Najnowsze

Lubię opowieści, które nie pozwalają zasnąć i trzymają w napięciu

Kinga Michałowska – to kolejna młoda, zdolna autorka, która próbuje swoich sił w dość trudnej branży kreatywnej. Rozpoczęła swoją przygodę ze słowem pisanych od literatury fantastycznej z wampirami w roli głównej, czyli od powieści pt. „Ród wampirów” wydanej już kilka lat temu, ale teraz postanowiła wrócić do tytułu ponownie. Oprócz tego, wydała również wiersze i ma niezwykłe ambitne plany wydawnicze na najbliższą dekadę, o których postanowiła opowiedzieć na portalu Kulturalne Rozmowy. Autorka zdradza także, dlaczego osadziła fabułę w polskich realiach. Będziemy mówić też o tym, jak powstała historia Anastazji i Eryka. Zapraszam. 
  

Sylwia Cegieła: Zacznę naszą rozmowę od banalnego pytania, które pewnie wiele razy Pani już słyszała i sama sobie zadawała. Kim jest Kinga Michałowska jako pisarka i jako osoba?

Kinga Michałowska: Często zadaję sobie pytanie, kim jestem, ale z upływem lat coraz trudniej mi na nie odpowiedzieć. Z pewnością nie zdołałabym oddzielić samej siebie od swojej twórczości. W każde napisane słowo wkładam siebie, swoje uczucia, pragnienia emocje. Kocham pisać i kocham swoich bliskich, dlatego nadal jestem przede wszystkim córką, siostrą, przyjaciółką i ciocia wspaniałych siostrzenic i siostrzeńca. Poza tym, jestem sąsiadkom, która mówi dzień dobry babci z wnuczką, studentką, wykonująca notatki w bibliotece, kobietą, która pragnie kochać i być kochaną, kelnerką w ośrodku dla osób starszych i niepełnosprawnych oraz zwykłym przechodniem, którego nie zawsze się dostrzega podczas mijania na ulicy. Każda ta rola jest równie ważna i rzutuje na pojedyncze, pozornie nieistotne chwile, a w konsekwencji, na całe moje życie.

S.C.: Pięknie powiedziane. Porozmawiajmy trochę o Pani twórczości. Ma Pani za sobą zakończenie prac nad powieścią fantasy pt. „Ród wampirów”. Skąd pomysł na osadzenie fabuły z wampirami w tle w polskich realiach? Dla mnie to trochę nietypowe rozwiązanie jak na literaturę fantasy, które odziera ją z tej aury tajemniczości. 

K.M.: To prawda, jest to nietypowe rozwiązanie. Wybrałam miejsca, które są mi najlepiej znane, do których mam sentyment i do których z chęcią wracam. Chociaż sama książka jest powieścią fantasy chciałam, by była jak najprawdziwsza i aby jak najwięcej osób mogło powiedzieć: „znam to miejsce” lub że w podobnym się wychował.

S.C.: Kim jest Eryk z Pani powieści? Czy ma jakieś odzwierciedlenie w realnym świecie? 

K.M.: Eryk to taki mój wymarzony mężczyzna trochę kiedyś i bardzo teraz. Dojrzał przez te wszystkie lata i jest mniej upierdliwy. Nie mam do kogo go porównać, ponieważ – tworząc jego postać – na nikim się nie wzorowałam. Pomimo swoich zdolności, jest zwyczajnym mężczyzną, którego sama chciałabym spotkać na swojej drodze. Myślę, że budzi sympatię i szybko można się w nim zakochać, chociaż lubi mieć ostatnie zdanie i często bywa ironiczny.

S.C.: A inne postaci? Jak je Pani tworzyła? 

K.M.: Najłatwiej było mi stworzyć główną bohaterkę, czyli Anastazje, ponieważ jest ona  odzwierciedleniem wszystkich moich wad, do których podchodzę z dystansem.
Jest dość nerwowa i ma sporo kompleksów. Wyolbrzymi nawet najdrobniejszy szczegół, który będzie przeżywać miesiącami i bardzo lubi sama sobie dogryzać. Poza tym, pisze teksty piosenek oraz interesuje się historią i fotografią.
Weronika – siostra Anastazji to połączenie cech moich sióstr – Marty i Moniki. Zaś mamę Anastazji mogę porównać do swojej, zwłaszcza wtedy gdy mnie pogania lub budzi (śmiech), a Bogna i Ola to moje przyjaciółki od serca.

S.C.: Akcja powieść rozgrywa się w szkole. Czy nie boi się Pani porównań do innej powieści z gatunku fantasy„Zmierzchu” i jego pierwszej części, gdzie wampir poznaje dziewczynę - śmiertelniczkę? Co Pani sądzi na temat takich analogii? 

