Najnowsze

Mariola Morcinková: Tak jak nie ma aktora bez widza, tak bez czytelnika nie byłoby mnie

Mariola Morcinková – prowadząca bloga Wywiady Marioli mieszkająca w Czechach. Dziennikarka obywatelska i autorka wielu ciekawych rozmów z czołowymi polskimi gwiazdami szklanego ekranu oraz polskiej sceny muzycznej. Ze mną rozmawia o trudnościach związanych z blogowanie, początkach dziennikarskiej pracy oraz hejcie. Zapraszam na wywiad o pasji, Polsce, o fascynacji serialami oraz polskimi gwiazdach. Będzie też trochę o Czechach. 


Kim jest Mariola Morcinková?

Mariola Morcinková: Mam 23 lata. Jestem sobą. Kiedyś nie miałam odwagi przyznać się do swoich pasji, ale niespełna siedem lat temu zaczęłam mówić o nich głośno. Na samym początku drogi mówiłam, że jestem pasjonatką pióra. Teraz – już bez owijania w bawełnę stwierdzam – jestem dziennikarką.

Od kilku lat promujesz bloga, na którym odpytujesz tylko polskich przedstawicieli show biznesu. Skąd w Czeszce zamiłowanie do polskiej kultury? Co Cię do nie przyciągnęło? Jak się zaczęła ta przygoda?

Gwoli wyjaśnienia blog WywiadyMarioli.pl (www.wywiadymarioli.blogspot.com) istnieje od ponad roku. W latach ubiegłych związana byłam przede wszystkim z redakcją Wiadomości24.pl, która w 2017 roku zakończyła swoją działalność. W myśl zasady "coś się kończy, coś zaczyna" postanowiłam wtedy powołać do życia wymienionego bloga. 
Zacznijmy od tego, że nie do końca czuję się Czeszką. Zwykłam o sobie mówić, że jestem Polką, mieszkającą w Czechach. Od najmłodszych lat w moim domu mówiło się po polsku. Uczęszczałam do polskiego przedszkola, a także polskiej "podstawówki". Szczerze mówiąc, z lat dzieciństwa nie kojarzę prawie żadnych czeskich programów oprócz kultowego "Krtečka" (śmiech).
Z polskimi programami, filmami i serialami było inaczej. Regularnie je oglądałam. Nie opuściłam ani jednego odcinka kultowej "Emki" czy "Na dobre i na złe".

Czy właśnie dlatego zdecydowałaś się na studiowanie języka polskiego?

Język polski interesuje mnie od zawsze. Jestem potworną pedantką, jeśli chodzi o błędy ortograficzne. Kiedy wyłapuję u kogoś "byka", jestem bezlitosna, ale przyznam, że swoich błędów ortograficznych też bardzo się wstydzę, ponieważ mi też oczywiście zdarza mi się je popełniać. Nikt nie jest doskonały. Tak, można tak powiedzieć, że fascynacja polszczyzną doprowadziła mnie aż na studia. Zdradzę, że nawet w mojej pracy licencjackiej, której obrona szykuje się na maj łączę miłość do polszczyzny z moim "bzikiem" na punkcie seriali, a wszystko to dzięki tematowi dotyczącemu seriali medycznych. Więcej jednak nie zdradzę.

Rozumiem. Co najbardziej lubisz w naszej kulturze? Co byś przemyciła do Czech? A co z Czech chętnie widziałabyś w Polsce?

Wydaje mi się, że macie w sobie więcej empatii, której w moim odczuciu brakuje po czeskiej stronie. Tę empatię przemyciłabym do Czech a dla Was przemyciłabym trochę czeskiego piwa, bo wiem, że uwielbiacie (śmiech).

Czym dla Ciebie jest możliwość życia na pograniczu dwóch krajów? Mam tu na myśli Polskę i Czechy. Co Ci to daje?


