Najnowsze

Zaproś kosmetyczkę do swojego domu, czyli mobilne usługi w branży beauty

W ostatnich latach usługi dotyczące pielęgnacji skóry, podkreśleniu urody oraz wszelkie zabiegi upiększające przeżywają swoje oblężenie. Salony kosmetyczne niemal z roku na roku wyrastają jak grzyby po deszczu, a media społecznościowe pełne są reklam oferujących manicure, zabiegi mniej lub bardziej inwazyjnych służące poprawie kondycji skóry. Nierzadko też korzystają z nich mężczyźni. A co jeśli, mogłabyś – Droga Czytelniczko – zaprosić kosmetyczkę do domu, aby wykonała Ci, np. peeling kawitacyjny, nałożyła hybrydę na paznokcie lub zrobiła masaż skóry? Teraz, w dobie łatwiejszej mobilności i wiecznego zabiegania jest to możliwe. Coraz więcej jest bowiem mobilnych studiów wizażu, które kuszą zabiegane kobiety swoimi usługami nie ustępując jakościom oraz cenom usługom stacjonarnym. Obecnie możesz to wszystko mieć bez wychodzenia z domu. O tym właśnie w ramach cyklu „To jest przyszłość biznesu” rozmawiam z Sylwią Bijak – właścicielką jednego z takich miejsc oferujących mobilne konsultacje kosmetyczne. Właścicielka opowiada mi m.in. o marketingu w branży beauty, jak dba o urodę swoich klientek oraz planach na najbliższe lata.    



Sylwia Cegieła: Na początku, nim zaczniemy rozmawiać o Twojej profesji, powiedz coś o sobie moim czytelnikom. Kim jest mobilna kosmetyczka jako specjalistka (czym się zajmuje) i kobieta? Co to w ogóle znaczy „mobilna kosmetyczka”? 

Sylwia Bijak: Mam 24 lata, mieszkam aktualnie w Krakowie, chociaż z niego nie pochodzę. Mam za sobą spore, mimo wieku doświadczenie w pracach w różnych branżach, ale dzisiaj jestem przedsiębiorcą pełnoetatowym. Jeszcze do niedawna godziłam moje obecne zajęcie z byciem menagerem. Teraz mogę potwierdzić, że absolutnie właśnie spełniam swoje marzenia w kwestii zawodowej. A kim jest mobilna kosmetyczka jako specjalistka? Hmmm, na pewno osobą, która się dużo rozwija, jest odważna i pracowita.  Mobilna Kosmetyczka to specjalistka w zakresie kosmetyki i wizażu, posiadająca uprawia, takie same jak kosmetyczki w salonie stacjonarnym. Zajmuje się wykonywaniem usług kosmetycznych z dojazdem do klienta. Osobiście specjalizuje się w pielęgnacji twarzy, oraz wizażu. Dojeżdżam do swoich klientek, do ich domów, czy np. hoteli w przypadku wieczoru panieńskiego, czy ślubu. Idea jest taka aby kompleksowo zadbać o wygląd mojej klientki, zaoszczędzając jej czas i pieniądze, nie odbiegając od jakości usług które proponuje salon stacjonarny.
Jako kobieta wiem, czego chcę. Jestem gotowa działać, pomimo wszelkich przeciwności, ciągłych wyzwań i absolutnie decyduję się wziąć sprawy w swoje ręce jeśli chodzi o rozwój mojej firmy. Wymaga tego branża, specyfika pracy, ale i sama profesja, która wydaje mi się, że nie jest dla osób preferujących pracę na etacie od 8.00 do 15.00, gdzie wiedzą, co mają zrobić i potem ze spokojem wracają do domu.

S.C.: Jak to się więc stało, że zajęłaś się świadczeniem mobilnych usług kosmetycznych i dlaczego podjęłaś taką decyzję? Miałaś już dość pracy na wygodnym etacie czy jednak wolałaś sama decydować o swojej przyszłości zawodowej?  