K.M.: Porównań nie dało się uniknąć i już nie raz o nie pytano. Faktycznie „Ród wampirów” może przypominać „Zmierzch” z uwagi na to, że w trakcie jego czytania postanowiłam sama napisać swoją powieść i tak też się stało. Po połowie roku książka była gotowa bez żadnego przygotowania. Wybrałam liceum z uwagi na to, że sama wówczas zachowywałam się jak nastolatka, a musi Pani wiedzieć, że wówczas miałam już 21 lat i dość dziecinne podejście do życia, które sprawiało, że nie brałam nic i nikogo na poważnie.

S.C.: To chyba typowe w tym wieku. Niby się jest dorosłym, ale w sumie jeszcze się nie pracuje, a raczej studiuje. W czasie naszej krótkiej rozmowy zdradziła mi Pani, że będzie kontynuacja losów Anastazji i Eryka. Czy wie już Pani, co się zmieni i jak to wpłynie na fabułę? Czym zaskoczy Pani czytelników? 

K.M.: Zdecydowanie częściej będzie pojawiała się w powieści Mojra, którą poznajemy pod koniec ,,Rodu wampirów”. Główną postacią pozostanie jednak Anastazja i to na niej nadal będzie skupiała się cała fabuła. Pracuję także nad wierszami jej autorstwa, które mam nadzieję będą dobrze współgrały z dialogami i spodobają się czytelnikom. Myślę, że z uwagi na to ile lat minęło od wydania pierwszej części – ponad 7 lat – te brakujące lata sprawią, że powieść będzie dojrzalsza, a ja jako autorka w nieco inny sposób ukażę miłość dwójki głównych bohaterów.

S.C.: Czy w swojej powieście komentuje Pani rzeczywistości, czy tylko koncentruje się Pani na fabule płynącej z Pani wyobraźni?

K.M.: Myślę, że ponieważ jest to powieść fantasy, której głównymi bohaterami są wampiry i jeden dhampir, tylko w niewielkim stopniu można w niej odnaleźć nawiązania do rzeczywistości. Większość wątków została przeze mnie wymyślona. 

S.C.: Co Panią najbardziej fascynuje w napisanej przez Panią historii o wampirach? 

K.M.: Najbardziej fascynuje mnie to, że jest to świat stworzony przeze mnie, na który w dużej mierze sama mam wpływ. Najprzyjemniej jest wówczas, gdy tworzę dialogi Anastazji i Eryka, którzy nie potrafią bez siebie żyć. Lubię tworzyć ich historię i pisać o łączącej ich więzi. Cieszą mnie także wydarzenia z przeszłości, które sprawiły, że bohaterowie stanęli na swojej drodze.

S.C.: Dlaczego wampiry? Przecież jest tyle ciekawszych tematów? 

K.M.: Odkąd pamiętam, mam do nich słabość. Jako mała dziewczynka, a później już jako nastolatka, uwielbiałam oglądać serial ,,Buffy, postrach wampirów”, a następnie ,,Cień anioła”. Ta fascynacja wampirami nadal pozostała i często czytam powieści, których to właśnie oni są bohaterami. Myślę, że wpływają na to ich nadprzyrodzone zdolności, wieczna młodość i to, że tak bardzo zmienia się ich postrzeganie przez te wszystkie lata. Nawet w archeologii tematyka związana z wampiryzmem budzi wiele kontrowersji i ogromne zainteresowanie, a czasem nawet przerażenie.

S.C.: We mnie zawsze budzą one przerażenie i nie rozumiem tej fascynacji, ale „Wywiad z wampirem” jednak oglądałam jako nastolatka. A kto z polskiej i światowej czołówki autorów fantasy jest dla Pani autorytetem?

K.M.: W czołówce autorów fantasy nie mam swoich autorytetów, są nimi natomiast moje przyjaciółki Ewa i Jagoda, które także tworzą powieści fantasy. Zawsze mogę liczyć na ich poradę, zarówno podczas pisania, jak i w sferze uczuciowej. Jestem im bardzo wdzięczna za to, że pojawiły się w mym życiu i – chociaż żyjemy w różnych miastach – jesteśmy sobie bardzo bliskie. A jeśli chodzi o ulubionych autorów to cenię Meg Cabot za jej poczucie humoru i zainteresowanie mitem o Persefonie.

S.C.: Hmmm, nie znam. Muszę nadrobić. Czego wobec tego szuka Pani w literaturze fantasy?

K.M.: Historii, które najchętniej sama bym przeżyła, może z wyjątkiem uciekania przed wilkołakami, czy wampirami (śmiech). Interesują mnie wątki mitologiczne i magiczne. Lubię też opowieści, które nie pozwalają zasnąć i trzymają w napięciu od pierwszej do ostatniej strony i do których pragnie się wracać. Właśnie takie pragnę też tworzyć.

S.C.: Jestem też ciekawa, w jaki sposób Pani tworzy fabułę. Czy pracuje Pani na gotowym konspekcie? Czy zna już Pani zakończenie powieści w momencie jej pisania? Ile jest miejsca na spontaniczne wątki podczas procesu tworzenia? 

K.M.: Nie tworzę konspektu, co najwyżej krótki plan w głowie. Bardzo dużo czasu spędzam planując powieść, jednak w zeszycie i w telefonie zamieszczam jedynie odnośniki w formie krótkich zdań, żeby o niczym nie zapomnieć. Zdarza się, że podczas pisania daję się ponieść fantazji, a najlepiej tworzy mi się, gdy łapię chwilę spokoju przy dźwiękach muzyki lub podczas jazdy autobusem. Wszystko zapisuję w tradycyjnym zeszycie lub elektronicznie.

S.C.: Z tego, co wiem pisze Pani również wiersze. Jaką tematykę porusza Pani najchętniej? 

K.M.: Najczęściej piszę o miłości takiej, którą sama przeżywam, zazwyczaj niezbyt udanej I nieodwzajemnionej – tak było przez ostatnie lata  lub o uczuciach bohaterów powieści, które zamierzam napisać i te wiersze z całą pewnością ukażą się w przyszłych powieściach – zarówno tych fantasy, jak i obyczajowych. Mam sporo pomysłów. Często tematyka wierszy jest dziełem przypadku i zależy od tego, jakiej piosenki słucham w danym momencie.

S.C.: O czym Pani marzy jako pisarka i kobieta?  

K.M.: Jako pisarka chciałabym kiedyś, a najlepiej w niedalekiej przyszłości zobaczyć swoją powieść czy też tomik wierszy na półce w bibliotece i zostać wyróżniona w jakimś interesującym konkursie literackim, a przede wszystkim pisać jeszcze przez długie lata, a najlepiej przez całe swoje życie lub tak długo, jak zdrowie na to pozwoli. Jako kobieta chcę nadal towarzyszyć moim siostrzenicom w chwilach radości i smutku, pomagać w realizacji ich marzeń i jak najczęściej się z nimi widywać, co nie jest łatwe z uwagi na studia i pracę. Przede wszystkim pragnę, by już zawsze było przynajmniej tak dobrze jak teraz. Myślę, że to bardzo dobry czas w mym życiu, pełen szans od losu i planów na przyszłość.

S.C.: Życzę więc, aby optymizm oraz wyobraźnia Pani nie opuszczała. Ktoś przecież musi tworzyć nowe powieści. Proszę tylko jeszcze na zakończenie naszej rozmowy, powiedzieć, jakie ma Pani plany na przyszłość? Co dalej z Pani karierą pisarki? 

K.M.: W najbliższym czasie zamierzam zmienić pracę, która także będzie związana z gastronomią tylko sama w dużej mierze będę miała udział w tym przedsięwzięciu i to coś zupełnie nowego dla mnie, kolejne wartościowe doświadczenie.
Chcę też wznowić ,,Ród wampirów” i wydać dwie kolejne części, które będą kontynuacją obecnej książki i zakończę całą serię tryptykiem. Mogę wyjawić, że jestem zadowolona z postępów i samego procesu twórczego i przelewania go na papier. Mam też pomysły na przyszłe powieści obyczajową o mieszkańcach ośrodka dla osób chorujących psychicznie lub porzuconych przez rodzinę, ale chcę też napisać powieść fantasy o miłości silniejszej od klątwy rzuconej przed laty.
Jeśli chodzi o wiersze, dalej zamierzam pisać, a w 2027 wydam tomik na dziesięciolecie wydania wierszy w antologiach Wydawnictwa Astrum – to taki mój pierwszy sukces poetycki, który pomógł mi bardziej uwierzyć w siebie i swoje umiejętności. Mam też cichą nadzieję, że będę mogła w przyszłości pomóc początkującym autorom podczas prowadzonych przez siebie warsztatów.
Zamierza też skończyć studia na kierunkach Archeologia i Twórcze Pisanie (oba na Uniwersytecie Łódzkim). Bardzo dużo tych planów, ale należę do niezwykle konsekwentnych kobiet (podobno po mamie (śmiech)) i dlatego może się udać. Drobnymi kroczkami już realizuję swoje plany i marzenia.

S.C.: Faktycznie, planów ma Pani dużo. Ja nigdy nie wybiegam w przyszłość z takim wyprzedzeniem, ale życzę powodzenia i wielu ciekawych pomysłów na fascynujące powieści. Dziękuję za rozmowę.

1 komentarz:

  1. A ja myślałam, że pomysł wplatania poezji w prozę jest mój :-). Moje wiersze wplecione są w obyczajówkę. Ciekawa jestem jak to się będzie czytało w fantasy.

    OdpowiedzUsuń