To chociażby możliwość brania udziału w dwujęzycznych imprezach, takich jak np. moje ukochane "Kino na granicy", czyli festiwal filmowy, który łączy ludzi. Oczywiście, życie na pograniczu dwóch krajów jest także możliwością do swobodnego porozumiewania się na tym samym poziomie w języku polskim i czeskim.

Gdybyś mogła porównać Czechy i Polskę, to co byś powiedziała? Jakie podobieństwa i różnice byś wskazała?


Trudne pytanie (śmiech). Tak, jak nie ma dwóch tych samych dni, tak nie ma dwóch tych samych krajów. Różnic jest wiele. W wymowie, kulturze, smakach. Nie przytoczę chyba tak na zawołanie żadnych konkretów.

Polska to dla mnie...

Stan umysłu (śmiech). W Polsce odpoczywam. Zawsze (zwłaszcza po dłuższym pobycie) wracam odmieniona i z pozytywną energią. Moim ulubionym miastem jest Warszawa, ale mam takich miejsc więcej. To także Kraków, Katowice, Ustroń, Wisła i... mogłabym tak wymieniać do rana (śmiech).

Gdybyś w tej chwili miała wybrać kraj, w którym musiałabyś osiąść a stałe? Wybrałabyś? Czy jednak jest to zbyt trudne?

To zbyt trudne (śmiech).


Jesteś Polką mieszkającą w Czechach. Dlaczego właściwie zdecydowałaś się na ten kraj?

Ja wcale nie zdecydowałam się na Czechy! To one zdecydowały się na mnie (śmiech). Żartuję. Tu się urodziłam i tu mieszkam. Jednak od zawsze ciągnie mnie do Polski i to w Polsce z reguły lepiej się czuję. Może to zwiastun przeprowadzki? Kto wie.

Jak się tu czujesz?

Trudne pytanie. Jak wspominałam wcześniej, zdecydowanie lepiej czuję się w Polsce. Może to być związane również z traumatycznymi przeżyciami z lat szkolnych. To właśnie w czeskiej szkole byłam prawie cztery lata szykanowana. Powodów było wiele, a jednym z nich była moja dziennikarska pasja i przyznawanie się do polskości. Te wspomnienia nadal bolą i powodują, że na samą myśl oblewa mnie zimny pot. Jestem szczęściarą, że w tym trudnym dla mnie okresie otaczało mnie wiele życzliwych ludzi o wielkich sercach. To pomogło mi przetrwać. Gdybym została wtedy sama, nie wiem, jakby to się skończyło. Nie wiem, czy ktoś z Was to przeczyta, ale dziękuję, że wtedy przy mnie byliście.
Wracając do pytania – mam, mimo wszystko, swoje ulubione miejsca w Czechach. To m.in. rynek w Ostravě. Często tam bywam, a najczęściej wtedy, kiedy w przerwie czekam na kolejne zajęcia na uczelni. 

Masz na swoim koncie kilka konkursów dla dziennikarzy obywatelskich. Opowiedz trochę o nich.

Dwa razy startowałam w konkursie organizowanym przez Wiadomości24.pl – serwis dziennikarstwa obywatelskiego, w którym publikowałam ponad 6 lat. Został on zamknięty w 2017 roku. Nie udało się niczego wygrać, ale wzięłam udział i już z tego faktu jestem zadowolona. Było to dawno – na samym początku drogi, więc nie pamiętam prawie żadnych szczegółów. A przepraszam, coś tam mi się przypomniało (śmiech). Do mojego pierwszego konkursu na Dziennikarza Roku zgłosiłam wywiad, który przeprowadziłam z Panem Rafałem Cieszyńskim. Dowiedziałam się, że Pan Rafał oddał na mnie swój głos. To było bardzo budujące.

A jakie były w ogóle początki Twojej pracy dziennikarskiej? Skąd w ogóle pomysł na bloga dziennikarskiego?