S.B.: Od paru lat prowadzę sklep internetowy. Jednym z dwunastu segmentów tej działalności są profesjonalne kosmetyki do pielęgnacji i wizażu. Szkolenia, warsztaty, itd. zawsze więc były częścią mojej pracy, w której chętnie brałam udział. Wizaż interesował mnie odkąd pamiętam i zawsze uwielbiałam to robić, więc na pewno sympatia do branży beauty skłoniła mnie do założenia firmy.
Postanowiłam więc, że zwolnię się z etatu, a uzupełnieniem moich sklepów internetowych będzie to, co kocham robić, czyli praca z klientem. Lubię rozwiązywać problemy klientek, pomagać im i sprawiać, że czują się piękniejsze.
A najlepsze w tym wszystkim jest to, że efekt „wow”, np. przy wykonywaniu makijażu widać od razu, więc od razu możesz zobaczyć efekty swojej pracy, co jest bardzo miłe.
Postanowiłam więc, że wyspecjalizuję się w kosmetologii i wizażu, tworząc jednocześnie nową ofertę dla klientów. Dla mnie to też świetny moment na zbudowanie swojej marki online, co również zawsze chciałam zrobić, więc.. jak postanowiłam, tak zrobiłam. Dzisiaj prowadzę bloga, fanpage oraz Instagrama, a niebawem ruszy kanał na YT.
Pracowałam w wielu branżach na etacie i prawda jest taka, że od zawsze wiedziałam, że finalnie i tak będę prowadziła swoją firmę, stąd biznes w branży e-commerce.
Wolność i elastyczność, której nie daje etat, ale także perspektywy rozwoju w branży beauty oraz e-commerce były powodem, dla którego postanowiłam zawalczyć o siebie. Chciałam zrobić coś dla siebie, a nie dla swojego szefa podczas pracy na etacie.

S.C.: Czyli postawiłaś na samokształcenie i realizację planów. Odwaga zwyciężyła, ale – jak wspomniałaś – musiałaś też w wielu kwestiach się doszkolić, gdzie zatem uczyłaś się swojej przyszłej profesji? 

S.B.: Były to kursy, szkolenia, różne miejsca i różne szkoły w wielu miastach. Skończyłam Akademię Wizażu w Częstochowie oraz odbyłam wiele kursów i szkoleń odnośnie kosmetologii jeżdżąc po całej Polsce. Cały czas jestem na etapie nauki i nie zamierzam z tym kończyć.
Prawda jest taka, że dzisiejsze możliwości dotyczące wyboru szkół, kursów, wykładów czy warsztatów są ogromne.
Sporo również daje sam internet. Nie mówię że zastępuje szkołę, ale z pewnością ćwiczenie i oglądanie doświadczonych wizażystek, np. na YT z pewnością daje więcej, niż nic nie robienie (śmiech). Finalnie i tak o jakości decydują długie godziny praktyki.

S.C.: Oj, to prawda, praktyka czyni mistrzem. Jako mobilna kosmetyczka z pewnością nie masz w związku z ogromem zajęć standardowego grafiku zajęć, opisz więc swój typowy dzień w pracy? 

S.B.: Nietypowo – przede wszystkim od rozwoju osobistego. Ryba psuje się od głowy – jak to mówią, więc dbam najpierw o swoją głowę, a potem o swoją firmę (śmiech). Praktykuję afirmację, czytam książki (staram się, żeby to czytanie na prawdę było codzienne), potem planuję, co się będzie dzisiaj działo, czyli gdzie jestem i o której godzinie. Planuję więc całą logistykę, potwierdzam swoje spotkania. Bez tego planu czuje się jak dziecko we mgle. Nie wiem, jak funkcjonują bez tego inni.
Z racji tego że dzielę swoją pracę na działania związane ze sklepem, obsługą social media i również mobilną kosmetyką, czasem jadę do biura i w nim pracuję, ale bywa też tak, że cały dzień jestem w terenie.
Jeśli od samego rana nie mam umówionej klientki, zaczynam od pracy przy komputerze, czyli jak już wspomniałam – przy obsłudze mediów społecznościowych: odpowiadam na wiadomości, planuję posty, wrzucam relacje na Instagram, edytuję zdjęcia i odpowiadam na komentarze. Sprawdzam pocztę elektroniczna, dogrywam różne współprace oraz prowadzę rozmowy telefoniczne.
Praca mobilnej kosmetyczki to również, np. uczestnictwo czy organizacja różnych eventów czy sesji zdjęciowych, dlatego dopinanie różnych współprac jest bardzo ważne. Staram się to robić niezależnie od tego jak się układa następna część dnia.
W dzień powszedni zazwyczaj klientki mam popołudniami, czyli wtedy, kiedy wracają z pracy albo szykują się na imprezę. Zatem, kiedy do południa skończę swoje zadania „techniczne”, które wymieniłam powyżej, robię sobie przerwę na obiad i odpoczywam. Tą część dnia cenię sobie w tej pracy najbardziej. Lubię panować „na swoim”, ponieważ to ja ustalam grafik i decyduję, kiedy robię sobie przerwę, jem obiad czy w środku dnia widzę się z koleżanką na obiad. Elastyczność i wolność cenie tutaj najbardziej.


