Chciałabym, żebyśmy wszyscy traktowali się jak przyjaciele i tak też nazywali

Karolina Szostak to jej przyjaciółka. Spotkały się przy okazji wywiadu, kiedy dziennikarka brała udział w „Tańcu z Gwiazdami”. Potem za namową czytelniczek stworzyły duet idealny, w którym doskonale się uzupełniają, wspierają oraz tworzą wspólne projekty. Tak też zrodził się ich wspólny, czyli Karoliny Szostak i Marty Kordyl – pomysł na serię książek o poście dr Dąbrowskiej oraz odchudzaniu – „Moja spektakularna metamorfoza” i „Mój spektakularny detoks”, o którym miałam okazję rozmawiać z celebrytką (ten wywiad możecie przeczytać tutaj). Teraz swojej premiery doczekała się kolejna publikacja pt. „Moje spektakularne soki i koktajle”. O tej właśnie publikacji oraz przyjaźni w życiu i biznesie rozmawiam na portalu Kulturalne Rozmowy z redaktorką książek gwiazd, copywriterką oraz byłą dziennikarką – Martą Kordyl. Zapraszam – będzie ciekawie.  


Sylwia Cegieła: Wszyscy wiedzą, kim jest Karolina Szostak, ale niewiele jest o Pani samej w sieci? Kim więc jest Marta Kordyl?

Marta Kordyl: Marta Kordyl lubi być w cieniu. Nie jest frontmenką, ani duszą towarzystwa. Od 11 lat pracuje z gwiazdami, najpierw jako dziennikarka, później jako managerka i agentka literacka. Od kilku lat pisze z gwiazdami książki i pomaga przy ich wydaniu. Kiedy ma przerwę, pisze scenariusze do programów rozrywkowych, a najchętniej teksty dla lektorów. To jej hobby.

S.C.: Kto w tym duecie – mam tu na myśli współpracę z Karoliną Szostak – wpadł na pomysł napisania serii książek z przepisami i o odchudzaniu? Poszłyście za modą czy jednak książki miały być formą autoterapii dla Was obu? 

M.K.: Na pomysł wpadły czytelniczki magazynu dla kobiet, w którym pracowałam. Panie prosiły mnie, żebym zamiast znowu pisać o tym, w czym Szostak jest ubrana, napisała o tym jak schudła. Wtedy zapaliła mi się lampka. Pomyślałam, że to może być dobry pomysł na napisanie książki, zwłaszcza że metamorfoza Szostak zapowiadała się naprawdę obiecująco. Karolinie pomysł się spodobał i dwa tygodnie później wzięłyśmy się za pisanie. Ale zanim do tego doszło, postanowiłyśmy, że ja też muszę przejść na post dr Dąbrowskiej, żebym wiedziała, co musiała „przeżyć” Karolina. I to nie był dla mnie łatwy czas (śmiech). Na początku myślałyśmy, że na jednej książce się skończy, a tu proszę właśnie wyszło nasze trzecie dziecko i mamy pomysły na kolejne części. 

S.C.: Właśnie – dla niektórych odchudzanie jest obecnie ważniejsze niż zdrowie. Teraz wszyscy, nawet nastolatki chcą być „fit”. Jak rozumie Pani sformułowanie” zdrowy tryb życia”? Czy to tylko walka o zgubienie zbędnych kilogramów? A może jest w tym coś więcej?

M.K.: Oczywiście, że nie i całe szczęście dzisiejsze nastolatki doskonale zdają sobie z tego sprawę. One wiedzą, że bycie „fit” to przede wszystkim zdrowy tryb życia. Dieta to nie dwa tygodnie męczarni, tylko filozofia jedzenia, którą stosuje się przez całe życie. To sport, medytacje, życie zgodne z naturą, dbanie o środowisko, spożywanie nieprzetworzonego jedzenie, ekologicznych warzyw i owoców, noszenie naturalnych ubrań, stosowanie naturalnych kosmetyków i refleksja na temat konsumpcji. To w dzisiejszych czasach znaczy „fit” i tego od nastolatków powinniśmy się uczyć. 

S.C.: Co takiego „spektakularnego” jest w tych Waszych książkach? Przecież publikacji o dietach wydanych przez celebrytki jest teraz dużo. 

M.K.: „Spektakularna” w naszych książkach jest metamorfoza Karoliny. Udało jej się nie tylko zrzucić kilkadziesiąt kilogramów, ale całkowicie zmienić swoją filozofię życia. To wszystko działo się na oczach widzów i jest autentyczne i gołym okiem zauważane. Nie kojarzę innej gwiazdy, która przeszłaby większą metamorfozę od niej i nie wróciła do poprzedniej wagi. Zwłaszcza, że to nie była łatwa walka, Szostak miała problemy z tarczycą, które bardzo utrudniały jej zbijanie kilogramów. Jednak nie poddała się i przez dwa lata schudła 30 kilogramów i nie „jojowała”. Jest wzorem dla wszystkich kobiet, które dzięki niej uwierzyły, że im też może się udać, nawet jak się na problemy zdrowotne. O tym wszystkim piszemy w naszych książkach, zwłaszcza pierwszej „Moja spektakularna metamorfoza”, która jest w pewnym sensie pamiętnikiem Karoliny z czasu odchudzania się. Ona dzień po dniu opisuje w nim, jak się czuła na początku diety, co ją bolało, czego brakowało i gdzie popełniła błąd. Jest szczera i autentyczna i na tym polega sekret sukcesu naszych książek. 

S.C.: Powie Pani, że wszystkie przepisy zawarte w książkach są proste, ale znajdą się osoby, które stwierdzą, że łatwo się mówi, gdy się ma pieniądze i pomoc. Co Pani na to?

M.K.: Wszystkie przepisy w naszej książce są dziecinnie proste i szybkie w wykonaniu. A tak jest, ponieważ Karolina nie umie i nie lubi gotować. Dlatego długo wybierałyśmy przepisy, które ona lubi i  umie zrobić  sama. Czy one są drogie? Nie, bo składają się głównie z warzyw, owoców i kasz. Najdroższe są produkty przetworzone, gotowe dania, słodycze i alkohol. A tego Szostak nie je i nie pije.

S.C.: A te soki i koktajle, o których jest najnowsza książka? Skąd taki podział na pory roku? 

M.K.: Nasza najnowsza książka „Moje spektakularne soki i koktajle” to nasza propozycja na szybkie, zdrowe i smaczne przekąski przez cały rok. Przepisy podzieliłyśmy na pory roku, żeby obalić mit, że zimą i jesienią nie ma z czego wyciskać soków. To bzdura. Każda pora roku słynie ze swoich warzyw i owoców i one właśnie są bohaterami naszej najnowszej książki. 

S.C.: Po sukcesie poprzednich książek razem z Karoliną Szostak prowadzicie coaching dla kobiet, podczas którego uczycie, jak zdrowo się odżywiać. Z jakimi problemami przychodzą do Was uczestniczki warsztatów? Z czym najczęściej borykają się polskie kobiety?  

M.K.: Panie najczęściej nie wiedzą, od czego zacząć i nie wierzą, że uda im się przetrwać. Panicznie boją się efektu jo-jo, ponieważ już nie raz go „zaliczyły”. Dlatego tłumaczymy im, że dieta nie powinna mieć terminu ważności. To filozofia życia, która wciąga na całego i wydobywa z nas to co najlepsze. Ja nie umiem mówić o tym tak przekonywująco jak Karolina. Ona czaruje kobiety, które jej wierzą i ufają. Mnóstwo kobiet poszło w jej ślady i przeszło swoją spektakularną metamorfozę.


S.C.: Porozmawiajmy trochę o Waszym duecie. Tworzycie z Szostak idealny tandem przyjaciółek w życiu i w biznesie. Jak to się wszystko zaczęło? 

M.K.: Z Karoliną znamy się wiele lat. Poznałyśmy się przy okazji „Tańca z Gwiazdami”, ja wtedy robiłam z nią wywiad. Od razu się polubiłyśmy i od tamtego czasu pielęgnujemy naszą znajomość – zarówno w sferze życia prywatnego, jak i biznesowego. 

S.C.: Gdy pierwszy raz spotkała Pani Karolinę Szostak, jakie zrobiła na Pani wrażenie? 

M.K.: Ale ona jest pewna siebie! Wow, czyli takie kobiety naprawdę istnieją (śmiech).

S.C.: Co oprócz książek, wspólnego prowadzenia programów w telewizji oraz tego, że obie nie pijecie mleka Was jeszcze łączy? W czym jesteście podobne? 

M.K.: W niczym (śmiech). Nie znam dwóch bardziej różnych od siebie kobiet. Zawsze mamy różne zdania na każdy temat, inne pomysły i oczekiwania. Ale potrafimy dojść do kompromisu, który jest widoczny w każdym naszym nowym projekcie. To mieszanki totalnie dwóch różnych osobowości i chyba dlatego tak fajnie nam się razem pracuje.

S.C.: Kto w tym duecie jest motywatorem do działania? 

M.K.: Ja powiem, że ja, a Karolina – że ona. A tak naprawdę to chyba obie motywujemy się na zmianę. Kiedy mnie kończą się pomysły, to Karolina  wyciąga jakiegoś asa z rękawa i  ja wtedy zastanawiam się, jak długo go tam ukrywała (śmiech).

S.C.: I co takie dwie kobiety robią razem, gdy już się spotkają? 

M.K.: Wszystko. Te kilka lat intensywnej pracy i promowania książek, czyli objeżdżania samochodem całej Polski, bardzo nas do siebie zbliżyły. Głównie te godziny w aucie, malowanie się w nim, przebieranie, jedzenie, pisanie, plotkowanie, kłócenia.  Teraz znamy się od podszewki. Nawet jak widzę Karolinę w telewizji to, po jej mimice wiem, jaki ma humor.  

S.C.: Jaka jest Karolina Szostak oczami Marty Kordyl? 

M.K.: Karolina jest po prostu fajną babką. Jest uczciwa i bardzo lojalna. Za przyjaciół jest w stanie się bić na pięści (śmiech). Nie jest drobiazgowa, ani nie jest typową gwiazdą. Nie ma zachcianek, ani absurdalnych życzeń. Czasami głupio jej nawet poprosić mnie, żebym kupiła jej wodę. Łatwo jej zaufać, a ona nigdy tego nie wykorzystuje. 

S.C.: Dziś modne jest nazywanie wszystkich przyjaciółmi. Czy nie uważa Pani, że te słowo i w ogóle jego znaczenie uległo uproszczeniu?

M.K.: Nie mam z tym problemu. Chciałabym, żebyśmy wszyscy traktowali się jak przyjaciele i tak też nazywali.

S.C.: W przyjaźni najważniejsze jest dla mnie…

M.K.: Lojalność.

S.C.: Uważa Pani, że dwie kobiety mogą się ze sobą przyjaźnić i nie okazywać sobie negatywnych emocji? Zdarza Wam się czasem pokłócić? O co?  

M.K.: Właśnie dlatego, że się przyjaźnimy, okazujemy sobie czasami negatywne emocje. Oczywiście, że się kłócimy. Nie ma związku bez kłótni. Zależy nam na sobie, dlatego czasami musimy sobie powiedzieć, co nam się nie podoba i co chciałybyśmy zmienić w naszej relacji. 

S.C.: Czy show biznes sprzyja przyjaźni? Karolina Szostak we wszystkich publikacjach występuje jako pierwsza. Jej nazwisko pisze się wielkimi literami. Nie przeszkadza to Pani?  

M.K.: Nie wiem, jak jest w show biznesie, bo w naszym duecie tylko Karolina z niego pochodzi. Ja jestem zwykłą dziewczyną, która zna swoje miejsce w szeregu (śmiech). Show biznes mnie nie interesuje i kompletnie się do niego nie nadaję. Ja po prostu robię swoje i cieszę się, kiedy moje gwiazdy dzięki mojej pracy jeszcze bardziej błyszczą. Uwielbiam być w cieniu, za kamerą – tam jest moje miejsce.


S.C.: Na zakończenie proszę powiedzieć moim czytelnikom, co spektakularnego czeka jeszcze czytelników i fanów Karoliny Szostak? Wspomniała Pani, że macie kolejne plany wydawnicze? 

M.K.: Teraz skupiamy się głównie na promowaniu naszej najnowszej książki o sokach i koktajlach oraz promowaniu naszych soków „Nuja”, które już za chwilę będzie można kupić w całej Polsce. Więc, jak zwykle mamy pełne ręce roboty….

S.C.: Życzę więc Wam obu powodzenia w realizacji planów i dziękuję za rozmowę.
Udostępnij na Google Plus

O mnie Sylwia Cegieła

Moją pasją są ludzie i rozmowy z nimi. Interesuje się muzyką, filmem, sztuką, sportem, modą i urodą, czyli KULTURĄ powszechnie rozumianą. Lubi też śledzić bieżące wydarzenia, dlatego właśnie założyłam bloga KULTURAlne rozmowy. Znajdziecie tam wiele ciekawych wywiadów. Współpracuje również z miesięcznikiem „Bielski Rynek”, z portalem dla kobiet Women’s Magazine. Udzielam się też gościnnie w kilku portalach lifestyle'owych, o czym informuję na bieżąco na swoim fanpage'u.
Wybierz system komentarzy (Disquis, lub Google+)

Brak komentarzy: