Uwielbiam pomagać kobietom w stawaniu się pewnymi siebie

Moda, trendy, nowe ubrania – branża modowa ciągle się rozwija i wymaga od stylistów coraz większej potrzeby rozwoju oraz często indywidualnego podejścia, wieloetapowych poszukiwań stylu "szytego na miarę". Tego nie znajdziemy w "sieciówkach", w których pełno jest ubrań w tym samym fasonie i nagle widzimy, że ktoś na ulicy wygląda tak samo jak my. Jak więc się wyróżnić i stworzyć swój indywidualny, niepowtarzalny styl? Pomoże w tym dziś coraz bardziej już popularna osobista stylistka, która nie tylko pójdzie ze swoim klientem do sklepu i pomoże w dokonaniu wyboru odpowiednich ubrań, ale dokona wraz z nim gruntownej selekcji ubrań on-line. Wystarczy, że włączysz kamerę, a ktoś zajrzy Ci do szafy. Tak właśnie pracuje Iwona Góra – osobista stylistka, która na życzenie stworzy dla Ciebie spersonalizowaną książkę z idealnymi dla Ciebie kolorami oraz fasonami ubrań. O tym właśnie rozmawiam dziś na portalu Kulturalne Rozmowy z moim gościem w ramach cyklu „To jest przyszłość biznesu”



Sylwia Cegieła: Z Twojego profilu na Instagramie mogę dowiedzieć się o Tobie wielu rzeczy zawodowo, ale kim jesteś prywatnie? Jaka jest Iwona Góra? 

Iwona Góra: Prywatnie – szczęśliwa, spełniona kobieta, ceniąca sobie czerpanie przyjemności z małych-wielkich rzeczy, czyli z filiżanki kawy, śpiewu ptaków, zapachu i koloru kwiatów. Uwielbiam obcowanie z przyrodą i leśne wędrówki. Kocham kawę (czarną, mocną najlepiej z 5-cioma kostkami lodu), świeże kwiaty – uwielbiam je zrywać ze swojego ogrodu i komponować z nich bukiety. Lubię też podróże po Polsce!!

S.C.: Spytam przewrotnie: po co ludzie się ubierają? Czemu ma służyć ubiór? 

I.G.: Dla mnie ubiór to „wyrażenie nas” – naszej osobowości, naszych myśli! To sygnał, jaki dajemy światu!!! Zawsze budując „wizerunek klientki” pytam jej się, jak chce być postrzegana?

S.C.: Jak się zmienia świat kobiety, która zna tajniki dobrego wizerunku?

I.G.: Czuje się pewna siebie i inwestuje z głową w swój wizerunek. Wie, że ubranie to inwestycja. Zwykle ma w szafie mało ubrań, ale umie z nich wyczarować boskie stylizacje na każdą okazję.

S.C.: Zawodowo zajmujesz się ubieraniem kobiet. Kim jednak jest osobista stylistka, bo nie chodzi przecież tylko o te „ciuszki”? Jakie ma obowiązki taka osoba jak Ty? Jakie zadania zazwyczaj stawia przed Tobą Twoja klientka? 

I.G.: Osobista stylistka to takie szumne słowa!! Ja nie do końca czuję się z określeniem „stylistka”. Zawsze wydaje  mi się, że jak idę na spotkanie z nową osobą to wszyscy uważają, że przyjdzie taka Pani „fashion” od stóp do głów wystrojona, czyli np. piórka w uszach, sandałki z kolorowymi chwostami, itd. A to nie mój styl!! Nigdy nie czułabym się dobrze ubrana w same trendy! Ja uwielbiam klasykę, ale klasykę wzmocnioną mocnym, kolorowym dodatkiem – czasem apaszką, czasem kolczykami, paskiem, ale czasem wystarczy mi ulubiona fuksja na paznokciach.
Jeśli chodzi o zadania, które są mi stawiane, to przede wszystkim znalezienie idealnych dla klientki fasonów ubrań oraz ich kolorów, odcieni – zarówno w stroju, jak i makijażu, chodzenie na wspólne zakupy. Często też robię dla moich klientek zakupy on-line. Najtrudniejsze zadanie to znalezienie stylu klientki, ponieważ czasem możemy ten styl znaleźć w parę minut, a czasem szukamy go całe życie, bo on się zmienia, zmienia się razem z nami, z naszym wiekiem, itp.