S.C.: Masz rację własna działalność pozwala na swobodę. Mamy więc omówione zadania w domu, ale od czego zaczynasz, kiedy masz umówioną wizytę u klientki? 

S.B.: Przed wyjazdem do klientek oczywiście się przygotowuję, co zajmuje również trochę czasu. Przede wszystkim czyszczę swoje produkty, np. pędzle do makijażu, jeśli wiem, że mam dzisiaj klientkę. Wtedy myje je dzień wcześniej, ponieważ muszą być świeże. Wszystkie sprzęty powinny być zdezynfekowane, a akcesoria jednorazowego użytku muszą być szczelnie zapakowane. Kosmetyki również przecieram, ponieważ np. cienie lubią się osypać, co nieestetycznie wygląda. Dezynfekuję również sprzęt przy klientce. Zabieram ze sobą wszystkie potrzebne waciki, ręczniki papierowe, itd. ponieważ wychodzę z założenia, że jest to w mojej gestii. Klientka nie ma obowiązku o tym myśleć.
Pakuję wszystko do swojej kosmetyczki i wyjeżdżam w teren. Staram się wyruszać zawsze wcześniej, gdyż nie lubię się spóźniać, a z korkami, np. w Krakowie jest problem, jak się za późno wyjedzie.
Moja praca u klientki zależy od zamówionej usługi, ale jest to średnio jakaś godzina maksymalnie do 2,5 godziny. Bardzo dużą uwagę zwracam na słuchanie potrzeb i oczekiwań. Robię wywiad na temat ewentualnych uczuleń czy alergii,  a potem wykonuję usługi. Po zabiegu jadę do następnej osoby.
Praca jest bardzo absorbująca, ponieważ naprawdę trzeba się zaangażować w 100% w potrzeby każdej klientki i jej problemy, gdyż każdej z nas zależy na tym, żeby druga strona była zadowolona i wróciła do nas ponownie.
Jeśli jest to weekend, bardzo często spędzam czas na obsłudze swoich klientek od rana do wieczora. Dużo czasu spędzam też w samochodzie. 

S.C.: W pracę trzeba się angażować, ponieważ tylko wtedy przynosi zadowalające efekty. W jaki sposób trafiają do Ciebie Twoje klienci? 

S.B.: Kiedy zaczynałam, to ja się o nie starałam, oczywiście, pierwszymi klientami były osoby z mojego otoczenia, które potem mnie polecały. Dzisiaj klientki pochodzą już od osób, z którymi współpracuję, np. salony fryzjerskie. Mam też klientki, które poznały mnie na jakimś evencie. Jest też oczywiście internet i ogłoszenia. Natomiast pracuję nad tym, żeby tych z mediów społecznościowych było jeszcze więcej.

S.C.: Czym wyróżniają się dobra kosmetyczka i dobry mobilny salon kosmetyczny według Ciebie? 

S.B.: Tym, czy pracuje nad jakością czy jest nastawiona tylko na masowy zarobek. Są sytuacje, kiedy trzeba na życzenie klientki wykonać usługę szybko, ale mimo to staram się poświęcić całą swoją uwagę klientce, pytając, słuchając, przeprowadzając wywiad na temat jej oczekiwań, etc. Jakość sprzętu i kosmetyków na jakich pracuje dobra kosmetyczka też nie jest bez znaczenia. Moje kosmetyki są przebadane klinicznie, są przeznaczone dla skóry wrażliwej i z tendencjami do uczuleń. Ważne jest, czy kosmetyczka dba o dezynfekcje produktów.
Trzeba zwracać uwagę na to, jak wygląda wykonanie usługi w domu? Czy właśnie zabiera wszystko ze sobą? Czy oczekuje, że waciki, patyczki, itd. da jej klienta. Na pewno opinię kosmetyczki czy salonu można sprawdzić w internecie.
Ważną kwestia jest to, czy sama kosmetyczka jest świadoma tego, kiedy należy odesłać klientkę do dermatologa i czy sugeruje to klientce. Istotne jest też to, czy potrafi dobrać zabiegi, które będą w stanie pomóc klientce długofalowo, czy tylko przyjeżdża, aby wykonać jedynie zamówioną usługę i jedzie dalej.

S.C.: Mobilna kosmetyczka to w naszym kraju wciąż jeszcze nowa profesja. Wiele osób nie orientuje się, jak wygląda od podszewki rozpoczęcie działalności począwszy od jej założenia, a skończywszy na wyposażeniu. Przy stacjonarnych usługach kosmetycznych nie ma problemu z lokalizacją siedziby. Wiadomo, że trzeba zainwestować w projekt salonu. Nie mogę nie zapytać o sanepid a mobilny salon kosmetyczny.  Czy możesz wyjaśnić, jak wygląda sprawa w tym przypadku? 

