JUCY: Muzyka to jest dla mnie przede wszystkim rzemiosło

JUCY naprawdę nazywa się Justyna Duda i jest absolwentką studiów jazzowych, wokalistką, pianistką oraz fotomodelką. Niebawem jej singiel pt. „Siła” będzie miał swoją premierę, więc postanowiłam zaprosić wokalistkę do rozmowy na portalu Kulturalne Rozmowy, aby opowiedziała mi o swojej pasji do muzyki, inspiracjach oraz początkach kariery. Oto, co mi powiedziała.  


Sylwia Cegieła: Występujesz na scenie odkąd skończyłaś 12 lat. Co cię skłoniło, aby zająć się muzyką i śpiewem?

JUCY: Jak na dwunastolatkę miałam bardzo poważne plany i marzenia. Wówczas pierwsze cele muzyczne rodziły mi się w głowie do takiego stopnia, że ciągnęłam mamę za rękaw na pierwsze lekcje gry na pianinie. I od tego w sumie rozpoczęła się moja przygoda muzyczna. Na zajęciach poznałam pierwszego mentora, u którego udoskonalałam swoje podstawowe umiejętności gry na tym instrumencie. Ale zanim przystąpiłam do porządnego grania, pierwszy miesiąc poznawania dźwięków był dla mnie osobiście przerażający, ponieważ na samym początku mój nauczyciel zabronił mi grać na prawdziwym pianinie. I, krótko mówiąc, zrobił na mnie lekki eksperyment. Przychodząc do niego, musiałam grać pierwsze dźwięki na zwykłym, drewnianym stole. Tam miałam narysowaną mini ściągę. Bez dotykania prawdziwych klawiszy. Sam mi wystukiwał rytm klaskając na dłoniach. Za zadanie domowe miałam te same ćwiczenia. Dlaczego? Dlatego, że chciał mnie sprawdzić, czy podołam jego wyzwaniu. Czy dam radę udźwignąć moje zafascynowanie muzyką i klawiszami i że to nie jest tylko moje zauroczenie na krótką chwilę. Czy to jest naprawdę moja droga życiowa? Czy wytrzymam próbę? Szczerze powiedziawszy, dla mnie jako dla dziecka to był dosyć trudny okres. Nie miałam wtedy czasu na nowe znajomości i przyjaźnie czy zabawy z dziećmi na placu zabaw. Ale specjalnie nie martwiłam się tym, gdyż miałam co robić.
Następnie były pierwsze konkursy przeglądowe i otrzymywałam nagrody z tego tytułu. Potem było występowanie na scenie w moich rodzinnych stronach, granie dla chóru szkolnego.
Bardzo chciałabym pozdrowić mojego nauczyciela, ponieważ jako jeden z pierwszych odkrył we mnie potencjał i uwierzył w moje możliwości. Szczerze powiedziawszy wiedział, że pójdę tą drogą od samego początku. Dzięki niemu jako dziecko mogłam pokazać się na scenie grając od muzyki klasycznej po folk i muzykę rozrywkową (tego ostatniego było akurat najmniej). Dzięki temu pokochałam różne style muzyczne.
Później zaczęłam bawić się jeszcze bardziej muzyką, ponieważ w miedzy czasie stwierdziłam, że czegoś mi brakuje w nastoletnim życiu. Doszłam do wniosku, że moją największą pasją był i jest śpiew, ale nigdy nie mogłam go odkryć na poważnie w swoim środowisku. Po prostu nikt się tym nie zajmował, przez to nie miałam możliwości rozwinąć skrzydła w tym kierunku. Byłam do takiego stopnia szalona, że prosiłam nawet po cichu moją byłą nauczycielkę od muzyki w podstawówce, żeby indywidualnie po zajęciach szkolnych udzielała mi lekcji. Nikt nie wiedział o moim zamiłowaniu do śpiewu przez kilka następnych lat. W domu głównie marzyłam, budowałam w głowie pewne założenia i nie potrafiłam o tym śpiewie zapomnieć. W tym czasie fascynowałam się Edytą Górniak. Kochałam jej głos. Uwielbiam jej pierwszą płytę. Dzięki niej pokochałam z kolei śpiew. Dopiero gdy wyjechałam na studia mogłam na poważnie rozwinąć skrzydła w wokalu.

S.C.: Brałaś udział w wielu festiwalach muzycznych. Który z nich był dla ciebie najważniejszy? Który utorował Ci drogę na scenę?

JUCY: Szczerze mówiąc, żaden. Ja też biorąc udział w takich festiwalach – czy to regionalnych, czy ogólnopolskich – nie miałam za cel udowadniać komuś swojego talentu po to by wygrać, czy zdobyć marną nagrodę upominkową. Wiele uczestników poznałam na przeróżnych festiwalach piosenek i zawsze gdzieś, niestety, czułam lekką konkurencję. Myślenie typu: „Ale dowaliła głosem! O nie! Ona śpiewa lepiej ode mnie, dlaczego ?” To nie było najlepsze myślenie.
Na szczęście to był krótki okres. Wiedziałam, że to mi nie pomoże w osiągnięciu tego, co pragnę. Z kolei bardzo miło wspominam festiwale, gdzie grałam na pianinie. Podobne zasady są wszędzie w takich konkursach, więc zdecydowanie miałam mniejszą presję grając na pianinie niż wykonując poezję śpiewaną na takich przeglądach.

S.C.: Gdyby nie muzyka to... Co byś robiła, gdybyś nie śpiewała? Myślałaś o tym kiedykolwiek?

JUCY: Gdybym nie śpiewała, byłabym modelką. I tu nie chodzi mi o fotomodelkę, ponieważ na co dzień nią jestem, tylko – pomimo mojego dosyć wysokiego wzrostu – nie kwalifikuję się na modelkę wybiegową. Trochę centymetrów brakuje. Po muzyce to było takie moje kolejne marzenie.
Cieszę się przede wszystkim, że obecnie mogę realizować się w tym co mogę i na dodatek to kocham. A jak nie byłabym modelką to chyba podróżniczką. Jestem zafascynowana światem nie tylko pod względem wizualnym, ale mam chęć poznania ludzi, którzy cieszą się życiem jak ja. I doceniają siebie. Na Mount Everest nigdy bym jednak sama nie weszła, tylko z najlepszymi alpinistami. Z kolei gdybym jako podróżniczka miała poznać w swoim życiu „ten” pierwszy kraj i nowych ludzi, to byłaby Japonia. Kocham Azjatów. Ogromny szacunek kieruję w ich stronę. Doceniam ich postrzeganie życia.

S.C. Czym dla Ciebie jest muzyka?

JUCY: Muzyka nigdy nie będzie dla mnie tak ważna jak zdrowie czy szczęście. Były momenty w moim życiu, głównie na studiach jazzowych, że często nie pamiętałam o swoim zdrowiu. Nie kontrolowałam się. Nie myślałam o niczym innym jak tylko o karierze i rozwoju muzycznym. Z biegiem czasu człowiek sobie uświadamia, że z takim podejściem się cofa, niż idzie faktycznie do przodu. I ja doszłam do takiego myślenia dopiero, gdy skończyłam studia. Wydawało mi się, że za wolno się rozwijam, ponieważ dopiero szkoliłam się w śpiewie (nie tylko u profesjonalistów) czy nawiązywałam kontakty w branży. Tak naprawdę nigdy nie stanęłam w miejscu. I uświadomiłam sobie, że każdy rozwija się przez całe życie. Nie ważne, kiedy nadejdzie twoje „pięć minut”. Ważne, by się nigdy nie poddać. Dlatego doszłam do wniosku, że muzyka to jest dla mnie przede wszystkim rzemiosło. To jest coś, co zawsze będę robić, ale nigdy nie zapomnę o sobie i swoich potrzebach życiowych. I nie zapominam.

S.C.: Sama piszesz i komponujesz. Od zawsze chciałaś być samodzielna? Co oznacza dla Ciebie jako dla artystki niezależność?

JUCY: Samodzielna to może nie, ale zawsze chciałam, żeby moje piosenki były skomponowane i napisane przeze mnie. Tu też zaznaczę od razu, żeby nie było nieporozumienia, że jestem otwarta na różne propozycje i współprace muzyczne. Chętnie nawiążę współpracę z innymi kompozytorami, producentami czy tekściarzami. Nie zamykam się tylko i wyłącznie na własne umiejętności. JUCY to głównie ja, ale nie zapominam o tym, że mam także cudowny team wokół siebie, który rozwija się i pracuje – podobnie jak ja – na tą markę. Bez tych osób nie byłoby mnie. Nasza muzyka to głównie MY. Wspieramy się wszyscy i uzupełniamy. Nie jestem w stanie teraz powiedzieć, czym jest dla mnie jako artystki niezależność. Niezależność jest jeszcze przede mną. Nie pozwolę jednak innym na zmianę stylu, który reprezentuję.  

S.C.: Skąd czerpiesz inspiracje do swoich utworów? 

JUCY: Inspiracje czerpię dosłownie z każdego fragmentu życia – nie tylko tego muzycznego. Lubię przeglądać, co się dzieje także w świecie mody. To mnie intryguje, ale nie ukrywam, że dużo pomysłów jest moich. Obecnie tworzę swój „przepis na siebie”. Moim celem jest, żeby ten „przepis” utrzymał się tyle lat przynajmniej, ile lat ma moja babcia. Zdaję sobie też sprawę z tego, że pokolenie rośnie w siłę i robię to głównie po to, by moja marka przetrwała pokolenia. Na zdrowych zasadach. Nic na siłę. Często artyści popełniają błąd. Stworzą markę, ale nie są szczęśliwi z tym, ponieważ gdzieś na drodze się pogubią. O czymś zapomną. Na pewno nie pójdę tą drogą co Michael Jackson. Był genialny, ale nieszczęśliwy. Natomiast moim wzorem i inspiracją do naśladowania jest Tony Bennett. Idę jego przykładem i receptą na sukces. Wierzę, że moje inspiracje będą mi towarzyszyć przez całe życie.

S.C.: Artyści muszą być niezwykle zmotywowani, aby dążyć do osiągnięcia celu jaki sobie wyznaczą. Kto lub co Cię motywuje i dlaczego?  

JUCY:  Motywuje mnie kilka rzeczy. Głównie to, że razem z moim chłopakiem, a zarazem moim producentem wspieramy się wzajemnie ile się da. Wiemy, że mamy też inne zamiłowania, zainteresowania w naszym prostym, nieprzekłamanym życiu, ale nie zapominamy o sobie. To mi dodaje energii – głównie, kiedy potrzebujemy oddechu od sesji studyjnych. Potrzebujemy czasami motywacji, by stworzyć nowy utwór. Wierz mi, to nie jest takie proste będąc w związku. Ciągle się udoskonalamy i uczymy. 

S.C.: Niedawno wyszedł Twój nowy singiel pt. „Siła”. O czym jest ta piosenka w Twoim mniemaniu? 

JUCY: Piosenka „Siła” jest w 90% o mnie. O mojej drodze muzycznej, o tym, jak się rozwijam w swoim młodym życiu. Tematyką główną są moje błędy. Błędy, które mnie nie omijają, ale czasami czuję pewien pozytywny stres, a to daje mi porządnego kopa do działania i pracy nad sobą. Gdybym na mojej artystycznej drodze nie popełniała błędów, to nie powstałaby taka piosenka i nie byłoby sensu jej napisać. Generalnie nie tylko „Siłę”, ale też wiele innych piosenek, które gdzieś w przeszłości napisałam i które do dziś piszę. Te 10% piosenki jest dedykacją dla moich obecnych i przyszłych fanów, którzy są pogubieni, samotni. Kieruję do nich tą „Siłę”, aby odnaleźli ją w sobie.

S.C.: Rozpoczęłaś od singla, o którym mi właśnie opowiedziałaś. Czy masz plany na pełny album? Co chciałabyś zaśpiewać?

JUCY: Rozpoczęłam od singla i poprzestanę na razie na singlach. O płycie teraz nie myślę, dlatego, że chcę przełamać pewien dla mnie osobiście zły stereotyp, który gdzieś w Polsce jeszcze krąży, szczególnie jak ktoś pyta początkującego artystę: „Ok, to kiedy płyta?” To jest dla mnie strasznie płytkie, jakby świat się kończył tylko na wydawaniu płyt. Przecież mamy tyle możliwości w XXI wieku pod względem promocji swojej twórczości. Natomiast płyta przyjdzie z czasem. Nie rezygnuję z niej całkowicie. Gdybym nagrała płytę, to musiałaby być niestandardowa, czyli trochę odbiegająca od norm komercyjnych, coś niewyobrażalnego. Dlatego teraz stawiam na single. Zachęcam do ich słuchania na moich social mediach.

S.C.: Co dla Ciebie jest tą tytułową „siłą” do działania? Co Ci ją daje?

JUCY: Siła to przede wszystkim ja, najbliżsi, rodzina, przyjaciele, znajomi. Dużo mi daje wychodzenie ze strefy komfortu.  Dzięki temu wiem, że działam życiowo i muzycznie dwa razy szybciej. Do dzisiaj mam pewne blokady, które pokonuję z każdym dniem i jest coraz lepiej.  Nie wyobrażam sobie zamknąć się w czterech ścianach i robić to wszystko tylko dla siebie. Ja mam misję. Chcę ją wykorzystać jak najlepiej. Czy mi się uda? Okaże się, ale wiem jedno: kiedyś bałam się spotykać  z ludźmi (nie tylko z branży muzycznej) na żywo, by pogadać na kawie. Dzisiaj mam świadomość, że to była jedna z blokad, którą pokonałam i to jest to działanie, o którym mówię.

S.C.: Jaki jest twój artystyczny cel?

JUCY: Moim artystycznym celem i jednocześnie spełnieniem moich muzycznych marzeń jest mieć takie koncerty, tour na takim poziomie jak Madonna. To jest coś niesamowitego, co ta kobieta zrobiła dla świata muzyki. Bez wątpienia jest przykładem dla wszystkich artystów. Kobieta z szacunkiem i klasą. Moim artystycznym celem jest też pomaganie i wspieranie. Strasznie się cieszę, gdy artysta zrobi jakiś muzyczny projekt i zaprasza mnie do wspólnego collabu albo gdy pomaga innemu artyście wejść do branży. Kiedy to osiągnę? Wiek dla mnie nie gra głównej roli.

S.C.: Oprócz muzyki zajmujesz się również modelingiem. Jakimi sukcesami na tym polu możesz się pochwalić? 

JUCY: Miałam przyjemność uczestniczyć w tym roku w Ogrodzie Botanicznym na IX edycji Fotogeneratora. Jest to sesja, do której zakwalifikowało się 15 początkujących modelek z całej Polski. Ja byłam w tej 15. Poznałam ogromną ekipę, która pracowała nad tym projektem oraz wielu wspaniałych fotografów, stylistki, projektantów mody, organizatorów. Nie sposób było tam się nudzić. To był pozytywny zastrzyk i ogromne wyróżnienie dla mnie.  

S.C.: Gdzie widzisz swą przyszłość? Kim chciałabyś być za 10 lat?

JUCY: Moja przyszłość jest teraz. Nie wiem, co będzie za 10 lat. Natomiast mogę powiedzieć, że za te 10 lat będę o tyle starsza. To jest fakt. Myślę, że za 10 lat widzę siebie w lepszym miejscu na Ziemi.

S.C.: Gdzie można będzie Ciebie posłuchać w najbliższym czasie? 

JUCY: W listopadzie teraz szykuje się premiera mojego pierwszego teledysku do singla „SIŁA”. Jeśli chodzi o oficjalną datę, już niedługo ogłoszę na moim fanpage’u i Instagramie. W tym roku mam dla moich fanów jeszcze kilka telewizyjnych niespodzianek z moim udziałem, gdzie wykonam na żywo „Siłę”. Zachęcam wszystkich do obserwowania. Będzie się działo.

S.C.: W takim razie trzymam kciuki, aby wszystko się udało i Twoje marzenia się spełniły. Dziękuję za rozmowę. 
Udostępnij na Google Plus

O mnie Sylwia Cegieła

Moją pasją są ludzie i rozmowy z nimi. Interesuje się muzyką, filmem, sztuką, sportem, modą i urodą, czyli KULTURĄ powszechnie rozumianą. Lubi też śledzić bieżące wydarzenia, dlatego właśnie założyłam bloga KULTURAlne rozmowy. Znajdziecie tam wiele ciekawych wywiadów. Współpracuje również z miesięcznikiem „Bielski Rynek”, z portalem dla kobiet Women’s Magazine. Udzielam się też gościnnie w kilku portalach lifestyle'owych, o czym informuję na bieżąco na swoim fanpage'u.
Wybierz system komentarzy (Disquis, lub Google+)

Brak komentarzy: