zadaję sobie pytanie: „jak się czuje ta postać?”.

S.C.: Jak często musiałeś powracać do poprzednich fragmentów, aby zmienić wszystkie szczegóły? Ile wersji powieści zostało stworzonych?

W.A.: Stworzyłem około 5 pełnych wersji. Cały czas zmieniałem szczegóły. Czasami pojawia się pomysł i musisz wrócić i zmienić to, co napisałeś wcześniej, aby to zadziałało. Czasami czytasz to, co napisałeś kilka dni wcześniej i mówisz: "to jest okropne!" i przerabiasz to całkowicie. 

S.C.: W jakich momentach odczuwasz blokadę twórczą? Czy tak było w przypadku „Córek smoka”?

W.A.: Nie odczuwam pisarskiego braku weny. Często zdarza się, że nie potrafię wymyśleć, co dzieje się w następnym rozdziale, aby poprowadzić do przodu opowieść. Potem kończę pisanie i analizuję. Czasami muszę odejść na jakiś czas. 
S.C.: Czy będzie kolejna książka? Powiedz mi coś o Twoim nowym pomyśle?

W.A.: Kontynuacja „Córek smoka” nosi tytuł „Królowa smoka” i jest już dostępna. Opowiada fascynującą historię cesarzowej Myeongseong, ostatniej królowej Korei. Już sprzedaje się bardzo dobrze.   
    
S.C.: Dziękuję za Twój czas.  
Udostępnij na Google Plus

O mnie Sylwia Cegieła

Moją pasją są ludzie i rozmowy z nimi. Interesuje się muzyką, filmem, sztuką, sportem, modą i urodą, czyli KULTURĄ powszechnie rozumianą. Lubi też śledzić bieżące wydarzenia, dlatego właśnie założyłam bloga KULTURAlne rozmowy. Znajdziecie tam wiele ciekawych wywiadów. Współpracuje również z miesięcznikiem „Bielski Rynek”, z portalem dla kobiet Women’s Magazine. Udzielam się też gościnnie w kilku portalach lifestyle'owych, o czym informuję na bieżąco na swoim fanpage'u.
Wybierz system komentarzy (Disquis, lub Google+)

6 komentarzy:

  1. Jak zwykle-świetny wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiele dobrego słyszałam o tej powieści, a po tym wywiadzie mam jeszcze większą ochotę ją poznać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo interesujący wywiad. Zainteresowała mnie książka. po świętach lecę do biblioteki! )

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie, że udaje Ci się przeprowadzać takie wywiady

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny wywiad - czyta się go z ogromnym zaciekawieniem

    OdpowiedzUsuń