Najnowsze

Agata Komorowska: "Optymizm mimo wszystko" - recenzja przedpremierowa

Z Agatą Komorowską miałam okazję wcześniej już rozmawiać za sprawą jej poprzedniej książki pt. „Depresjologia”, o której autorka opowiadała mi bardzo obszernie, a efekty tego wirtualnego spotkania możecie poczytać tutaj. Wtedy rozmawiałyśmy o zjawisku albo raczej chorobie zwanej depresją oraz o sposobach jej zwalczania.
Czas jednak najwyższy, aby Agata wydała coś, co daje ludziom nadzieję na nowe, lepsze jutro i właśnie tak się stało. Już niebawem odbędzie się premiera jej najnowszej książki pt. „Optymizm mimo wszystko”. Jest to kolejny świetny tytuł wydany nakładem Wydawnictwa Edipresse, który uczy, jak zarażać innych optymizmem mimo często ogromnych przeciwności losu. Samą autorkę przecież dopadły ogromne trudności w życiu prywatnym – narodziło jej się dziecko z zespołem Downa, rozwiodła się z mężem, a mimo to nie poddała się i z nadzieją wkroczyła w nieznane, odkryła lepsze jutro. Tego samego wymaga też od swoich czytelników. 

„Optymizm mimo wszystko” to napisana z niezwykłą lekkością oraz często humorem historia zwykłej matki, blogerki oraz kobiety takiej jaką może być każda z nas. Zawiera szereg historii z życia samej bohaterki bez zbędnego lukru i ukrywania nawet najbardziej niesympatycznych dla otoczenia szczegółów, które często pozostają za zamkniętymi drzwiami wielu domostw. Zawsze bowiem znajdzie się ktoś, kto stwierdzi, że przecież nie wypada o tym mówić, bo to jest zbyt przyziemne czy zbyt obraźliwe, wstydliwe lub szczere. Tylko po co, skoro życie przecież takie właśnie jest. Nie zawsze doświadczamy w nim samych radosnych chwil czy kompletną euforię. Wręcz przeciwnie – tego jest w gruncie rzeczy jak na lekarstwo. Staramy się więc ukrywać swoje prawdziwe oblicze przed światem, a wszystko to w obawie, aby kogoś nie zranić czy nie pokazać za dużo siebie, bo co powiedzą sąsiedzi. Agata odkrywa przed czytelnikiem siebie samą, jej codzienność, smutki i radości – dzieli się nimi z czytelnikami jakby byli bliskimi jej sercu przyjaciółmi sytuacjami, w których powinna się poddać, zacząć płakać i być jak wszyscy jej podobnie - obiektem litości.  

Co najważniejsze, książka nie jest dedykowana jedynie kobietom, mogą ją przeczytać również mężczyźni, ponieważ Komorowska pisze również o tym, co widzi z ich perspektywy. Jest tu więc słowo o miłości, rozwodzie, niepełnosprawności, karierze czy smutku wynikającym ze zwykłych codziennych doświadczeń życiowych. Każdy rozdział kończy się jednak niebywałą dawką wdzięczności za wszystko. Autorka nieustannie ją wyraża i nie pomija niczego, nawet najdrobniejszej rzeczy, na którą niewielu zwróciłoby uwagę. Nie uświadczysz na kartach książki bólu, cierpienia czy żalu, że coś się nie udało. Wręcz przeciwnie, Agata niczego nie żałuje, a w każdej negatywnej sytuacji upatruje nadzieję na cos lepszego i wyciąga wnioski, naukę dla siebie. Nie ma tu też obwiniania się za okrutny los. Jest nieustanna wdzięczność za wszystko, co ją w życiu spotkało. Dostrzega w ciemnych zakamarkach życia to, czego często nikt nie zauważa – światełko w tunelu. Uczy wdzięczności i pozytywnego spojrzenia na świat nawet w sytuacji beznadziejnej. Wręcz stara się zarażać optymizmem, ponieważ uśmiech powoduje uśmiech, a negatywne myśli się materializują i stają się faktem. Agata nakazuje samemu szukać dobra, a wtedy ono samo przyjdzie. Należy więc wyciągnąć z tych słów lekcję i okazywać wdzięczność za wszystko, co nas w życiu spotyka nawet jeśli nam samym wydaje się to w danej chwili absurdem. Polecam książkę wszystkim malkontentom. Ja z pewnością jeszcze do niej wrócę wielokrotnie.      

Brak komentarzy