Początki pracy, a blog wywiadymarioli.pl to dwie zupełnie różne historie. Zaczynałam pisać na www.w24.pl – portalu Wiadomości24.pl, który – jak już wspominałam – zakończył swoją działalność w 2017 roku. To właśnie wtedy zdecydowałam się na stworzenie bloga z wywiadami, który jest swoistą bazą nazwisk artystów, z którymi przez cały ten czas udało mi się porozmawiać. Znaleźć można na nim archiwalne, ale też nowe rozmowy, a od pewnego czasu również nagrania video. Ostatnio na blogu pojawiło się nagranie z wywiadu z Marzeną Chełminiak – prowadzącą audycji "Życie jak marzenie" w Radio Zet. Z Panią Marzeną spotkałam się w Istebnej, gdzie pojechaliśmy z redakcją SCI24.pl. Oprócz mnie w spotkaniu udział wzięła naczelna portalu – Sylwia Pieczonka i nasz kamerzysta oraz fotoreporter – Mariusz Pietrzak.
Wracając do pytania. Do portali, na których zaczynałam zaliczyć można bezjarzmowie.pl oraz interia360.pl. Tych stron również już nie ma.

To smutne, że tak szybko zamykają się niektóre wartościowe portale. Kiedy poczułaś, że dziennikarstwo to jest to, co chcesz w życiu robić?

Czułam to od podstawówki. Jednak dopiero niespełna siedem lat temu przyznałam się do tego i zaczęłam na poważnie działać.

Skąd wiesz, że przeprowadzona przez Ciebie rozmowa jest dobra? Masz jakąś intuicję dziennikarską?

Trudne pytanie. Są dwa kluczowe momenty, w których dowiadujemy się, czy rozmowa jest dobra. To chwila, w której tekst zostaje zautoryzowany oraz ta, w której trafia do czytelnika. Trzeba jednak pamiętać, że różni są ludzie i ich gusty. Po jednej opinii, że coś nie wyszło, nie warto się poddawać.

Co się musi zadziać, aby wywiad był dobrym materiałem do publikacji? Masz jakieś konkretne rytuały? A może zapraszasz tylko wybrane osoby, co do których jesteś pewna, że będą ciekawymi rozmówcami?

Ojej, trudne pytanie. Po przeprowadzonym wywiadzie redaguję rozmowę, a potem wysyłam ją do autoryzacji. Kiedy zostaje zaakceptowana, można publikować. Autoryzacja jest również momentem ostatnich poprawek, wymianą uwag między mną a rozmówcami. Potem rozmowa idzie w świat, a my modlimy się, by przypadła do gustu czytelnikom (śmiech.). Każdy ma w sobie cząstkę, która jest ciekawa.

Co sprawia Ci największą radość w Twojej pracy?

Czymś takim jest na pewno rozmowa i poznawanie na żywo osób, które podziwiam i którym kibicuję. No i sama publikacja oraz opinie czytelników. Tak jak nie ma aktora bez widza, tak bez czytelnika nie byłoby mnie.

To akurat prawda. Coś o tym wiem. Czym jest dla Ciebie blogowanie? Pracą, sposobem na życie? Czy może jeszcze czymś innym?

Wszystkim tym, co wymieniłaś. Dodałabym jeszcze jedynie, że jest także sposobem na troski i miłym akcentem każdego dnia.


W jaki sposób docierasz do swoich rozmówców?

W sposób bardzo różny. Poprzez odkrywanie ich w sieci, podczas oglądania telewizji czy słuchania muzyki kogoś sobie upatruję, a potem szukam kontaktu, piszę maila i proponuję wywiad.

I zawsze się zgadzają? Jak z tym jest? Ile osób Ci odmówiło?

Oczywiście, że nie zawsze. Nie liczę, ale kilka takich osób było. Powody są różne. Najczęstszym powodem odmów jest brak czasu albo zbyt duża ilość udzielanych wywiadów.

A która z dotychczas przeprowadzonych rozmów najbardziej utkwiła Ci w pamięci?

Miałam takich rozmów wiele. Zaliczam do nich między innymi tę ze Stanisławą Celińską, Janem Nowickim czy Jerzym Stuhrem. Gdybym jednak miała wybrać taką z ostatniego czasu, byłaby to rozmowa z Mikołajem Roznerskim.

Co jest najtrudniejsze w prowadzeniu bloga Twoim zdaniem?

Przenosiłam wszystkie swoje dotychczas przeprowadzone wywiady na bloga. Na samym początku byłam przekonana, że to się nie uda, ponieważ – w związku z likwidacją serwisu, wokół którego cały czas oscylujemy – czas na archiwizację był ograniczony, ale – jak widać – udało się. Jeśli jednak patrzeć przez pryzmat ogólny, w prowadzeniu bloga –stosunkowo nowego w sieci – najtrudniejsze jest to, by odnaleźć drogę do czytelnika. Mam nadzieję, że wiernych odwiedzających wywiadymarioli.pl z każdym dniem będzie coraz więcej.

A gdzie w takim razie szukasz swoich czytelników? Do kogo adresujesz te rozmowy?

Do wszystkich, którzy lubią dowiedzieć się czegoś ciekawego na czyjś temat. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Gdzie oprócz bloga można przeczytać Twoje rozmowy? O niektórych portalach już wspomniałaś, ale wyjaśnij, proszę dokładniej.

W chwili obecnej najwięcej moich rozmów, ale także innych tekstów, m.in. relacji z imprez na Śląsku Cieszyńskim można znaleźć na portalu www.sci24.pl - Śląskie Centrum Informacji. Jesteśmy stosunkowo nowym portalem, ale ciężko pracujemy, prężnie się rozwijamy i docieramy do czytelników Śląska Cieszyńskiego i okolic. Was również zapraszam do odwiedzin strony.
Jest jeszcze jedno miejsce, w którym można przeczytać moje wywiady. To Głos – Gazeta Polaków w Republice Czeskiej. Publikuję tam od 2016 roku (w latach wcześniejszych nosił tytuł "Głos Ludu). W roku 2018 poszerzona została moja współpraca z gazetą. Moje rozmowy pojawiają się tam bardzo często. W zeszłym tygodniu wydrukowany został mój wywiad z Krystianem Wieczorkiem.

Śląskie Centrum Informacji – co to za miejsce w sieci i jak się tam znalazłaś?

Portal www.sci24.pl jest projektem transgranicznym, serwisem Śląska Cieszyńskiego. Zostałam zaproszona do współpracy już jakiś czas temu. Pod koniec stycznia 2018 roku wystartowaliśmy z nową energią, nadzieją i pomysłami. Pracuję we wspaniałym zespole ludzi kreatywnych, otwartych i życzliwych. Śląskie Centrum Informacji – zapamiętajcie tę nazwę – naprawdę warto. I odwiedzajcie stronę.


Z pewnością sama tam zajrzę i chętnie poczytam. W jaki sposób dobierasz rozmówców? Czy kierujesz się jakimś kluczem, zainteresowaniami?

Kieruję się różnymi czynnikami. Wybieram ulubionych artystów, wokalistów czy autorów książek, ale również takie osoby, które pod wpływem chwili zrobią na mnie wrażenie, np. swoją rolą w filmie, który akurat oglądam.

A właśnie. Dobrze, że o tym wspomniałaś, ponieważ podobno bardzo lubisz seriale. Czego w nich szukasz? W jaki sposób dobierasz sobie listę seriali do obejrzenia?

Uwielbiam. Do polskich seriali mam słabość. Moje ulubione to "M jak Miłość" i "Na dobre  i na złe". W obydwu przypadkach nie opuściłam ani jednego odcinka, a nawet każdy widziałam po kilka (jak nie więcej) razy. W serialach szukam prawdy, wielowątkowości i odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Znajduję w nich często rady i wiem, jakbym zachowała się, gdybym to ja znalazła się w sytuacji, w jakiej jest teraz bohater serialu, który oglądam. Moje ulubione gatunki to seriale obyczajowe i medyczne. Oprócz "Na dobre..." oglądam też "Na sygnale" i "Diagnozę". Jeśli chodzi o ostatni wymieniony przeze mnie tytuł, pojawiłam się nawet latem na planie w Rybniku. Na chwilę przed pierwszym odcinkiem rozmawiałam z Antkiem Królikowskim i Maciejem Zakościelnym. Dodam również jako ciekawostkę fakt, że seriale medyczne będą również tematem mojego licencjatu. Oj, czuję, że będzie ciekawie.

Ja właśnie recenzowałam niedawno książkę napisaną na podstawie scenariusza „Diagnozy”. Pracujesz jako dziennikarka od 2012 roku. Udało Ci się policzyć, ile tych wywiadów było?

Oj, dokładnie nie wiem, ponieważ cały czas pojawiają się nowe. Sporo rozmów jest też obecnie w autoryzacji. Jednak specjalnie na potrzeby naszej rozmowy policzyłam, ile opublikowanych mam rozmów na moim blogu wywiadymarioli.pl wyszło, że 375. Nie jest to liczba pełna, ale możemy się jej trzymać (śmiech). 

To bardzo wiele. Ja chyba będę miała połowę. Kiedyś byłaś – jak sama o sobie mówisz – debiutantką pióra, teraz działasz w branży już bardziej profesjonalnie. Kiedy poczułaś się jako pełnoprawna dziennikarka? Sama to poczułaś? Czy ktoś Cię uświadomił?

Otaczają mnie wspaniali ludzie. Czytelnicy, przyjaciele, rodzina, a także rozmówcy. Dużo jest miłych słów i pochwał, za które z całego serca dziękuję. Wiem, że długa droga przede mną i mam nad czym pracować, by być jeszcze lepszą w tym, co robię. Trzeba pamiętać, że człowiek się całe życie uczy. I tego się trzymam. Nie umiem wytyczyć jednego, konkretnego momentu, ale chyba było to w maju 2016 roku podczas rozmowy z Panią Stanisławą Celińską. Wtedy czułam coś specyficznego, czego? Nie umiem jednak konkretnie opisać.

A czy miałaś kiedykolwiek moment zwątpienia? Moment, w którym chciałaś zamknąć bloga i powiedzieć sobie: „koniec! Już więcej żadnego wywiadu nie będzie!”? W blogosferze trudno się przebić, a tym bardziej utrzymać jakość? Jest nas mam wrażenie za dużo. Też tak uważasz?

Oczywiście. I to nie jeden. Niestety, pojawia się dużo hejtu skierowanego w moją stronę. Mam wrażenie, że od momentu kiedy stworzyłam wywiadymarioli.pl jest go jeszcze więcej. Nie poddaję się i idę dalej po swoje. Czy się to komuś podoba, czy nie (śmiech). Tak, blogów jest bardzo dużo. Pisać każdy może, ale tylko interesujące i prowadzone w miarę systematycznie strony mają siłę przebicia. Chciałabym mieć taką siłę z moim projektem. Zapraszam jeszcze raz wszystkich zainteresowanych na www.wywiadymarioli.blogspot.com.

Co robisz, aby Cię zauważono? Jak docierasz do odbiorców?

Myślę, że wśród innych blogów o tematyce rozmów wyróżnia mnie indywidualne podejście do rozmówcy i poszanowanie jego prywatności. Rozmawiam tylko o sprawach zawodowych. Jestem otwarta na propozycje, jeśli ktoś mówi, że chciałby o czymś konkretnym rozmawiać. Mam wrażenie, że to odbiorcy docierają do mnie (śmiech.) Mam dużo stałych czytelników, którzy kojarzą mnie z portalu Wiadomości24.pl. Powiększa się również grono moich czytelników z Zaolzia, a dzieje się tak za sprawą Głosu – Gazety Polaków w Republice Czeskiej oraz portalu Śląskie Centrum Informacji.

Jaka jest Twoja recepta na udany wywiad?

Dobry research to podstawa i klucz do sukcesu. Przygotowanie, ale także "wtrącanie" spontanicznych pytań, wypływających z rozmowy.

Kto następny zagości na Twoim blogu? Jakie masz plany na najbliższe miesiące?  

Już wkrótce naprawdę gorące nazwiska na moim blogu. Pojawi się wywiad z Kamilem Durczokiem, Antkiem Pawlickim i Mikołajem Roznerskim. Wywiady zostały przeprowadzone i czekam aż zostaną mi oddane po autoryzacji. To jednak nie wszystkie nazwiska. Śledźcie stronę. 
Najbliższe moje plany to kilka rozmów w ramach 20. Edycji Festiwalu Kino na Granicy w Cieszynie, a także wywiady z Katarzyną Walter i Adamem Bobikiem. A co dalej? Czas pokaże.


Oprócz blogowania udzielasz się też w charytatywnych akcjach. Opowiesz coś więcej?

W roku ubiegłym pojawiłam się jako gość u dzieciaków w Gimnazjum z Oddziałami Integracyjnymi im. Bohaterów Westerplatte nr 126 w Warszawie Rembertowie. Poopowiadałam o tym, czym się zajmuję, a towarzyszył mi aktor Grzegorz Daukszewicz. Organizatorem spotkania był Pan Sebastian Kosecki. W moim pokoju wisi na honorowym miejscu dyplom z tego dnia. Niewiele pamiętam, bo potwornie się stresowałam, ale chyba nie narobiłam wstydu, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo (śmiech). Na maj zaplanowane jest kolejne spotkanie. Nie mogę jednak zdradzić jego szczegółów.

Gdzie chciałabyś dotrzeć ze swoim dziennikarstwem? Jak widzisz swoją przyszłość w zawodzie?
Do każdego, kto lubi ludzi. Po prostu. Dalej chciałabym się rozwijać i czerpać frajdę z dalszej wędrówki drogą, którą uznałam za właściwą.

Dziękuję za niezwykle interesującą rozmowę i życzę powodzenia w realizacji ciekawych rozmów.

Ja również dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała



Fot. Jola Witoszek Photography

13 komentarzy:

  1. Świetnie poprowadzony wywiad i ciekawa osoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To budujące, że pomimo przeciwności, zrealizowała swoje marzenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo przyjemny tekst! Z zainteresowaniem przeczytałam całość. Kocham Czechy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny, rzeczowy wywiad z ciekawą dziennikarką. http://le-royaume-de-anna-natalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo ciekawy wywiad. Przeczytałam z zainteresowaniem

    OdpowiedzUsuń
  6. Joanna Skrzypek24 kwietnia 2018 09:53

    Bardzo ciekawy wywiad. Rzeczywiście, z reguły czytamy wywiady np. aktorami czy politykami, ale muszę przyznać, że wywiad z panią Mariolą jest równie ciekawy i czytało się go z przyjemnością!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziennikarstwo ciekawa sprawa

    OdpowiedzUsuń
  8. Realizacja swoich pasji jest tak samo ważna w życiu jak miłość i szacunek

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziennikarstwo i blogowanie ciekawy miks ale udaje się. Naj trudniej w sieci znaleść stałych wernych czytelników.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawy wywiad. Będe tu zaglądac

    OdpowiedzUsuń
  11. Wywiady przeprowadzone przez panią Mariolę kilka z nich widziałam i mogę stwierdzić że brak jej jakikolwiek umiejętności zawodowych "dziennikarza".

    OdpowiedzUsuń