Najnowsze

Filip Lato – śpiewający prawnik

Cała Polska mogła usłyszeć go w programie The Voice of Poland, w którym u boku Tomsona i Barona zdobywał pierwsze doświadczenia sceniczne. Choć z wykształcenia jest prawnikiem, bliżej mu do muzyki niż do paragrafów. Całkiem niedawno potwierdził swój ogromny talent udziałem w kolejnym talent show „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Filip Lato, bo o nim mowa, zaznaczył się w nim niesamowitym wykonaniem utworu Czesława Niemena, czym zasłużył sobie na owacje na stojąco i ostatecznie wygrał program. Na jesieni wychodzi jego debiutancka płyta, na której znajdzie się też singiel promujący album pt. „Halo Ziemia”. Portalowi Kulturalne Rozmowy opowiada o wygranej, o najtrudniejszych wyzwaniach i czy kiedyś zamieni scenę na togę. Zapraszam.  



Co robi prawnik na scenie? Dlaczego wybrałeś zawód, który wymaga od Ciebie ciągłej kreatywności zamiast recytowania paragrafów?

Filip Lato: Spełnia swoje marzenia! Kocham muzykę od zawsze i robiłem to na długo przed tym jak dowiedziała się o tym szeroka publiczność! Teraz po prostu zmienia się nieco skala i proporcje między tymi dwoma zajęciami w moim życiu i, szczerze mówiąc, bardzo mi się to podoba!

Swoją przyszłość wiążesz ze sceną czy jednak wrócisz do kodeksu? 

Jeśli tylko okaże się to możliwe, wolałbym związać przyszłość z tym, co kocham i co jest moją pasją, czyli z muzyką.


Gratuluję wygranej w programie „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Dlaczego zdecydowałeś się na udział w tym przedsięwzięciu? 

Trochę z ciekawości, ale przede wszystkim w poszukiwaniu nowych doświadczeń scenicznych. Dopiero kiedy wszystko zaczęło się już dziać dotarło do mnie, że to także po prostu świetna przygoda, której nigdy i nigdzie indziej w życiu nie mógłbym przeżyć!

Ideą programu jest przekazanie wygranej z odcinka, a potem z całej serii na cele charytatywne. Co to dla Ciebie oznacza? Jak odnosisz się do takiego wsparcia na rzecz innych jako artysta? 

Mówiąc zupełnie szczerze, to była jedna z okoliczności, która bardzo pomogła mi podjąć decyzję o udziale w programie. Miałem wiele wątpliwości oscylujących wokół tego, czy to program dla mnie, czy podołam, czy posiadam takie umiejętności, które pozwolą mi zrobić to dobrze; ale fakt, że dzięki programowi w przypadku sukcesu będę mógł realnie pomóc komuś, kto bardzo tego potrzebuje był dla mnie bardzo dużą motywacją.

Która z kreowanych przez Ciebie postaci okazała się tą najtrudniejszą, a która nie sprawiła Ci praktycznie żadnej trudności i dlaczego? 

Najtrudniejszy był dla mnie zdecydowanie Jason Derulo, z uwagi na piekielnie trudny układ taneczny połączony ze śpiewaniem. Ja zupełnie nie potrafiłem wcześniej tańczyć i nigdy tego nie robiłem, dlatego musiałem podejść do tej postaci nie ze zdwojonym, ale nawet z potrojonym wysiłkiem! Jednak ta ciężka praca odpłaciła mi się moim pierwszym zwycięstwem w programie i stanowiła dla mnie zdecydowanie moment przełomowy.


Podczas programu uczestniczyłeś nie tylko w warsztatach wokalnych, ale też choreograficznych, o czym sam wspomniałeś. Czego jeszcze nauczyłeś się w czasie tego programu? Co on daje artystom, którzy w zasadzie już potrafią bardzo wiele?  

Nauczyłem się mnóstwa rzeczy! Bardzo wnikliwie analizując wylosowanych artystów, ich maniery, zachowania, a następnie ucząc się ich i wykonując na scenie przed szeroką publicznością, niejako, "pod przykrywką" charakteryzacji, zdobyłem cały wachlarz nowych umiejętności, które być może przydadzą mi się w mojej dalszej drodze.

Ogromne emocje wywołałeś wyśpiewaniem utworu Czesława Niemena. Trudno było? Co czujesz, kiedy śpiewasz takie kultowe utwory? 

Zaskoczę Cię, ale nie wspominam tej postaci jako najtrudniejszej w tym programie. Najtrudniejsza była dla mnie ta swoista odpowiedzialność, którą czułem na swoich barkach. Odpowiedzialność za to, że wcielam się w postać tak ikoniczną, tak kultową dla Polaków. Sam moment występu to była magia. Pamiętam, że czas się zatrzymał. To było coś nie do opisania.

Dla mnie też, a potem te owacje na stojąco i najkrótsza ocena w historii. Ogromne gratulacje. Gdybyś miał powtórzyć któryś swój występ jeszcze raz, którą z piosenek byś wybrał i dlaczego? 

“Shake It Out” Florence And The Machine. To był występ, który naprawdę miał szansę się udać i na sali treningowej nie wychodził najgorzej. Wszystko zmieniło się już na scenie. Na próbie generalnej, kiedy okazało się, że połączenie wysokiej szpilki z ciągnącą się po ziemi długą suknią zupełnie zmienia reguły gry.

W TTBZ musiałeś naśladować innych artystów. Czy będziesz czerpał z tych umiejętności dla siebie? Coś przemycisz do własnej twórczości? A może jednak postawisz na indywidualizm i zero inspiracji? 

Zdecydowanie tak. Tak jak już mówiłem, to przedsięwzięcie jest dla mnie źródłem ogromnego doświadczenia scenicznego, z którego mogę teraz korzystać. Oczywiście – nie zrozum mnie źle – nie chodzi o kopiowanie innych postaci, o "po
dkradanie" podpatrzonych charakterystyczności. Nie, zamierzam być sobą na scenie. Chodzi mi bardziej o pewien sceniczny modus operandi obcy przeciętnemu prawnikowi... (śmiech).


Jeśli chodzi o Twoją twórczość, to  –  jak wspominałeś –  jesienią prawdopodobnie wydajesz autorską płytę. Czego będziemy mogli na niej posłuchać?

Frank Zappa powiedział kiedyś, że rozmawiać o muzyce to jak tańczyć o architekturze (śmiech). Dlatego trudno mi odpowiedzieć słowami na to pytanie. Na pewno nie zabraknie na nim przebojowych piosenek utrzymanych w klimacie promującego singla "Halo Ziemia", ale nie chciałbym oczywiście, aby płyta okazała się jednowymiarowa, dlatego znajdzie się na niej więcej emocji i muzycznych kolorów – za przedsmak tego można uznać utwór "Gdy Masz Miłość", który również dostępny jest w internecie jako zapowiedź mojej płyty.

To koniecznie muszę posłuchać. Chciałam zapytać jeszcze o ten termin. Dlaczego dopiero teraz debiutujesz? Od udziału w The Voice minęło już sporo czasu. Niektórzy już zdążyli wydać swoje albumy… Z czego wynika ta przerwa?  

Nie mam wrażenia, żebym próżnował! Nie kojarzę też żadnego albumu wydanego przez uczestnika mojej edycji VOP. Uważam, że rzeczy należy robić dobrze, a nie na gwałt.

Z tym się akurat zgodzę. Tu wygrałeś, ale z The Voice odpadłeś w pierwszym odcinku na żywo. Co poszło nie tak? Czego się nauczyłeś po tej porażce? 

Z perspektywy czasu nie uważam, żeby cokolwiek poszło nie tak. Udział w programie sprawił, że to wszystko, co się teraz dzieje stało się możliwe. Mój cel został więc w pełni osiągnięty! Bardzo się z tego cieszę i gdybym mógł cofnąć czas, niczego bym nie zmienił.

A jak się pracowało z chłopakami z Afromental? 

Świetnie! Dotąd polecałem ich wszystkim swoim śpiewającym znajomym. Niestety, z tego co wiem, w nadchodzącej edycji ich zabraknie.

Też się niedawno dowiedziałam i też żałuję… W 2017 roku nawiązałeś też współpracę z Sound’n’Grace. Jak do tego doszło? 

Za sprawą naszego wspólnego producenta i wydawcy, Gorgo Music. Od nich wyszła inicjatywa. Spróbowaliśmy i okazało się, że wyszło fajnie. I tak to się wszystko zaczęło (śmiech).

Jak się pracuje w tak duże grupie artyście, który na co dzień w zasadzie śpiewa sam? Czego się nauczyłeś od chóru? 

Miałem wcześniej bogate doświadczenie tworzenia i pracy z zespołami - mechanizmy pracy w grupie są w zasadzie bardzo podobne. W przypadku chóru jedynie uczestników tego procesu jest nieco więcej.

Twoja piosenka pt. „Czy chcesz, czy nie” została wykorzystana w serialu pt. „W rytmie serca”. Jak to jest usłyszeć własny utwór w serialu? 

To świetna sprawa! Kiedy się o tym dowiedziałem, długo nie mogłem uwierzyć!


Obecnie możemy też usłyszeć Twój nowy singiel pt. „Halo Ziemia”. O czym jest tekst i dlaczego wykorzystałeś w klipie motyw kosmosu? 

Zależy mi, aby opowiadać ludziom w piosenkach o rzeczach, które po pierwsze są ważne, a po drugie – autentyczne w moim wykonaniu. Tekst napisała jedna z najlepszych autorek w Polsce Anna Saraniecka, fenomenalnie ujęła ten przekaz. W moim przypadku, szczególnie trafna wydaje się właśnie ta odwaga i konsekwencja w dążeniu do realizacji swoich marzeń, o których mowa w "Halo Ziemia". Moja droga, którą mogą razem ze mną śledzić moi fani, jest dokładnym potwierdzeniem wszystkiego, co udało się zawrzeć w tej piosence! Wydaje mi się, że wykorzystanie motywu kosmosu jest dość oczywiste w kontekście tytułu piosenki, a mi ten pomysł szczególnie przypadł do gustu z uwagi na fakt, że zagadnienia związane z kosmosem, jego odkrywaniem i podbojem uważam za bardzo fascynujące.

Kończąc naszą rozmowę, chciałam Cię jeszcze zapytać, jakie masz plany na wakacje? Relaks czy koncerty?

Koncerty! Ciężko pracuję na to wszystko, co się wokół mnie wydarza i na razie nie pozostaje, niestety, czasu na wakacje...

W takim razie życzę powodzenia w realizacji planów i sukcesu wydawniczego. Dziękuję też, że znalazłeś dla mnie czas. 

Zdjęcia: Kajus W. Pyrz
Rozmawiała


Brak komentarzy