S.C.: Gdzie kształci się osobista stylistka? 

I.G.: Pracując „na swoim” najbardziej cenię sobie możliwość i potrzebę nieustającego rozwoju. Nigdy nie jest tak, że skończysz jedne czy drugie studia lub kolejne szkolenie i koniec. Jeśli kochasz to, co robisz, nigdy nie stoisz w miejscu. Osobiście ukończyłam dużo specjalistycznych szkoleń – m.in. zawodowy kurs wizażu, kurs stylizacji sesji zdjęciowych, zdobyłam licencję z międzynarodowej analizy kolorystycznej, jestem certyfikowaną osobistą stylistką oraz stylistką ślubną, ale zawsze stawiam sobie poprzeczkę wyżej!! W pracy z klientkami przede wszystkim wykorzystuję dużo wiedzy i umiejętności, które zdobyłam podczas podyplomowych studiów psychologicznych, a od października planuję rozpocząć kolejne studia.

S.C.: A jakie? Zdradzisz tajemnicę?

I.G.: Kochana, na razie nie chce zdradzać, powiem tylko, że to jest kolejne moje marzenie.

S.C.: Jakie predyspozycje musi mieć osobista stylistka? Przecież praca z ludźmi nigdy nie jest przewidywalna i do każdego trzeba dotrzeć. Jak sobie z tym radzisz? 

I.G.: Osobista stylistka musi umieć przede wszystkim „aktywnie słuchać”. Ja nigdy nic nie narzucam swojej wersji i nigdy nie przebieram!! I najbardziej cenię sobie utrzymywanie długich relacji z klientkami.

S.C.: Od czego zaczynasz swoją pracę z klientką? 

I.G.: Pracę z klientkę zaczynam przede wszystkim od jej poznania – chcę jak najwięcej się o niej dowiedzieć, o jej stylu ubierania się, jak wygląda jej dzień, jakie ma potrzeby i oczekiwania. Chcę poznać jej usposobienie i charakter. Wszystko po to, by znaleźć dla niej, jak najlepsze rozwiązanie. Zawsze zadaję jej pytanie, jak chce być postrzegana przez otoczenie.

S.C.: I co w tedy słyszysz? Jak chcą być postrzegane polskie kobiety prze otoczenie? 

I.G.: Moje klientki zwykle chcą być postrzegane jako pewne siebie kobiety, które są dobrze ubrane, a nie przebrane.

S.C.: Skoro już rozmawiamy o Twoich klientach, to muszę też zapytać, komu i w czym możesz pomóc? Gdzie szukasz? W jakim obszarze czy też grupie zawodowej masz najwięcej klientów? Jak się z nimi komunikujesz?  

I.G.: Pracuję głównie z kobietami. W większości są to panie, które potrzebują zmian – zakładają firmę i zależy im na profesjonalnym budowaniu wizerunku biznesowego (wtedy tworzymy tzw. Szafę Kobiety Sukcesu). Często też przygotowuję dla nich stylizację do ich sesji wizerunkowej i towarzyszę im w niej.
Kolejna grupa to młode mamy, które po czasie kiedy były 100% oddane tylko rodzinie w końcu chcą zawalczyć o siebie.
Często również trafiają dla kobiety po mocnych życiowych doświadczeniach – rozwodzie, utracie bliskiej osoby. One zwyczajnie chcą zerwać z przeszłością, czyli ze starymi ubraniami, dodatkami i chcą na nowo budować siebie. Kolejna grupa klientek to przyszłe panny młode – jestem również stylistką ślubną. Pracę z panną młodą zaczynam od ślubnej analizy kolorystycznej – ustalamy kolor, odcień sukni ślubnej, kolory przewodnie przyjęcia weselnego, fason sukni i bardzo często towarzyszę kobiecie w przymiarkach i w zakupie sukni ślubnej.
Najwięcej klientek trafia do mnie z polecenia. Często też uczestniczę lub sama organizuję spotkania networkingowe. Prowadzę również autorskie warsztaty dla kobiet. Powoli „dorastam” do własnego kanału na YouTube – choć nie ukrywam, że najbardziej cenię sobie spotkania i rozmowy na żywo. Po 1,5 roku pracy zawodowej mogę się pochwalić, że mam klientki rozsiane po całej Europie. To co najbardziej sobie cenię to budowanie trwałych relacji. Niezależnie kiedy Pani zakupiła u mnie jakąś usługę, zawsze może liczyć na szybką pomoc. Często klientki wysyłają mi foto z przymierzalni z zapytaniem „BRAĆ czy NIE BRAĆ” – taki złoty serwis zapewniam im gratisowo.