S.B.: Rzeczywiście nie jest to jeszcze popularne, ale z pewnością będzie. To, że nie jest ten segment powszechnym rozwiązaniem akurat mnie pomogło w otrzymaniu dotacji, jako innowacyjny pomysł. Dotacje na mobilny salon kosmetyczny wzięłam z Urzędu Pracy i, moim zdaniem, to są wystarczające środki na to, żeby w ogóle zacząć, nie mówiąc jednak o szkoleniach, szkołach itd. To wymaga naszych prywatnych pieniędzy i czasu, ponieważ, aby otrzymać dotację potrzebne jest kierunkowe wykształcenie.
W przypadku salonu mobilnego sprawa jest o wiele prostsza, jeśli mamy swoje środki to inwestujemy je w sprzęt, kosmetyki, wyposażenie, samochód, reklamę i zaczynamy. Jeśli czekamy na dotacje może to potrwać jakieś 2-3 miesiące i zaczynamy. W przypadku salonu stacjonarnego koszty są dużo wyższe, ryzyko dużo większe, a i czas – biorąc pod uwagę remont lokalu, wyposażenie, personel i przejście wszystkich kontroli pomyślnie – mocno się wydłuża.
Jeżeli chodzi o kwestię sanepidu a mobilny salon kosmetyczny, rzeczywiście, salon mobilny nie podlega ich kontroli, chyba że będą mieli taką ochotę. Natomiast spotkałam się z tym, że w związku z brakiem takiej przymusowej kontroli, mobilna kosmetyczka nie może mieć wszystkich zabiegów w ofercie, które ma salon stacjonarny, np. wszystkie zabiegi polegające na użyciu igły. BHP takich zabiegów rządzi się konkretnymi prawami utylizacji, itd.

S.C.: Co ze sprzętem, który musisz ze sobą wozić? Czy masz jakieś specjalne wymogi dotyczące wagi, gabarytów? Gdzie się zaopatrujesz? Na co zwracałaś uwagę przy jego zakupie? 

S.B.: Zwracam uwagę na certyfikaty oraz materiał, z jakiego został wykonany i pochodzenie tego sprzętu. Ja kupiłam go od firmy z wieloletnim doświadczeniem za pośrednictwem strony internetowej marki. Zawsze kupuję produkty i sprzęt właśnie z takich miejsc, czyli bezpośrednio od producenta. Wiem, że można kupić sprzęt do peelingu kawitacyjnego za 39 zł na portalu aukcyjnym, ale trzeba odpowiedź sobie, na ile jest on trwały i profesjonalny i ile nam posłuży. Gabaryty i kilogramy w moim przypadku to kwestia wybrania, np. krzesła czy oświetlenia właśnie pod kryterium mobilności. Wiele firm ze sprzętem dla salonów kosmetycznych obecnie oferuje go w wersji mobilnej. Sprzęt jest odpowiednio zapakowany, często w walizkę na kółkach, a materiał, z jakiego został wykonany jest lżejszy i kompaktowy w przypadku pakowania go w bagażniku. Prawdą jest jednak, że jeśli mam duże zlecenie u jednej klientki, czasem do auta trzeba wracać się parę razy.

S.C.: Jak radzisz sobie ze sterylnością narzędzi, która jest niezbędna w Twojej pracy? 

S.B.: Sterylność jest bardzo ważna. Osobiście nie używam wielu sprzętów, które wymagają sterylności, ponieważ wykonuję zabiegi nieinwazyjne na bazie maseczek, peelingów, etc. Natomiast świetnie radzi sobie z tym autoklaw, specjalnie do tego celu przystosowany. Wiele narzędzi, które są jednorazowe, po prostu trzeba zakupić w dużej ilości. Dezynfekuje dłonie, używam również rękawiczek, a specjalnymi preparatami dezynfekującymi również myję pędzle. Czasem robię to przy klientce.


S.C.: Czy wobec tego utrzymanie odpowiedniej higieny pracy w systemie mobilnym oceniasz jako trudne?

S.B.: Na pewno się trzeba wysilić, ponieważ jesteś jedna i jeśli Ty czegoś nie zrobisz, to nikt Cię nie zastąpi. W salonie można się obowiązkami podzielić. Nie uważam, że samo w sobie utrzymanie jest trudne. O wiele trudniejsze jest przekonanie klienta że rzeczywiście się o to dba i że można zaufać takiej kosmetyczce. Pomaga w tym internet, gdzie mogę pokazać filmik, nagrać na ten temat relacje, natomiast prawda jest taka, że nie mamy pewności, np. idąc do fryzjera, po bułki do sklepu czy kupując komputer, że będziemy zadowoleni i wszystko spełnia najwyższe normy.

S.C.: W branży kosmetycznej jest ciekawie, ale bardzo trudno o zaufanie klienta, o czym przed chwilą sama powiedziałaś. To często długotrwały proces. Jak było u Ciebie na początku? Jak radziłaś sobie być może z lekką niechęcią klientów? W końcu gabinet to gabinet, a zdania na temat mobilnych usług są w branży dość mocno podzielone. 

S.B.: Wiadomo, że są podzielone, gdyż salon nie ma możliwości obsługi klientki mobilnie, więc jesteśmy konkurencją. My również nie mamy możliwości obsługi klientki, która woli pójść do salonu, ponieważ rzeczywiście nie zorganizujemy w 100% takiej wizyty w warunkach domowych. Natomiast w dużym stopniu, obsługuję klientki, które na tą wizytę w salonie nie mają zwyczajnie czasu. Młode mamy, panny młode, kobiety na stanowiskach kierowniczych czy generalnie osoby, które w godzinach otwarcia salonu pracują i nie mają jak dojechać albo – nie chcą tracić czasu na czekanie na termin, dojazd, stanie w korkach, szukanie miejsca parkingowego i jeszcze płacenia za parking. Jeśli jeszcze nie ma przesunięcia czasowego klientek w salonie danego dnia, to jest super, ale te tak jak u fryzjera również się zdarzają. Jest to inny rodzaj klienta, czyli osoby, które już nie chcą chodzić do salonów, aby zrobić sobie paznokcie, rzęsy czy fryzurę na imprezę. Co do zaufania klientów, powiem tak, jeśli wykonujesz swoją pracę dobrze, klientki się pojawią. 

S.C.: Jak oceniasz popularność usług mobilnych w obrębie Twojej branży w Polsce? 

S.B.: Popularność w kwestii ilości potencjalnych klientów uważam za bardzo dużą. Mobilnych kosmetyczek, czyli zajmujących się nie tylko wizażem, ale również pielęgnacją twarzy w zaciszu domowym klientki tak jak my wciąż nie widzę aż tak wiele. 

S.C.: Jaka grupa przeważa wśród Twoich klientów? Czy są to tylko kobiety, czy jednak oferujesz swoje usługi również mężczyznom i tacy też zapraszają Cię też do swoich domów w celu wykonania zabiegu?

S.B.: Jeśli chodzi o pielęgnację twarzy i wizaż, obsługuję głównie kobiety, natomiast panowie najczęściej korzystają z usługi diagnostyki stanu skóry, a często chcą się też dowiedzieć, jaki jest jej typ. Chętnie więc pomagam im w kwestii suchej, szorstkiej i łuszczącej się skóry. Jednak mężczyzn, którzy są świadomi potrzeb swojej skóry, jest zdecydowanie jeszcze za mało.
Panowie mają łatwość w podejmowaniu szybkich decyzji, więc jeśli się coś dzieje, trzeba coś z tym zrobić. Panie zaś lubią pomyśleć trochę dłużej zanim się na coś zdecydują. 

S.C.: Być może nie wszyscy jeszcze do Ciebie trafili, a wielu jednak woli się ukrywać z problemem. W jaki sposób radzisz klientom przygotować się do zabiegu? Czego potrzebuje kosmetyczka, by móc pracować w domu klienta?

S.B.: Przede wszystkim przestrzeni, w której możemy zrobić zabieg czy wykonać makijaż. Często krzesło i oświetlenie zabieram za sobą, więc w kwestii makijażu sprawa jest już załatwiona. Świetnie, jeśli jest miejsce, gdzie się mogę rozłożyć, ale mam na myśli stół, a nie ogromny pokój.
Radzę sobie w różnych sytuacjach, jeśli trzeba, ale, oczywiście, najlepiej – zarówno dla mnie, jak i dla klienta – jest sytuacja, w której nikt nam nie przeszkadza i jest spokój. Nie można jednak tego wymagać, np. przy makijażu ślubnym, gdzie wiadomo, że jest stres, dużo ludzi w domu i napięcie w powietrzu.
Jeśli jadę wykonać, np. peeling kawitacyjny czy maskę nawilżającą proszę, aby klientka nie robiła peelingu dzień wcześniej albo pytam, kiedy był robiony ostatnio lub czy był wykonywany jakiś inny zabieg np. na bazie kwasu? Pytam o takie i inne tego rodzaju aspekty, ponieważ nie chce jej zaszkodzić. Jeśli nie wykonuję pełnej pielęgnacji przed makijażem, ponieważ klientka jej nie zamówiła, proszę dzień wcześniej o zrobienie peelingu oraz maski nawilżającej, wtedy twarz jest lepiej przygotowana do makijażu.

S.C.: Do niedawna usługi kosmetyczne z dojazdem do klienta kojarzyły się głównie z takimi usługami jak makijaż czy manicure przy okazji ślubu lub innych ważnych uroczystości. Jakie usługi możesz zaproponować klientom i czy domowa atmosfera nie ogranicza w korzystaniu z tych najbardziej skomplikowanych z wykorzystaniem najnowszej generacji urządzeń? 

S.B.: Nie wiem, co masz na myśli mówiąc o „najnowszej generacji urządzeń”, natomiast to, co ja mogę zaoferować to zabiegi specjalnie dla nas personalizowane przez wybitnego profesjonalistę w tej dziedzinie A. Sawickiego, które mają na celu rewelacyjną regeneracje skóry, nawilżenie, działanie przeciwtrądzikowe, spowalniające starzenie się. Znajdziemy też zabiegi podstawowe jak peeling kawitacyjny czy masaż twarzy wraz z zabiegiem, np. z aktywną witaminą C wykonywane głowicą z galwanicznym jonem dermalnym. Wszystko ma na celu jedynie relaks i nie inwazyjność, więc nic nie boli, nie picze. Zabieg nie pozostawia zaczerwienień. Klientka nie ma też dyskomfortu w postaci łuszczącej się skóry. Pracujemy na produktach marki z 50-letnim doświadczeniem, której osobiście używam wraz z całą swoją rodziną od 7 lat.
W mojej ofercie są również inne usługi, np. różnego rodzaju makijaże czy już wcześniej wspomniana diagnostyka stanu skóry. Powiem więcej, wykonuję także konsultacje dotyczące pielęgnacji skóry czy właśnie konsultacje właściwego doboru i nakładania makijażu, czyli takie indywidualne warsztaty makijażu, co jest bardzo ważne zważywszy na to, że dzisiaj już nie tylko malujemy się na śluby, ale na eventy firmowe, studniówki czy sesje biznesowe, etc. Takie konsultacje świetnie sprawdzają się na wieczorach panieńskich.
Musimy jednak pamiętać, że nawet najlepiej na świecie wykonany makijaż na skórze, która jest zaniedbana i niewłaściwie pielęgnowana, niestety nigdy nie da nam pożądanego efektu. Stąd połączenie pielęgnacji twarzy z makijażem oraz diagnostyką stanu skóry, aby wiedzieć, jakiej pielęgnacji potrzebuje nasza skóra, a nie tylko się domyślać.


S.C.: To prawda, pielęgnacja przede wszystkim. Jak jest ze sprzętem, który pomaga Ci wykonać te wszystkie zabiegi? Czy nie masz w tym zakresie żadnych ograniczeń? Jaką rolę odgrywa w Twojej pracy?  

S.B.: Jeśli chodzi o diagnostykę stanu skóry, sprzęt odgrywa ogromną rolę. Nie diagnozuję skóry powierzchownie, lecz biorę pod uwagę aż 7 aspektów: nawilżenie, poziom elastyczności skóry, sebum, zmarszczki, trądzik, pory i zmarszczki.
Pracuję na najwyższej jakości maszynie z kilkoma mikroskopami i rodzajami światła, każde dostosowywane do badanego przeze mnie aspektu. Mogę potwierdzić, iż wynik zawsze jest wiarygodny i na jego podstawie ustalam indywidualny plan pielęgnacji, który tego dnia wykonuję. Klientka od razu może zobaczyć, jak się po tym dedykowanym jej zabiegu czuje.
Jeśli chodzi o resztę usług, sprzęt nie odgrywa u mnie aż tak dużej roli, ale bardziej nastawiam się nad jakość produktów, na których pracuję. Wybieram absolutnie najlepsze z najlepszych. Wtedy klientka jest zawsze zadowolona, a co najważniejsze, produkty będą dawały widoczny, wymierny i oczekiwany efekt. A o to chodzi mi najbardziej.

S.C.: Czy zdarza Ci się jeździć do zorganizowanych grup, aby wykonać zabiegi na życzenie? 

S.B.: Tak, bardzo często. Są to zazwyczaj tzw. „babskie wieczory”, które organizuje ktoś znajomy czy moja klientka albo wieczory panieńskie. Wtedy jedziemy we dwie lub trzy, ponieważ cały czas powiększam swój zespół i jestem otwarta na współpracę z innymi. Mam również przyjemność malować na różnych eventach, gdzie przebywa duża ilość osób.

S.C.: Brzmi wspaniale, ponieważ rozwój jest najważniejszy w tej branży. Chciałam jeszcze zapytać o kwestię dojazdu do klienta. Czy lokalizacja, w której wykonujesz zabieg nie wpływa na jakość wykonywanej usługi? 

S.B.: Nie, ponieważ od początku, rozpoczynając pracę w tym zawodzie, zadbałam o wszystko, co potrzebne do komfortu i zadowolenia klientek. Wiele sprzętów już dzisiaj jest produkowane tak, aby mogły być użyteczne dla mobilnych kosmetyczek, nawet krzesło, leżanka czy oświetlenie.

S.C.: Najtrudniejszy zabieg w czasie Twojej kariery to? 

S.B.: Chyba nie ma takiego (śmiech). Dobrze znam się na swojej pracy i niewiele jest mnie wstanie zaskoczyć, ale najtrudniejsze wyzwanie, hmmm, było takie. To była bardzo wyjątkowa sytuacja. Obsługa 13 klientek jednego dnia. Jak to mówią swoista jazda bez trzymanki, i nigdy więcej już bym czegoś takiego nie chciała doświadczyć (śmiech). Dlatego też na większe zlecenia jeżdżę już ze wsparciem (śmiech).

S.C.: To prawda, dobre wsparcie to skarb. Jakie są zalety mobilnego gabinetu kosmetycznego? 

S.B.: Elastyczność i możliwość ustalania sobie godzin pracy oraz jej intensywności, a nawet miejsca w Polsce na terenie którego działam. Ja działam na terenie 3 województw: Śląsk, Podkarpacie, Małopolska, ale – jeśli mam ochotę – mogę zaplanować wyjazd do Trójmiasta i tam zdobyć klientki, albo odwrotnie - mogę mieć klientkę w Warszawie i przy okazji spędzić tam weekend.
Po drugie: mój cały biznes mieści się w samochodzie. To również daje mi poczucie swobody, którego nie miałam na etacie pracując w jednym miejscu.
To ja decyduję o intensywności swojej pracy, albo o jej ograniczeniu w przypadku, np. choroby czy macierzyństwa i nie muszę się martwić, czy przywrócą mnie do pracy. Nikt mnie nie zwolni. To duży plus.
Spełnienie się też pod kątem rozwoju, ciągłych nowości, nieustannej edukacji i kreatywności. Jeśli wymyślę sobie jakiś event czy inną współpracę, z powodzeniem jestem w stanie to realizować.
Dla mnie to idealne połączenie i uzupełnienie ze sklepem internetowym i działaniami w social mediach. Nie mogę nie wspomnieć o niskim koszcie otwarcia i utrzymania działalności.

S.C.: Te ostatnie ostatecznie mnie przekonały. Tak sobie rozmawiamy o walorach pracy „na swoim”, ale taka forma samozatrudnienia ma zapewne też swoje minusy. Czy Ty je zauważyłaś i czy mają one znaczący wpływ na Twoją pracę?

S.B.: Oczywiście, największa wada to nienormowany czas pracy. Bardzo trudno mi określić godziny od-do, co sprawia czasem, że jestem przepracowana, ale prawda jest taka, że większość zleceń wykonuję sama, więc pracuję nad tą równowagą między pracą a czasem wolnym.
Moja praca rzeczywiście ma charakter pracy weekendowej czy też popołudniowej, co wpływa na życie codzienne, ale – decydując się na ten zawód – wiedziałam, że tak będzie. Rekompensuję sobie to wolnym o wcześniej zaplanowanym weekendami albo godzinami „dla siebie” do południa.
Pamiętajmy jednak, że to wszystko nie trwa wiecznie. Im dłużej prowadzimy działalność, tym lepiej umiemy organizować siebie, swój czas pracy oraz życie prywatne. Największe szaleństwo jest wtedy, kiedy się dopiero zaczyna i trudno wszystko z góry przewidzieć.


S.C.: Nie sposób nie zapytać o finanse. Czy zarobki mocno odbiegają od tych, jakie oferuje działalność stacjonarnych gabinetów kosmetycznych? 

S.B.: Szczerze mówiąc, nie mam punktu odniesienia, ale wyobrażam sobie że i tak, i nie. W salonie stacjonarnym klientka może zdecydować się na jakikolwiek zabieg tu i teraz, dzięki temu biznes zarabia więcej. W mobilnym salonie nie zawsze jest to możliwe, gdyż czasem biorę dokładnie to, czego będę używała do danej usługi.
Natomiast z drugiej strony, nie wiem, jak to wygląda dokładnie, ale wydaje mi się, że kosmetyczka w salonie ma stałą pensję i tutaj wygrywa mobilny salon kosmetyczny. To ja ustalam sobie, ile przyjmę zleceń i ile zarobię. 

S.C.: Zdradź swój jeden sekret zawodowy. 

S.B.: Mimo młodego wieku, długo z tą myślą negocjowałam, nie dopuszczałam jej do siebie, ale dzisiaj już wiem. Stanowczo mamy za krótkie życie, żeby spełniać tylko marzenia swojego szefa, kolegów, męża, swoich dzieci. Życie też jest po to, żeby spełniać siebie, swoje marzenia, rozwijać się, poszerzać swoją strefę komfortu, działać mimo strachu i robić to, co się kocha, nawet jeśli innym wydaje się to totalnie głupie czy nierealne. To mój sekret – UWIERZYĆ W SIEBIE – absolutnie iść pod prąd mimo wszystko i wbrew wszystkim. Oczywiście nie po trupach do celu.
Ja też wątpię w siebie co najmniej dwa razy w tygodniu, „ale nie ważne ile razy upadniesz, ważne ile razy się podniesiesz”. To moje motto życiowe.

S.C.: Wymień trzy kosmetyki, które zabrałabyś na bezludną wyspę. 

S.B.: Nawilżającą piankę do mycia twarzy, krem chroniący przed promieniami UV, dobry krem do rąk, ponieważ w takim miejscu pewnie dużo będzie trzeba pracować (śmiech).

S.C.: Cykl, w ramach którego rozmawiamy zatytułowałam: „To jest przyszłość biznesu”, czy więc uważasz, że usługi mobilnej kosmetyczki to jest właśnie ta przyszłość? Mają szansę przetrwać i zmienić na zawsze postrzeganie branży kosmetycznej? 

S.B.: Uważam że to absolutna przyszłość. Życie każdego z nas już jest na wysokich obrotach, a gdy obserwuję moje klientki, nie zapowiada się, żeby było inaczej. Jesteśmy teraz w takiej sytuacji, że musimy wybierać, czy idziemy na robić zakupy trwające 3 godziny czy spędzimy ten czas z synem. Lub czy chcemy stać w korkach czy jechać rowerem, dlatego że mamy coraz mniej czasu, a coraz więcej chcemy zarabiać, tworzyć, realizować. Stąd ogromny rozwój usług, które możemy zamówić on-line: zakupy spożywcze, usługi fryzjerskie, kosmetyczne z dojazdem do domu albo lekarz, który przyjedzie do domu.
Jestem pewna, że to przyszłość i w tą stronę idzie również wiele dużych firm, co też powinno dać nam do myślenia. Nie wiem, czy usługi mobilne na zawsze zmienią postrzeganie branży kosmetycznej, ale kiedyś również nie wyobrażałam sobie – jak zapewne wielu z nas, że będzie można zmienić szybkość komunikacji z drugim człowiekiem z wysłania zwykłego, ręcznie napisanego listu na wysłanie wiadomości SMS.

S.C.: Bardzo trafne spostrzeżenie. Tak na zakończenie naszej rozmowy zapytam jeszcze, jakie są Twoje dalsze plany zawodowe? Czy jednak zastanawiasz się nad otwarciem stacjonarnego salonu kosmetycznego? A może wolałabyś zatrudnić kilka specjalistek i poszerzyć działalność mobilną, jak to robisz do tej pory? Wspomniałaś mi już, że jesteś otwarta na współpracę z innymi. 

S.B.: Absolutnie chcę poszerzyć swoją działalność mobilną i na tym skupiam się od początku. Nie czekam na tabuny klientek, tylko od początku pracuję nad zasięgiem swojego biznesu. Jestem zatem otwarta na inne propozycje, współprace, a co najważniejsze, sama o takie zabiegam i cały czas szukam osób do zespołu. I w temacie mobilnych konsultacji i na polu branży e-commerce.
Naprawdę możliwości współpracy ze mną jest sporo i nie trzeba być najlepszą kosmetyczką i wizażystką od samego początku, ponieważ – dzięki współpracy z dużymi firmami – daję również możliwości rozwoju.

S.C.: Bardzo dziękuję za te wszystkie rady i wyczerpujące informacje. Życzę powodzenia w realizacji planów. Oby takich miejsc jak Twoje było coraz więcej. 

1 komentarz: