Najnowsze

Kuba Wojewódzki. Nieautoryzowana autobiografia – szybka jazda bez trzymanki

Dokładnie tak postrzegam książkę, o której było zapewne głośno jeszcze przed premierą. Przebrnąć przez nią jest bardzo ciężko. Ilość wątków poruszanych przez Autora jest tak ogromna, że gdyby je wszystkie rozszerzyć, to spokojnie mógłby powstać kolejny tom. Jedno jest pewne, że aby do w pełni zrozumieć – jak to się mówi w szkole: „co autor miał na myśli…” – należałoby się przekopać przez całą listę wydarzeń historycznych oraz znać dobrze nie tylko politykę, przeczytać setki cytowanych książek, ale też odkopać w swej pamięci programy telewizyjne, do których Kuba Wojewódzki nieustannie się odwołuje. Trudna sprawa i dla przeciętnego człowieka, który „nie łyka książek” codziennie na śniadanie już niemal od kołyski wprost niewykonalna. „Kubę…” czyta się niezwykle trudno, więc po kilku stronicach postanowiłam przerzucić się na audiobooka z samym Kubą w roli lektora. I się zaczęło...

Te spotkanie z erudytą (niektórzy pewnie powiedzą grafomanem) i jak się okazuje również z człowiekiem obdarzonym ogromną umiejętnością lektorską zaczął od tego, że właściwie odnoszę wrażenie, że on chyba nie lubi siebie, aby w dalszej części opowieści utwierdzić czytelnika oraz chyba samego siebie o ogromnym poczuciu własnej wartości, bez którego chyba nie mógłby znieść tej szerzącej się wokół niego fali hejtu.

Początek autobiografii więc jest trochę nieciekawy, ale potem robi się już bardzo intersująco. Kuba Wojewódzki – showman, wielbiciel drogich samochodów, niestrudzony kobieciarz i prowadzący swój autorki program opowiada o sobie nie ukrywając niczego – dosłownie niczego. Pisze o swoich podbojach seksualnych, życiu hedonisty momentami dochodzącym do granic absurdu, religii oraz ateizmie, show biznesie i polityce bez zbędnego lukrowania nazywając rzeczy po imieniu. Z wieloma poglądami dotyczącymi instytucji kościoła, Polski czy polityków zgadzam się z nim w pełni.

Autor odkrywa przed nami kulisy telewizji, początki swojej kariery oraz opisuje napotkane na swojej drodze osoby, o których nie zawsze ma coś miłego do powiedzenia – chyba, że jest to Ania Przybylska, Ania Mucha czy Marcin Prokop. Bywa przy tym momentami bezczelny. Nie boi się użyć niecenzuralnych określeń i co najważniejsze… nie lituje się nad nikim, ale – co zauważyłam niejednokrotnie – zachowuje jednak swoje granice dobrego smaku oraz szacunek do czytelnika. Nie obraża bez podstawnie i nie obrzuca błotem kogo popadnie. Zachowuje jednak obiektywizm i pewnego rodzaju przyzwoitość, której nie przekracza, czego często nie widać w programie, ale cóż… talk-show rządzi się swoimi prawami.

Jedno jest pewne – życie takiego człowieka jakim jest Kuba Wojewódzki nie było, nie jest i nie będzie zwyczajne, ponieważ sam dziennikarz to postać osobliwa ze wszystkimi swoimi nietuzinkowymi przygodami, przywarami oraz uszczypliwościami. Książka łamie wszystkie standardy tzw. „dobrej literatury” i może dlatego jest taka niebanalna. Czytający ją lektor w osobie Autora używa języka jakiego używa się w mowie potocznej. Stosuje liczne dygresje, odnośniki, cytaty i przerywniki w postaci inwektywów, które jednak w tym przy przypadku nie brzmią jak wulgaryzmy. Są jedynie wyrazem jego nadmiernej irytacji czy oburzenia na wydarzenie, czyjeś zachowanie lub sytuację, którą akurat opisuje. W zrozumieniu tego bardzo pomaga intonacja oraz akcentowanie poszczególnych słów.

Jeśli miałabym powiedzieć, że coś mnie podczas lektury autobiografii zbulwersowało, zszokowało czy zniesmaczyło, to powiem: NIE. Nie znalazłam w słowach autora niczego, czego bym się po Kubie Wojewódzkim nie spodziewała. Ktokolwiek widział chociaż kilka jego programów, ten wie, o czym mówię. Już samo nazwisko Autora miało przyciągnąć uwagę czytelnika, szokować, bulwersować wszystkich tych, których chcieli sprawdzić, „co ten Wojewódzki znów wymyślił”. Pod tym względem więc jestem nieco rozczarowana. I mimo że wiele sytuacji mnie rozbawiło i dosłownie popłakałam się ze śmiechu, to jednak moim zdaniem dziennikarz zbyt wiele czasu poświęcił swoim podbojom seksualnym, czasem wręcz z niezwykle staranną precyzją mówiąc o relacjach ze swoimi kobietami. Zupełnie jednak nie rozumiem jego wylewności w tym temacie. Stąd płynie jedyny prawdziwy wniosek, że autor to wielbiciel płci przeciwnej i seksu oraz zwolennik niczym nieograniczonej wolności. Chociaż na ogromny szacunek zasługuje fakt, że Autor – mimo posiadania licznych kochanek – nie podał nazwiska żadnej z nich i to się chwali.

Z drugiej strony, fajnie, że Wojewódzki odkrył przed czytelnikami ogromną część swojej szalonej osobowości intelektualisty bawiąc się przy tym słowem z niezwykłą lekkością i tryskając sobie właściwym humorem, zachowując jednak dystans do siebie i swoich wybryków. Wątki zmienia szybko, co więcej robi to z prędkością światła i czasem trzeba się zatrzymać na chwilę, aby cokolwiek z tego zrozumieć. Aż chciałoby się powiedzieć: poproszę wolniej! Ale cóż…, tak wyglądało i wygląda jego życie – jest szybko i niebezpiecznie, a jak wiadomo – im szybciej, tym lepiej, co w jego przypadku chyba sprawdza się doskonale. Dla mnie jednak było „za bardzo”. Nie wiem, ile razy należałoby przeczytać książkę, aby móc w pełni zrozumieć wszystko to, o czym napisał. I tak właściwie showman nie zdradził w niej o sobie niczego konkretnego. Nie poruszył żadnej kontrowersyjnej sprawy.

Można więc stwierdzić, że autobiografia to nie tyle książka o życiu samego Autora, ale refleksje nad wydarzeniami, nad spotkanymi osobami czy sprawami powszechnie uznanymi za tabu społeczne. Mam tu na myśli jego stosunek do kościoła, polityki i Polski – Wojewódzki mówi i pisze to, o czym wielu myśli, ale wyraźnie boi się napisać, aby nie zostać za to zlinczowanym. On ma w głębokim poważaniu (żeby nie powiedzieć dosłownie), co ludzie powiedzą. Jest jaki jest i nie będzie się zmieniał na życzenie.
Jest to więc autobiografia opowiedziana z zupełnie innej perspektywy – perspektywy Kuby Wojewódzkiego – zdeklarowanego ateisty i naczelnego „zgrywusa” Polski o ponadprzeciętnej erudycji oraz inteligencji. Z pewnością książka jest efektowna i często wręcz fragmentami przerysowana ze względu na liczne epitety czy odwołania do czasów przeszłych, o których młodsze pokolenie nie ma prawa wiedzieć. Autobiografia nie jest również pozbawiona ironii, autoironii (co mnie się bardzo podoba) czy sarkazmu dotyczącego celebrytów oraz inteligentnego poczucia humoru nie przypominającego zwyczajnej paplaniny podczas rozmowy w „śniadaniówce”. Taka pewnie miała być od początku w zamyśle samego autora jego książka – pełna chaosu i wielu wątków. 

Ten komentator rzeczywistości z lekkością wyraża się o innych (momentami aż za dużo poświęcając im uwagi a za mało skupiając się na swojej osobie, co w autobiografii raczej nie powinno się zdarzyć), ale robi to z dość dużym wyczuciem i za pomocą wyszukanych porównań nie bojąc się przy tym, co powiedzą o nim sami adresaci tychże słów oraz reszta świata. Dla mnie jednak było za mało w tym wszystkim „Kuby w Kubie” i nie wiem, czy jest to wyraz jego skromności wobec siebie i swoich dokonań czy jednak nie chciał na sobie skupić uwagi wszystkich czytelników i pokazać im realia czasów jego młodości. Chętnie przeczytałabym więcej o jego wątkach telewizyjnych niż o erotycznych epizodach rodem z Grey’a, ale cóż pewnie kolejnego tomu nie będzie.

To wszystko sprawia, że Polacy dzielą się na tych, którzy Wojewódzkiego lubią – i dla nich jest on wzorem inteligencji czy nawet podziwu – oraz na tych, co go wybitnie nie znoszą, nie rozumieją i uważają za freaka. Jedno jest pewne, obok takiego człowieka nie można przejść obojętnie. Wzbudzał i wzbudza kontrowersje, bo on taki właśnie jest – nietuzinkowy, bezkompromisowy, ale bez zbędnego "gwiazdorzenia" widzianego u innych mniej zdolnych, ale znanych celebrytów. 

Brak komentarzy