S.C.: Z jakimi stereotypami spotykasz się najczęściej w swojej pracy? 

I.G.: Najczęstszy stereotyp to CZARNY WYSZCZUPLA!!! Niestety, ten czarny może się okazać być bardzo kłopotliwym. Po pierwsze bardzo mało kobiet wygląda „dobrze w czarnym” – zwykle czarny kolor powoduje poszarzenie naszej skóry i wydobycie jej niedoskonałości typu „worki” pod oczami. Wyszczupla każdy ciemny kolor.

S.C.: Z kim pracuje się najtrudniej? Jakich klientek unikasz?

I.G.: Przede wszystkim staram się poznać potrzeby i oczekiwania klientki. Jeśli nie jestem w stanie im sprostać, polecam inną stylistkę.

S.C.: Czy zdarzyło Ci się, że Twoja klientka nie do końca zgadzała się z Twoją oceną jej garderoby i nie chciała pozbyć się danego ubrania? Jak wtedy zareagowałaś? A może takie sytuacje w Twojej pracy zdarzają się często? 

I.G.: Przegląd szafy to jedna z najtrudniejszych usług. My, kobiety, zwykle podchodzimy do ubrań z sentymentem. Niby chcemy zmiany, ale bardzo się jej opieramy. Zwykle pierwsze 2h są bardzo ciężkie. Często słyszę „A WIE PANI, ILE TO KOSZTOWAŁO”  (śmiech)? Ja nigdy nie narzucam. Zawsze pozostawiam wybór klientce i mówię „w tym fasonie/kolorze nie wygląda Pani dobrze”. Pokazuję, co byłoby lepszym wyborem, ale decyzję o pozostawieniu czy wyrzuceniu danego ubrania z szafy pozostawiam klientce. Drugą kwestią, którą bardzo cenię sobie w mojej pracy to jest EDUKOWANIE  KLIENTKI – nie chodzi mi o to, aby tu i teraz „zrobić porządek” w jej szafie, ale przede wszystkim o to, żeby otrzymała solidną dawkę wiedzy o sobie na przyszłość – i już więcej NIE KRZYWDZIŁA SIEBIE i swojego portfela nieprzemyślanymi zakupami. Każda z moich usług kończy się stworzeniem spersonalizowanego poradnika klientki, który otrzymuje ona w pliku PDF w wiadomości elektronicznej.

S.C.: Czy na spotkanie z Tobą umawiają się tylko kobiety? Czy jednak miałaś przyjemność gościć jakiego pana u siebie? 

I.G.: 5% klientów to panowie. Ja od początku jednak nastawiałam się na pracę z kobietami.

S.C.: Jakie są powody tego, że kobiety nie wiedzą, jak ubrać się do pracy, na przyjęcie czy inne ważne wyjście? 

I.G.: Przede wszystkim w szafach Polek jest bardzo dużo ubrań, ale często są one „od czapy” – w złym fasonie, w złym kolorze, BARDZO CZĘSTO ULEGAMY PROMOCJOM I TRENDOM. Mało w szafach Polek jest klasyki, dlatego – pomimo że szafa pęka w szwach – często nie mamy co na siebie założyć wychodząc na rozmowę o pracę czy przyjęcie weselne. Brakuje nam wiedzy, jak z głową prawidłowo budować swoją garderobę.

S.C.: Czy jako stylistka możesz stwierdzić, że Polacy mają swój styl, gust? Czy jednak wciąż szukają? 

I.G.: Uwielbiam obserwować!! (śmiech) Z tym gustem i stylem bywa różnie. Często naśladujemy innych, co niekoniecznie działa pozytywnie na nasz wizerunek. Bardzo chciałabym, aby każda Polka znała typ swojej sylwetki, jej atuty, sposoby na ich wydobycie oraz znała kolory swojej mocy, czyli takie kolory w otoczeniu których jej twarz wygląda świeżo i promiennie.

S.C.: Skoro już wspomniałaś o kolorach, pociągnijmy ten wątek. Gdy umawiałam się z Tobą na ten wywiad, powiedziałaś w komentarzu na moją zaczepkę takie zdanie: „kolory mają moc”. O co właściwie chodzi z tą mocą? Co więc dobrego mogą one zrobić noszącym ubrania?

I.G.: Kolory mają MOC!!! Tak, wierzę w to!! Uwielbiam wykonywać analizę kolorystyczną – pracuję wtedy z wykorzystaniem 100 profesjonalnych chust garderobianych – uwielbiam, gdy klientki same zauważają, jak zmienia się ich skóra, kolor oczu czy ust w zależności od przyłożonego koloru lub jego odcienia. Ja nie tylko wskazuję idealne dla danej osoby kolory w stroju i w makijażu, ale również pokazuję, jak umiejętnie łączyć ze sobą kolory, by nie przytłoczyły osoby, a wydobyły jej naturalne piękno. Zawsze też wspominam o psychologii koloru.


S.C.: Jaka jest różnica między stylem jaki prezentuje dana osoba a jej gustem? Wiele powie, że to przecież to samo.  

I.G.: To temat rzeka. Prowadzę nawet takie autorskie warsztatu – W POSZUKIWANIU WŁASNEGO STYLU. Dla mnie styl to pewien sposób zdefiniowania ubierania się danej osoby. Zwykle wyróżniamy 5 styli w zależności, jakie ubrania dodatki dominują w naszej szafie: styl klasyczny, trendy, naturalny, dramatyczny, romantyczny.
Szafa "romantyczki" obfituje w koronki, żaboty, plisy oraz miękkie materiały, takie jak jedwab, szyfon. Szafa przedstawicielki stylu klasycznego będzie obfitować w czyste, proste formy oraz neutralne kolory (szary, granatowy, biały, czarny).
Gust to dla mnie "poczucie smaku" – wyczucie, co do mnie pasuje i umiejętne połączenie wszystkiego w całość tak, aby zachować spójność wizerunkową i czuć się w tym wszystkim dobrze.

S.C.: Brzmi ciekawie. Opowiedz o tych warsztatach moim czytelnikom. Czego na nich uczysz? 

I.G.: Poszukiwanie naszego stylu często może trwać nawet całe życie. Na moich autorskich warsztatach, które są bardzo kreatywne, uczę kursantki, jak połączyć to, co im się podoba u kogoś z tym, co „jest dla nich”, czyli wydobędzie ich kobiecość i zbuduje idealne proporcje sylwetki, a odpowiedni kolor wydobędzie blask skóry. W mojej pracy bardzo zależy mi, aby klientka stworzyła swój indywidualny kod, taki „wyróżnik” stylu, który będzie spójny z jej potrzebami i jej osobowością. Moje klientki chcą być ubrane, a nie przebrane, dlatego też często boją się eksperymentów (nowych połączeń kolorystycznych, nowych zestawień fasonów ubrań), a ja staram się im pokazać, jak „otworzyć się na nowe” i zawsze być ubrana gustownie.

S.C.: Jak wyglądać odpowiednio do piastowanego stanowiska?

I.G.: Również temat rzeka – dress code, jego odmiany, kolory, fasony – mogłabym cały artykuł o tym napisać, ponieważ w tym temacie również prowadzę szkolenie. Przede wszystkim, „każde stanowisko” rządzi się swoimi „prawami”. Najczęstszym błędem, jaki popełniamy ubierając się do pracy to wybieramy stylizacje zbyt romantyczne (za dużo kwiatów, falbanek) oraz zbyt seksowne (koronki, 12 cm szpilki z połyskiem, itp.). Niestety często też nosimy nieodpowiednią bieliznę, np. koronkowe białe staniki pod białą bluzkę. Zapominamy też o psychologii koloru. Nigdy nie zaproponowałabym bizneswoman brązowego żakietu i spódnicy.

S.C.: Właśnie wszędzie słyszę sformułowanie „psychologia koloru”. Opowiedz trochę o tej dziedzinie. Zdradź, jakie błędy popełniamy i jakie kolory najczęściej powinniśmy używać, aby czuć się pięknie, komfortowo w każdej sytuacji i zawsze modnie? 

I.G.: Wybierając strój do pracy powinnyśmy pamiętać o symbolice koloru. Granat, biel, czerń w ubiorze to kolory autorytetu. Granat dodaje również powagi. Czerwień wyzwala energię, namiętność, ale i agresję. Szarość jest neutralna. Jasny błękit wzbudza zaufanie. Biel symbolizuje czyste intencje, szlachetność, uczciwość. Żółty przywołuje na myśl innowacyjność, fantazję. Brąz kojarzy się ze zubożeniem. Najbardziej odpowiednie kolory dla garnituru to odcienie granatu i szarości, a dla koszuli – odcienie bieli, granatu i szarości – koniecznie nieprześwitujący materiał.

S.C.: Jakie są najczęstsze błędy, które kobiety popełniają podczas kreowania swoich stylizacji?

I.G.: Główny błąd to bezmyślne naśladowanie. Zamiast skupić się na tym, aby poznać typ swojej sylwetki i sposoby na podkreślenie jej atutów odpowiednim fasonem i kolorem ubrań, bezmyślnie naśladujemy koleżanki z pracy czy celebrytki i same się dołujemy, bo widzimy że coś nie gra i zwykle wmawiamy sobie, że to coś z nami, naszą figurą, naszym typem kolorystycznym jest nie tak. A wystarczy tylko poznać siebie.

S.C.: Co zrobić, gdy już zdarzy nam się popełnić modową wpadkę? 

I.G.: Uczyć się na swoich błędach, wyciągać wnioski.

S.C.: Ile sztuk ubrań wystarczy, aby nasza garderoba była w pełni funkcjonalna? Czego absolutnie nie powinno zabraknąć w naszej garderobie? 

I.G.: Tak naprawdę nie ma takiej magicznej liczby. Każda z nas jest innym typem kobiety, ma inny system pracy. Inna szafa będzie dla młodej mamy, a inna dla studentki czy pani po 60-tce. Dobrze by było, aby w tej szafie było choć trochę klasyki, ponieważ dobierając do klasyki odpowiednie dodatki możemy nadać całej stylizacji naszego osobistego stylu.

S.C.: Jeśli już mówimy o kompletowaniu szafy i zakupach z tym związanych, to czy Twoim zdaniem do zakupów należy podchodzić emocjonalnie czy zadaniowo, rzeczowo i praktycznie? 

I.G.: Niestety, my, kobiety z reguły do zakupów – podobnie jak do jedzenia – podchodzimy emocjonalnie. Zwykle nagradzamy się zakupami i poprawiamy sobie nastrój. Zaskakujące jest to, co mówią po spotkaniu ze mną moje klientki – owszem chodzą z przyjaciółkami do galerii, jak zwykle, tylko że tym razem one obserwują, nie czują potrzeby kupowania. Do zakupów podchodzą zadaniowo. U mnie usługa przeglądu szafy kończy się sporządzeniem raportu i przygotowaniem dla klientki listy zakupów, o które warto byłoby wzbogacić swoją szafę – w 99% zakupy z listy są sukcesywnie realizowane. Nie chodzi o to, że od razu klientki musi iść i zakupić wszystko!! Zakupy możemy podzielić na etapy – w jednym miesiącu kupimy jedwabną bluzkę a w kolejnym biznesową, skórzaną torebkę. Piękne w mojej pracy jest to, że moje klientki już nie ulegają pokusom typu „TO BYŁO W PROMOCJII, to tylko 39 zł” – zaczynają szanować siebie i swoje pieniądze.

S.C.: A co sądzisz o programach, jakie prowadzi, np. Sablewska czy Gok? 

I.G.: Mnie nigdy w mojej pracy nie pasjonowały SPEKTAKURALNE METAMORFOZY. Ja przede wszystkim nastawiam się na dobre poznanie mojej klientki – jej charakteru, usposobienia, rytmu dnia, jej potrzeb i nastawiam się na pomoc w stworzeniu jej najlepszej wersji siebie, ale dla mnie to praca na dwóch płaszczyznach – psychika + wygląd zewnętrzny. Nie kręcą mnie metamorfozy w godzinę czy w 1 dzień. Skupiam się na długotrwałych relacjach i budowaniu silnej kobiety. Nigdy nie przebieram, a ubieram

S.C.: Czy więc można w pół godziny czasu antenowego stworzyć „lepszą wersję siebie” jak deklarują producenci takich programów?  

I.G.: Zależy co masz na myśli mówiąc „lepszą wersję siebie”? Pół godziny to zdecydowanie za mało, aby stworzyć „nowy wizerunek” klientki, tak aby pozostał z nią na stałe. Owszem, możesz jej pokazać, że wystarczy skrócić tą spódnicę, którą ma na sobie o 2 cm i już się zmieni proporcja całego ciała, ale czy ona się na stałe do tego przekona? Ja uwielbiam długotrwałą współpracę i opiekę nad moimi klientkami.

S.C.: Nie sposób nie zapytać o kwestię finansową. Kogo stać na usługi osobistej stylistki? Ile kosztuje jedna sesja i ile takich sesji zazwyczaj oferujesz? 

I.G.: Uważam, że naprawdę warto zainwestować 300 zł, by dostać swój spersonalizowany 30-40 stronicowy „Stylowy Poradnik” z idealnymi dla siebie fasonami wszystkich ubrań i dodatków (tu ważny jest każdy szczegół – sposób noszenia torebki, wielkość, masywność obcasa), czy 12-stronicowy Look Book z idealnymi dla siebie kolorami w stroju i w makijażu. Ceny moich usług zaczynają się od  99 zł. Często tworzę też pakiety. Niestety, cały czas panuje tendencja, że lepiej kupić sobie 3 nietrafione bluzki z „sieciówki”, niż zainwestować te pieniądze w wiedzę, która zostaje z Tobą na stałe.


S.C.: Wspomniałaś, że prowadzisz konsultacje on-line i nawet możesz zajrzeć klientce do szafy kamerą, a to wszystko przez Skype. Opisz, jak to się u Ciebie odbywa.

I.G.: Tak, ok. 50% moich klientek to klientki on-line. Uwielbiam kontakt face-to-face, ale czasem odległość jest zbyt duża (np. okolice Jeziora Bodeńskiego). U mnie pierwsza konsultacja jest zawsze bezpłatna. Rozmawiamy ze sobą zwykle za pomocą Skype. Zawsze chcę jak najlepiej poznać moją klientkę, jej potrzeby i znaleźć najlepsze dla niej rozwiązanie. On-line dostępny jest każdy rodzaj moich usług – analiza kolorystyczna, przeglądy szaf, tworzenie pełnej stylizacji czy nauka makijażu step-by-step.

S.C.: Cykl, w ramach którego realizujemy ten wywiad nosi tytuł „To jest przyszłość biznesu”. Czy więc uważasz, że osobista stylistka jest zawodem przyszłości? Będzie Was więcej?

I.G.: Tak, uważam, że osobista stylistka to zawód przyszłości. Tylko tak naprawdę każda z nas podchodzi do swoje pracy zupełnie inaczej. Dużo osób myśli, że najważniejsze jest „zrobienie efektu WOW” w 5 minut, a dla mnie to praca na 2 płaszczyznach – psychika + wygląd zewnętrzny. Ja po prostu uwielbiam pomagać kobietom w stawaniu się PEWNYMI SIEBIE!!! I bardzo zależy mi na tym, aby Polki nie wydawały bezsensownie swoich ciężko zarobionych pieniędzy, wpadając w zakupoholizm.

S.C.: Bardzo dziękuję za niezwykle ciekawą rozmowę i życzę powodzenia w realizowaniu dalszych planów.
Udostępnij na Google Plus

O mnie Sylwia Cegieła

Moją pasją są ludzie i rozmowy z nimi. Interesuje się muzyką, filmem, sztuką, sportem, modą i urodą, czyli KULTURĄ powszechnie rozumianą. Lubi też śledzić bieżące wydarzenia, dlatego właśnie założyłam bloga KULTURAlne rozmowy. Znajdziecie tam wiele ciekawych wywiadów. Współpracuje również z miesięcznikiem „Bielski Rynek”, z portalem dla kobiet Women’s Magazine. Udzielam się też gościnnie w kilku portalach lifestyle'owych, o czym informuję na bieżąco na swoim fanpage'u.
Wybierz system komentarzy (Disquis, lub Google+)

Brak komentarzy: